lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Inne (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-inne/)
-   -   [Wiedźmin] Utracone dziedzictwo (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-inne/3542-wiedzmin-utracone-dziedzictwo.html)

Ercekion 28-07-2007 12:57

Devlin zamyslil sie chwile.
Jak to bez powodu ? Ja widze co najmniej dwa. Pierwszym sa pieniadze a drugim pochodzenie. No ale jak tam wam pasuje towarzysze. W takim wypadku ja glosuje za przyjeciem propozycji przynajmniej do czasu.A co do twoich watpliwosci Beheldorze, to jak mniemam nasza nijako profesja jest machanie mieczami. Jesli obawiasz sie atakow to moze zostan rolnikiem czy cos.

Foliescu 28-07-2007 13:13

Devlinie, poskrom język.. jeszcze chwila i mieczy dobędziecie.. I jeszcze jedno- to prawda że wojaczka jest naszą profesją.. ale nie chciałbym zdychać bezsensownie.. dlatego mam obiekcyje.

Nupperlich 29-07-2007 13:28

Beheldor słysząc słowa Devlina pokręcił głową a potem głośno się roześmiał.
- Mówisz jak niedorosły chłopczyk, który pierwszy raz ma w rękach broń i czeka tylko okazji aby go użyć. Devlinie, nie jestem rolnikiem, jestem przede wszystkim człowiekiem rozsądnym, ceniącym swoje życie i życie towarzyszy. Twoje także. Niespodzianki w naszym fachu są największym zagrożeniem, dlatego jeśli dojdzie do walki, to chcę wiedzieć przeciwko komu i dlaczego walczę. Chyba nie muszę ci tego tłumaczyć. Jeśli tego nie rozumiesz, to ja ci tego nie wyjaśnię. Jeśli pozwolisz, wróćmy do tematu ważniejszego, czyli roboty jaka nas czeka.

Szarlej 07-08-2007 17:21

Siedzicie i rozmawiacie bez większej obawy, że ktoś was posłucha jest na to za duży hałas. Po chwili karczmę zaczął ogarniać dym to przez krasnoludy, które zapaliły fajki. Wasz towarzysz siedzi i się nie odzywa. Co raz karczmarz dolewa wam piwa. Nagle ktoś na ramieniu Beheldora rozbił kufel, na szczęście go nie kalecząc tylko oblewając go piwem. Przy sąsiednim stoliku siedziała grupka ludzi. Trzech chłopaków i dwie dziewczyny po dwadzieścia lat. Wszyscy patrzą na was wystraszonym wzrokiem, przed jednym z mężczyzn nie stoi piwo. Nikt z nich nie jest uzbrojony.

Ercekion 07-08-2007 18:28

Devlin wstal i usmiechnal sie szeroko.
Hmm, i co teraz dzieci ? Ubrudziliscie nowy stroj naszego towarzysza. Czy zdajecie sobie sprawe ile kosztowal ? Mam nadzje ze zamierzacie zaplacic za poniesione straty. Powiedzmy 10 zlotych koron
Mowiac to Devlin polozyl reke na rekojesci miecza.

Foliescu 07-08-2007 22:18

Devlinie, zważ proszę na obecność niewiast... i opłazuj tego durnia na zewnątrz.. a nie w izbie... Aelleraine zaśmiał sie lekko.. chyba że rzeczone niewiasty mają jakiś pomysł ku zadośćuczynieniu wyrządzonej szkody

Mrugnął przy tym wesoło ku bardziej cycatej z dziewcząt.

Nupperlich 07-08-2007 22:48

- Aaa... zaraza - jęknął Beheldor, szybko odpinając zbroję i zdejmując zalaną koszulę. Sapnął, widząc ogromną ciemną plamę na niedawno wypranej koszuli. - Mogłeś mi, szczeniaku, dolać do kufla zamiast za koszulę. Co mam nadzieję zaraz nadrobisz. Pragnienie już dawno zmorzyłem, aczkolwiek myślę, że moi towarzysze chętnie sie napiją. Co, Devlinie? Alleranie? To, wyprana na jutro rano koszula oraz odpowiednie słowa skruchy i pokory starczy za przeprosiny. Oczywiście jeśli będziesz na tyle łaskawy - uśmiechnął się sztucznym, miłym uśmiechem, jednak w oczach zaiskrzyły mu malutkie rozżarzone ogniki.

Szarlej 08-08-2007 14:47

Wasz towarzysz również wstał jednak nic nie mówił, położył tylko rękę na broni.
"Dzieciaki" były bardzo przestraszone. "Winowajca" wstał i podszedł do Beheldora.
-Ja bardzo przepraszam, nie mam dziesięciu koron, to wszystko co mam.
Odwiązał mieszek i wręczył go dla Beheldora. Głos i ręka mu drżała. Jego koledzy wstali ale widać było, że się boją. Dziewczyny nie odpowiedziały dla elfa.

Nupperlich 09-08-2007 01:54

Beheldor popatrzył na wystraszone miny młodzieńców i widocznie złagodniał. Westchnąwszy, zważył sakiewkę w dłoni i oddał ją winowajcy całego zajścia.
- No już, spokój. Nie będę się na tobie mścił, ale uważaj, jak łazisz bo możesz następnym razem wpaść w nieliche kłopoty, jeśli spotkasz kogoś mniej tolerancyjnego. Zabieraj sakwę, może ci się jeszcze przydać. Koszulę też zabierz, chcę ją mieć w miarę czystą i nie śmierdzącą piwskiem na jutro rano. To wszystko - wręczył mu mokrą, kapiącą koszulę i poklepał po łokciu, nie zadając sobie trudu aby wstać.
- Starzeję się chyba - rzekł z uśmieszkiem do kompanów.

---

Po nocy spędzonej w karczmie Beheldor udaje się na miejsce spotkania z rycerzem.

Szarlej 09-08-2007 17:43

Młodzieniec przez chwilę stał i nie wiedział co zrobić.
-Przepraszam pana najmocniej, jutro ta koszula będzie jak nowa.
Chłopak wyszedł a właściwie wybiegł z karczmy, jego towarzysze zapłacili dla karczmarza po czym również wyszli. Ludzie patrzyli na was lecz nie wrogo, wręcz przeciwnie z zaciekawieniem.

Siedzieliście jeszcze dość długi czas rozmawiając i pijąc. Około północy poszliście spać. Wynajęliście oddzielne pokoje w końcu was stać.

Beheldor
Twój pokój jest pierwszy od schodów, nie jest duży ot taki, żeby pomieścić kilka mebli. Poczekałeś aż zajdzie akomodacja oka i przyjrzałeś się pokojowi. Pod jedną ze ścian stało łóżko, wreszcie porządne łóżko a nie zapchlony siennik. Pod drugą ścianą stała komoda. Między łóżkiem a komodą był stolik i krzesło. Stolik stał przy oknie, żeby zaoszczędzić na świecach. Na biurku zobaczyłeś kontury świecy na wpół wypalonej. Zamknąłeś okiennice i zapaliłeś świeczkę. Na szczęście podczas incydentu w karczmie krzesiwo i hubka nie zamokły. Zamknąłeś drzwi od pokoju na klucz, rozwiesiłeś zbroje na krześle, resztę ekwipunku położyłeś na komodzie i zasnąłeś.

Aelleraine
Wszedłeś do pokoju, który był na przeciwko pokoju Beheldora. Zamknąłeś drzwi na klucz i przyjrzałeś się pokojowi. Po prawej miałeś łóżko, naprzeciwko pod oknem stało biurko z ogarkiem świecy a pod lewą ścianą komoda. Zamknąłeś okiennice i zapaliłeś świecę. Odłożyłeś delikatnie swój łuk, swoją dumę pod ścianę, sprawdziłeś czy jest w dobrym stanie. Dopiero po przeglądzie ekwipunku położyłeś się spać. Przed snem włożyłeś nóż pod poduszkę.

Devlin
Twój pokój był obok pokoju elfa. Zamknąłeś za sobą drzwi. Przed Tobą było okna i biurko. Do biurka było przysunięte krzesło a na biurku stała nowa biała świeca. Pod lewą ścianą stało łóżko a pod prawą koda. Szybko rozebrałeś się, położyłeś ubranie do kody a miecz ustawiłeś tak, żebyś w razie czego mógł go dobyć. Nóż położyłeś na biurko. Położyłeś się na łóżko i długo nie mogłeś spać. W końcu zasnąłeś ale co raz budziłeś się. Śniły Ci się jakieś koszmary ale nie pamiętasz co.

Beheldor
Twój lekki sen przerwał hałas, dokładnie to jakieś dźwięki dochodzące od zamka.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:50.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172