Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 20-11-2012, 23:10   #2
Wnerwik
 
Wnerwik's Avatar
 
Reputacja: 124 Wnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znanyWnerwik wkrótce będzie znany
Plusy:
- Szybka akcja, angażująca graczy.
- Ciekawa sesja.
- "Zadania poboczne" i inne zakłady.
- Specyficzny anonimowy humor.

Minusy:
- Niezbalansowane drzewko umiejek.
- Problemy z czasoprzestrzenią.
- Nie wygrałem.
- Nie ma żadnych osiągnięć ani nagród na koniec gry.

Ogólnie:
Sesja bardzo mi się podobała, ale szkoda, że nie wygrałem :/ Choć z drugiej strony, zdziwiłem się, że dotrwałem aż prawie do końca, biorąc pod uwagę to, że niezbyt dobrze mi poszło na początku.

Cytat:
nieźle kombinował i "tak przypadkowo" odpisywał jako ostatni przez co czasem trzeba było na niego czekać, ale z drugiej strony miał podgląd na ruchy wszystkich innych tracąc przy okazji inicjatywę, ale zyskując wiedzę.
Przejrzałeś mnie. :P

Cytat:
Prawdopodobnie poszłoby mu gorzej, gdyby nie moc jaką zdołał przekazać mu Tomek (z niewiadomych przyczyn, bo nie działali razem).
Również nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. Może chęć wprowadzenia większego chaosu do rozgrywki i ewentualnego zemszczenia się na mordercach? t0m3ek, wyjaśnisz?

Cytat:
Niestety to było ostatnie zagranie Edwarda, niemal samobójczy atak, gdy odciąganie uwagi potwora będącego sługą Dreaka od nieumarłego pilota śmigłowca stało się bezpośrednio przyczyną jego zgonu.
Źle to rozegrałem. Gdybym zrobił fosę lawy to cała ta sytuacja potoczyłaby się inaczej. Szczególnie, że do bunkra biegłem właśnie po walizkę, a nie po klauna :P

Szczerze powiedziawszy to na początku wymyśliłem sobie zupełnie inną taktykę. Postać miała być wampirem, stąd miano "Edward". Wiecie, jak główny bohater "Zmierzchu" :P Niestety rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany i wyszedł pyromanta-zamachowiec. Gdyby nie dwa poziomy pyromanty to Marian, by mnie załatwił, a później to już szkoda było je marnować.
Pod koniec planowałem ulepszyć zamachy i stać się niewidzialnym - ale nie zdążyłem, bo umarłem. Bu :/

Uwagi:
Niektóre umiejętności były zdecydowanie zbyt silne. Np. zbroja nekromanty z 6 poziomu. Wampir ma umiejkę która czyni go niewrażliwym na ołów, ale dopiero na 14 poziomie!
Ponury Zabójca też mi się wydawał przepakowany. Strasznie irytująca moc. :P
Rzeczywiście, brak dokładniejszych opisów powodował problemy.

W przyszłych sesjach warto by było wprowadzić ogranicznik ilości mocy użytych na turę. To zapobiegłoby nieustannej Zbroi, spamowania Ponurym, tworzeniu milionów Syjamskich i tak dalej.

Przydałoby się również poprawić czas działań. Przykład: Walka Edwarda, Mariana i Steve'a w SuppaMarkecie i okolicach to właściwie kilka minut. W tym czasie reszta zdążyła się wzmocnić o kilkanaście poziomów, przejmując bloki. Już mi odpowiedziałeś na ten zarzut w komentarzach, ale nadal uważam, że to było nie do końca zgrane :P

Współgracze:
MistrzKamil jako Zdzisiek - Właściwie to pamiętam jedynie, że Marian wraził mu kosę w rzyć.

Irregular jako Steve - Podzielam zdanie Anonima co do tego, że najwyraźniej była nieco zagubiona. Ale w sumie, nic wielkiego się nie stało - te dwa poziomy pozwoliły Edwardowi przeżyć

t0m3ek jako Tomek - Przesłał moc Edwardowi, co było bardzo miłe.

kauamarnica jako Andrzej - Jego wypowiedź z komentarzy - "ale przynajmniej podpaliłem pół mapy" idealnie podsumowuje jego styl gry.

Stalowy jako Marian - Fajne odpisy, dobrze kombinował, ale zbyt dużo czasu stracił na walce z moją postacią. Potem, nawet po sojuszu i tak już nie miał szans na zbyt długie przeżycie. Edward miał zamiar go zdradzić zaraz po odgonieniu Daviego od pomieszczenia w którym Mroczny Rolnik się ukrył. Niestety, Davy go ubił :/

Wnerwik jako Edward - Powinien był wygrać. :/

Dreak jako Dreak - Pewnie miałby większe szanse wygrać gdyby pod koniec nie stracił tylu sług podczas walk z ludźmi i w wyniku ataku wybuchowego helikoptera

Arvelus jako Davy - Strasznie napsuł mi krwi w przedfinałowej części gry. Potem nasze postacie stały się sojusznikami, ale to był sojusz, który nie miał przetrwać zbyt długo :P Obaj czekaliśmy na to, by sojusznik załatwił Dreaka i osłabił swe siły, a najlepiej zginął w atomowym wybuchu :P

Podsumowanie:
Bardzo fajnie się grało. Gratuluję, Anonimie, to jedna z niewielu sesji na LI, które w całości przeczytałem!
 
Wnerwik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem