| - Znaleźć Krzyżaka? Hmm, myślę, że to da się zrobić..., panowie poczekają chwilkę - mówił do nich na poły serdecznym, na poły drwiącym głosem.
Odwrócił się do nich plecami bez strachu, wiedział, że Czarnowłosa pilnuje jego pleców. Tej kobiecie nie bał się oddać w opiekę swojego życia. Wsunął dłoń pod kaftan, zacisnął palce na zielonkawym agacie, oprawionym w srebro, zawieszonym na plecionce rzemiennej. Czekał aż kamień rozgrzał się w jego dłoni, wizja nadeszła niespodziewanie. Nagle spoglądał na świat z całkiem innej perspektywy, jakby wykrzywionej, jakby obraz, który rejestrował jego umysł, nie pochodził z jego oczu. Stara szopa, przytulona do muru wieży z której spadł arcybiskup... wokół pustka... tylko coś co ponaglało jego jestestwo, by udać do tej rozpadającej się budowli. Świat zawirował... po chwili znów patrzył na świat własnymi oczami. Odetchnął z ulgą... "Cholerne magiczne kurewstwo, obym nigdy nie musiał tego więcej używać" - pomyślał, oddychając ciężko. "Dobrze się spisałeś przyjacielu" - szepnął cicho do siebie... - Wiem gdzie jest Teuton... ukrył się piekielnik w szopie niedaleko wieży... walka z nim to nie będą przelewki, wątpię by udało nam się go zabić, ale może uda się nam go pojmać? Wielki marszałek, będzie niezłą kartą przetargową w rozgrywkach z Zakonem i Cesarstwem... a zabić... możemy zawsze - spoglądał hardo w oczy Anzulewicza, jakby odczytał jego prawdziwe intencje. - Książę... myślę, że powinniśmy to załatwić osobiście, proponuję też byście wzięli ze sobą, z tuzin wojów, mi wystarczy do ochrony moja księżniczka... ale walka nie będzie łatwa... niech wezmą pochodnie... i odwagę w sercach - dodał już ciszej. Odruchowo sięgnął do pasa, sprawdzając czy delikatny szklany pojemniczek jest na swoim miejscu.
__________________ Rangers lead the way - 2 batalion Rangersów - 6 June 1944 - Omaha Beach Tajemnice Czarnego Lądu - zapraszam do rekrutacji. 11844451 - moje gg. Niestety, wciąż bez netu (dopis. Mira) |