Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-03-2010, 20:09   #8
Lirymoor
 
Lirymoor's Avatar
 
Reputacja: 25 Lirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodzeLirymoor jest na bardzo dobrej drodze
Taran nie opuściła fotela, splotła dłonie na kolanach starała się wyglądać jak na Jedi przystało. Statecznie i spokojnie co nie zawsze się udawało gdyż głowę miała tak samo gorącą jak wijące się po ramionach niczym płomienie włosy. Mistrz Vrook długo musiał ścierać się z ta jej pełna pasji miłością do działania. Jednak w końcu mistrz okazał się być tym bardziej upartym wtłaczając narwanej dziewczynie do głowy czym jest cierpliwość i ostrożność.
Jednak nigdy do końca nie wyzbyła się swojej gwałtowności, choć teraz uwalniała ją tylko gdy była jej potrzebna. W duchu uważała, że to właśnie ta cecha doszła do głosu w dniu gdy przed laty wybierała sobie padawana.
Gdy tylko w myślach kobiety pojawiło się słowo padawan odruchowo przeniosła spojrzenie z pleców wpatrzonego w horyzont Tarko na Yetaale. Uniosła brew z pytającym uśmiechem na ustach. Aż się zastanawiała czemu był aż tak spokojny. Żadnych pomysłów wymagających wcielenia w życie? Gdyby nie mieli towarzystwa pewnie spytałaby żartobliwie czy nie jest chory.
Kiedy się odezwał w duchu trochę jej ulżyło. Przez chwilę bała się że kumulował w sobie jakiś nowy pomysł i gdy zdecyduje się go wprowadzić w życie efekt będzie... cóż z pewnością interesujący. Z jednej strony trudno było nie przyklasnąć obecnej postawie. Była dobrze dostosowana do taktyki jaka obrała odnośnie rozwiązania problemu ich niewoli. Z drugiej strony...
Porzuciła ta myśl kierując wzrok jasnych oczu z powrotem na Tarko. Lepiej było nie wywoływać vornska z lasu bo zaraz wypadnie za nim całą wataha. A chwilowo i tak mieli dość problemów.
Gdy Kapitan ponownie się do nich odwrócił wyraz twarzy kobiety znów był spokojny lecz stanowczy.
Przez chwilę rozważała słowa Tarko. Dwadzieścia lat, mniej więcej tyle minęło od zakończenia Wielkiej wojny Sithów. Czyżby poplecznicy Exar Kuna rozbijając się po galaktyce natrafili również na ta planetkę. To, że ciągnęli za nimi Mandalorianie nie dziwiło Jedi. Wzmianka o ich powrocie już trochę bardziej, trzeba było dokładniej zbadać sprawę. Ale chwilowo miała pilniejszy rzeczy na głowie. Każde pojawienie się wyznawców ciemnej strony było sprawą zakonu i wymagało zbadania.
- Byłabym wdzięczna gdyby powiedział mi pan kapitanie coś więcej o wizycie Sith w waszym świecie. Ilu ich było? Jak długo tu pozostali? Czy coś po sobie zostawili? - zapytała.
 

Ostatnio edytowane przez Lirymoor : 04-03-2010 o 20:13.
Lirymoor jest offline