X Nefertiri;- Miło mi, że mogłam pomóc..
- To mnie przerasta – zachichotała łuczniczka. – Zastanawiam się wręcz, czy robisz to świadomie, czy przypadkowo, czy też nie jesteś do końca taka, jaką być powinnaś.
Hm?
- Pierwszy raz od wieeeelu lat mam okazję zobaczyć i usłyszeć takiego człowieka – uśmiechnęła się z fascynacją. – Aż żal się robi na myśl, co teraz powinnam zrobić. Czym jest jednak powinność wobec ciekawości, sens wobec chaosu? Ostatecznie, wszyscy zatracamy poczucie sensu.
Eee...?

’
- Chciałam jeszcze zapytać.. jak Ty się nazywasz pani?
- Oh my, to niech pozostanie tajemnicą – mrugnęła do ciebie.
Oparła nogę na futrynie otwartego okna.
- Bywaj zatem, Neferiri – skinęła dłonią na pożegnanie. – I omijaj szerokim łukiem wszystko co oddycha na ulicach – poradziła rozkosznie. – Panuje zaraza.
Po czym jednym susem wyskoczyła z okna, lądując na dachu budynku obok. Podbiegła do krawędzi, skoczyła w dół i zniknęła ci z oczu.
X