| Uberstrasse 7 - wieczór/noc Powstrzymując oddech wszedł do pokoju starając sie nie nadepnąć na jakąś obluzowaną, czy wypaczoną deskę. Stanął i chwilę próbował przebić wzrokiem otaczającą go ciemność.
Nadaremnie, widział tylko zarysy, kontury. Niewyrazne, trudne z początku do rozpoznania.
Niezdarnie, jak ślepiec postąpił najpierw krok, potem drugi.
- Nie mogę ci dać tego, czego nie znalazłeś - doleciało z mroku.
Czuł jak serce podchodzi mu do gardła.
Zamarł, by sekundę pózniej sięgnąć w desperacji po sztylet. Ten zaplątał się jednak w fałdy płaszcza i Kacper mocował się rozpaczliwie próbując go wyciągnąć. Udało mu się, lecz sztylet zaczepił o pas i nie dość mocno trzymany drżącą ręką, wylądował z brzękiem na podłodze.
Mężczyzna chciał zakląć, ale ściśnięte gardło zaprotestowało i z jego ust wyrwał się tylko słabiutki jęk. Odchrząknął i jakimś cudem zdobył na pierwsze pytanie jakie przyszło mu do głowy :
- Kto ? Kto tu jest ?
__________________ To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach. Pycha zrzuciła Anioły z niebios, duma trzyma je w piekle.
Ostatnio edytowane przez Arango : 03-02-2008 o 11:06.
|