Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-12-2018, 05:41   #26
Campo Viejo
 
Campo Viejo's Avatar
 
Reputacja: 5771 Campo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputacjęCampo Viejo ma wspaniałą reputację





Pflugzeit, 2525 roku K.I.
Wielkie Księstwo Reiklandu,
Altdorfu





Młody oficer dyżurny w randze kaprala ucieszył się na wiadomość.

- Bogowie z nieba nam cię zesłali! - strażnik krzyknął z entuzjazmem zapinając mundur pod szyję.

Wychylił się w progu pokoju i zawołał w pusty korytarz.

- Klaus! Zbieraj herbowych! Raz, dwa! I skocz po Starego!

Podszedł do biurka i dopił zawartość kubka.

- Nagrodę dostaniesz Herr Engel. - błysnął okiem. - To jest, jeśli prawdę mówicie!

Kilkanaście minut później, czarnobrody Stirlandczyk kroczył na przedzie prowadząc ulicami Bankbezirk tuzin żołnierzy z miejskiego garnizonu pod dowództwem komendanta straży Sebastiana Lechmana, po ojcowsku zwanego przez podwładnych „Starym”. Drużyna herbowych, choć mogła w swych szeregach liczyć jakichś prawdziwych szlachciców, swe miano jednak zawdzięczała renomie wyborowego pododdziału, co wyróżniał się od reszty herbem Altdorfu na szarych płaszczach.




Miller, jak to Gotte, głośnym był, a już zwłaszcza kiedy popił piwa. Gadał, śpiewał i śmiał się jak dwóch innych razem wziętych, że i Ogra obdarzonego niskim barytonem, skutecznie zagłuszał.

Nurgell słuchał przygód szarlatana i z podziwem kiwał głową, z żartów cieszył się jak dziecko, a gdy sam o sobie opowiadał, to zdawał się być szczerym, jakby spotkał się po latach z najdroższym przyjacielem lub bratem. Dowiedział się Miller wiele o przeszłości i altdorfskim życiu Ogra.

Wydalony karnie ze służby za opędzlowanie spiżarki przełożonego, parał się szampierki przez kilka lat. Wtedy poznał Herr Bauera, któremu skutecznie w sądzie bożym nie tylko życie uratował, lecz i majątek pomnożył kosztem przegranego wspólnika. Od tamtego czasu jako ochroniarz przedsiębiorcy mieszkał w Aldorfie, na drugim pietrze, wraz z drugim sługą Wanią, człowiekiem z Erengardu.
Jako, że Wańka z pracodawcą wyjechali w delegację, to Nurgell miał całą spiżarkę dla siebie! I dla Gotte, którego częstował czosnkową kiełbasą z dzika, doprawioną ku soczystości, wytopionym boczkiem z wieprza.




Przed kamienicą stał Max i Ragnarem, do których dołączył Cedric, który z zadowoleniem wyjaśnił towarzyszom, że sprawa załatwiona jak na załączonym obrazku.

Dwóch żołnierzy pobiegło na tyły budynku, trzech wliczając oficera, obstawiało główną ulicę, a reszta, spośród których było aż trzech toporników, wsypała się do środka kamienicy.

Widok ten zaintrygował też przechodniów przystających z zainteresowaniem, oraz, co zauważył Max, całkiem sporą liczbę żebraków i patalityków wychodzących z bram i zaułków.




Z początku nie słyszeli walenia do drzwi, bo Miller fałszował zdzierając gardło, a Ogr potężnymi dłońmi klaskał i tupał obcasami monstrualnych trzewików, aż sypał się kurz i tynk z zaprawy sufitu.

Kiedy otworzyli, do środka wślizgnęła się czarnowłosa dziewczyna szybciej niż obydwoje zdążyli zareagować.

- O, Anka. Czego tu? - mruknął Ogr.

- Wiedziałam! Tego pożal się bogowie głosiku nie sposób zapomnieć! - dziewczyna zignorowała olbrzyma i wymierzyła kuksańca w ramię Gotte.

Przed nim stała kuzynka Marianka. Z Biberhof.

- O! To wy się...? - Nurgell nie dokończył.

Przez otwarte drzwi, wszyscy usłyszeli na klatce schodowej dudniące na deskach ciężkie buty wybiegających po schodach.

Waleniem do drzwi na dole zakończył się rzucony głośno rozkaz.

- Otwierać w imieniu prawa!

Tylko chwilę dano do namysłu, bo zaraz rozległo się bezpardonowe rąbanie desek. Tych wbiegajacych na drugie piętro mogli spodziewać się lada chwila.

- Cóżeście uczynili? - Millerówna ze zgrozą złapała się za głowę patrząc na Długonosego.

- Co jest? - mruknął rozeźlony Ogr ignorując najście dziewczyny i spiesząc się poszedł w kierunku schodów na dół, wyraźnie niezadowolony z tego co słyszał.

Marianka rzuciła się do okna i spojrzała na ulicę.

- Są wszędzie!



 
__________________
"Lust for Life" Iggy Pop
'S'all good, man Jimmy McGill
Campo Viejo jest offline