Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 11-03-2012, 00:50   #7
Makotto
 
Makotto's Avatar
 
Reputacja: 88 Makotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znanyMakotto wkrótce będzie znany
[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=-soGcjbBTW4[/MEDIA]


15 luty 1308, obóz Cyganów pod Sauthwark



-Dwadzieścia jeden. Wygrałem.

-Szlag, znowu?

-Nie marudź, ty też wygrałeś.

-Raz. Jeden, jedyny raz. Cholera, to przecież niemożliwe… !

-Cisza.

Głos Bellerose uciął nadciągający monolog i sprawił, że wszyscy w wozie zostali wyrwani z dziwnego stanu nieprzytomnego zamyślenia. Tego dziwnego strumienia myśli, pobudzanego przez rytmiczny stukot kół na bruku oraz szum deszczu.

Bennet spojrzał pytająco na dziewczynę.

-Anouk, co się dzieje?

-Zwalniamy.

-Jesteśmy już na miejscu?

-Nie. Powiedziałam tylko że zwalniamy.

Diego odruchowo poprawił miecz w pochwie, opierając się plecami o ścianę i kucając na piętach. Po kilkunastu sekundach drzwiczki od strony woźnicy otworzyły się, ukazując ogorzałą twarz jednego z Cyganów. Anouk oraz Rico od razu poznali najstarszego syna Króla, a za razem właściciela wozu, w którym siedzieli. Nad ramieniem woźnicy zobaczyli jeszcze jedną twarz. Młodą i ciekawską.

Bennet zmarszczył brwi, widząc wyraz twarzy mężczyzny.

-Jesteśmy już w Londynie?- zapytał po francusku, a Rom pokręcił tylko głową. W sumie równie dobrze mógł mówić po angielsku. Każda osoba z ich grupy znała te dwa, podstawowe języki. Do tego dochodziły, rzecz jasna, języki narodowe.

-Zatrzymamy się do świtu w obozie innego taboru. Razem bezpieczniej.

-Jak to, „bezpieczniej”?

-Ludzie nas nienawidzą.- wszyscy obejrzeli się na wstającą ze swojego miejsca dziewczynę. Anouk naciągnęła tylko kaptur na głowę i stanęła przy drzwiach powozu.- I jest spora szansa, że mieszczanie „spontanicznie zapragną wyplenić cygańską zarazę”.



Lumiere gwałtownie spojrzał na dziewczynę. W Paryżu był świadkiem przemowy jakiegoś szalonego kaznodziei, który publicznie rozgrzeszał tłuszczę, która napadła i spaliła przed kilkoma miesiącami cygański obóz stojący w biedniejszej dzielnicy miasta. Dużo mówił o tym, że „prości ludzie niosący ogień boga na pogańskich bezbożników, mogą liczyć na zbawienie i odpuszczenie wszelkich grzechów”. Młody francuz nigdy nie słyszał jeszcze tak poetyckiego, pełnego uniesienia oraz świętości szczucia do ludobójstwa.

Następnego dnia klecha zmarł, z powodu zatrucia pędzonym przez siebie winem. A przynajmniej tak uznał opłacony przez anonimowego darczyńcę cyrulik.

-A co z wjazdem do miasta?- Bennet oderwał wzrok od towarzyszki i znów spojrzał w kierunku woźnicy.

-Mówią, że zablokowany. Strażnicy praktycznie nikogo nie wpuszczają. Boją się chyba, że tłuszcza będzie rozrabiać przed koronacją młodego króla. O! Jesteśmy. Rad żem, że tak dostojni gości wieźć w moim wozie mogłem.

„Młody Król”. Edward II, syn Edwarda I Długonogiego. Cóż, wszyscy znali historie ojca obecnego władcy Brytanii. Młot na Szkotów, reformator… i okrutnik. Za władzy Długonogiego każda mniejszość narodowa i religijna mogła spodziewać się represji. Po śmierci tyrana w koronie uciekinierzy pochodzenia Żydowskiego oraz Romskiego zaczęli wracać, licząc na łagodność Edwarda II. Jak do tej pory, nie przeliczyli się.

-Dziękujemy za podwiezienie… Oooo!- Rico przerwał w połowie zdania, wyskakując z wozu w ślad za resztą jego grupy. A widok był faktycznie wspaniały.- Jak w domu!

Obóz Cyganów, mimo brzydkiej i zimnej pogody mienił się wieloma barwami. Latarnie z kolorowego szkła paliły się pod płachtami wozów i namiotami, pozwalając wszystkim zapomnieć o wszechogarniającej szarości Wysp Brytyjskich.



-Wy tak żyjecie na co dzień… ?- nawet Diego nie mógł odmówić uroku temu miejscu.

-Tylko mieszczuchy i wieśniacy uważają, że smutek i brak kolorów to właściwe dla nich otoczenie.

Głos rozległ się za plecami podróżników. Był to jeden z Cyganów towarzyszących Anouk. Szarfa na głowie, kolczyk w uchu i kamizelka wyszywana kolorową nicą żywo świadczyły o tym że on miał z goła odmienne mniemanie o tym w jakim otoczeniu ludzie powinni żyć.

-Rozmawiałem ze strażnikami tego taboru. Ich Królowa chce się z nami zobaczyć.

Anouk skinęła głową, pozwalając mężczyźnie odejść. Diego spojrzał z zainteresowaniem na Cygankę.

-Królowa?

-Tylko „mieszczuchy” żyją w przekonaniu, że jedynymi godnymi sprawować władzę są mężczyźni.- odpowiedziała zdawkowo, ruszając pomiędzy bajecznie oświetlonymi wozami oraz namiotami.


***


Namiot przywódczyni taboru prezentował się pysznie. Nie były to, co prawda, wygody królewskiego dworu, ale surowe piękno ręcznie rzeźbionych krzeseł oraz stołu, oraz liczne hafty wiszące pomiędzy czerwonymi latarniami nadawały temu miejscu niesamowitego uroku.

A całości dopełniała ona. Piękna, egzotyczna oraz tajemnicza. Otoczona przez grupkę mężczyzn i kobiet, rozmawiająca o czymś ożywionym głosem. Diego uniósł brew, widząc jak uderza pięścią w stół. Bransolety na jej nadgarstkach zabrzęczały.



-Eu nu va afişa în faţa noastră. Noi nu suntem animale, să ne uităm în dinţi ca ne muta în oraş!- krzyknęła po romsku, dopiero po chwili zauważając gości. Uśmiechnęła się delikatnie i odgarnęła kosmyk włosów za ucho.

-Witamy naszych przyjaciół z walczącego rodu, oraz ich sojuszników.- powiedziała po francusku, ze śpiewnym akcentem. Ruchem dłoni odprawiła obecnych w namiocie cyganów.- Mój namiot jest waszym namiotem, lecz aby uniknąć tłoku pozwoliłam sobie przygotować wam posłania w tamtym wozie.

Jej jasne zęby błysnęły w uśmiechu, gdy po raz kolejny odgarnęła niesforny kosmyk.

-Odpocznijcie, strudzeni przyjaciele. Rano pomówimy o celu waszej podróży. Dobrej nocy.- skłoniła delikatnie głowę, odwracając się z powrotem w stronę stołu. Był to sygnał, że goście mogą opuścić jej namiot bez urażenia jej gościnności.

Gdzieś w oddali zaczęły grać skrzypce.
 
__________________
Hello.
My name is Inigo Montoya.
You killed my father.
Prepare to die...

Ostatnio edytowane przez Makotto : 11-03-2012 o 13:47.
Makotto jest offline