Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-07-2009, 22:04   #1
Warlock
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
Reputacja: 29423 Warlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputacjęWarlock ma wspaniałą reputację
Problem Mistrza Gry

Zanim napiszę o swoim problemie chciałbym was zapewnić, że uważam siebie za dobrego MG i chociaż na Last Inn jestem już od dłuższego czasu nigdy dotąd nie założyłem tematu. Tak więc będzie to mój pierwszy. Nie prosiłbym was o pomoc gdyby czysta i zrozumiała odpowiedź leżała w jakiejkolwiek książce poświęconej grami RPG. Problem leży w mojej nowej grupie graczy, którzy po mej przeprowadzce nie do końca zastąpili mi starych graczy. Chciałbym aby rozwiązanie problemu nie było wredne a wręcz przeciwnie, tak aby moi gracze zrozumieli fakt, że grają źle. Już mówię o co chodzi. Wyobraźcie sobie mnie siedzącego po jednej stronie stołu gdy reszta graczy(Razem 4) tkwi po przeciwnej. Jest sesja Warhammera. Ich postacie powoli poruszają się przez bagna walcząc z kilkoma mutantami. Gracze są zadowoleni, że mogą "coś" rozwalić. Mija jakiś czas i zwycięskie postacie postanawiają rozbić obóz w środku dnia, gdyż jeden z nich został dotkliwie ukąszony strzałą w kolano przez co krwawi i w dodatku spowalnia drużynę. Postanawiają go wyleczyć z owej nieprzyjemnej rany, jeden z nich rzuca kostką i krzyczy zadowolony: Udało się! W tym momencie bardzo dokładnie opisuję im okolicę, są na równinie i widzą samotnego Orka biegnącego ile sił w nogach w przeciwną stronę(Znajduje się jakieś 5 mil od nich). Wszyscy zasypują mnie gradem pytań na jego temat. Odpowiadam im, że jako MG jestem osobą postronną, niewidoczną. Narratorem. Mówię im aby uzgodniły to ich postacie. A oni jak na złość zamiast odgrywać swoje postacie zaczynają dyskutować pomiędzy sobą. Może nie jest to najlepszy przykład wyjaśniający sens mojego problemu ale podam za to parę innych. Ten sam obóz, dosłownie chwila przed uleczeniem rannego. Mówię graczom, że są głodni. Jeden z nich opisuje, że wyciąga z plecaka mięso i je piecze - Cieszy mnie to bardzo, prawdę mówiąc ten gracz jako jedyny w sesji odgrywał sensownie swoją postać - drugi na to do mnie(czyli do MG a nie do innych postaci), że nie ma nic do jedzenia bo w ekwipunku jego profesji nie było to zapisane. Na to ten gracz co potrafi odgrywać odpowiada mu: Chwila! Przecież razem zapisywaliśmy twoją kartę postaci, tam są żelazne racje, zamiast: Jak to? Nie dawno zaglądałem do twojego plecaka, był tam spory zapas żarcia, co żeś z nim zrobił?
Kolejny przykład teraz nieco inny. Nawet przy tak błogosławionej walce moi gracze używają opisów tylko dlatego bo MG kazał w przeciwnym wypadku zawalą test ataku. Zdarza się, że rzucają kostkami i zapominają o opisie.
Jako drużyna są też bardzo, ale to bardzo nie zgrani i co mnie często bawi to, to że mogę im wstawić obojętnie jaki kicz i tak go połkną a zastanowią się nad jego sensem dopiero po sesji. Rozmawiałem z jednym z moich graczy o ich "odgrywaniu". Powiedziałem mu, że przed sesją chcę walnąć przemowę o ich grze. A mianowicie chciałem im wytłumaczyć aby ich postacie posiadały emocje, aby wczuwali się w swoją postać a w najlepszym przypadku wstawili siebie na miejsce swych postaci. Odpowiedział mi, że gdybym to powiedział on by po prostu to olał, argumentował w wyjątkowo DURNY sposób mówiąc: "A może oni tak chcą grać?". Jak człowiek nie spróbuje to się nie dowie, i nie powinien wystawiać tak $%#&banych osądów. Aby zabarwić całą sytuację zacytuję wędrówkę moich graczy z Middenheim do pewnej osady.

MG - Deszcz nie ustawał choćby na chwilę, wasze ubrania wyglądały jak mokre szmaty. Taka pogoda nie wspomaga optymizmu. Tylko Thubedorf zdawał się nie zwracać uwagi na tę drobną niedogodność.
MG - Mówicie coś?
G1 - A co mamy mówić?
Zignorowałem to i jadę dalej.
Gwałtowny szmer dobiegł was ze strony gościńca. Wszyscy poderwaliście broń i uważnie przyglądaliście się drodze. Z krzaków wyszły dwie sylwetki trzymające broń wysoko do góry w geście przyjaźni. –Pozdrowienia od Theadalasa przyjaciele! Krasnolud wyglądał jakby go ktoś zdzielił młotem w łeb. –Aj, wy zasrane skurczybyki! Mogliście dołączyć do nas godzinę wcześniej, mieliśmy kupę zabawy! Co słychać w szerokim świecie?! Ryknął rozbawiony krasnolud. –Przed wami znajduje się opustoszała wioska, przyjmujemy teorie iż jest to sprawka zwierzoludzi. Odpowiedział mu jeden z zwiadowców. -Jednakże ich byśmy się nie obawiali. Łowcy Czarownic są niedaleko stąd. Złapali wasz trop i spróbują zablokować gościniec oraz wejście do wioski. Musimy się streszczać. I tak też zrobiliście, pędząc ile sił w nogach ruszyliście przed siebie ku wiosce.
MG - No dobra, mówicie coś?
G1 - Nic
G2 - Nic
G3 - Nic
G4 - Nic
W tym momencie dokładnie opisuję okolicę, specjalnie spowolniłem tempo drużyny aby mogli rozmawiać między sobą. Zgadnijcie jaka była reakcja.
MG - Co mówisz?
G1 - Nic
G2 - Nic
G3 - Nic
G4 - Nic

Podróż miała być całkiem długa lecz przez mentalność moich graczy musiałem ją skrócić. Jak już sami widzicie zamieszczałem niektóre kwestie bo doskonale wiedziałem, że gracze w tym wypadku nic nie zrobią, bądź chociażby rzucą się do walki. Wydaje mi się, że to był najlepszy przykład profesjonalnego nieodgrywania postaci moich graczy. Czasem byłem zmuszony odgrywać za nich. Dosłownie! Teraz zapytacie się pewnie w czym macie mi pomóc. Ano chcę ich jakąś przemową, a może sytuacja namówić do odgrywania. Póki co wpadłem na pomysł, że jeden z moich graczy będzie MG(Tak, ten co mniej więcej potrafi odgrywać) a ja będę takim ukrytym MG co podszywa się pod gracza i próbuje jakoś rozgrzać rozmowę i zachęcić do odgrywania. Jeśli jednak to ich nie przekona, to będę kompletnie bez radny. Czasem zastanawiam się czy nie zrobić sesji typu Dungeon Crawl. Czy wśród sporej społeczności Last Inn są ludzie o podobnych problemach?
 
Warlock jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem