| Niki szybko spostrzegła zdziwienie na twarzy Chrisa. Wcale jej to nie zdziwiło. I tak jego reakcja była zupełnie inna niż ludzi w Manhattanie. -Nieźle ... przepraszam za moją reakcję, ale to dla mnie nowość. Do niedawna nie wierzyłem w takie rzeczy- Przerwał na chwilę zastanawiając się co ma dalej powiedzieć
- Nic się nie stało. Dla mnie wizje zawsze były przekleństwem nie darem. Przynajmniej teraz umiem nad nimi choć trochę panować. - odpowiedziała miłym, wesołym głosem.
-Dobrze w takim razie, że pracuję z tobą. Ja jestem tylko zwykłym gliną. Żaden ze mnie Brudny Harry czy gliniarz z Beverly Hills. W Policji jestem od 2001 roku, najpierw szkoła, więc pracę na mieście zacząłem w 2002 roku-Myślę, że sobie poradzimy. Wiesz tak naprawdę ta praca nie jest taka trudna. Myślę, że możemy się wiele od siebie nauczyć. Dla mnie zrobienie czegoś więcej poza prezentacją czy napisaniem raportu na komputerze zawsze było problemem, te pudła chyba mnie po prostu nie lubią- zakończył Chris uśmiechając się szeroko.
- Wszystkich lubią - odpowiedziała mu śmiejącym się głosem. - trzeba je tylko trochę poznać - dodała. - może chodźmy już do tej świetlicy, bo jeszcze będą na nas czekać - powiedziała z uśmiechem skierowała się w stronę wietlicy.
__________________ Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć...
// Maria Skłodowska-Curie |