Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-05-2007, 19:24   #51
Wernachien
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 2 Wernachien wkrótce będzie znany
$: 41 141
Omiotła wzrokiem swoje mieszkanie opadając na dużą zieloną kanapę. Położyła się wygodnie. Jej ubranie pachniało miętowym dymem i mężczyzną. W jej uszach brzmiał mruczący głos... Poderwał a się gwałtownie jakby odpędzając te omamy. Było cicho i pusto.
Muszę chyba pomyśleć o kupieniu sobie kota.

Zamknęła drzwi wejściowe, zrzucając z siebie kolejne części garderoby. Nastawiła płytę z niespokojną rockową muzyką na tyle jej znaną by mogła śpiewać, na tyle głośno, by sąsiedzi nie słyszeli jak fałszuje. Zabrzmiały bębny perkusji.

[center:596f557486]I can cry when You let me cry
Even die when I see Your life
I can fall to save Your heaven

Can not sleep when I see Your dreams
But I can fade out eternal light
I can fall to save Your heaven

I'm fallin' down
I've lost my faith
I'm fallin down
When I die all the angels fade away
I'm fallin' down
I've lost my faith
I'm fallin down

I see the cross over fields of blood
Look around - endless sea of hate
Silence...
Seven songs of darkness

I can cry when You let me cry
Even die when I see Your life
Even die
Just to save Your heaven

Możesz spać, kiedy inni śpią
Nie czuć nic I nie mówić nic
Zwrócić film i przepieprzyć życie...
Lecz jeden krok może zmienić świat
Jeden gest i podanie ręki
Jeden dzień może zmienić wszystko...


Obejrzyj Hunter "Fallen"
[/center:596f557486]


Gorąca woda z prysznica spływała strumieniami po jej ciele. Razem z końcem piosenki dotarło do niej jak cholernie dobrze wybrała płytę - podświadomie. Uderzyła pięścią w ścianę i jęknęła przy zderzeniu z twardymi kamiennymi płytkami. Przenosimy skupisko bólu pomyślała i uderzyła jeszcze raz zdzierając sobie kostki do krwi. Pomogło, mimo że uwierała ją psychika.

Delektowała się długo cudownymi właściwościami wody - relaks i odprężenie. Wyszła z pod prysznica świeża i o wiele spokojniejsza, jakby splukała z siebie problemy minionego dnia, ślady krzyku i gniewu. Ten mały ceremoniał pozwalał jej odżyć. Oczyszczenie.

W drodze do kuchni owinęła się miękkim szlafrokiem w kolorze czekolady. Płyta leciała już drugi raz z rzędu. Odkorkowała wino i napełniła lampkę.

- Za Twoje zdrowie! - przywolała w pamięci obraz Federalnego i wypiła do dna. Wino było kwaśne i mocne. Idealne. Dolała sobie. Zegar w pokoju wskazywał 18:50.


[center:596f557486]Zobaczysz świat, wokół krew
Usłyszysz głos pełen łez
Zrozumiesz sens prostych słów jak morderstwo
I ruszysz znów drogą swą!
W oddali las krwawych rąk!
W oparach fal... gorza-łyk...
/Hunter "Loża Szyderców"/[/center:596f557486]


Po piątym kieliszku usnęła.
 
Wernachien jest offline  
Reklama