Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 27-04-2023, 16:59   #1
Bugzy Malone
 
Bugzy Malone's Avatar
 
Reputacja: 0 Bugzy Malone ma wyłączoną reputację
[D&D 5e] Ciemna strona Księżyca

3 dzień Marpenoth 1491 RD,
gdzieś w Lesie Neverwinter,
Wybrzeże Mieczy, wieczór.



Nie znaliście się długo, może nawet niecały tydzień, ale połączyła was wspólna podróż do Neverwinter, gdzie mieliście zamiar poszukać jakiegoś poważniejszego zajęcia dla osób z waszym doświadczeniem i umiejętnościami. Wyruszyliście kilka dni temu wspólnie z Longsaddle, gdzie się poznaliście, a gdy popołudniowa szarówka przeszła w wieczór, postanowiliście rozbić obóz w Lesie Neverwinter pod osłoną kilku rozłożystych drzew. Była wczesna jesień i jak na ten czas przystało, wieczór wciąż był całkiem ciepły, choć w powietrzu czuć było zbliżające się chłodniejsze miesiące.

Rozpaliliście ognisko dające przyjemne ciepło i przygotowaliście kolację. Zajadając się dobrze doprawionym gulaszem rozmawialiście, kreśląc dalsze plany. Najpóźniej jutro wieczorem powinniście być już za bramami Klejnotu Północy i wtedy rozejrzycie się za jakąś dobrze płatną pracą, wszak gdzie, jeśli nie tam można było znaleźć zatrudnienie przy naprawdę ciekawych i intratnych zleceniach.

Dość szybko zorientowaliście się jednak, że coś zaczęło się zmieniać.


Mlecznobiała mgła wypełzła bezszelestnie spomiędzy drzew niczym macki jakiegoś stwora, oplatając wszystko dookoła. Przyniosła ze sobą przeraźliwy chłód. Szron osiadał na gałęziach drzew, a ziemię pokryła biała kołdra szadzi. Po przyjemnym, w miarę ciepłym jesiennym wieczorze nie było już śladu - chłód wgryzał się pod ubrania, przez co kto mógł, okutał się czymś cieplejszym dobytym z plecaków i toreb. Ciepło ognia dawało jedyne ukojenie, więc zbliżyliście się do niego, jak tylko się dało, jednocześnie rozglądając się po okolicy.

W oddali poniosło się upiorne wycie wilka.

Jego rozpaczliwy zew wydawał się wysysać całe ciepło z paleniska, jakby niósł ze sobą dodatkowy chłód. Nawet z bronią pod ręką, rozglądając się po mglistej ciemności otaczającej obóz czuliście, że coś było bardzo nie tak. Przeszył was wszystkich jakiś pierwotny niepokój, jakby podświadomość chciała dać wam znać, że coś złowieszczego czai się gdzieś nieopodal. Nic jednak nie wydarzyło się przez dłuższą chwilę, gdy próbowaliście wychwycić cokolwiek z gęstniejącego oparu.

Mgła kłębiła się i wirowała, a niedługo potem zauważyliście zarysowujący się tam ciemny kształt. Dobyliście broni w momencie, gdy z oparu wypadł dziwnie ubrany mężczyzna, który zatoczył się do przodu i runął na ziemię. Ubrany był w gruby płaszcz z niedźwiedziego futra i takie same buty pod kolano. Rakiety śnieżne przypięte miał do pleców, a w odmrożonych dłoniach ściskał zakrwawiony topór. Jego śniada twarz okolona zmrożonymi wąsami i brodą była upiornie biała, a na ramionach dostrzegliście ciemnoniebieskie rany otoczone plamami białego szronu. Skóra była nienaturalnie zimna i sucha.


Nim jednak zdołaliście dokładniej przyjrzeć się czy pomóc nieznajomemu, ciszę wieczoru przerwało kolejne donośne wycie wilka, znacznie bliższe niż ostatnio. Wielki, biały drapieżnik wyłonił się nagle z mgły kilka metrów dalej. Widzieliście w swoim życiu wilki, ale ten był zdecydowanie największym okazem, jakiego spotkaliście - wielkością i muskulaturą przypominał konia, a jego ślepia płonęły czerwonymi ognikami. Mgły oplatały go, wirując wokół jego wielkiego cielska, jakby to on nimi zarządzał. Spojrzał po was, po czym odwrócił się, wskakując w mleczny opar i przeraźliwy chłód. Uderzenie serca później pojawił się nieco bliżej, jakby się teleportował. Patrząc na was odwrócił pysk w stronę oplatającej całą okolicę mgły, niby tym gestem zapraszając was w jej objęcia.
 

Ostatnio edytowane przez Bugzy Malone : 28-04-2023 o 16:15.
Bugzy Malone jest offline