lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Science-Fiction (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-science-fiction/)
-   -   [18+, cyberpunk2020] "Kolory śmierci" (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-science-fiction/17085-18-cyberpunk2020-kolory-smierci.html)

JohnyTRS 09-10-2017 21:44

Douglas bez zbytniego poruszenia zapisał nazwę klubu. Nie musiał tego robić, znał ją już od dawna, chciał żeby Warnblak to widział. Czas wyjścia i zażyte prochy zapisał bez tych zagrywek, to się przyda.

Rozmowa zaczęła go nużyć, chciał już po prostu wypalić, że Samantha nie żyje. To by było dobre, zobaczyć i przeanalizować jego reakcję. Wstrzymał się. Niech odpowie na pytania Moore'a.

Z drugiej storny nie powinien tak jednoznacznie podchodzić do sprawy, Warnblak mógł być niewinny. Tylko że coraz bardziej pogrążał się w bagnie, najpierw pusta teczka w archiwum, teraz telefon od Candida. Można by go przypieć. Powiązanie z Candidem otwierało Garrettowi drogę do kolejnych przypuszczeń i hipotez: Zabójstwo żony jako próba zastraszenia?

Obok czasy wyjścia Samanthy Warnblak dopisał jeszcze: Portier. Przesłuchać portiera.

[Czy Warnblak ma na dłoni obrączkę?]

Gormogon 16-10-2017 20:24

- To czym się faszeruję to sprawa moja i mojego lekarza, ale polecam panu spróbować - odpowiedział detektywowi Warnblak - Pozwala zapomnieć...
Z Samanthą jesteśmy małżeństwem od półtora roku. Dobrze nam ze sobą. Staramy się bywać w miejscach, gdy tylko mamy czas. W Emmure's się poznaliśmy.
- Poprawił obrączkę na palcu, a następnie zapalił cygaro. Tak jak należy, zapałką. - Jestem już znużony tą rozmową, detektywi. Zaskoczcie mnie czymś!

Gveir 17-10-2017 15:30

Ponownie westchnął, uważnie przyglądając się mężczyźnie. Jego dziwne maniery, spokój, obojętność co do losu żony oraz fakt, iż faszeruje się lekami, stawiała pod znakiem zapytania jego wiarygodność. W dodatku, jak twierdził Garrett, jego teczka została wyczyszczona. I jeszcze powiązanie z Don Candido.

Moore poprawił się na małej kanapie.
- Pańska żona została zamordowana 10 września, w wczesnych godzinach rannych.
Z naturalnych przyczyn, nie mógł i nie miał zamiaru ujawniać więcej szczegółów. Sami nie wiedzieli zbyt wiele, a pierwszy podejrzanym jest jak zwykle bliska osoba.


JohnyTRS 24-10-2017 06:44

Detektyw nie dał po sobie znać, że ma już dosyć tego kolesia. Pan nie wiadomo kto od Candida chce zostać czymś zaskoczony. Ale zanim Garrett ułożył mniej sarkastyczną odpowiedź, uprzedził go Moore. Śmierć żony. Nadal będzie to dla niego za mało?

Patrzył, obserwował reakcję Warnblaka, bez szczególnego wyrazu twarzy. Detektyw widział śmierć wiele razy, już od dawna nie robiła na nim wrażenia, nawet wtedy dwa lata temu, jak niemalże jedna suka prawie odstrzeliła mu łeb. Detektywa zaskoczyła zmiana tonu Warnblaka, który jakby stał się przeciwieństwem siebie samego z początku tej rozmowy.
-10 września jest dzisiaj. Pan jest mężem ofiary. Dlatego informujemy Pana o tym – kolejna wyświechtana formułka o informowaniu, ta z kategorii o podejrzanych, świadkach, przesłuchaniach itd. skierowanych dla opinii publicznej. Oraz dla (jeszcze) nieoskarżonych i nie aresztowanych. Wtedy wszystko się zmienia, nie było co liczyć na uprzejmości.

Douglas już dawno stwierdził, że ten etap, przy założeniu „dobry i zły glina” przynosi zabawne efekty.
- Czy Pańska żona, Samantha Warnblak, miała z kimś zatargi, kłopoty? Czy był ktoś, niekoniecznie mężczyzna, kto mógłby chcieć jej śmierci? Obecnie wszystko na to wskazuje, że była to ofiara jakiegoś bandyty – i tak pewnie napiszą w aktach, jeżeli kogoś nie przyskrzynią – ale niczego i nikogo nie wykluczamy.

A ty jesteś umoczony znajomością z Candidem, w końcu i tobie powinie się noga i albo sam się wywalisz, albo ktoś ciebie wywali. Na zbity ryj.

Gormogon 29-10-2017 20:49

Cygaro wypadło z ust gospodarza i powoli się obracając upadło na jasny dywan zostawiając brzydką, czarną plamę spalenizny. Twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie, tak jakby działała osobno, niż reszta ciała pana Warnblaka. Z oczu wyciekła kropla łzy, a ręce zaczęły się trząść. Głosem pełnym uczucia zdołał wyjąkać jedynie kilka słów.

- Jak... to... możliwe...

Mężczyzna jakby zignorował pytania drugiego detektywa, sięgnął po stojącą na stoliku butelkę i napił się, a następnie wydukał "Nie, chyba nikt". Potem dodał tylko "Znajdźcie zabójcę... zapłacę.".

JohnyTRS 05-11-2017 22:13

-Przypominam Panu, że próba korumpowania funkcjonariusza policji jest przestępstwem - Garrett krótko uciął przerywane wypowiedzi Warnblaka. Dla detektywa cel wizyty został osiągnięty, Warnblak został powiadomiony o śmierci żony, przesłuchany itd. Musi tylko odpowiedzieć na to jedno pytanie.

Te kilka sekund, kiedy Jerome Warnblak dochodził do siebie, detektyw poświęcił na zapisanie wypowiedzi o zapłacie za złapanie, dodając jeszcze wcześniejszą o biznesmenie ustalającym prawo. Plus dopisek: Candido.

Warnblak, niedługo sam utoniesz w tym szambie, pomyslał

-Czy Pańska żona, Samantha Warnblak, miała z kimś zatargi, kłopoty? Czy był ktoś, niekoniecznie mężczyzna, kto mógłby chcieć jej śmierci? - powtórzył.

Gdyby nie byli tak przeładowani robotą, to mogliby od razu zatrzymać Warnblaka za próbę przekupstwa. Douglas wiedział, że to jest dla prokuratora za słabe, byle aplikant prawniczy wybroniłby faceta z przysłowiowym palcem w dupie.

Niekoniecznie swojej.

Gveir 06-11-2017 15:32

Nie wiedział, czy reakcja Warnblaka była nieźle reżyserowana, czy gość rzeczywiście był zaskoczony zaistniałą sytuacją.

Jeśli robisz rzuty, to chciałbym wyczuć jego ewentualną grę/kłamstwo. Human Perception, Awarness, Interrogation - nie wiem, która z tych umiejętności się przyda.



Andy przesłużył swoje w szeregach organów ścigania, niejednokrotnie miał styczność z seryjnymi kłamcami, wręcz patologicznymi. Statystycznie, najczęstszym sprawcą morderstw była osoba bliska. Najczęściej działała w afekcie, pod wpływem emocji. Zwyczajowo, skrucha i świadomość popełnionych czynów, przychodziły z czasem, niemal łamiąc sprawcę w pół. To, co najbardziej przerażało policjantów, to pozostały procent, w który wpisywali się seryjni mordercy. Moore miał niejasne przeczucie, iż ta sprawa mogła cuchnąć właśnie tym.
-Jak.. to.. możliwe.. - wydukał z siebie zdruzgotany, lub dobrze udający mężczyzna. Detektyw bacznie przyglądał się mu przez całą scenę. Zgrzyt przyszedł, gdy biznesmen potraktował ich z góry. Niczym jebanych cyngli.
- Nie wiem, za kogo się uważasz, Warnblak - wypalił, niemal bez ceregieli przechodząc na "ty". Nie trawił takich skurwieli, ludzi myślących, iż dzięki zarobieniu kilogramów zielonych papierków, są w stanie kupić władzę i zaszczyty. Nie mniej, jako osoba cicha i nieśmiała, jak przystało na Brytola, Andy zachowywał perfekcyjną mimikę, a raczej jej brak, a głos nie drgnął nawet o półtonu. - Ale próba przekupstwa funkcjonariusza NYPD to bardzo zły pomysł, poczynając od tego, że możesz pójść pierdzieć w pasiaki. - Uwielbiał to określenie, którego nauczyli go, a jakżeby inaczej! koledzy z Polski. - Nie mówiąc o tym, że nie jesteśmy pierdolonymi cynglami, solosami do wynajęcia za pięć stów, by rozpętać prywatną rzeźnię. Coś Ci się w czajniku przegrzało, chyba to sprawka łączenia dragów i alkoholu. Ciekawy jestem, czy nasi koledzy z Narkotykowej nie zechcieliby odwiedzić tego zacnego mieszkania, skoro te leki, tak bardzo wsiadają na głowę. - spojrzał w stronę Garretta i kiwnął głową.


Miał dość sukinsyna, serdecznie dość. Zawinięcie go na dołek, w celu przetrzymania i przefiskania ostatnich dni, kusiło zbyt mocno. Powiązania z Don Candido pozwalały przypuszczać, iż ten parszywy aktor wyszedłby tego samego dnia.

Gormogon 08-11-2017 00:34

Moore przyjrzał się raz jeszcze gospodarzowi. Mimo wszelkich wcześniejszych wątpliwości co do szczerości reakcji musiał w głębi ducha przyznać, że czarnoskóry mężczyzna rzeczywiście jest zrozpaczony.

- Jestem pewien, że nikt jej nie groził, ani nie zagrażał. - zaczął Warnblak ocierając łzy z policzka. - Doceniam to co robicie, ale musicie zrozumieć, że moja żona zginęła. Proponuję wam, detektywi, pomoc, staram się być miły, a wy się tak zachowujecie. W moim domu. - zrobił chwilę przerwy - Muszę pobyć sam. Wypierdalać! WYPIERDALAĆ!

Gveir 08-11-2017 17:34

Uniósł brwi. Nie sądził, że jeszcze kiedykolwiek dane mu będzie powtórzyć sztuczkę, którą wykonywał za dzieciaka - umiejętność uniesienia jednej brwi, gdy druga pozostaje nieruchoma. Cholernie filmowy ruch, bez dwóch zdań.
Chamsto Warnblaka postępowało, wypełniając cały pokój. Moore nie sądził, iż jest to możliwe. Mylił się.

Cóż pozostało rasowemu Brytyjczykowi, niż.. ulotnił się po angielsku, jak typowy przedstawiciel swojego narodu. Wstał, obrócił się na pięcie i spokojnym krokiem, bez słowa czy zmiany mimiki, wyszedł z mieszkania.
Kurwa, skąd się biorą takie taborety umysłowe? Zero ogłady, podstawowych zasad zachowania. W dodatku pierwszy wyskakuje z mordą, obraża i jeszcze dolewa oliwy do ognia.. kurwa, że też musi być czarny i mieć na plecach Candido, bo aż prosił się o obicie mordy.


Moore czekał na kolegę przy windzie.

JohnyTRS 11-11-2017 12:29

Moore wyszedł, Douglas jeszcze chwilę na Warnblacka i też wyszedł, nie zamieniając jakiegokolwiek słowa. I tak by nic to nie dało. Moore czekał przy windzie.

-Następną rozmowę z tym kolesiem przeprowadzę w pokoju przesłuchań, nie zamierzam się z nim pierdolić. A na dole - wskazał podłogę - chcę zagadać do portiera, jeżeli się wreszcie pojawi. Chyba nie miał nocnej zmiany, ale z pewnością wie, kto ją miał. Pozostają jeszcze nagrania z kamer. Chcę sprawdzić, o której dokładnie Samantha Warnblak wyszła z mieszkania.

Jak będą mieli czas, to oszacują czas przybycia do klubu. I dalej wszystko się potoczy samo.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:35.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172