| Nicole powoli schowała broń. Nie miała szans z dwoma uzbrojonymi napastnikami. Wpatrywała się w zakrwawiony mankiet trzydziestolatka.
-Math nie celuj w nią a Ty odłóż broń. Chcesz rozmawiać z dealerem? Po co żeby napisać artykuł do gazety? Jest masa zdrowszych tematów. W skutek reportażu z wystawy psów nie można zatruć się ołowiem. A może tak jak Twój poprzednik chcesz rozwalić dwóch z naszych?
- Jest wiele lepszych sposobów na osiągnięcie swego, niż zabijanie - niemal wysyczała. - Czyżby przede mną był inny niezadowolony klient? - uśmiechnęła się, a uśmiech ten nie miał w sobie nic przyjemnego. - Tak się składa, że ten temat wcale nie jest niezdrowszy od tych, z którymi pracuję na co dzień. A po co? Z powodów prywatnych. Nie pozwolę, żeby więcej nastolatków zatruło się tym świństwem tak, jak moja siostra. Chyba że mnie zabijecie. - nie można było nic wyczytać z jej twarzy, ani głosu. Nie było lęku. Zabiją ją? Kate jest duża i sobie poradzi. Czekała, pozornie spokojnie na odpowiedź.
__________________ Ponieważ drugi etap olimpiady informatycznej mam dopiero 19 stycznia, na razie powinnam odpisywać w miarę regularnie |