Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-04-2011, 19:39   #4
Maxi
 
Maxi's Avatar
 
Reputacja: 11 Maxi nie jest za bardzo znanyMaxi nie jest za bardzo znany
Masjaf,Syria, plac przed zamkiem, 6 Maja 1200 roku
Godzina 15.00

Hjalmar stał pośród „wybranych” i z wielkim zainteresowaniem przysłuchiwał się temu co Altair mówił do nich.
Gdy Altair pokazał gestem do nowicjusza, aby przyniusł czarną skrzynię, Hjalmara zatkało pierwsze co myślał to ile może tam być pieniędzy, nie spodziewał się bowiem że w tej skrzyni, dla każdego znajduje się wyśmienita broń.
Pierwszy podszedł Pascal dostał wyśmienite miecze i parę innych gadżetów.
Później Mawr, jedyna dziewczyna, wśród Assasynów, Hjalmar nie mógł spuścić wzroku, od jej pięknego ciała.
Przyszła kolej na Hjalmara, podszedł pewnym krokiem, nie patrzył się już na piękną dziewczynę, lecz na skrzynie, myśląc jaką broń otrzyma. I proszę Altair dał mu dwa małe sztylety, gdy Hjalmar je zobaczył, od razu wziął w rękę i proszę pasowały jak ulał. Później Altair wyjął krótki miecz, Hjalmar schował pod płaszcz sztylety, mieczyk natomiast, zawiesił na pasek, później było 15 noży do rzucania, nie wiedział co z nimi zrobić, włożył po prostu w wewnętrzną kieszeń płaszcza, ukryte ostrza, to dopiero było coś, wiedział że służą do zabijania, ale gdzie ma je umieścić nie miał pojęcia, wrzucił je w drugą kieszeń, ostatnia broń jaką otrzymał, był to rapier :




Po czym udał się w stronę Pascala i Mawr.
Dopiero teraz zobaczył człowieka z maską, pierwszy raz na oczy, słyszał dużo historii o nim, ale nigdy do tąd nie widział go. Miał na sobie maskę, nie wiadomo dlaczego, ale gdy stanął obok, przeszedł Hjalmara dziwny strach.
Później bo broń podszedł jakiś typ, którego w życiu na oczy nie widział, dostał pięknie wykonany łuk.
Altair powiedział do nich :
-Udacie się do Damaszku, jest tam paru "naszych" i nie jest to daleko w sam raz na pierwszy wypad. Ostrzegam także przed zagrożeniem ze strony Templariuszy, mogą być, a może nie... Więc ostrożnie. Jeśli chcecie będziecie mogli poznać się tam bliżej i pozwiedzać troche, ale pamiętajcie o misji. Jeśli znajdziecie mędrca z białym kapturem zapytajcie o Drugi Eden, pomoże wam i da pare wskazówek. Pamiętajcie o współpracy. Jeśli będziecie potrzebowali wrócić tu do Masjafu, wyleczyć rany czy uzupełnić ekwipunek to zapraszam.
Konie czekają przy bramie. Znaki na drodze będą wam wskazywać drogę do Damaszku, myślę że dacie sobię radę...

Hjalmar pomyślał sobie :
~No dobra to mamy przed sobą pierwsze zadanie hehe.
Szedł ostatni, nie śpieszyło mu się, wyjął te dziwne ostrze i zaczął się zastanawiać do czego ono służy.

Przy bramie czekały na nich piękne konie Hjalmar wsiadł na pięknego konia.


I ruszyli.Po długiej jeździe, dojechali na miejsce, Hjalmara bardzo bolał tyłek, nie był przyzwyczajony do jazdy na koniu. Jako pierwszy zszedł z konia, zobaczył że strażnicy ich obserwują, nagle cień, tak bowiem ludzie nazywali człowieka z maską, ruszył w tłum, Mawr poszłą za nim, Hjalmar wiedział co zamierzają, Pascal natomiast został i myślał nad czymś, Hjalmar zapytał się
-Pomóc Ci w czymś?
Pascal odpowiedział :
-Widzisz tą dorożkę? Jak wskoczę do woźnicy, ty złap się dorożki.
Po chwili obaj siedzieli w dorożce, gdy nagle piękna Mawr strzeliła dmuchawką w konia, wóz ledwo doczołgał się do bramy i się zatrzymał, Hjalmar zobaczył że obok Mawr leży strażnik nie dobity, powolnym krokiem szedł ku niemu zaczął wyjmować sztylet, gdy nagle pojawił się Pascal uprzedzając Hjalmara wbił ostrze strażnikowi w tętnice, potem Pascal pobiegł gonić uciekającego strażnika, Hjalmar jakby nigdy nic szedł za nim, obserwując czy nie ma nikogo podejrzanego w mieście.
 
__________________
Vivere Militare Est
Maxi jest offline