Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-03-2013, 08:38   #110
valtharys
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 1 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Wieczorem u Untera

Nastał wieczór. Anzlem przygotował się należycie. Włożył najlepszy strój jaki miał, a na to założył długi, ciemny płaszcz. Gdy nastało po godzinie 20 Anzelm ruszył mając u boku Aliquama, który obiecał sobie powściągliwość wobec Unterów. Po drodze musieli minąć straż, która zagrodziła im drogę. Chamstwo i prostactwo biło od nich, lecz krótka informacja dokąd podąża oraz srebrniak powinien załatwić sprawę. Gdyby tak się stało udał się dalej albowiem czas był późny. Gdyby nie, jego prywatny ochroniarz powinien wyjaśnić sprawę.
Jednak ostatecznie się nie stało… Dwóch rosłych mężczyzn tylko się zaśmiało gromko widząc tą nieudolną próbę przekupstwa.
- Buahahaha. Franc, widzisz to? Srebrnikiem się wkupić chce - rzekł ledwo tłumiąc śmiech. - Panie Hrabia, myślicie że opłacać się nam to będzie? Wpuścimy za srebrnika, a później robotę dobrze płatną stracimy, a i parę zębów przy okazji… - dodał po chwili spoglądają z góry na Anzelma. - Zaproszenia do domu nie okazujecie, więc i pewnie nie macie. Mnie również nie poinformowano o wizycie jaśnie Hrabiego. A nawet uczulano na was.
- Zawróćcie więc – dodał Franc.

Anzelm spojrzał spokojnie na dwóch strażników i rzekł:
- Rozumiecie, że odmawiając mi odmawiacie Elektorowi, którego to omen nomen posłańcem jestem. Zdajecie sobie sprawę, co będzie gdy wrócę do Elektora z wiadomościami, że Herr Unter nie życzy sobie z nim rozmawiać, a gdy to dotrze do uszów Herr Untera możecie stracić więcej niż kilka zębów - Anzelm wyjął z kieszeni bocznej dokument mówiący o jego stanie - Widzicie to? - zagrzmiał, lecz po chwili się uspokoił bowiem nie każdy miał dar czytania, a większość żołnierzy czy strażników tej zdolności nie posiadała - To mówi, że jestem kim jestem..i jestem tu z woli Elektora!!! - głos znów podniósł ale wrócił już mu uśmiech - Nie chcecie mnie wpuścić, trudno... Cóż wasz Pan zamiast siedzieć w ciepłym domu będzie musiał do Saalkaten się udać...ale cóż...pewnie za to, że droga niebezpieczna, mroźna i niewygodna was nagrodzi..Tak, myślę że jak dowie się że mógł przyjąć mnie w domu a tak musi do samego Elektora, który zapewne nie będzie rad z waszych postępków, to Wasz Pan...okaże wam swoją wdzięczność...nie tak wielką jak moja...skoro srebrnik Elektorski was mierzi - spojrzał strażnikowi w oczy, tak by ten zrozumiał że żarty się powoli kończą. W końcu co jak co Elektor to Elektor a jego posłaniec to persona ważna.
- Salkalten, tamto w Ostlandzie?- spojrzał strażnik Karl
Wujaszek podrapał się po brodzie i klepnął przyjacielsko strażnika:
- No dokładnie...Troszkę daleko, nie sądzisz ? - uśmiechnął się
- Adolf!... Adolf, idźże do pana, jak nie śpi i powiedz, że ten tam hrabia von Mullen widzieć się go zapragnął- krzyknął strażnik, po czym ponownie zerknął na Anzelma nie schodząc mu jednak z drogi.
Aliq uspokoił się widząc, że jego metody otwierania drzwi nie będą potrzebne.
Parę chwil minęło, nim Adolf pokazał się w drzwiach rezydencji.
- Jaśniepan Unter nie życzy sobie nikogo już dziś widzieć - rzekł by po chwili zamknąć drzwi.
- Słyszeli?! - spytał retorycznie Franc. - Więc do widzenia - skinął z uśmiechem głową.
Krasnolud zacisnął zęby, patrząc z dołu na Wujka i czekając na ewentualne rozkazy. Był jednak przekonany, że trzeba więcej niż jednej negatywnej odpowiedzi, by zatrzymać Wujaszka.
Wujaszek uśmiechnął się. Zaczął analizować wszelkie posunięcia, wszystkie możliwe warianty. W dłoni bawił się monetą i rzekł:
- Rozumiem. Jeśli bylibyście rad, co oczywiście spotka się z moją wdzięcznością, przekażcie Panu Unterowi, że zależy mi na dyskretnym spotkaniu. Z dala od wścibskich oczu ludzi a w szczególności Wolfenbergów. Przekażcie i niech Herr Unter wyznaczy czas i miejsce, gdzie w cztery oczy mógłbym rozważyć z nim współpracę ekonomiczną i przyszłościową, która może podnieść zawartość kieszeni rodu jego.. - po tych słowach wyjął złotą koronę lecz nie dawał - porozmawiajcie a nie będzie wam zapomniane...

- Oczywiście panie hrabio, oczywiście - odparł z uśmiechem strażnik. - Da waść hrabia monetkę, a jutro wrócimy z informacją od pracodawcy mego.

Anzelm się zaśmiał i rzekł;
- Jak wrócicie to dostaniecie...No chyba że teraz skoczycie to i kasa szybciej wam do kiesy wskoczy - zaproponował.

- Tera pan mówił, żeby nie przeszkadzać przecie. Rzuci coś hrabia, a my jutro z wieścią przyjdziem - odparł strażnik.

Tak też się stało. Anzelm udał się do pokoju. Noc późna a on musiał odpocząć.
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline