| Moira na własną rękę ruszyła szukać willi Luccianich. Szansa, że nie zgubi się była dość nikła, ale szukanie domu księcia do trudnych nie należy. W końcu każdy szanujący się voddaccianin wie, gdzie mieszka taka osobistość. Jest się czym chwalić i wiadomo, którego miejsca należy unikać. Ale pytanie o drogę zabiera czas. Bez Simone, trwało trochę zanim (plącząc się w gmatwaninie pięter i cisnych, smierdzących uliczek) dotarła do celu. Brama zatrzaśnięta, a przy niej ponownie dwóch strażników. I cisza. A wśród niej dzwon kościelny wybił kolejną godzinę.
__________________ DRUGA SPRAWA JANE DOE >> Demo GT - zapraszamy do czytania!!!! 6.01 - kolos z fakultetu, 7.01 - esej i kolos, 8.01 - kolos <= jak się uporam, wrócę. |