Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 24-05-2015, 22:26   #7
NightShot
 
NightShot's Avatar
 
Cassadrene wpatrywała się w swoją klientkę w milczeniu. Coś nie pasowało jej w wypowiedzi kobiety. Słowa zdawały się być zmącone kłamstwem. " Do tego zdradza mnie z innymi kobietami ". Okaleczona, lecz dalej na swój sposób zazdrosna o męża ? Cassie nie była tego pewna. Przez chwilę zastanawiała się nad propozycją. Chęć pomagania innym walczyła chwilę ze zdrowym rozsądkiem. Ostatecznie zdecydowała się na kompromis. Przeliczyła monety, po czym wrzuciła je do sakiewki. Następnie gmerała chwilę w swoim ekwipunku, po czym wyjęła z niego mały zakorkowany flakonik.
- To trucizna, którą zwykle pokrywam nóż. Kilka kropel do herbaty lub piwa zabije go. Opłatę zawsze biorę z góry, a to jedyne co mogę zaoferować pani za tą cenę. To oczywiście samoróbka, więc nie gwarantuję niczego.
Nagle ciszę przerwało bicie dzwonów, którego nie było słychać od dawna.
- Żegnaj, mam nadzieję, że sobie poradzisz. - powiedziała do kobiety, po czym wyszła z karczmy. Chwyciła jeden z mieczy z pochwy ( miała je dwie na plecach, wisiały pod kątem około 40° do siebie, co ułatwiało dobycie obu mieczy jednocześnie ). Ostrze miało nieco ponad dwie stopy. Był to dobrze wyostrzony sihill o idealnym wyważeniu. Jelec był pokryty srebrem, a głowica przedstawiała głowę krzyczącego orła. Cassie wiedziała, że dzwony nie biły w tym mieście od kilku lat. Coś musiało się zdarzyć. Coś niekoniecznie dobrego. Pobiegła ulicami miasta rozpychając się przez tłumy. Podążała w kierunku świątyni ciekawa, co mogło znaczyć tajemnicze wezwanie
 
__________________
Nie uciekaj przed snajperem - zginiesz zmęczony.
NightShot jest offline