Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-07-2019, 01:29   #4
Leoncoeur
 
Leoncoeur's Avatar
 
//sformatuje i edytuje pozniej...


Jeśli jednak myślał, że Vanja będzie stać grzecznie i czekać na zaproszenie, mocno się pomylił. Co więcej, wyglądało na to, że choć wampirze niewiasty różniły się niczym dzień i noc, zawarły jakiś rodzaj sojuszu. Czy raczej Vanja go zawarła, a Cynthia, nie chcąc narazić się na jej gniew, po prostu godziła się z sytuacją. Faktem było, że obie kobiety ruszyły w stronę głównej sali klubu. Gangrelka pokazywała Ventrasce scenę, a ta - choć minę miała zbolałą - potakiwała jej od czasu do czasu.
- Chcesz poznać chłopaków? - Holender spytał zbliżając się, po tym jak zamienił parę słów z kręcącą się po barze białowłosą, wytatuowaną managerką. - Fajnie gdyby cię mieli kojarzyć.
Gangrelka zmierzyła go wzrokiem, po czym skinęła z uśmiechem.
- Oj, kojarzyć to mnie będą na pewno. Myślałam o rozszerzeniu wam oferty, skoro mam się tu bujać przez jakiś czas…
- Ehm… rozszerzeniu oferty? - Lex wydawał się być zaciekawiony. Spoglądał na Vanję, Cynthię (z którą gotka chwilę rozmawiała), na scenę. - Jakim rozszerzeniu?
Cynthia spuściła wzrok, jakby ten temat ją zawstydzał, po czym mamrocząc coś pod nosem sięgnęła po telefon i odeszła na bok. Vanja uśmiechnęła się na to tylko, po czym otoczyła Lexa dłonią w pasie, tuląc się do niego spoufale.
- Potrzebna mi długa i twarda rura, bejb…
- Rura… - odpowiedział zamyślając się lekko. - To nie problem, do tej pory dziewczyny tańczyły w klatkach - wskazał wiszące w kilku miejscach, ruchome by były dostępne na obu poziomach. - Ale rura to niegłupie. - Urwał zaczepiając przechodzacego bikera z kuflami piwa. - Weź zgromadź chłopaków w bilardowej. - Zwrócił się znów do gotki. - Specjalistka? - spytał z uśmiechem.
- Z czegoś trzeba żyć - ta odpowiedziała mu szerokim, trochę drapieżnym uśmiechem - a wy czym się zajmujecie tutaj, chłopcy?
- Pub, warsztat, prostytucja, czasem haracze, działalnośc na zlecenia - Lex mówił ogólnie, ale niewiele ukrywał. Wampirzyca już po kilku nocach zorientowałaby się we wszystkim gdyby chciała, a lepiej by nie wyciągała tego od gangersów. - Bez jakoś jednoznacznie postawienia na jedno zajęcie.
- Brakuje tylko chwalenia słowa Pana - rzekła ślicznotka, cofając rękę, lecz tylko na tyle, by oprzeć się teraz na ramieniu Lexa, co ułatwiało im spacerowanie i oglądanie “włości” - Biorę 70% z występów i wszystkie napiwki. Mam też swojego technika od światła i dźwięku. - przeszła do interesów.
- 70% od czego? Nie robimy tu płatnych, biletowanych wejść… No chyba że na mocniejsze koncerty. - Zadumał się nieco.
- 70% od tego, co urobicie w czasie występu na barze. Wierz mi, jeszcze wyjdziecie z zyskiem.
- 60% od zarobku nadwyżkowego ponad zwyczajowy utarg na barze, śliczna? - Lex uśmiechnął się. Lubił targi.
- 65% włączając jeszcze godzinę po występie - chyba nie tylko on to lubił.*
- Pół. - Przesunął jej dłonią po ramieniu. - Czyli akurat kolejki szotów i piwa, które zamawiać mogą wysuszeni na wiór występem.
Spojrzała na zimne palce, przesuwające się po jej równie chłodnym ramieniu.
- Po występie, to oni pójdą sobie trzepać, albo podwyższyć wasz zarobek z dziewczynek. Pić będą potem, jak skończą. Godzina. Ale dostaniesz jeden taniec gratis. Do wykorzystania dla siebie albo dla jakichś vipów, pracowników, których chcesz nagrodzić.
- Jeden raz na ile? - kąciki ust mu się uniosły wyżej.
- Jeden raz na występ... choć oczywiście, jak mnie ktoś ładnie poprosi, mogę zrobić czasem wyjątek. Szczególnie, jeśli nasza współpraca będzie przebiegała... - urwała, by puścić do wampira oko - pomyślnie.
- Stoi, jeżeli o mnie chodzi. Muszę obgadać to jednak z managerką.
Vanja parsknęła.
- Człowiek? Dobrze, amigo, obgaduj to sobie z kim chcesz. Jak tylko zamontują rurę, przekonam każdego - zakończyła, przeciągając się zmysłowo - To gdzie ci twoi chłopcy? A może rozmyśliłeś się i chcesz mnie tylko dla siebie?
- Kuszące. Ale wprowadzić cię trzeba - skinął głową ku salce, w której chwilę temu zniknął jeden z bikerów, nie zanosiło się aby ktoś tam jeszcze zmierzał. Reszta musiała być chyba na mieście albo w szpitalu.

W sali bilardowej zgromadziło się dwunastu członków gangu, a ich rozmowy urwały się gdy weszli Lex z Vanją. Wampirzyca ściągała wzrok jak Dunkin’ Donuts nowojorskich gliniarzy.
- Dobra rebiata, mamy ogarnięte z gangiem Skadi - zaczął Lex siadając na stole bilardowym. - Ja wiem, że wielu z was wolałoby pomścić ostatnie jazdy i się nie dziwię, ale z Lwem i Adamem doszliśmy do wniosku, że to marnowanie sił. Hasanie z tymi zjebami odciągać nas będzie od tego co ważniejsze, więc to po prostu nie ma sensu. Zapewne na dniach otrzymamy od miejskich szych oficjalne potwierdzenie naszych wpływów w Zemun co oznaczać może rozszerzenie działalności w dzielnicy. Kontrola, ogar dzielni, rozwijanie interesu o kolejne ulice i sąsiedztwa, a nie pranie się po ryjach z zemsty, z wariatami, których celem jest właśnie pranie się ze wszystkimi bo im wtedy staje. Dojechali nas raz, nie pierwsi i nie ostatni, ale w ich przypadku zemsty nie będzie. - Potoczył wzrokiem po gangersach. - Wręcz odwrotnie. Mamy ustalony nieoficjalny sojusz. Ktoś od Skadi będzie potrzebował pomocy przed glinami, lub innym gangiem, to dostanie. Jak będziecie w dupie totalnej, to możecie szukać schronienia u nich. Nie polecam, bo to srogie wariaty, ale może coś przycisnąć. Kumplować się nie musicie. Ogólnie uznajcie, że to jak umowa kumatych Cvernej Zvezdy i Partizana na reprezentacyjnym wyjeździe na mecz do Kosowa lub Tirany. Pytania?
“Piłkarskie” porównania, szczególnie gdy mowa o piłce bez udziału piłek, zawsze dobrze trafiały do chłopaków. Posępnym minom towarzyszyły niskie dźwięki “mhm” które swiadczyły najwyraźniej o akceptacji sytuacji.
- A to twoja lalka? - Vito, jeden z bikerów zagadał w końcu Lexa wskazując ruchem głowy stojącą w tle Vanję.
Ta uśmiechnęła się szeroko i prowokacyjnie wyprężyła biust.
- A co miśku, masz braki z dzieciństwa i lubisz bawić się lalkami? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, patrząc Vito prosto w oczy, jakby chciała go do czegoś sprowokować.
/wiesz, Vanja ma intimidation trochę, całkiem ok persuasion, możesz cos rzucić jak by co :> /
- Dziewczyna jest z ekipy Skadi - Lex odezwał się, by stłumić rodzącą się słowną potyczkę. - Tam jej było za ciasno, postanowiła zobaczyć jak wesoło jest u nas. - Uznał, że lepiej dla wszystkich będzie nie przekazywać iż to była decyzja samej przywódczyni gangu spod miasta. - Ma parę ciekawych… pomysłów - uśmiechnął się lekko spoglądając na gotkę - zobaczymy co z tego wyjdzie.
Ta w odpowiedzi tylko wzruszyła ramionami i przewróciła oczami, jakby chciała zapewnić, że wcale nie marzyło jej się sprowokowanie bikera.
- Ej, jak nie lubisz ciasno, to Vito ci się spodoba!... - jeden z bikerów wypalił i po chwili Vito już starał mu się przyłożyć.
- Na waszym miejscu bym odpuścił biedapodrywy - Lex znów się uśmiechnął, ale coś twardego w oczach Holendra gdy toczył po gangersach wzrokiem, wskazywało, że naprawdę nie radzi im zalotów. Oczywiście nie miał zamiaru mówić bikerom “czym” jest śliczna gotka, ale wciąż pamiętał jak Vanja spacyfikowała ogarniętego szałem nowoprzemienionego. Na swój sposób lubił chłopaków, a gotkę ledwo znał. Była wszak od Skadi, która gromadziła przy sobie konkretne świry. Miał gdzieś jak zinterpretują jego słowa. - Na razie tyle na dziś, róbcie co chcecie, ale jutro wieczorem nas nie będzie, to trzymajcie rękę na pulsie. Jak wrócimy, lub w niedzielę wieczorem pogadamy o szczegółach dotyczących Zemun. - Zeskoczył ze stołu bilardowego.
- Chcesz się zapoznać, czy pokazać ci klub dokładniej? - zwrócił się do Vanjii.
- Pokazuj, skarbie, pokazuj mi wszystko. I powiedz mi jedną małą rzecz... - to rzekłszy dała znać gestem, żeby Lex nieco pochylił się w jej stronę, po czym z miną, jakby mówiła jakieś wyuzdane świństwa, zapytała - Można z nich pić?
Lex wyprostował się zaraz i znów zerknął na chłopaków. Oj byli trochę w dupie.
- Hm… - udał, że się zastanawia i lekkim ruchem objął wampirzycę kierując ją do wyjścia.
- To nasza siła na ulicy - rzekł gdy już wyszli z sali bilardowej. - Osłabiając ich strzelamy sobie w stopę. Więc ogólnie to nie. Chyba że sytuacja podbramkowa, kumasz?
- Oczywiście - uśmiechnęła się do niego przymilnie - miałam na myśli tylko sytuację, wiesz, kiedy musiałabym się bronić... przed gwałtem. To się nazywa samoobrona, prawda? - dotknęła swoich piersi, jakby chciała je wstydliwie zasłonić, choć oczywiście gest ten tylko skupiał uwagę na jej kobiecych atutach.
- Wierzę w ciebie Vanja - Lex uśmiechnął się szerzej. - Ufam, że będziesz się bardzo… bardzo bronić przed chęcią zgwałcenia któregoś.
Wampirzyca zmarszczyła swój uroczy, wypudrowany nosek.
- Grozisz mi?
- Grożę? - Serio się zdziwił. - To ty jesteś zagrożeniem dla każdego z nich, nie oni dla ciebie. Chcesz któregoś do łóżka, bierz, posmakuj, postaraj się nie osłabiać by byli na chodzie. Ale nie prowokuj, by się nazbyt nie rozochocili by ich potem karać. Może tak być? - Przekrzywił lekko głowę.
- By, by, by... a ja ci powiem, że to miseczka Cy. I nikogo nie zamierzam prowokować. Ja tylko planuję się dobrze bawić. - to mówiąc zakręciła się wokół Lexa i zaczęła podrygiwać do tańca, chichocząc przy tym radośnie.
- Cy. Moja ulubiona litera - mruknął. Choć jako wampir popędu nie odczuwał, to ciężko było nie skupiać wzroku na przyjemnych, nawet dla nieumarłego, widokach.
- Tak, noc bez zabawy nocą straconą. Ale po naszemu… - oblizał usta, Vanja mogła zauważyć leciutko wysunięte kły. - Bawimy się w pokoju zabaw. - Klepnął ją lekko w biodro, wskazując ruchem głowy drzwi, przy których stał ochroniarz, by podążyła tam za nim.
- Dobrze, tatku - wampirzyca jeszcze raz okręciła się, tym razem wokół własnej osi i podążył za Lexem, to wieszając się na jego ramieniu, to znów podrygując w rytm muzyki.*

- Przekaż pozostałym, że ma nielimitowany wstęp na górę - Holender rzucił do ochroniarza, mijając go by wejść do wieżyczki gdzie były schody do ich prywatnego VIP Room. Pociągnął wampirzycę za sobą. Pochylił się jeszcze i coś mu rzekł na ucho.

- To nasze prywatne miejsce. - Puścił Vanję przodem już na górze. Kanapy fotele, barek, cała ściana z weneckiego szkła, z widokiem na parkiet gdzie podrygiwało już kilka osób. - Zabawa tu… no chyba, że ktoś z gości zostaje do końca imprezy. Już po zamknięciu. Ja wtedy preferuję bar.
- Tam na dole? - zapytała Gangrelka o rzecz zgoła oczywistą. Nie o umiejscowienie baru zresztą chodziło a o pretekst. Vanja stanęła przodem do weneckiego lustra, opierają o nie ręce i rozstawiając szerzej nogi. Była to pozycja przywodząca na myśl aresztowanie albo... inny akt pozbawienia wolności.
- Tak. - Lex zbliżył się przystając za Vanją. - Czasem na dole odchodzą najprzyjemniejsze zabawy.
- Robię się zazdrosna... dlaczego tam na dole mają się bawić lepiej niż my tutaj? - zapytała dziewczyna, nie odwracając się. Tylko jej pośladki, widoczne pod kusymi szortami napięły się bardziej.
- O to się nie martw, jestem pewien, że nie ominie cię zabawa na dole - Holender odezwał się kładąc dłoń na biodrze wampirzycy.
- Mhm... - ta w odpowiedzi na ten gest, zakręciła prowokacyjnie tyłeczkiem - Nie zapytasz... dlaczego Skadi chciała się mnie pozbyć?
- Miałem zamiar zacząć od tego kim jesteś dla Skadi. - Lex zbliżył się i oparł o gotkę.
Znieruchomiała, a potem niespiesznie, dyskretnym ruchem zaczęła ocierać się o niego tyłem, wciąż wpatrzona w bawiących się na sali ludzi.
- A jak zamierzasz przekonać mnie do mówienia?
- Może daj jej za to chrupka? - z tyłu rozległ się kobiecy głos.
Vanja obróciła głowę w kierunku głosu, zaintrygowana.
Fretka stała w drzwiach uśmiechając się lekko ze złożonymi na piersiach przedramionami. Gdy jednak wampirzyca spojrzała na nią… mina jej lekko zrzedła. Spojrzenie znamionowało, że rozpoznała w Vanji drapieżnika, to kim gotka jest.
- To managerka klubu. Milena, zwana “Fretką”. To zaś Vanja.
Gangrelka nie wydawała się szczególnie poruszona pojawieniem kobiety, ani tym bardziej zawiedziona. Wręcz przeciwnie. Otarła się znów pośladkami o lędźwia Lexa i puściła oko do Fretki.
- Wygląda jak smakowity chrupek…
Holender pochylił się do ucha Vanji.
- Z tego chrupka jednak, nie pijemy bez mojego pozwolenia.
- Co chciałeś Lex? Przy okazji, za barem byś stanął? - Fretka odezwała się bez większego przekonania.
- Bo można dostać po pupie? - Vanja aż zadrżała ze strachu, a raczej omawiana część jej ciała to zrobiła - Spokojnie, tatku. Twoje zwierzątko nie jest w moim typie…
- Tak, po pupie. - Lex przesunął dłonią po wypiętym pośladku. - Freta, Vanja chciałaby robić tu show. Rura, dance.
- Przecież mamy dziewczyny od tańczenia? - W głosie ghulicy dało się wyczuć nie zabarwiony negatywnymi tonami sceptycyzm.
- Właściwie już wszystko załatwiłam z tamtą siostrą na Cy... - Gangrelka spojrzała Lexowi w oczy - Ty dlatego lubisz literkę Cy?
- Cy ogólnie jest w porządku. Czy imię, czy miseczka. - Lekko musnął pierś Vanji.
- Szkoda, że siostrzyczka jest tu tylko gościem - odezwała się za to Fretka.
- Jutro pojawi się tu mój techniczny. To dobry chłopak, więc nie wyżywaj się na nim, chrupiąca dziewczyno - choć ciało wampirzycy wyraźnie korelowało teraz z ciałem mężczyzny, jej słowa skierowane były do Fretki - Ma na imię Jurij. Po prostu pozwól mu zająć się ogarnianiem występów. Chłopak zna się na tej robocie.
- Możliwe, że go zerżnę i każe spieprzać po wszystkim. Lex i reszta sobie tu robią swoją politykę, ja muszę ogarniać klub. Serio potrafisz tańczyć?
Gangrelka nie odpowiedziała. Jej giętkie, wyćwiczone ciało, odchyliło się do tyłu i w mgnieniu oka za sprawą kilku zmian pozycji rąk, obróciło się o 180 stopni. Vanja otoczyła Lexa w pasie nogami, po czym trzymając jego dłoń pomiędzy swoimi piersiami, odchyliła się maksymalnie w tyłu, by tak zawisnąć na moment.
Dłoń Holendra odruchowo zacisnęła się na koszulce wampirzycy. Uśmiechnął się lekko. Właśnie został rurą. Milena za to wciąż stała i obserwowała, na razie sceptycznie.
Tymczasem Vanja podciągnęła się bez użycia rąk, samą tylko siłą mięśni brzucha, otoczyła ramionami kark wampira i przylgnęła do niego.
- Będzie pani zadowolona, pani chrupko - rzuciła do Fretki znad ramienia Lexa.
- Pani chrupka będzie zadowolona, jak goście będą zadowoleni. - Ostatni wyczyn Vanji widać wzbudził w Frecie uznanie. Nawet spore, choć pozycji nie zmieniła. - Ile chce?
- 65% nadwyżki z baru… - Holender odruchowo położył dłonie na pośladkach gotki - ...w czasie występu i godzinę po.
- No chyba żartujesz…? - Oczy Frety rozszerzyły się w bezbrzeżnym zdumieniu.
- Zobaczysz mysza mój występ, ocenisz. Jak uznasz za stosowne, potem możemy się targować - Vanja dała do zrozumienia gestem, że jest już znużona tym tematem i skupiła się na wodzeniu nosem i ustami po szyi trzymającego ją teraz na rękach Lexa.

- Żebym nie żałowała tej rury - Fretka wciąż się wahała. - Lex, co myślisz?
- Co myślę? - Wampir odchylił lekko głowę zaciskając dłonie. Ze śmiercią utracił popęd, ale pewna magia dotyku, czy szeroko pojętego erotyzmu nawet nieumarłych nie pozostawiała bez reakcji. Czując przylegające do niego ciało i dotyk na szyi nie potrafił utrzymać kłów na wodzy. - Myślę… - Poruszył dłońmi. - Że niczym nie ryzykujesz.
Fretka prychnęła lekko.
- A jebać to, zamówię rurę, bylebym faktycznie nie żałowała. - Wycofała się do schodów.
Vanja zaśmiała się, widząc jej minę, gdy zamykała drzwi. Wplotła teraz jedną z dłoni we włosy Holendra, pieszcząc delikatnie palcami jego skórę głowy i karku.
- To wciąż przesłuchanie czy... skoczymy po coś do zabawy? I jedzenia zarazem.
- Niecierpliwa - mruknął. - Jemy zwykle pod koniec imprezy.
- No to co chcesz wiedzieć? - Gangrelka odsunęła nieco twarz, by spojrzeć wampirowi w oczy - I co mi dasz za tę wiedzę?
- Kim jesteś dla Skadi. - Lex nie odwrócił wzroku. - Nie chodzi o to co mogę dać, a o to co możesz tym ugrać.
Uśmiech na twarzy Vanji pozostał taki sam, choć oczy zrobiły się jakby zimniejsze.
- I co ugram jak ci odpowiem? - nie przestawała miętosić Lexa, jakby byli parą kochanków.
- Podstawy zaufania? - Holender przekrzywił głowę. - To cenna moneta, jak masz tu z nami zostać.
- Ale każda moneta ma dwie strony. Ja też muszę mieć podstawy do współpracy. W kwestii mieszkania z wami, cóż, wyraziłam chęć podreperowania waszego biznesu, nie połamałam rąk tamtemu bikerowi na dole, nie wybiłam zębów twojej pyskatej managerce, nie złamałam ci teraz karku... - pogładziła go czułym gestem po szyi - Widzisz? Współpracuję. I jeśli mam dać więcej, to chcę coś więcej.
- Więcej? Czego chcesz więcej?
- Chcę powiedzieć gdzie śpicie i mieć dostęp do tego miejsca - odparła - To tak w ramach oprowadzania. W zamian opowiem ci o mojej relacji ze Skadi. Jak na spowiedzi.
- W tym sęk śliczna - parias przycisnął gangrelkę lekko do tafli weneckiego szkła - że dostęp tam dopiero po zaufaniu ci.
- Masz bardzo ładną linię szyi, mówił ci to ktoś? Szkoda byłoby ją naruszyć…
- Kilka osób z pewnością by tego żałowało. Nikola robi o wiele gorsze drinki - Holender wymruczał.
- Sam widzisz... więc nie prowokuj mnie do tego, skarbie. Wolę... bawić się z Tobą w inne prowokacje - to rzekłszy przejechała czubkiem języka po zarysie obojczyka, który wystawał spod ubrania.
- O tak… inne są o wiele milsze. - Lex wciągnął powietrze wraz z zapachem jej włosów. - Zapomnij zatem o moim pytaniu o relacje ze Skadi. Przy okazji… gdzie śpisz?
Spojrzała mu w oczy.
- W twoim łóżku, skarbie - odparła tonem oczywistej oczywistości.
Lex puścił ją, choć się nie odsunął.
- To jednak powiesz o relacjach ze Skadi i czemu cię tu wysłała.
- Oczywiście, że powiem - palcem odgarnęła włos z jego czoła - gdy tylko zaprosisz mnie do swojej sypialni. Mogę być nawet naga w trakcie, jeśli sobie życzysz.
- Okey - Lex uśmiechnął się lekko. - Pasuje mi to.
- Zatem prowadź, mój panie - podała mu swoją dłoń jak dama, którą poproszono do tańca.
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline