| „Vereno pomóż mi z tą smarkulą. Teraz jeszcze się obraziła i co ja jej rodzicielom powiem”
Rozejrzał się po sali.
Nagle dojrzał wychodzącego na schody i obrażającego go Dymitra. - Stój kozacze jak śmiesz równać się ze szlachcicem, trzeba cię widocznie nauczyć moresu i pokazać gdzie twoje miejsce. Gospodarzu karz zawołać, jakiego pachołka z porządna lagą niech tam na dziedzińcu wlepi dwadzieścia. To cię może rozumu nauczy. Adren szybko opróżnił stojący na jego stole kufel z piwem. - Głupia smarkula naczytała się romansów i eposów rycerskich i teraz zdaje się jej pewnie, iż sir Gweinem jest, albo kimś takim.
Usłyszał wszelkie słowa Ojca Otta były może i mądre, ale sprzeczne z jego odczuciami. W Adrenie prawie krew się gotowała ze złości.
„Nie zabija się krewnych” pomyślał i dzięki temu się jedynie opanował.
Ostatnio edytowane przez Cedryk : 04-24-2008 o 21:22.
|