| -A mam inne wyjście? - no zawsze mogę iść boso ale jakoś nie bardzo mi się to uśmiechało, więc ruszyłam przed siebie w trefnych pantofelkach. Kurcze no już rozumiem te gorsety, ale chociaż buty Vodaccianki mogłyby mieć wygodne! To była droga przez mękę. Jakby nie dość że buty były niewygodne same w sobie to jeszcze Theus mnie chyba pokarał tymi kocimi łbami. Tylko za co? Za co pytam? Dodatkowym dyskomfortem była świadomość braku miecza przy sobie. Nigdy wcześniej nie szłam pozbawiona jakiejkolwiek broni. To było dziwne uczucie. Czułam się jakby .. bezbronna? Z tym że raczej Bez-Bronna w dosłownym tego słowa znaczeniu . Gdyby ktoś mnie zaatakował mogłabym mu najwyżej dać w łeb wachlarzem. O tak! Na pewno by się przestraszył. Tak mnie zajęło rozmyślanie o zostawionym w willi mieczu, że zapomniałam o bólu. Gdy wróciła mi świadomość właśnie dochodziliśmy do portu.
__________________ "That was wonderful! Bravo! I loved it! That was great! Well, it was pretty good. Well, It wasn't bad. There were parts that weren't pretty good, though. It could've been a lot better. I didn't really like it. It was pretty terrible. It was bad. It was awful! Terrible! Eh, boo, BOO!" |