Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-01-2008, 15:03   #4
Hawkeye
 
Hawkeye's Avatar
 
Słysząc odpowiedź Bolka, na swoje pytanie Alexander uśmiechnął się. Był to uśmiech zupełnie inny od tamtego posłanego jednemu ze zbirów. Tamten przywodził na myśl tygrysa czującego krew, ten był ... ludzki.

-Nie jestem rycerzem, a z pewnością nikt nigdy nie nazwał mnie szlachetnym - to była najszczersza prawda. Różnie go określali kiedy chcieli okazać szacunek, co najczęściej wiązało się z wykonaniem dla nich jakiegoś zadania. Był więc mistrzem, co miało przypominać nazewnictwo cechu. Bywał nazywany Toussaintczykiem ... szlachetny brzmiało ładnie. Przypatrzył się cieśli, a w jego oczach widać było zaskoczenie. Nie wyglądało na to, żeby tamten coś od niego chciał. Niezwykłe, jak na człowieka. Niewielu w obecnych parszywych czasach, okazywało przejawy takiego altruizmu, dla nieznajomego, a do tego "odmieńca".

-Gdzie podróżuję? Przed siebie. Jestem wiedźminem .... - uznał, że powinno być to wystarczającym wytłumaczeniem. Jeżeli, nawet ktoś nigdy nie spotkał żadnego wiedźmina, musiał coś o nich słyszeć. Może w dzisiejszych czasach nie było już ich tak wielu, ale ballady barda Jaskra o Białym Wilku przyczyniły się, do rozszerzenia się "wiedzy" o nich. Nigdy nie miał okazji spotkać Geralta z Rivii, mogłoby to być ciekawe przeżycie. Cóż nie bywał w Kaer Morhen, a jego twierdza ... w obecnych czasach była jedyną nienaruszoną siedzibą wiedźmińską, być może było to spowodowane tym, że zaprzestali szkolenia młodych wiele lat temu, a wielu jego towarzyszy porzuciło swój fach. Alexander musiał uczciwie przyznać, że i jego mogli uznać za straconego, już jakiś czas tam nie był. Mógł to porzucić, było tak blisko ... zacisnął oczy nie chciał o tym myśleć, ból był zbyt wielki.

-Ci łotrzykowie, byli wyszkolonymi mordercami. Zwykli rabusie na drogach, nie poruszają się tak jak oni. Być może mieli jakieś doświadczenie wojskowe- dodał jeszcze wiedźmin, jednocześnie robiąc "rachunek sumienia". Nie mógł sobie, przypomnieć jakiś przewinień, za które ktoś mógłby na niego nasłać morderców. Wzruszył ramionami, musiał to być przypadkowy napad. Ci trzej mieli prawdziwego pecha, chociaż wyglądało to już niebezpiecznie.

-Chcesz ich pochować? Byli z pewnością przyczyną wielu cierpień, zresztą ten trakt jest dość uczęszczany. Ktoś powinien ich w końcu znaleźć. -
 
__________________
We have done the impossible, and that makes us mighty
Hawkeye jest offline