Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 27-06-2018, 22:52   #10
Aiko
 
Aiko's Avatar
 
Perka ujęła dłoń Jagody i wszyscy razem ruszyli w kierunku przygotowanej przez gospodynię sypialni.
Ta wyglądała jak pokój z horroru. Białe zasłony zasłaniały okna. Świece paliły się na stoliku. Wszędzie porozwieszane były wianki aromatycznych ziół.
- Może być?- spytała cicho Wilga.
- Idealnie. - Perka uśmiechnęła się. Gdy zdejmą to wszystko Patryk nie uwierzy, że ta noc miała rzeczywiście miejsce. Sprawnym ruchem rozpięła marynarkę mężczyzny i zrzuciła ją na podłogę.
- Nie zdradziłam ci jeszcze jednego wymogu. - Uśmiechnęła się do Patryka rozpinając jego koszulę. - Zwiążemy cię abyś nie przeszkadzał nam w pomiarach.
- Tak. - nie wydawał się mieć nic przeciwko. Spojrzenie Patryka było zamglone, ale jego dłonie jakoś odnajdywały talię Zosi, by wodzić po niej zaborczo dłońmi.
- Jagodo pomożesz mi? - Perka spojrzała na kochankę zsuwając z mężczyzny koszulę i sięgnęła do paska jego spodni pospiesznie je rozpinając. Była odrobinę skołowana. Ta dwójka doprowadziła ją na skraj i najchętniej sięgnęłaby po cokolwiek by zakończyć własne męczarnie. Biorąc pod uwagę, że w jej rękach znalazły się majtki Patryka, cel wydawał się dosyć oczywisty.
Tym bardziej, gdy je zsunęła w dół. Rumak Patryka był gotów do jazdy. Twardy i prężący się dumnie przed twarzą “nauczycielki”. W idealnym stanie do “mierzenia”, choć i bez miarki było widać, że ich kochanek ma się czym pochwalić. Nie był to największy organ miłości jaki widziała Perka, ale na pewno mieścił się w jej osobistej top ten, jeśli nie top eight.
- Jak?- Jagoda, będąc niedoświadczoną dziewicą, przyglądała się bezradnie sytuacji czekając na polecenia mistrzyni ceremonii.
- Pomożesz mi zdjąć sukienkę? - Perka uśmiechnęła się. Tak bardzo nie nadawała się teraz do wydawania instrukcji. - Zaraz przywiążemy nasz obiekt badawczy do łóżka.
- Liny są pod nim.- wyjaśniła cicho Wilga i stanęła za Perką, by zająć się zapięciem sukienki. Patryk stał spokojnie, pozornie nieczuły na to co widział, ale lekkie ruchy jego męskości sugerowały co innego. Był grzeczny, bo obie kobiety były poza zasięgiem jego dłoni.
Perka zaczęła poważnie się zastanawiać na ile był sens go wiązać. Pozwoliła sukience zsunąć się ze swego ciała.
- Usiądź na łóżku. - Wydała proste polecenie Patrykowi, a sama poprowadziła w tamtą stronę Jagodę. - Na co masz ochotę? - Spytała dziewczynę ustawiając ją przed łóżkiem.
- Na… ja nie wiem. - spłoszyła się Jagoda zerkając to na półnagie ciało kochanki, to na Patryka. - Może… może mu posmakuję? Nie mam doświadczenia z mężczyznami.
Perka stanęła za nią i rozwiązała jej koszulę. Kilka guzików i flanelka opadła na podłogę.
- A co cię ciekawi? Pomyśl o tym jak o zaspokajaniu ciekawości. - Nachyliła się do ucha kochanki, rozpinając przy okazji jej spódnicę. - Ja na przykład chętnie poczułabym go w sobie.
- Pokaż mi to. -jęknęła Jagoda, która tym razem nie miała bielizny pod flanelą, za to miała pod spódniczką. Niewinne białe majteczki. Obecnie mokre i pachnące pożądaniem.
Perka zsunęła je pozostawiając Wilgę zupełnie nagą.
- Jak go posmakować czy jak go dosiąść? - Spytała ściskając przy okazji piersi kochanki.
- Wszystko… naucz mnie. - jęknęła podnieconym głosem Wilga, spoglądając rozpalonym wzrokiem na ich nagiego kochanka i ściskając dłońmi pośladki swojej “ nauczycielki” stojącej za nią.
- Łatwiej będzie jak przed nim przyklękniesz. - Perka puściła Jagodę, a sama sięgnęła do swojej bielizny by ją zdjąć. - Patryku położysz się?
- Tak. Chcę się położyć. - odparł mężczyzna i położył się na łóżku, z wyraźnie sterczącym w górę. A Jagoda zerkając raz na niego, raz na nią, postąpiła zgodnie z poleceniem Zosi.
Perka westchnęła… jeśli będzie musiała wytłumaczyć krok po kroku… ach czemu nie wzięła tego wibratora z kuchni! Zupełnie naga klęknęła okrakiem nad mężczyzną.
- Najpierw go poliż. Od podstawy ku górze. - Pokazała palcem ruch jaki powinna wykonać Jagoda.
Ta ostrożnie przybliżyła do pala rozkoszy, którego widok był męczarnią dla Perki. Zupełnie jak lizanie lizaka przez szybę. Język Jagody, zwinny i malutki powoli wodził po męskości Patryka zgodnie z poleceniem “nauczycielki”, tuż przed jej oczami. Najpierw ostrożnie i niepewnie, a potem… Wildze się to spodobało. A i Patryk nie narzekał sądząc po nietłumionych jękach i reakcji jego ciała.
- Wspaniale. - Wymruczała Perka i odrobinę nieświadomie zaczęła się ocierać swoją kobiecością o jego tors. - To miejsce jest bardzo wrażliwe. - Delikatnie ujęła czubek. - Szczególnie tutaj. - Przesunęła palcem tuż pod zgrubieniem.
--Yhmm. - mruknęła malarka podążając za palcem kochanki. Jej języczek czubkiem znaczył wilgotny ślad na drżącym orężu do podbijania kobiecości. A Patryk… nie był tak całkiem pasywny, bo jego dłoń opadła na pupę Zofii i zaczęła ugniatać drapieżnie pochwycony pośladek, kciukiem wodząc między nimi.
Perka zamruczała od tych pieszczot na chwilę zapominając o dawanej lekcji.
- Cudownie. - Spojrzała na usta swojej kochanki. Tak bardzo chciałaby je także mieć dla siebie. - Rozchyl wargi i weź go do buzi tylko… uważaj na ząbki.
Jagoda posłusznie otuliła ustami czubek męskości i lekko ocierała o niego wargami, pochylona i skupiona na zadaniu. Zaś Patryk nie zaprzestał miętoszenia zgrabnej pupy Perki, muskając kciukiem norkę wyuzdanych rozkoszy za często by był to przypadek. Czyżby podświadomie wiedział o tej możliwości. W takim razie, jak daleko grzeczny Patryczek doszedł w zabawach łóżkowych?
- T.. tak. - Perka delikatnie nabiła się na męski palec. - Wsuwasz go i wysuwasz… wsuwasz. - Sama nie była już pewna komu wydaje polecenia, bo jej biodra zaczęły wykonywać powolny ruch, narzucając tempo Patrykowi.
- Tak.- odpowiedź padła zresztą z obojga ust. Jagoda powoli pochłonęła męskość kochanka, do połowy… próbowała nieco głębiej, ale szybko uznała, że pół będzie w sam raz. Patryk nie miał takich wątpliwości. Jego kciuk zagłębiał się i poruszał narzucając szybkie tempo swych ruchów.
- Możesz przesuwać po nim językiem… - Perka prawie mamrotała. Zatrzymała ruch bioder oddając się w ręce kochanka. - T.. tak jak robiłaś… wcześniej.
- Ddobrze…- bardziej jęknęła niż powiedziała Jagoda poruszając ustami na męskości kochanka i wprawiając jego ciało w drżenie. Jej głowa unosiła się i opadała powoli, ale reakcja mężczyzny była wyraźna. Dyszał coraz głośniej, a ruchy kciuka władczo podbijały niegrzeczny zakątek Zosi. Czuła tą przyjemnie drażniącą obecność w sobie, a przecież główne danie miała wciąż przed oczami.
- On… zaraz chyba dojdzie. - Wyjęczała, czując jak sama zbliża się do granicy. - M… może chcesz… by w tobie?
- Boję się trochę, bo to mój…- zawahała się Jagoda.-... pierwszy raz.
Patryk się nie wahał, zacisnął dłoń na pośladku, a jego kciuk poruszał się energicznie nie dając ani pupie, ani jej właścicielce chwili wytchnienia.
- Błagam… zaraz dojdę… - Zosia oparła się ciężko o biodra Patryka. - Chcę z … tobą… wami… pomogę.
- Mam się na niego...wbić? - Jagoda wstała z klęczek i powoli nachyliła się napierając kobiecością na czubek włóczni.
- Tttak? - zapytała opierając się dłońmi o jego biodra i opuszczając ostrożnie. Na oczach pieszczonej w wyuzdany sposób Perki.
- Tak. - Zosia wytężyła całą siłę woli i ujęła biodra kochanki opierając się rozgrzanym czołem o jej ramię. - Pulsuj… delikatnie… powoli coraz głębiej. - Ostrożnie narzucała Jagodzie ruch bioder, sama drżąc na całym ciele.
- Bboli.- pisnęła cicho Wilga, a na podbrzuszu Patryka pojawiły się kropelki. Niewiele co prawda, ale jednak. Malarka utraciła dziewictwo i zaczęła czerpać pierwszą przyjemność z obcowania z mężczyzną. Słodycz która to właśnie sprawiała, że Zosia mimowolnie kręciła pupą od nadmiaru doznań.
Tego było za dużo. Perka krzyknęła głośno dochodząc i nabiła się na palec Patryka. W całym tym uniesieniu naparła też biodrami Jagody, całkowicie zanurzając w niej męski oręż.
Jagoda krzyknęła pod tym wpływem. Po czym pisnęła nerwowo.
- Jest taki duży… boję się ruszyć, bo mnie rozerwie.- panikowała naprężona i spięta. Zosia po pierwszych spazmach rozkoszy lepiej znosiła intruza w swoim ciele, acz ten znów swymi ruchami budował rozkoszne napięcie.
-Się rusza we mnie, drży.- jęknęła Jagoda. Patryk… docierał na szczyt.
- Nie bój się… - Perka oddychała ciężko. - Powoli do góry i na dół… jak ustami… przyzwyczaisz się za chwilkę.- Na zachętę ścisnęła jedną dłonią pierś Jagody.
- Ddobrze…- szepnęła okularnica rozkoszując się dłonią na swoim biuście. Poruszyła biodrami unosząc się w górę i opadając w dół powoli.
- Jjjest lepipiej…- wydukała, podczas gdy Perce było cudownie. Miał Patryk wytrzymałość i sprawne paluszki.
Perka też chciała go poczuć w sobie, ale będzie musiała poczekać na swoją kolej.
- Powoli do góry i szybko w dół. - Mruczała starając się nie przerywać pieszczenia piersi Jagody.
- Tak. - Jagoda zaczęła poruszać biodrami, acz niezbyt szybko w oba kierunki. Dociskała swoją dłonią dłoń Zosi. Lekko zaciskała palce na niej. A wkrótce pisnęła. - Wylewa się z niego…-
Jęk Patryka potwierdzał przypuszczenia malarki.
- Doprowadziłaś go. - Perka pocałowała kochankę. - Jeszcze chwilę postoi, spróbuj znaleźć ruch, który jest dla ciebie najprzyjemniejszy.
- Jak najwolniej chyba…- zażartowała malarka poprawiając okulary i poruszając biodrami. Zofia miała pewność, że szybko zmieni zdanie podczas następnej okazji. Wszak boli tylko za
pierwszym. Kciuk muskający jej własne ciało kusił zresztą do organizacji kolejnych nocy.
Zosia uśmiechnęła się obserwując Wilgę. Cieszyła się, że dziewczyna się przemogła.
- Ja… lubię szybko. - Delikatnie zakręciła biodrami. - Lubię gdy mężczyźni tracą kontrolę.
Patryk poruszył ciałem. Najwyraźniej zrozumiał polecenie próbując wstać. Jego spojrzenie choć nadal mętne nabrało dzikości. Patrzył na Zosię jak drapieżnik na łanię.
To lekko zaskoczyło Perkę. Spodziewała się, że mężczyzna zaraz uśnie i na tym zakończą dzisiejsze zabawy. Leżąc na łóżku gdzie zsunęła się po tym jak Patryk zaczął się podnosić, wpatrywała się w niego z pomieszaniem zdziwienia i nadziei. Miała ochotę na więcej, ale nie była pewna czy powinna… to była noc Wilgi. Jej pierwsza noc. Delikatnie ścisnęła uda ale nie odezwała się nawet słowem. Chciała go… tego przystojnego, zgrabnego, wpatrującego się w nią faceta. Spojrzała pytająco na swoją kochankę.
Ta jednak po zsunięciu się z mężczyzny, cofnęła rakiem pod kolumienkę łóżka i przyglądała się wydarzeniom z mieszanką fascynacji, strachu i podniecenia. Jagoda zupełnie nie wiedziała jak się zachować, więc obserwowała wszystko zaciekawiona nie mogąc wydusić z siebie słowa. A Patryk się zbliżał, podkradając powoli pod swoją ofiarę. Zimne spojrzenie drapieżnika, świadczyło że wszelki niemy opór Perki przełamie siłą.
Chyba… chyba wobec tego mogła sobie pozwolić na nieco przyjemności. Cofnęła się w głąb łóżka umykając przed mężczyzną, ciekawa co ten zrobi.
Patryk podążył za nią, a gdy już nie miała dokąd uciec, docisnął dłonią jej plecami ciało do łóżka. Palce lewej dłoni wsunęły się w pukle jej włosów, szarpnął lekko zmuszając ją do odgięcia głowy do tyłu wyeksponowania szyi i piersi, na jego zachłanne pocałunki i muśnięcia języka. Kąsał szczyty piersi delikatnie, dając dziewczynie znać że jest teraz jego zdobyczą i zabawką. A temu wszystkiemu przyglądała się siedząca cicho jak myszka Jagoda. Nie mogąc wytrzymać napięcia sama sięgnęła między swe uda paluszkami, obserwując dziejący się przed nią lubieżny spektakl. Perka zarzuciła mu ręce na ramiona zaplatając dłonie za jego głową. Silne barki… zupełnie inne niż u kobiety… silne ręce. Nagle zaczęła się zastanawiać kiedy ostatnio była z mężczyzną. To nie mogło być dawno. Oparła stopę na jego biodrze i spróbowała go odepchnąć. Bardziej by go rozdrażnić niż zniechęcić.
Nie wydawał się być tym zachowaniem rozdrażniony, ale też i próby odpychania nic nie dawały… poza jednym. Przy którymś razie stopa pieszczonej Perki zsunęła się po brzuchu mężczyzny na jego męskość. Poczuła ją pod palcami… jeszcze nie sztywną, ale już nie miękką kiełbaskę. Wkrótce Patryk będzie gotów, a ona… kąsana i lizana po piersiach, czuła jak palcem mężczyzny przesuwają się po jej brzuchu, sięgają między uda i wbijają się brutalnie w jej kwiatuszek. Nie był delikatny… był bestią, poruszając gwałtownie dłonią i zanurzając palce głęboko… na oczach rozpalanej widokami Jagody, której jęki i sapnięcia Zofia słyszała wyraźnie. Perka zaczęła wić się na pościeli, na tyle na ile pozwalała ręka trzymająca ją za włosy. Było wspaniale… czuła jak jej głowa odpływa z każdym kolejnym atakiem, a ciało samo wychodzi naprzeciw palcom mężczyzny. Z zaciekawieniem przesunęła ostrożnie stopą po jego męskości ciekawa kiedy będzie gotów.
- Jak ogier… - Ni to się zaśmiała ni wyjęczała, spoglądając na Patryka.
- Mm..am… coś… robić?- usłyszała w odpowiedzi, ni to jęk ni to szept Jagody. Palce mężczyzny poruszały się w zakątku Zosi nie ułatwiając jej skupienia, podobnie jak drapieżne pocałunki na biuście. Jednak wodząc stopą czuła, że kochanek jest już coraz bliżej… zwłaszcza że to pocieranie pobudzało oręż ogiera. Tylko jak ją zamierzał posiąść? W jakiej pozycji?
- Pocałuj mnie… - Szepnęła Zosia. - Bo ten Pan skupił się na czymś innym. - Przycisnęła stopą męskość mężczyzny do jego własnego podbrzusza i tak zaczęła po niej przesuwać.
Co skutkowało, tym czego pragnęła rudowłosa kusicielka. Szybko nabierał wigoru jej ogier. Pieszcząc brutalnie uwięzione pod swymi dłońmi ciało dziewczyny, Patryk boleśni ukąsił nagą pierś Perki, ale ten ból był tylko odrobiną pikanterii w symfonii rozkoszy serwowanej przez jego palce. A przecież główne danie Zosia już sobie gotowała.
Jagoda podeszła na czworakach i nachyliła się by zachłannie przylgnąć wargami do ust kochanki w namiętnym pocałunku. Perka puściła szyję Patryka i objęła mocno Wilgę. Nagle przestała być pewna czy przypadkiem sama nie śni. Znajome ciepłe usta i przyjemny męski dotyk. Kręciła się drżąc i czując jak każdy ruch delikatnie naciąga jej włosy. Chciała położyć się na kochance, chciała mieć w sobie kochanka.
- Więcej.. - Szepnęła między pocałunkami. - Chcę więcej. - Mocno ścisnęła pierś Jagody.
Zamiast tego poczuła mniej. Patryk puścił jej włosy, przestał całować piersi i wysunął dłoń z jej kobiecości. Nie przejęła się tym jednak. Perka czuła bowiem pod stopą, że mężczyzna ją posiądzie za chwilę. Rzeczywiście… tak uczynił, chwytając za uda Zosi brutalnie rozchylił jej najmocniej jak tylko był w stanie i poczuła jak jego męskość szturmuje jej bramę kobiecości. Silne pchnięcie, gwałtowne i bezlitosne. Za nim kolejne wprawiające piersi Zosi w falowanie, a kobiecość wypełniające twardą obecnością kochanką. Jagoda całując zaś Perkę sięgnęła dłonią do jej piersi ściskając jej biust równie brutalnie jak niedawno czynił to Patryk.
Ruda czarownica poczuła jak jej głowa odpływa. Dotykała, całowała.. cały świat wokół stał się nagle jednym wielkim dotykiem i pocałunkiem, przerywanym kolejnymi uderzeniami, z czego każde coraz szybciej przybliżało ją do szczytu. Jutro będzie chodzić jak kaczka… czuła to w swych lędźwiach i bardzo cieszyła ją ta myśl. Mocniej, szybciej i intensywniej. Patryk nie oszczędzał jej ciała, napierając lędźwiami i wprawiajac jej biust ruch. Rozkosz napływała falami, sprawiając że ciało Perki napinało się samo, mocniej dociskając biust do nerwowo pieszczącej je dłoni Jagody. Jeszcze trochę trochę i pęknie… ale odruchowo zaciskając lędźwia na intruzie Zosia zamierzała zabrać Patryka ze sobą.
Perka poczuła jak przyjemny dreszcz przeszył jej ciało. Mocno objęła mężczyznę nogami dociskając go do siebie i na ten jeden moment oderwała się od ust kochanki by spojrzeć Patrykowi prosto w oczy. Niech zapamięta.. niech zapamięta stan do którego ją doprowadził. Krzyknęła głośno czując rozkoszny skurcz, a krzyk szybko przerodził się w jęk gdy ciałem zawładnęła ulga. Jagoda też dochodziła z pożądaniem przyglądając się drżącej kochance. Sama co prawda dotykała siebie, ale widoki dodawały ognia ruchom jej dłoni. Sama Perka zaś poczuła jak kochanek oddaje trybut jej ciału, rozlewający się w niej. Patryk też doszedł, mocno i intensywnie. Po czym osunął się obok niej, dysząc cicho.
Jakże kusiło by teraz usnąć między nimi. Łapiąc oddech Perka wpatrywała się w baldachim nad łóżkiem. Wsłuchiwała się w oddechy swoich kochanków ciekawa czy któreś uśnie.
Oboje jednak byli przytomni. Jagoda wtuliła się w ciało Zosi szepcząc jej do ucha.
- Chyba musimy mu nakazać zasnąć. I musimy stąd iść… albo ty… ja… tu posprzątam.
Perka obróciła się w jej stronę i pocałowała delikatnie w usta.
- Pomogę ci. - Uśmiechnęła się do Jagody i powoli obróciła w stronę Patryka.
- Idź spać, musisz odpocząć. - Delikatnie pocałowała mężczyznę w usta.
- Tak. Jestem zmęczony…- mruknął Patryk i momentalnie zasnął.
- Mikstura ci wyszła.- stwierdziła Jagoda chichocząc siadając powoli na łóżku.
- Tak… ale chyba nieco mnie poniosło. - Perka uniosła się na ramionach i spojrzała na swoje zaczerwienione uda i kobiecość. Na piersiach już zaczynały wykwitać malinki. - Mam w plecaku niezłą maść i pewien wywar…. - uśmiechnęła się do Wilgi. - chyba obu nam się przyda.
- Oj tak… i musimy mu umyć ptaszka… przynajmniej z mojej krwi… resztę możemy zostawić… niech ma się czym martwić rano.- zachichotała Jagoda niczym złośliwy chochlik.
Zosia usiadła na łóżku i przeciągnęła się.
- Ale chyba go ubierzemy… czy chcemy mu tłumaczyć, że go rozebrałyśmy po pijaku.
- Hmmm…- zamyśliła się Jagoda drapiąc po głowie. Jej ułożona fryzura rozsypała się pukle.- Na razie idź po te wywary i przynieś tu jego rzeczy, a ja zacznę zdejmować prześcieradła i wianki.
- Dobrze. - Perka wstała z łóżka i o mały włos się nie wywaliła. - To będzie trudny spacer.
- Czyli nie powtórzymy tego jutro? - zakpiła z chichotem Jagoda, ale sama jęknęła z bólu… gdy zsunęła się z łóżka.
- Możemy. Po maści będzie dobrze. - zerknęła na śpiącego Patryka. - Pytanie czy nie chcemy jednak z nim zagrać w tą planszówkę. Dobra. Pogadamy za chwilę. Zaraz wracam ze wszystkim.
- Planszówka… też może być zabawna.- usłyszała zanim zamknęła drzwi za sobą.
Perka poszła do kuchni, opierając się o ścianę korytarza. Tam nakarmiła Ducha, który jak zwykle olał całą imprezę i zgarnęła plecak Patryka. Tak wyposażona poszła do swojego pokoju i zabrała się za przewalanie stery swoich rzeczy na łóżku. Chyba znów będzie spać u Wilgi, tak bardzo nie miała ochoty tego sprzątać. W końcu znalazła słoiczek z maścią na otarcia i eliksir, marzenie każdej rozwiązłej kobiety. Mogłaby coś na siebie założyć… spojrzała na wszechobecny bałagan i to szybko zniechęciło ją do tego pomysłu. Ruszyła z powrotem do sypialni Patryka by pomóc Wildze.
Na miejscu okazało się, że poruszająca się koślawo Jagoda zdołała zerwać połowę prześcieradeł z okien. Sycząc czasami z bólu, zbierała wianki które poprzyczepiała wcześniej do nich.
- Myślisz… że planszówka skończyłaby się...grzecznie?- zapytała zaczepnie na powitanie.
- Wątpię. - Perka odłożyła rzeczy i podeszła do malarki z samym słoiczkiem. Opierając się piersiami o jej plecy sięgnęła dłonią, na której miała maść do jej kobiecości. Delikatnymi okrężnymi ruchami zaczęła ją wcierać we wrażliwe miejsce. - Może skończyłaby się grzeczniej?
- Albo… dłużej?- zachichotała Jagoda i mrucząc poddawało się leczeniu miksturą kochanki.
- Przyjemnie…- wyszeptała w końcu.
- Następnym razem będzie już tylko przyjemnie. - Perka zawahała się. Po chwili wsunęła jednak palce z maścią w kwiat Wilgi. - Chyba, że będziesz chciała tak jak ja.
- Nie… na pewno nie… nie od razu… ale… podobało mi się jak cię brał. Podniecał mnie widok twojej twarzy.- malarka naprężyła się lekko rozkoszując palcami Zosi w swoim intymnym zakątku, zawstydzona własnym wyznaniem.
- To lekko boli… czasem nawet dosyć mocno, ale to przyjemny ból. - Zosia wysunęła palce gdy już wmasowała maść.
- Może przywyknę… z czasem…- mruczała Jagoda zerkając za siebie i całując kochankę w kącik ust. Uśmiechnęła się dodając.- Rzeczywiście… maść pomogła.
- To stary przepis… - Perka uśmiechnęła się. - Posmarujesz mnie?
- Dobrze…- mruknęła malarka potrząsając głową i sprawiając że włosy rozsypały się całkiem otulając jej głowę i szyję burzą dzikich czarnych pukli. I nadając jej wygląd rusałki… tyle że w okularach.
Zosia usiadła na łóżku tuż obok Patryka i rozchyliła uda, pokazując efekty ostatnich zabaw.
Malarka zaś klęknęła i zabrała się za pieszczotliwie wcieranie specyfiku w zaczerwienione miejsca przynosząc nie tylko ulgę, ale i lekki dreszczyk przyjemności. Zerknęła na moment na Patryka.
- Mocna rzecz.- zaśmiała się.- Uwarzyłaś tego więcej?
- Jest cała karafka, wlałam tylko pół kieliszka. - Perka odchyliła się i zamruczała czując ulgę.
- To rzeczywiście mocna mikstura… ciekawe jakie efekty będzie miała rano.- mruczała Jagoda, a po wtarciu leku, zajęła się masażem intymnego zakątka kochanki. Tyle że językiem.
- Języczek cię boli? - Zosia zaśmiała się ale nie przeszkadzała w pieszczocie.
- Nie… wybacz… poniosło mnie…- przerwała zawstydzona Jagoda i rozejrzała się dookoła dodając.- Może rzeczywiście to sprzątnijmy, a potem chodźmy spać. Dzisiaj i tak było intensywnie, a jutro… wiemy jak użyć tej mikstury na Patryku.
- Ja po prostu wiem, że nie dam ci ot tak pójść spać. - Perka wyszczerzyła się.
- Na to liczę… łóżko samo nie zrobi się ciepłe.- zachichotała Wilga i pocałowała zachłannie usta Zofii.
 
Aiko jest offline