| Edmund patrzył na mistrza gdy ten wymówił „Chaosu” wzdrygnął się mimo woli. Pięści zacisnął tak że aż mu zbielały ręce.
„Chaos. Ogień Ogniem zwyciężaj. Tak mawiał dziadek. Co by teraz zrobił stojąc na mym miejscu? Na pewno nie trząsł by się jak osika. Chwyciłby broni którą go obdarzono i walczył by. Niech więc tak będzie”
Spojrzenie Edmunda stwardniało, rozluźnił pięści. Z zadumy wyrwał go głos Gunthera.
„Ten się nie boji a ja mam? Jeżeli chcesz przewodzić innym najpierw zostań panem siebie.”
Edmund czekał na odpowiedzi mistrza przenosząc wzrok z drzwi do drzwi. Spojrzenie było twarde i pewne.
„Opanuje Magię lub zginę. Lecz nie będę już jej się bał. Wolfowie od wieków walczyli o Imperium z Chaosem i żaden nigdy nie stchórzył. I ja nie stchórzę.”
Postawa Edmunda nabierała coraz większej pewności siebie i determinacji.
__________________ Człowiek kierujący się tylko rozsądkiem, myli się najczęściej. Niewiedza nie stanowi usprawiedliwienia dla nie przemyślanych działań. Gdy się nie wie, gdy ma sie wątpliwości, dobrze jest zasięgnąć porady... A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem? |