Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 24-07-2020, 08:53   #39
Ayoze
 
Ayoze's Avatar
 
Po załatwieniu sprawy z przywódcą bandytów, Huldra i Tirian przeszli się do widzianej przez zaklinacza starszej kobieciny mieszkającej po przeciwnej stronie spalonego domu. Na początku nie chciała nawet otworzyć drzwi, ale barbarzynka przekonała ją do tego i mogliście porozmawiać. Okazywało się, że staruszka widziała wszystko, co działo się tego feralnego dnia, około dwóch tygodni temu. Siedmiu odzianych na czarno mężczyzn przyszło do Skagniego, po jakimś czasie wyciągnęli go pobitego i nieprzytomnego po czym wrzucili na wóz, który podjechał od strony miasta. Oprócz historyka wrzucili tam kilka skrzyń z jego domu a gdy wóz odjechał, podłożyli ogień i uciekli. To samo kobieta powiedziała straży miejskiej, która zjawiła się szybko na miejscu, ale nie wyglądało, by stróże prawa cokolwiek robili w celu wykrycia sprawców.

Jako, że nie miała nic więcej do dodania, Huldra i Tirian podziękowali i dołączyli do pozostałych. Postanowiliście ruszyć w miasto, by odnaleźć bank, ale wcześniej zamierzaliście sprzedać zdobyczny sprzęt. Wypytując o kupców, trafiliście na jeden z kilku rynków w Trollheim. Szybko okazało się jednak, że nie dacie rady sprzedać wszystkiego w jednym miejscu, dlatego odwiedziliście aż czterech kupców i ostatecznie opuściliście rynek bogatsi o tysiąc sześćset sztuk złota. Jak można się było spodziewać, skup odbył się po zaniżonej cenie, niż rynkowa, ale targowanie się nie wchodziło w grę, a i tak swoje zarobiliście. Kolejną kwestią pozostawało odnalezienie banku i rozpytując wśród mijanych ulicą Ulfenów szybko dowiedzieliście się, że rzeczony znajduje się w Dzielnicy Zamkowej, do której szybko się udaliście.

Budynek banku prezentował się imponująco na tle pozostałych kamienic i przypominał twierdzę. Przy wejściu stało dwóch strażników z włóczniami i przy mieczach, a nad drzwiami umieszczono solidną kratę. Mężczyźni patrzyli na was ponuro, gdy mijając ich znaleźliście się w obszernym, zatłoczonym holu. Szybko jednak udało się zlokalizować biurko, za którym siedział dobrze ubrany krasnolud. Przedstawiliście mu sprawę skrzyni i skrytka oczywiście była dostępna, jednak nie można było wynająć jej na kilka dni, a trzeba było wykupić na cały rok. Do tego dochodziło ubezpieczenie przedmiotu i łącznie mieliście do zapłaty sześćdziesiąt sztuk złota, co przy waszych obecnych finansach było kwotą dość śmieszną.

Podpisaliście stosowną umowę, uiściliście opłatę i krasnolud zabrał was do piwnic banku, gdzie czekała skrytka. Wręczył Tirianowi jeden z dwóch kluczy i gdy skrzynia znalazła się w schowku, pracownik banku zamknął solidne, metalowe drzwiczki wyposażone w dwa zamki, po czym poinstruował zaklinacza, że obaj muszą przekręcić swoje klucze w jedno tempo, co też uczynili. Nadmienił również, że bank nie posiadał duplikatu klucza należącego do was, więc należało go pilnować, gdyż zgubienie go niosło za sobą kolejne opłaty i niemożliwym byłoby otwarcie skrytki bez niego.

Gdy ulokowanie skrzyni w bezpiecznym miejscu mieliście już za sobą, żołądki przypomniały wam, że od śniadania nic nie jedliście. Dzień ustępował powoli szarówce, gdy lawirowaliście między spieszącymi się gdzieś, okutanymi płaszczami i futrami mieszkańcami miasta. Wiatr i padający śnieg stawały się coraz bardziej uciążliwe, choć nie przeszkadzało to dzieciakom na ulicach rzucającym się śnieżkami. Kilka z nich poleciało również w waszą stronę, trafiając Eladamriego i Huldrę w plecy ku akompaniamencie dziecięcego chichotu.

Po kolejnym kwadransie udało wam się znaleźć gospodę o nazwie “Dzwon i Młot”, której główna, zadymiona sala pękała niemal w szwach. Udało się jednak wypatrzeć wolny stolik, który od razu zajęliście, a chwilę później pojawiła się przy nim szczupła, młoda ulfeńska służka, która zadała standardowe pytania.
- Co będzie? Pokoje też przygotować? Znajdą się dla państwa cztery jedynki, jeśli potrzeba.

 
Ayoze jest offline