lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu DnD (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-dnd/)
-   -   [DnD 3.0 FR] Biały Krzyż (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-dnd/5465-dnd-3-0-fr-bialy-krzyz.html)

Delaraan 18-04-2008 20:41

[DnD 3.0 FR] Biały Krzyż
 
Swampnooth, karczma „Pod Piaskową żmiją”, późny wieczór.


Karczma „Pod piaskową żmiją”. Małe, niskie pomieszczenie, zadymione fajkowym dymem, z drewnianymi, okrągłymi stołami. Pod północną ścianą, przy wejściu, grupka najemnych żołnierzy gra w kości, krzycząc i śmiejąc się. Niedaleko nich jakiś samotny wędrowiec pije piwo myśląc o czymś, na co wy nie macie wpływu. Przy kontuarze wysoki, barczysty barman, z kędzierzawą brodą czyści kufle i rozmawia o czymś żywo z kilkoma stałymi bywalcami karczmy. Prócz nich, w karczmie obecnych jest jeszcze trzech gości, no i wy: banda zupełnie niedobranych charakterów i poglądów, zebrana w jednej drużynie. Niski, wręcz wyglądający na karzełka umięśniony człowiek pije z glinianego kubka coś, co smakuje jak woda zmieszana z okruchami miedzi. Reszta kompanii zapewne roześmiałaby się na jego pożałowania godny widok, gdyby nie długi, mocny kij i szeroki miecz za jego pasem. Drugi od drzwi siedzi wysoki, czarnowłosy mężczyzna o wesołym spojrzeniu, ubrany w typowo tubylcze szaty, popijający piwo z cynowego kufla. Trzeci, milczący jegomość o niezidentyfikowanej rasie, gdyż całą jego twarz, prócz zielonych, kocich oczu skrywa kaptur i szeroka, pustynna chusta. Ostatni z kompanii, na pierwszy rzut oka kapłan w błyszczącej zbroi, popija wino z małego kubka. Obok mężczyzny stoi oparta o ścianę szeroka kosa, na którą żołnierze zerkają co chwila z niesmakiem. Nagle zimne, nocne powietrze owiewa siedzących w tawernie, gdy do środka wstępuje dwóch nowych gości, przysiadając się do nietypowej kompanii.
-Witajcie, przyjaciele. Wszyscy mnie zapewne dobrze pamiętacie, ale żeby nie było nieporozumień, przypomnę się. Jestem Złote Oko-powiedział wielki, czarnoskóry osiłek błyskając złotymi zębami.-To ja połączyłem wasze nietypowe facjaty w zgraną drużynę.
-Taaa...sranie w banie, złociutki-mruknęła druga postać, wysoka i szczupła, okutana w czarne szaty.- Ja też się przedstawię, bo mnie chyba nie znacie. Jestem...Aeris.-postać uniosła się na krześle i uśmiechnęła, ukazując swe spiczaste zęby i wytatuowaną, szarą skórę.
Jegomość mylił się. Zasheir widział Shaakthorna „Srebrną klingę” tylko dwa razy w życiu, lecz te dwa razy wystarczyły, by rozpoznać go na pierwszy rzut oka. Teraz dreszcz przeszedł po karku łotrzyka, widząc uśmiech dowódcy „Ręki”.
-Czy mógłbyś mi nie przerywać, czarniutki, kiedy mówię-warknął Złote Oko głosem w którym czaiła się owinięta w jedwab groźba.-Tak więc to ja złączyłem was w drużynę i dałem wam wspólny cel. Nie obchodzi mnie to czy ktoś wykonuje go dla pieniędzy, wyższych idei, czy chęci zdobycia sławy. Macie jasny cel: Zdobyć części krzyża, naszej klanowej pamiątki. Otrzymacie 3.500 sztuk złota na głowę za jedną część. Oczekuję was z pierwszą częścią krzyża za 2 tygodnie, w tym miejscu. Ogromnym wysiłkiem, Aerisowi udało się zdobyć mapę przedstawiającą plan pierwszego grobowca-powiedział murzyn tonem, który świadczył, że dałby wszystko by móc wsadzić tę mapę w Aerisowy odbyt.-Ja dodam od siebie mapę pustyni, na której zaznaczone są grobowce. Jakieś pytania?
-To ja się wtrącę jeszcze raz.-mruknął Aeris, rozwijając na stole plan grobowca.-Macie czas na przygotowanie się do jutra do dwunastej. Oczekuję was przy południowej bramie. Aaa i jeszcze moja rada: zakupcie mikstury leczenia i jakieś uzdrowicielskie manele, mogą być wam potrzebne. Mam nadzieję że każde z was ma wierzchowca? Jeśli nie, radzę zakupić.

----------------------------------------
Link do mapki : Kopia mapka.JPG | Fotki, Zdjęcia, Obrazki Fotosik.pl

Hertion 18-04-2008 21:59

Tajemnicza postać wysłuchała wszystkiego w milczeniu. Spod kaptura zniszczonej szaty widać było jedynie zielone oczy, przypominające bardziej szmaragdy lub jakieś inne kamienie szlachetne niżeli oczy. Powoli przeglądnął swym przenikliwym wzrokiem zebranych. Dłonie wsunięte w rękawy i spuszczona głowa. Gdy Złote Oko i Aeris skończyli mówić i pokazali mapę. Popatrzył nań z lekkim zainteresowaniem i utkwił w pamięci ten obraz. Żadnych zbędnych reakcji i słów. Wsunął się bardziej w cień i zaczął rozmyślać. Cóż to za kompania? Do nikogo jednak nie miał słów.

Po chwili wstał i odezwał się grobowym głosem:
-Spotkam się z wami jutro tutaj, przy tym stoliku popołudniu lub ewentualnie wieczorem. Nie zadawajcie pytań, ponieważ ja wam ich również nie zadaję. Dobrej nocy Panowie... - po tych słowach bezkrytycznie wyszedł z karczmy.

[ukryj=Delaraan]Po wyjściu z karczmy szybko skierował swe kroki w stronę pewnej ulicy. Ta pewna ulica, to była tzw. ulica magii. Miał tutaj zaufanego przyjaciela, który powinien udzielić mi gościny. Poszedłem zatem do jego domu i zapukałem lekko do drzwi. Jeżeli otworzył drzwi rzekłem do niego:
-Witaj stary przyjacielu! Mam prośbę, czy mógłbym u ciebie przenocować dzisiaj? Wyruszam w podróż i chcę być w pełni sił. Użyczysz mi na dziś łoża? - spytałem. Miałem nadzieję że nie odmówi...[/ukryj]

[ukryj=Achernar]Po wyjściu z karczmy szybko skierował swe kroki w stronę pewnej ulicy. Ta pewna ulica, to była tzw. ulica magii. Miał tutaj zaufanego przyjaciela, który powinien udzielić mi gościny. Poszedłem zatem do jego domu i zapukałem lekko do drzwi. Jeżeli otworzył drzwi rzekłem do niego:
-Witaj stary przyjacielu! Mam prośbę, czy mógłbym u ciebie przenocować dzisiaj? Wyruszam w podróż i chcę być w pełni sił. Użyczysz mi na dziś łoża? - spytałem. Miałem nadzieję że nie odmówi...[/ukryj]

Kofilo 20-04-2008 13:01

Wesołe spotkanko nie ma co... Może być ciekawie chociaż...
Rusłan wyciągnął spod habitu podniszczoną książeczkę ze swoją Drogą. Zobaczmy radę na dziś... Otworzył strony na chybił-trafił i uśmiechnął ironicznie.
Na pożółkłej stronie widniał wykaligrafowany napis:
Nie jedz mięsa, bo wzmaga agresję.
Takiej rady właśnie mu było trzeba. Rozejrzał się po czym poprawił sandały i usiadł wygodniej.

MaaREK 22-04-2008 11:15

- Cóż za indywiduum - pomyślał Azis o tajemniczej postaci.
Miał mieszane uczucia co do swojej nowej drużyny. Z jego dotychczasowych była ona chyba najdziwniejsza.
Popatrzał po twarzach tych krzyży zostali na każdym zatrzymując wzrok na krótką chwilę i spoglądając przenikliwie w ich oczy.
Mając czas do następnego dnia Azis postanowił przygotować swoje zaklęcia w zaciszu swojego pokoju, oraz zakupienie potrzebnych na wyjazd przedmiotów.
Wstał wziął swoją kosę i powiedział.
- A zatem panowie wszystko już wiemy. Mam nadzieje że nikt nie zaśpi i że wszyscy stawia sie przy bramie jutro o umówionej godzinie. W chwili obecnej muszę was jednak opuścić.-
Ukłonił się delikatnie po czym udał się do wyjścia.

Cosm0 22-04-2008 17:50

Zasheir rozejrzał się po zebranych jegomościach z wyraźną nutką rozbawienia igrającą w jego źrenicach.

Hehe... aleś sobie tym razem dobrał kompaniiiję Zasheir, nie ma co... karzeł z górą mięśni na tyle dużą, że napięty biceps mógł być niemal większy od głowy, z przewieszonym przez plecy kijem oraz szerokim mieczem, który mógłby mu służyć jako stół, jakiś milczący jegomość na tyle najwyraźniej brzydki, że musi chować facjatę pod przepastnym kapturem, spod którego błyszczy spojrzenie bardziej kocie, niż u niejednej nałożnicy z miejskiego haremu i ponuro wyglądający kapłan w zbroi błyszczącej na wysoki połysk niczym żyrandol w pałacu syl-Pashy Calimportu... i do tego ta kosa - zaprawdę powalająca gromada... - pomyślał sobie Zasheir Hassain zerkając swoimi wielkimi, czarnymi, typowymi dla południowców oczami, po kolei na każdego z tej ponurej trupy. Atmosfera była gęstsza niż smoła i chcąc ją trochę rozrzedzić i nakłonić pozostałych do rozwiązania języków przerwał ciszę:

- Panowie więcej uśmiechu na gębach - czeka nas wspólny kawał dobrej zabawy!

Nikt się nie zaśmiał, nikt na to nie zareagował w żaden sposób, bynajmniej w żaden, który rzuciłby się calimshyczykowi w oczy, a jego uwadze nie często coś umyka - w tym mieście nie można sobie zbyt często pozwalać na nieuwagę, a wykonywany przez niego zawód wcale nie pozwala tej częstości zwiększyć. Dobrze jest grać durnia - łatwiej wyżyć, gdy nikt nie traktuje cię, jako poważnego pod żadnym względem. Zasheir już miał ponownie zarzucić jakimś tekstem, gdy drzwi tawerny otwierają się i zimne, nocne powietrze zamknęło jego usta w pół dźwięku, czego efektem było jedynie czknięcie. Do stolika przysiadło się dwóch nowych jegomościów. Kiedy Zasheir zorientował się na kogo patrzy, włosy zjeżyły mu się na głowie, a ciarki które przeszły wzdłuż kręgosłupa przywiodły na myśl tylko dwa słowa - Srebrna Klinga, tak właśnie wołali na przywódcę Czarnej Ręki, organizacji do której należał, chcąc lub nie, Zasheir:

- Witajcie, przyjaciele. Wszyscy mnie zapewne dobrze pamiętacie, ale żeby nie było nieporozumień, przypomnę się. Jestem Złote Oko. To ja połączyłem wasze nietypowe facjaty w zgraną drużynę. - wypalił większy z mężczyzn.

Nie żebym nazwał to drużyną, ale wygląda na to, że taką będziemy musieli się stać - pomyślał sobie Zasheir, jednak myśli te nie znalazły ujścia w słowach, na całe szczęście.

Pomiędzy dwoma przybyłymi mężczyznami wywiązał się dialog, bądź raczej słowna przepychanka, której finałem było sedno sprawy, które najbardziej interesowało Zasheira:

- [...]Macie jasny cel: Zdobyć części krzyża, naszej klanowej pamiątki. Otrzymacie 3.500 sztuk złota na głowę za jedną część. Oczekuję was z pierwszą częścią krzyża za 2 tygodnie, w tym miejscu[...] - rzekł Złote Oko, a w uderzenie serca po wzięciu sobie przez niego przerwy na oddech ponownie wtrącił się drugi jegomość, Aeris, jakby czekając tylko na okazję, by po raz kolejny wejść w słowo osiłkowi:

- Macie czas na przygotowanie się do jutra do dwunastej. Oczekuję was przy południowej bramie. Aaa i jeszcze moja rada: zakupcie mikstury leczenia i jakieś uzdrowicielskie manele, mogą być wam potrzebne. Mam nadzieję że każde z was ma wierzchowca? Jeśli nie, radzę zakupić.

Zasheir zaklął w myślach - wiedział, że zapomniał o czymś ważnym... wczoraj w domu uciech przewalił wszystkie pieniądze, tak więc z wyraźnie skwaszoną miną przyjął tą wiadomość.

- Hehehe wiedziałem, że o czymś zapomniałem! Tak się składa, że nie mam ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego - powiedział Calimshańczyk trzaskając się otwartą dłonią w czoło, przywódca przywódcą, ale kasę skądś wytrzasnąć w końcu trzeba - Byłoby niezmiernie miło o wspaniały Shaakthornie, gdybyś mógł hojnie zarzucić jakąś monetą na dobry początek, co by łatwiej było przynieść ci to czego pożądasz - dodał Zasheir wstając i podchodząc do mężczyzny, klepiąc go przy tym poufale po ramieniu. To go kiedyś zgubi... kiedyś, ale jeszcze nie dziś... oby nie dziś. To wszystko przez to piwo...

- Aaa no i co to w ogóle jest ten Biały Krzyż, po co jest potrzebny i dlaczego akurat teraz. Ja wiem, wiem... mało dyskretne pytania z mojej strony, ale przyznać musisz, że jeśli MY będziemy dobrze poinformowani, to MY się lepiej przygotujemy, MY mamy większe szanse na przeżycie, a TY masz zdecydowanie większą dzięki temu szansę szybkiego otrzymania tego całego krzyża - powiedział jeszcze łotrzyk wracając na swoje miejsce, na drugą stronę stołu, na bezpieczną odległość, zdając sobie sprawę z Faux Pas jakie przed momentem popełnił. Może i należał do Czarnej Pięści, ale był tylko mrówką w całym mrowisku. Mimo wszystko, to nie zmieniało faktu, że znał wartość swoich usług, jednak nawet pomimo tego napiął swoje mięśnie gotów do odskoczenia w razie przypływu złości Shaakthorna, który mógłby chcieć wymłócić mu skórę.


__________________________
Przygotowuję akcję odturlania się, w razie gdyby Złote Oko albo Aeris w przypływie złości chcieli mnie zaatakować.

Delaraan 22-04-2008 20:20

Złote Oko wyglądał na złośliwie rozbawionego na widok nagłego przypływu wylewności Zasheira, natomiast Aeris-wręcz przeciwnie.
-Chyba zaszła jakaś pomyłka, szanowny kolego!-wykrztusił Aeris.-Jak mogłeś pomylić zwyczajnego poszukiwacza przygód, wspaniałego obieżyświata i sługę ozyrysa, tępiącego zło, z tak potworną i brudną postacią jak Shaakthorn.- Oczy Aerisa prześwietliły Zasheira, którego nagle ogarnął zimny bezwład.

-Krzyż jest relikwią naszego klanu, którą skradziono nam wiele lat temu. Jednak dopiero teraz odnaleźliśmy mapę jednego z grobowców, w którym jest prawdopodobnie ukryty. Niedawno poznaliśmy rozmieszczenie katakumb, dzięki obecnemu tu Aerisowi, więc dopiero teraz możemy go odzyskać.

Azis

Wyszedłeś na szeroką ulicę jakich pełno w Swamnooth. Chłód wieczoru owionął twoje ciało, wywołując dreszcze. coś czaiło się w powietrzu...coś co wkrótce miało nadejść. Twoje przeczucie zwykle cię nie myliło...

Bezimienny

Terrin "Zapałka" spał obok swej młodej żony, gdy usłyszał głośne walenie. Jeszcze kilka lat temu tak późna wizyta nie zdziwiłaby go, lecz teraz się ustatkował, miał żonę, dziecko...
-Czego tam?! Kto się dobija?! Noc jest do kur...eee?-Terrin zamilkł wpół słowa, wpatrując się w ciebie.--Bezzy? To ty? Czy już masz imię, he he? Właź. Zawsze miejsce się znajdzie. Najwyżej na podłodze.
Człowiek począł się krzątać po kuchni, do której cię zaprosił, szykując herbatę.
-Mówiłeś że gdzieś wyjeżdżasz, tak? Gdzie?

Kofilo 23-04-2008 08:24

W umyśle Rusłana patrzącego na Zasheira pączkowała myśl: W moim mieczu jest więcej plumpa niż w jego umyśle.
- Czyż nie jest napisane "Nie da się klasnąć jedną ręką"? - szepnął sam do siebie po czym jeszcze raz spojrzał na mężczyzne i dodał. - Ale nie ma rzeczy niemożliwych.
Wrócił do dawnej, półleżącej pozycji.

Hertion 23-04-2008 12:14

Powoli wszedł do mieszkania i pokłonił się na odczepnego żonie przyjaciela. Popatrzył na wnętrze domu z kompletnym brakiem zainteresowania. Usiadł wygodnie w fotelu i poczekał aż "zapałka" przyjdzie. Jak już dotarł wraz z herbatą odpowiedział mu:
-Nie Terrin.Dalej nie posiadam mienia, poza tym tak jest łatwiej utrzymać anonimowość i nie zwracać na siebie uwagi. Nie mam potrzeby nosić imienia. A co do podróży, nie wiem dokładnie gdzie jadę. Chcę po prostu zarobić trochę grosza, a zabicie kilku idiotów poprawi mi humor. A poza tym muszę się trochę przygotować, więc wiesz może gdzie można się zaopatrzyć w jakieś magiczne przedmioty w tej dziurze? -odrzekł i upił mały łyk herbaty czekając na jego reakcje. Nie zdjął kaptura, czuł się w nim lepiej...

MaaREK 24-04-2008 23:50

Wieczór był chłodny, ale Azis był przyzwyczajony przecież nie jedną noc spędził pod gołym niebem. Wziął głęboki orzeźwiający oddech po czym zacisnął mocniej płaszcz i ruszył w bliżej nie określonym kierunku. Po krótkim spacerze wrócił do gospody i udał sie do pokoju. Ściągnął zbroje zrobił prowizoryczny ołtarzyk i rozpoczął modlitwy o zaklęcia na przyszły dzień. Po zakończeniu położył się spać. Rano musiał wstać wcześniej było trzeba kupić jeszcze konia.

Achernar 25-04-2008 14:48

Azis
Bez problemu zasnąłeś. Wśród bezsensownych, sennych obrazów mignęły Ci wyraźne obrazy: twarz dziecka, wielka piaskowa pustynia z rozedrganym od ciepła powietrzem oraz ciężka, złota szabla. Zaniepokojenie minęło szybko wśród tęczowych obrazów szczęścia...


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:23.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172