Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-05-2012, 13:48   #8
Qumi
 
Qumi's Avatar
 
Narzekania i pejcz Mazaritha były wyjątkowo irytujące, choć nie dla Mezzo. Druid "wyłączył" w głowie opcję słyszenia barda, a jego bat go nie smagał po tym jak Goran dał znać, że nie pozwoli denerwować swojego pana. Suma sumarum, podróż była całkiem przyjemna... dopóki nie znaleźli olbrzymki i czarnej dziury. Druid od razu rozpoznał czym jest ta dziura - portalem na inny plan i aż przeszły go ciarki zastanawiając się gdzie trafili jego towarzysze. Ci, którzy zostali musieli obmyślić plan, ale niestety choć Mezzo nieco się znał na planach to jego wiedza nie dorównywała wyedukowanemu czarodziejowi - a takich im brakowało. Wzdychając, nie miał nawet czasu zareagować na porywczą naturę swoich towarzyszy...

Arizair bez większego zastanawiania się zrobił to, co zwykle robił w sytuacjach z brakiem jakichkolwiek informacji na temat niebezpieczeństwa: chwycił barda za frak i wskoczył do dziury ciągnąc pół-elfa za sobą.

Mazarith ledwo zdążył zareagować w jakikolwiek sposób na nagły chwyt elfa. W gruncie rzeczy prawie nie stawiał oporu i poleciał za Arizairem jak szmaciana lalka.

- Czekaj, co ty sobie wyobrażasz... - tylko tyle zdążył powiedzieć. Potem pisnął i wraz z wojownikiem zniknęli w pustce. Gigantka śpiąca nieopodal chrząknęła głośno przez sen.

Mirith natychmiast podbiegła do tego miejsca i przyklękła, próbując coś wypatrzyć w środku.

- Zabiję następnego, komu wpadnie do głowy bezmyślnie tam skakać! - warknęła.

Mezzo puknął się w głowę.

-Nie ma to jak poszukiwacze przygód, prawda? - rzucił do pozostałych.

-Ta... otchłań to jakiś portal na inny plan, niestety nie wiem jaki. - westchnął. - Myślę, że nasza wielka dama może nam pomóc... co wy na to? - spytał niziołek.

Półelfka wzruszyła ramionami.

- Pomysł dobry jak każdy inny w tej sytuacji. Ale co zrobisz, jak ona uzna nas za karaluchy na przykład?

Niziołek się uśmiechnął zastanawiając się przez chwilę.

- Znasz się trochę na przyrodzie, prawda? Czy wiesz czemu młode zwierząt wyglądają “uroczo”? Niewielu się nad tym zastanawia, ale tak prawdę nie jest to przypadek. To mechanizm obronny. Wyglądając uroczo ich oprawcy są bardziej skłonni do zostawienia ich w spokoju. Nasza olbrzymka to powiększona ludzka kobieta z tego co widzę, zapewne doceni urok młodego zwierzątka... tylko w co by się tu zmienić? Jakaś sugestia?
Tropicielka wywróciła oczami.
- Nie wiem... niedźwiadek? - rzuciła po chwili. - Albo pluszowy miś. Jak cię wytuli, to jelita ci wyjdą nosem. - dodała z szyderczym uśmiechem.
-Hmmm... - po chwili ciało Mezzo zaczęło obrastać sierścią, ekwipunek zaczął zlewać się z ciałem, a jego oczy zamieniły się w kocie. Na plecach wyrosła mu para dużych skrzydeł. Mezzo zamienił się w młodego tressyma. Tressym wyglądał jak bardzo młode kocię, ale rozmiary miał dużego psa - niziołek chciał żeby go zauważyła.



Tressym rozpostarł skrzydła i poleciał w stronę głowy kobiety. Zatrzymał się nad jej głową unosząc się i dość głośnio zamiałczał.

- Dzień dobry! Czy wszystko u pani w porządku?- głos miał równie uroczy jak wygląd.

Kobieta jednak albo go nie usłyszała, albo nie chciała go słyszeć. Najwyraźniej jednak poczuła trzepot jego skrzydełek, bo po chwili zamachnęła swoją wielką ręką, jakby odganiając muchę sprzed twarzy. Trafiła go zewnętrzną stroną dłoni i druid poleciał w dół. Stracił na chwilę równowagę w powietrzu i był niebezpiecznie blisko zderzenia się z ziemią, na szczęście udało mu się odzyskać kontrolę.

Nieznana kobieta za to podniosła głowę i... obróciła się na drugi bok, leżąc teraz plecami do zgromadzonych.
- Nieźle! - przyklasnęła mu Mirith. - Jeszcze jakiś pomysł?

Druid wrócił do pół-elfki, otrzepał się i zmienił postać w niziołka.

- Parę, ale każdy niezbyt bezpieczny. - westchnął. - Muszę jednak przyznać, że jesteś dziwnie spokojna w sytuacji gdy twój brat może być w śmiertelnym niebezpieczeństwie? -podrapał się po bródce. Miał pewien pomysł... a konkretnie pewnego smoka, który mógłby okazać się przypadtny, ale nie miał za bardzo ochoty ryzykować życie wpadając tak do tego portalu bez przygotowania.

- Poradzi sobie. - powiedziała, jakby to było oczywiste. - Naprawdę chcesz ją obudzić? To da się załatwić.
Mówiąc to półelfka wyciągnęła łuk i przygotowywała się już do strzału.

- Nie w taki sposób... - niziołek zastanawiał się - Może to jej koszmary? Ta czerń wokół? Proponuję jednak najpierw rozejrzeć się dookoła - może w pobliżu coś znajdziemy. - Mezzo wskazał ręką okolicę i udał się na poszukiwania.

- To idź. Ja tu zostanę na wypadek gdyby nagle wrócili. - powiedziała chowając łuk, by po chwili wdrapać się na najbliższe drzewo. Mezzo zaś ruszył w kierunku stóp gigantki, by obejść ją dookoła. Dopiero teraz zorientował się, że jest bosa - mimo typowego, kobiecego ubioru podróżniczego, kobieta nie miała na sobie żadnych butów.

Wydawało mu się również, że gigantka jest jakby większa niż w momencie, kiedy dopiero co weszli na polanę, jednak przy takich proporcjach to było prawdopodobnie jedynie złudzenie spowodowane tym, że zaczął do niej podchodzić.

Mijając jej nogi spostrzegł, że na podeszwie stóp oprócz typowego brudu od chodzenia po lesie są na nich również zgniecione na miazgę dwie wiewiórki i psa... albo kota, ciężko było to zidentyfikować.

Po drugiej stronie polany druid nie znalazł jednak nic, co mogłoby mu pomóc oprócz śladów stóp, których nie dało się nie zauważyć. Nie dało się również nie zauważyć, że te ślady były znacznie mniejsze od stóp wielkiej kobiety - również gigantyczne, lecz nie aż tak. W miejscu lasu z którego dochodziły, kilka drzew miało powyłamane spore ilości gałęzi, inne były wprost obalone tworząc ścieżkę w tamtym miejscu.

- Próbował ktoś może rozproszenia magii... Tak profilaktycznie? - Wtrącił się Siegfried, doganiając resztę towarzystwa - Krieg, masz może pomysł co to do diabła jest? To i tamta dziura, do której powpadała reszta? Oczywiście oprócz tego, co powiedział nam Mezzo.

- Kobieta. Zmęczona kobieta. - powiedział smok rycerzowi. - Pewnie ktoś na niej eksperymentował jakąś magię powiększającą. Kiedy przyszliście na polanę była nieco mniejsza. Cokolwiek to jest, powoduje że ciągle rośnie.
- A i nie ma butów. - dodał jeszcze po chwili Krieg wydając z siebie niski, szyderczy pomruk.

- Reasumując... - Pociągnął dalej czarny rycerz - próbował ktoś na niej rozproszenia magii? Ewentualnie ma w planach spróbować, Mezzo? Tylko mi nie mów, że musimy wydostać z dziury czarokletę albo co gorsza, tego zniewieściałego barda id... - Przerwał nagle przypominając sobie, że siostra wrzoda jest nieopodal, na drzewie.- przepraszam za gburostwo panienko Mirith, o ile mogę używać tej formy, ale nie zdarzyło się by ktoś eksperymentował na twoim bracie, nie wiem sam... Zaklęcia zamiany płci albo przynajmniej, ah jak to szło... Nigdy nie byłem zbyt dobry w magii wtajemniczeń... - Zamyślił się.
- Dotyk zidiocenia - dokończył Krieg z charakterystycznym dla siebie sarkazmem, gdy przychodziło mu określać przedstawicieli ras (według niego) niższych.
- O, na ten przykład... I aha, uprzedzając pytanie Krieg nie rozprasza magii, jest na to jeszcze trochę za młody, po prostu wyrósł jak na swój wiek - zakończył Siegfried zastanawiając się, czy Mazarith jest NAPRAWDĘ niezbędny na tej misji.

Tropicielka bynajmniej nie przejęła się uwagą na temat swojego brata.
- Druid przed chwilą mówił o wykorzystaniu jej do naszych celów, żeby wydobyć tych kilku z dziury. - powiedziała. - Ale jeśli wolisz od razu ją zmniejszać do stosownych rozmiarów...

- No, to na pewno zadziała... Zapomniałaś tylko, że magicznie powiększona kobieta generalnie nie zalicza się do stworzeń myślących racjonalnie... O ile w ogóle kobietę można do nich zaliczyć... Myślę, że pierwszym co ona zrobi po obudzeniu się będzie zarycie szczęką w ziemię, oczywiście zakładając że idąc spać była dużo mniejsza, skoro jak Krieg zauważył - cały czas rośnie. Z drugiej strony jak chcecie ryzykować rozdeptanie dajcie znać, udam się na z góry upatrzone pozycje - odpowiedział od niechcenia Siegfried, generalnie wątpiąc że kobieta po przebudzeniu nie wpadnie w panikę. Co prawda on sam by się cieszył z przyjęcia takich rozmiarów, ale on był ponoć dziwny.

Druid nie był zbyt zadowolony wyników jego przeczesywania okolicy. Kobieta rosła i miał wrażenie, że jej stan, sen oraz planarne wrota są ze sobą połączone. Być może nawet na owym planie znajduje się odpowiedź... jasnym było, że w tej chwili rozmowa z nią jest mało prawdopodobna, a dalszy zwiad mógł być niebezpieczny. Mezzo wrócił, więc do rycerzyka i tropicielki.

- Rośnie. - wskazał na kobietę na polanie - Dalej znalazłem ślady jej stóp - z każdym krokiem większe. Niestety wątpię aby zwykłe rozproszenie magii podziałało, przy czym nie posiadam takiego i tak w swoim dziennym przydziale. Myślę jednak, że odpowiedzi i możliwe rozwiązanie mogą znajdować się na planie do którego prowadzi dziura. Jeśli nikt nie ma innych pomysłów to mam zamiar tam wskoczyć. - dodał druid.

- I jakich odpowiedzi spodziewasz się tam znaleźć? - zainteresowała się półelfka zeskakując z drzewa. - Jak to w ogóle możliwe, żeby ona była połączona z tym... portalem?
Krieg wydobył z siebie pomruk na znak, że i on podziela zdanie tropicielki.

Niziołek zachichotał.

-No, no, najwidoczniej nasza tropicielka jest też znawcą magii i planów. - puścił do niej oko.

- Możliwości jest wiele, ale przede wszystkim jest to nieznana nam magia i nie można mieć pewności co do tego jak działa. Być może jest to projekcja jej snów, albo część jej duszy jest zmieniana na innym planie? Nie wiem czy ich znajdę, ale jeśli nie jest to portal do zewnętrznego planu to powrót nie powinien sprawić mi problemu. - dodał.

- Skoro jednak nasza maskotka uważa, że nie niewiele to da to może jednak się wstrzymam... - zastanawiał się obserwując Kriega. Westchnął.

- Dobrze więc, zamiast tego udam się z Goranem po śladach kobiety i spróbuję się dowiedzieć czegoś. - razem z tygrysem ruszył w kierunku śladów kobiety.
 
Qumi jest offline