Alieksiej z przyjemnością zgodził się na propozycję wyścigu, potrzebował rozrywki i wreszcie miał nowych kumpli, którymi mógł się opiekować. Tak to był
Malcolm i
John. Oni byli muzykami, dla niego muzyką jest mechanika a oni właśnie kogoś takiego jak
Pavlov potrzebowali. Razem pojechali do Nowego Jurku czy jakoś tak, ponieważ był tam wyścig. Mieli czas, więc poznali się. Opowiedziałem im historię jak się znalazł w Ameryce. Gdy pili zawsze padali jak kawki przy 5 setce, jeszcze muszą się wiele nauczyć. ehh.... Dobra jesteśmy w Nowym Jorkuu......
***
Ja pierdziule – krzyknął
Alieksiej na widok dużych, śmierdzących i przesiąkniętych promieniowaniem budynków. – Ale duże budynki, prawie jak w Detroit, tylko powiedzcie mi dlaczego tutaj są takie brudne te zabudowania?
Mówił z charakterystycznym akcentem dla Ruski jazyka. Zadziwiał się ogromem tego miasta, chociaż było bardzo zniszczone a Pavlov nie widział w swoim życiu zbyt wielu aglomeracji (chociaż jest po 50-tce). Musiał się napić z widoku.
-
Panowie, jak się nazywa ten wyścig? – zapytał, rozglądając się po samochodzie
-
Nazywają go CannonBall, taki wyścig przez całe Stany. – odpowiedział mu Malcolm
-
Nieźle, u nas na Syberii kiedyś ganialiśmy się za pewnym człowiekiem ze 400 kilometrów, nazywał się, mhmm zaraz jak to było.... a wiem! Nazywał się Wałęsa albo cuś takiego. Ciekawe jak się trzymają tam moi towarzysze... To już prawie trzydzieści parę lat
-
Miło, ale teraz będzie trochę inaczej, jedziemy ostro przez całą amerykę od NY do LA.
-
jop twoja mać- przeklnął ze zdziwieniem
Alex
***
-
Tak, to ten... Dawaju. -
Pavlov wziął śrubokręt i zaczął dokręcać płytkę do podwozia, aby naprawić usterkę w tym wozie. - Dobra dobre, skończyłem - wyjechał na wózeczku. -
Jak to się nazywo u was? A! Ewryfing is oł rajt..
Wsiedli do samochodu i pojechali na "rewir" po okolicy
-
Jak za czasów godziny policyjnej - zagadał
Alex.-
Jak będziemy jechać to wam puszczę pewną kasetę, ale będziecie zadowoleni.
***
I pajechali....
****
-
Oto to co wam obiecołem - powiedział
Pavlov. Wyjął jedyną kasetę jaką miał i wsunął do radia a muzyka po chwili rozbrzmiała dając dźwięk z potężnych głośników samochodu.
Pavlov wsłuchał się w bajeczną melodię i milutkie słowa.
-
Ja lubliu tą piosnkę