Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 27-08-2019, 14:42   #10
Mi Raaz
 
Mi Raaz's Avatar
 

Tymczasem w Sin’d’Badzie…



Adam został w swoim królestwie. Nie lubił kontaktów z ludźmi. Trzeba było przyznać, że z wzajemnością. Zwłaszcza z tymi ładnymi, którzy z jakiegoś powodu jak on musieli pić krew, ale w przeciwieństwie do niego dużo mniej przypominali trupy z horrorów klasy B. Lubił siedzieć w sieci. Tam nikt go nie widział. Za to on mógł oglądać innych.
Włożył do ucha słuchawkę BT i zaczął szpiegować miejski monitoring.

Artur utrzymywał, że są mitycznymi bestiami. Bestiami, którym bliżej do zwierząt. Adamowi nigdy nie pasowała ta teoria. Jemu było bliżej do systemów komputerowych. Jego Bestii też. Miasto należało do nich. Monitorował ulice. A Bestia chciała krwi. Możliwe, że gdzieś coś przełączyła bez udziału świadomości Adama. Jakieś światła uliczne, czy coś… Nawet nie odnotował faktu, że doprowadził do wypadku na jednej z ulic. W kamerze wpatrywał się jedynie w strużkę krwi wyciekającą przez drzwi rozbitego auta. Nie ulegało wątpliwości, że doprowadził do tego system, który był w jego rękach. W rękach Bestii.
Tymczasem wszedł do systemów. Widział auto wiozące jego znajomych na imprezę. Potem obejrzał okolicę. Sprawdził też jak zabezpieczony był budynek w którym wampiry urządzały spotkanie. Choć był pewien, że wewnątrz ograniczono monitoring do minimum. Upewnił się też, że w okolicy jego kumpli nie działo się nic podejrzanego.

W końcu wstał od komputera. Założył czapkę z daszkiem i ruszył obejrzeć pokaz ich nowej koleżanki. Gdy dotarł do vipowskich loży wykonał jeszcze jeden telefon wybierając głosowo przez słuchawkę kontakt.
Liczył, że Iwan odbierze. Potrzebował pomocy kogoś doświadczonego.
- Hej, tu Styx. Potrzebuję coś skonsultować.
- Andrej kak djela, kak pożywajesz drug. Co tam spać nie możesz?
- Iwan był w dobrym humorze.
Przed sobą miał ciało wyginającej się wampirzycy do rytmu spokojnej muzyki. W loży vipowskiej spokój. A jednak im bardziej jej ciało się wyginało, tym bardziej kojarzył sobie ją z plamą krwi na asfalcie.
- Dwóch moich kumpli siedzi w areszcie. Na warunkowym zgarnęli ich z gnatami. Może masz jakieś rady jak im pomóc? Jakąś papugę? Kogoś na komendzie może?
- Oj Andrej Andrej… eh dzieciaki… popytam, coś się wymyśli.

Adam mówił spokojnie do słuchawki, podczas gdy zaczynał się z coraz większą podejrzliwością przyglądać wampirzycy owijającej się wokół rury. Czy ona przez chwilę na niego nie spojrzała i nie uśmiechnęła się prowokacyjnie? Nie, to musiał być przypadek. Przecież to on ją obserwował przez weneckie lustro, a nie ona jego. Prawda?
Potrząsnął głową przecząco. Nie. Na pewno nie. Przecież go nie widzi. Tymczasem czekał na odpowiedź w słuchawce. Dlaczego milczenie się tak przedłużało. Adam stanął tyłem do sceny, ale i tak czuł na plecach jej wzrok.
Gdy Nosferatu zrozumiał, że nic więcej jego rozmówca nie ma do dodania powiedział tylko:
- Dzięki. Jestem pod telefonem jakbyś coś miał. Pewnie do rana będę.
Rozłączył się.

Po chwili już kręcił się po głównej sali czekając aż skończy się show wampirzycy. Gdy wśród owacji opuszczała scenę Adam poszedł na zaplecze rozglądając się nieufnie. Naciągnął mocniej czapkę z daszkiem. W końcu dotarł do wampirzycy.
- Może chciałabyś się przejść? Gdzieś gdzie jest ciszej i mniej tłoczno?

Choć miała dość czasu, by się ubrać, Vanja wciąż paradowała topless, odziana jedynie w kuse jeansowe szorty i fikuśne platformy, obszyte ćwiekami. Jej nagie piersi połyskiwały od oliwki, którą musiały zostać wcześniej nasmarowane. Najwyraźniej w ten sposób wampirzyca ukrywała fakt, że nie spociła się mimo długiego, wyczerpującego fizycznie tańca na rurze.
Gangrelka spojrzała na Adama spode łba, uśmiechając się przy tym lekko, jakby kpiąco.
- Jasne, czemu nie. - powiedziała, zarzucając skórzaną kurtkę na nagie ciało i zapinając ją niedbale do połowy. Najwyraźniej to jej wystarczało, aby poczuć się gotową do wyjścia.
Adam puścił ją przodem do wyjścia, po czym już na ulicy zrównał się z nią krokiem. Obejrzał się dookoła szukając przede wszystkim mężczyzn w futrzanych czapkach, czy białych Skód.
- I jak ci się u nas podoba? - zapytał dziewczyny idąc obok i nie patrząc na nią.
- Jest spoko - odparła krótko, jednak po chwili, nie zwalniając kroku, zmierzyła wzrokiem Nosferatu - Pytasz o coś konkretnego, przystojniaku?
- Nie. Pytam o ogólne wrażenia -
ton Adama był oschły. - Zdaje się, że zabawisz u nas na dłużej. Mam na imię Adam. Jutro załatwię ci telefon komórkowy. Taki trudniejszy do namierzenia. Nie korzystaj póki co ze swojego.
Szedł z rękami w kieszeniach, zerkając do tyłu co kilkanaście kroków.
Vanja znów się uśmiechnęła szelmowsko.
- “Styk” bardziej ci pasiło. Wyglądasz, jakbyś czegoś nie stykał. Obawiasz się nocnych gwałcicieli?
- Możemy zostać przy Styx -
wampir wyszczerzyły się ukazując nieludzko ostre zęby. Uniósł miejsce gdzie u normalnych ludzi powinna być brew, co dawało upiorny efekt w połączeniu z zębami i dziwnym wyglądem.
- Myślisz, że powinienem się obawiać?
Po tych słowach poruszył zalotnie obydwoma łukami brwiowymi.
Styx nadawał kierunek i tempo marszu. Kierował się w okolice, w których starł się z dresami uzbrojonymi w pochodnie.
- Myślę, Styku, że wciągasz mnie w jakieś gówno, żebym spuściła komuś łomot - odparła zupełnie nieprzejęta swoim spostrzeżeniem wampirzyca.
- Lex mówił, że jesteś szukająca zadymy. Dobrze. Ostatnio wiele na to wskazuje, że zadymy będą się wpierdzielać na nas drzwiami i oknami.
Styx gdy dochodzili do skrzyżowania przyklejał się do ściany budynku i powoli wychylał głowę za róg.
- Skąd zamiłowanie do tłuczenia się po łbach? Jako nastolatka stwierdziłaś, że masz za śliczną buźkę? - Adam okazał się niezwykle kreatywny w prawieniu komplementów.
- Całe życie trafiam na debili - odparła Vanja, wcale się nie kryjąc ze swoją obecnością i patrząc teraz wprost na Adama.
- Nie trafia do mnie ten argument. Większość to debile. A jednak zadymiarzy nie jest aż tak wiele.
Po tych słowach Adam zamilkł.
- Do mnie też nie trafia, po co mnie tu ciągnąłeś - odparła Gangrelka, wzruszając ramionami. - Zaczynam się nudzić…
- W zeszłym tygodniu koleś w tej okolicy przyrżnął mi pochodnią w szczękę. I chyba go poharatałem. - wzruszył ramionami - No ale był z kumplami. I za cholerę nie miałem czasu pogadać na temat tego kto za nimi stoi.
- Oooo i to przez niego straciłeś szansę na tytuł mistera roku. Faktycznie trzeba się dowiedzieć, jaki chujek za tym stoi -
Vanja gestem pokazała, że jest gotowa spuścić komuś wpierdol.
- Nie straciłem. Chcę tylko dać szansę innym na tytuł
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline