Rejestracja Zaloguj   

RPG Online - sesje rpg na forum

Mario Bros | arty | Nowe liczi | Prawda | Presell Zaplecze Dowcipy Wiesci Biblioteka Blog PO
 ·· Artykuły ···· Blogi ···· Wymiana linkami ···· Najlepsze sesje ···· !Regulamin ···· Chat ···· SKLEP ·· 


Poprzedni temat «» Następny temat
Mistrzowie gry Gracze
X-Cutioner of Fate



Przejdź do komentarzy
Khalida
Alice Grayson
Mira
Jessica "Trendy" Valez
Julian
Julian Burns
Carnal Grief
Seth Carver
Nigtmare
Shawn Michaels








[Marvel Universe] X-Factor: The New Begginning
Autor Wiadomość
X-Cutioner of Fate
(MG: Vukotich)


id:4283
System RPG: Warhammer
Piw: 2
Status: Offline
765 $
Wysłany: 2007-03-07, 09:15 #1   


X-FACTOR


PART I: NOW IT BEGGINS

1 października 2007 r.

Nerwy towarzyszyły wam przez całą podróż. Nieśmiałe próby nawiązania rozmowy z kierowcą samochodu czy jego towarzyszem nie przyniosły rezultatów. Wyglądali oni jak typowi MiB - czarne marynarki, białe koszule, ciemne okulary i regulaminowa fryzura. Zza okularów nie było tego widać, ale mieliście wrażenie, że od czasu do czasu spoglądają na was w lusterku. Z ciekawością czy z obawą – nie wiedzieliście.
Podróż nie była krótka. W wypadku większości z was obejmowała też lot samolotem, w której towarzyszył wam jeden z agentów, podczas gdy na miejscu odbierała was kolejna para z kolejnym, niemal identycznym samochodem. Co ciekawe, lotniska docelowe niespecjalnie kojarzyły się z rządem. Salt Lake City? Denver? Kiedy samochody wiozły was wgłąb terytorium stanu Utah, rozglądaliście się ze zdumieniem. Wieźli was do Mormonów czy jak?

W końcu dojechaliście. Skręciliście w wąską, nie wyróżniającą się niczym dróżkę, jechaliście jeszcze jakieś 15 minut, po czym - po minięciu kolejnego, porośniętego soczyście zieloną trawą i rzadkimi drzewami pagórka – zobaczyliście przed sobą ogrodzenie. Wysokie na dwa metry, z siatki wzmocnionej co kilka metrów metalowymi słupami. Tam, gdzie kończyła się droga, ogrodzenie rozdzielone było zwykłym szlabanem, zaś tuż za nim widać było budkę strażnika. Może nieco większą niż zwykła. Tablice na ogrodzeniu jasno uświadamiały, iż teren ten należy do wojska. „Obiekt Wojskowy”, "Zakaz Fotografowania”, „Wstęp Wzbroniony. Za Nieautoryzowane Wtargnięcie na Teren Grozi Kara Więzienia bez Wyroku Sądowego”, „Niebezpieczeństwo!” – wszystkie one dosadnie informowały każdego zagubionego wędrowca, że tu nie znajdzie odpoczynku. Wręcz przeciwnie – powinien odwrócić się na pięcie i ruszać dalej, zapominając jak tu trafił. Tablica „Uwaga! Ogrodzenie pod Napięciem!” nie pozostawiała ku temu wątpliwości. O tym, gdzie się znaleźliście, informowała inna tablica. Choć to w sumie kwestia dyskusyjna. Bowiem lapidarne
STREFA 97
trudno było uznać za wyczerpującą informację.
2-metrowa siatka stanowiła jednak zaledwie pierwszą linię obrony. Zaledwie parę metrów dalej z ziemi wyrastała bowiem druga. Ta z kolei miała aż 5 metrów wysokości, i zwieńczona była drutem kolczastym, zaś wiszące na niej tablice „Wysokie Napięcie! Dotknięcie Grozi Śmiercią!” budziły jak najgorsze skojarzenia. Tu przejścia nie bronił już zwykły szlaban. Metalowa odsuwana brama była nieco niższa od drugiego ogrodzenia, lecz wyglądała bardzo solidnie. Oczy kamer uważnie lustrowały każdy zbliżający się pojazd.

Pierwszy samochód podjechał o godzinie 17:43. Wysiadł z niego agent i młody, czarnowłosy chłopiec z twarzą usianą piegami. Nieco oszołomiony przyglądał się wysokim ogrodzeniom, w jego oczach błyszczało zagubienie. Agent został przy nim, podczas gdy drugi wycofał samochód i odjechał. Chłopiec niedługo pozostał sam; nie minęło 5 minut, a pod szlaban zajechały dwa kolejne samochody. Z jednego wysiadł wysoki, chudy chłopak o włosach białych jak śnieg. Nawet jego brwi i lekko widoczny zarost były białe, co kontrastowało z lekko śniadą skórą. Dwukrotnie złamany w przeszłości nos nadawał mu nieco zawadiacki wygląd. Z drugiego samochodu wyszła młoda dziewczyna o czarnych włosach. Była chyba równie speszona i zastraszona co chłopak który dotarł tu pierwszy. Obojgu nowym towarzyszyło po jednym agencie.
Chwilę później nastąpił prawdziwy wysyp młodzieży. Gruby blondyn o podwójnym podbródku. Czarnowłosa dziewczyna o zielonych oczach i tatuażu nad lewym okiem. Niski chłopak z dużym plecakiem i niedużą blizną na czole, mający rysy twarzy zdradzające mieszane pochodzenie i dziwne, rudo-czarne włosy. Ubrana na czarno gotka. Ponury chłopak o azjatyckich rysach twarzy i bliźnie w kształcie krzyża na lewym policzku, trzymający przy boku ... czy to prawdziwa katana? Zmysłowa blondynka w stroju, który w przeciętnej mormońskiej wiosce naraziłby ją na ukaminowanie. Kolejna, tym razem w podróżniczym kapeluszu, który co rusz zsuwał jej się na oczy, żywa i pewna siebie, sprawiająca wrażenie, jakby była gotowa walczyć z całym światem tylko dla zabawy. I wreszcie średniego wzrostu chłopak chłopak o ciemnej karnacji, wyglądajacy na sportowca.

11 młodych ludzi ( w tym wy), z których na oko żaden nie skończył jeszcze 19 lat. Towarzyszyło im 4 agentów – z 4 samochodów, które dojechały tu jako pierwsze. Oni jednak stali z boku nieruchomo, od czasu do czasu jedynie wymieniając między soba jakieś ciche słowa, obserwując całą waszą gromadkę nieuważnie. Jeden zerknął na zegarek, niedługo potem drugi. Wydawało się, że czekają na coś.

Była godzina 17:58.
 
 
 
Seth Carver
(Gracz: Carnal Grief)



id:3795
Piw: 2
Status: Offline
1742.5 $
Wysłany: 2007-03-07, 09:46 #2   

eth popatrzył z zaciekawieniem na każdego z agentów poprawiając swoją czerwoną czapeczkę drużyny futbolowej, przekręcając ją lekko w strone prawego ucha. Podróż trochę go zmęczyła a właściwie ponure myśli które towarzyszyły mu aż do murów nowego domu. Chwilę potem zwrócił twarz w kierunku ogrodzenia. "No ładnie, ciekawe czy te ogrodzenia mają chronić nas przed gościami z zewnątrz, czy świat przed nami, abyśmy stąd nie wyszli" Bo i wygląd ośrodka, na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie jak z filmu o kosmitach więzionych w tajnych labolatoriach. Jednak ojciec zapewniał go, że <Tu się nim zajmą> i jedyne co chłopak mógł zrobić, to wierzyć. Zresztą jaką miał alternatywę? Nie chciał być do końca życia wytykany palcami przez ludzi. Zresztą, atmosfera w szkole zrobiła się zbyt GORĄCA i to dosłownie. Musiał coś z tym zrobić. Zmarszczył brwi i zaczął przyglądać się dwóm dziewczynom. Przesuwał powoli wzrokiem z jednej na drugą i z powrotem. Potem spojrzał na chłopaków. Podrapał się w policzek.

- Skoro tak stoimy bezczynnie, to może się poznamy... Jestem Seth... - rzucił oczekując na reakcję pozostałych.
····················
"Absurdem jest żądać pięciu rzeczy od pięciu osób: szacunku od głupiego, podarunku od biednego, dobra od wroga, dobrej rady od zawistnego i wierności od kobiety."
 
 
 
Jessica "Trendy" Valez
(Gracz: Mira)



id:3791
System RPG: Wampir, Warhammer
Piw: 40
Status: Offline
17579.5 $
Wysłany: 2007-03-07, 11:35 #3   

ługonoga blondynka jako ostatnia opuściła samochód, wyuczonym ruchem najpierw spuszczając nogi na ziemię, a nastepnie niczym hollywoodzka gwiazda wynurzając się z auta. Brakowało tylko, żeby zaczęła łaskawie machać do zebranych, niczym do reporterów. Ubrana była w czarny, skąpy kostium z różowymi elementami. Niby nic dziwnego jak dla takiej "coolgirl", ale zastanowienie budziła rażąca różowa czaszka umieszczona w centralnym miejscu koszulki.

Twarz dzieczyny nie wyrażała żadnych ekstremalnych emocji, tak jakby codzień zamiast popołudniowej herbatki przyjeżdżała do bazy wojskowej na szkolenie. Owszem, rozglądała się jak wszyscy inni rejerstrując wzrokiem otoczenie i zebranych, czując jednak, że kilku chłopców mierzy ją wzrokiem, odruchowo się wyprostowała.
Nie minęła minuta odkąd wysiadła, a już jeden delikwent zagadał. Co prawda, nie do niej personalnie (może wstydliwy?), ale to dobra okazja żeby przyszykować grunt, a i wywiedzieć się conieco.
Jessica uśmiechnęła się promiennie do chłopaka.
- Jestem Jessy, miło cię poznać Seth. - zrobiła krótką pauzę niby to rozglądając się raz jeszcze - No to przyjechaliśmy... nieźle trzęsło na tej drodze, nie?
····················
Nie szukaj u innych zrozumienia. Ludzie zawsze jakoś starają się wzajemnie zrozumieć, ale pamietaj... Całkowite zrozumienie się człowieka z człowiekiem jest absolutnie niemożliwe. Jesteśmy takimi żałosnymi stworzeniami...
 
 
 
Julian Burns
(Gracz: Julian)



id:4273
System RPG: WFRP ED.1
Status: Offline
502.5 $
Wysłany: 2007-03-07, 16:00 #4   

ulian rozglądał się w około z zainteresowaniem, zdecydowanie był zdenerwowany. Za każdym razem kiedy spoglądał na płoty pod napięciem uśmiechał się, jakby było w nich coś zabawnego. Spróbował poprawić jasne, poczochrane włosy, ale wprowadził je tylko w większy, delikatnie mówiąc, nieład. Przyjrzał się wszystkim dookoła po czym popatrzył na siebie. Poszarpane spodnie i brudny czerwony podkoszulek z czarnym napisem "Total ANARCHY" nie robiły zbyt dobrego pierwszego wrażenia. Jednak momentalnie doszedł do wniosku, że nie ma sobie czym zawracać głowy.
Przysiadł klękając na jedno kolano, bo po co tak stać, i zaczął rozmyślać nad tym co czeka ich w tym miejscu. Z zamyślenia wyrwał go głos Setha. Kiedy usłyszał jego słowa podniósł się szybko, w końcu trzeba zawierać znajomości póki jest na to czas. Zobaczył, że odezwała się do niego już jakaś dziewczyna, ale nie bardzo się tym przejął. Postąpił jeden krok do przodu i znalazł się przy chłopaku. Wyciągnął rękę i powiedział.
-Julian, miło mi.
 
 
 
Alice Grayson
(Gracz: Khalida)



id:3173
System RPG: Warhammer, DnD
Piw: 15
Status: Offline
12612.5 $
Wysłany: 2007-03-07, 19:52 #5   

lice przybyła na miejsce jako jedna z pierwszych. Spojrzała po osobach które już przybyły po czym odeszła kawałek i usiadła na trawie, wkładając w uszy słuchawki mp3, którą zaraz włączyła. Nagle wstała, odwiązała bluzę, która miała zawiązaną w pasie, po czym usiadła ponownie, kładąc ją sobie na kolanach. Po chwili zaś zdjęła z jednego z nadgarstków gumke recepturkę i związała nią niedbale długie czarne włosy.
Dopiero gdy pojawiło sie więcej osób, popatrzyła na każdego z zaciekawieniem. Jej uwagę zwrócił chłopak w podartych spodniach i czerwonym t-shircie. Cóż, spodnie które miała własnie na sobie były już tak porwane i znoszone, że jedna z nogawek lada chwila pewnie odpadnie, a czarna koszulka z ogromnym, czerwonym napisem "Korn" śmiesznie pasowała do koszulki chłopaka. Zanim kto kolwiek sie odezwał przesłała mu lekkie skinięcie głową.
Słowa Setha, później Jessici no i w końcu Juliana były ledwo słyszalne poprzez głośna muzykę w słuchawkach.
Podniosła lekko dłoń w geście powitania, nawet nie wstała i mruknęła tylko:
-Alice- po czym opuściła dłoń i wróciła do słuchania muzyki.
····················
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
 
 
 
Shawn Michaels
(Gracz: Nigtmare)


id:3645
System RPG: warhammer
Piw: 1
Status: Offline
681 $
Wysłany: 2007-03-08, 08:24 #6   

- Jestem Shawn, miło mi was poznać... - jako ostatni odezwał się dość wysoki, szczupły chłopak o krótkich, czarnych włosach.
Jego ubiór stanowiła obcisła, przylegająca do ciała szara koszulka, a także szerokie, wytarte na kolanach niebieskie dżinsy, które współgrały z białymi butami reeboka. Przez ramię przewieszoną miał brązową kurtkę na której można bylo dostrzec dużą białą gwiazdę a pod nią napis "rising wolf". Shawn przyjrzał się nowym znajomym. Dziewczyny wyglądały na miłe, przykuwały również oko, zwłaszcza efektowna blondynka na której chyba każdy facet zatrzymałby choć na chwilę wzrok.
- A więc żegnaj normalności... - rzucił mimochodem patrząc na wielki budynek pzred którym się znaleźli. - Ciekawe czy mają tu PlayStation 2...
Obrzucił towarzyszy ironicznym spojrzeniem po czym uśmiechnął się do nich. Z ciekawością oczekiwał na dalszy rozwój akcji.
 
 
 
X-Cutioner of Fate
(MG: Vukotich)


id:4283
System RPG: Warhammer
Piw: 2
Status: Offline
765 $
Wysłany: 2007-03-08, 08:41 #7   

Nim zdążyliście na dobre zacząć ze sobą rozmawiać, luźna sielanka została przerwana. Drogą po drugiej stronie ogrodzenia nadjechały trzy samochody: czerwony Ford Mustang, szary Volkswagen i zielona Toyota. Brama i szlaban otworzyły się, przepuszczając je. Samochody nawróciły i stanęły wokół was. W dwóch ostatnich kierowcy mieli na sobie coś w rodzaju szarych uniformów ochroniarza z naszywkami przedstawiającymi amerykańską flagę i napisem "Weapon X" wokół na lewej piersi. Kierowca pierwszego różnił sie od nich, co było widoczne gdy wysiadł. Łysy mężczyzna w typowych okularach przeciwsłonecznych ubrany był w czarny T-shirt i czarną sportową marynarkę znakomitej jakości, z podwiniętymi rękawami. Jego brutalną twarz zdobiły starannie wypielęgnowane wąsy i broda. Było po nim również widać, że jest potężnie zbudowany. Zlustrował was obojętnym spojrzeniem zza swych czarnych szkieł i przeniósł spojrzenie na czwórkę agentów. Widać było, iż ci denerwują się nieco w jego obecności. Skinął im głową i agenci z widoczną ulgą wsiedli do ostatniego z czarnych samochodów, które was tu przywiozły, a jedynego który został i odjechali. Łysy z kolei wrócił spojrzeniem do was.
- Witam - zaczął grubym, szorstkim głosem.
Jakim cudem w tym jednym tylko krótkim słowie zdołał zawrzeć profesjonalne poczucie wyższości nad wami, zmieszane z wyraźnie słyszalnym podtekstem "jesteście słabi, ale może przynajmniej niektórych z was zdołamy uczynić silnymi"?
- Nazywam się John Carrigan , ale będziecie sie do mnie zwracać per "sir". Od razu wam powiem, że będę waszym instruktorem walki, więc nie warto mi podskakiwać, bo każdy wyskok spłacicie poprzez krew, pot i łzy - byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie ta przerażająco zimna pewność siebie w jego głosie. - Gdyby tu był Forge, pewnie usłyszelibyście parę pokrzepiających słów na początek, otarłby wam noski i zapewnił że wszystko będzie dobrze. Że jednak na mnie zwalił rolę waszego szofera, możecie o tym zapomnieć. Pakujcie swoje tyłki do wozów - wskazał krótkim ruchem podbródka na trzy samochody. - Wszyscy już czekają. Oby - ostatnie słowo dorzucił ledwo słyszalnie, z pewną irytacją.
 
 
 
Seth Carver
(Gracz: Carnal Grief)



id:3795
Piw: 2
Status: Offline
1742.5 $
Wysłany: 2007-03-08, 09:22 #8   

eśli tajemniczy przybysz chciał zrobić jak najgorsze wrażenie, to w przypadku Setha udało mu się to w pełni. - No i skończyła się sielanka - szepnął do siebie, po czym zarzucił niewielki plecak w jaskrawych barwach i wielkim napisem EastPak ®, a następnie ruszył w kierunku Forda. Nim wsiadł, rzucił jeszcze okiem na Jessicę - była bardzo ładna i ciekaw był czy jej uroda idzie w parze z inteligencją, co niezbyt często zdarzało się w przypadku tak urodziwych dziewczyn w jej wieku. "Będzie jeszcze czas by Cię lepiej poznać", pomyślał uśmiechając się do niej z oddali. Rozłożył się na tylnym siedzeniu samochodu, po czym rzucił do kierowcy:
- A więc gdzie teraz panie szofer?
····················
"Absurdem jest żądać pięciu rzeczy od pięciu osób: szacunku od głupiego, podarunku od biednego, dobra od wroga, dobrej rady od zawistnego i wierności od kobiety."
 
 
 
Jessica "Trendy" Valez
(Gracz: Mira)



id:3791
System RPG: Wampir, Warhammer
Piw: 40
Status: Offline
17579.5 $
Wysłany: 2007-03-08, 09:43 #9   

essy uśmiechnęła się niczym kocica, która własnie upolowała mysz, widząc, że reakcje chłopaków na nią są "prawidłowe". Po chwili jednak wyraz jej twarzy zmienił się, tak jakby dziewczyna zeszła ze sceny. Pod wpływem myśli, które ją nawiedziły uśmiech wyglądał raczej "bezradnie" niż zadziornie, jej oczy patrzyły gdzieś w przestrzeń.
"Oni wiedzą... Wiedzą, że jestem inna i mimo wszystko na mnie patrzą, uśmiechają się do mnie, nikt nie traktuje mnie jak monstrum... Mama nie miała racji, to nie jest przekleństwo!"
Widząc poruszenie wokół, Jessica otrząsnęła sie z przykrych myśli. Wolnym, lekkim krokiem podeszła do łysego mężczyzny.
- Przepraszam, John... - zagadnęła, uśmiechając się słodko - A co z naszymi bagażami?
····················
Nie szukaj u innych zrozumienia. Ludzie zawsze jakoś starają się wzajemnie zrozumieć, ale pamietaj... Całkowite zrozumienie się człowieka z człowiekiem jest absolutnie niemożliwe. Jesteśmy takimi żałosnymi stworzeniami...
 
 
 
Shawn Michaels
(Gracz: Nigtmare)


id:3645
System RPG: warhammer
Piw: 1
Status: Offline
681 $
Wysłany: 2007-03-08, 09:51 #10   

- Wredny typ.. Nie lubię takich... - mruknął Shawn do stojącej obok Jessiki. - Niedługo pewnie będzie nam kazał robić pompki i ćwiczyć musztrę... - chłopak wpatrywał się ponurym wzrokiem w Carrigana wsiadającego do samochodu.
Michaels wziął ze sobą duża torbę podróżną, po czym spojrzał na samochody przed nim. W sumie mało ważne było dla niego którym pojedzie. Wybrał więc Volkswagena - niemieckie auta były w końcu nie do zdarcia. Spojrzał na blondynkę i podszedł do niej gdy skończyła rozmawiać z Carriganem:
- Pakuję się do tego szarego VW, jedziesz ze mną?
Bez względu na to, czy dziewczyna się zgodziła czy nie, Shawn ruszył do wcześniej wybranego samochodu i zajął w nim miejsce oczekując na dalszy rozwój zdarzeń.
 
 
 
X-Cutioner of Fate
(MG: Vukotich)


id:4283
System RPG: Warhammer
Piw: 2
Status: Offline
765 $
Wysłany: 2007-03-08, 09:58 #11   

Jessica

Słysząc słowa Jessiki, Carrigan zsunął lekko okulary na nos obdarowując dziewczynę zimnym spojrzeniem swoich niebieskich oczu.
- Nie przypominam sobie, byśmy byli na "ty", słodziutka...- mruknął.- Już wspomniałem jak się macie do mnie zwracać. A jeśli chodzi o wasze klamoty, to wszystko jest już załatwione więc nie musisz sobie zaprzątać tym swojej blond główki. A teraz PAKUJ SIĘ DO WOZU, dziewucho! - zaakcentował to tak dobitnie że Jesice odechciało się dalszej rozmowy z łysym olbrzymem.

Seth

Agent spojrzał na Setha poprzez swoje czarne okulary po czym z grobową miną powiedział do niego:
- Niebawem się przekonasz, chłopcze, a teraz z łaski swojej ucisz się i daj mi pracować.
 
 
 
Jessica "Trendy" Valez
(Gracz: Mira)



id:3791
System RPG: Wampir, Warhammer
Piw: 40
Status: Offline
17579.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 00:52 #12   

essica zmierzyła mężczyznę wzrokiem pod tytułem "Ech człowieku, że też ci się chce tak na wszystko wnerwiać". Wzruszyła tylko ramionami i chyba to miało służyć za jej komentarz, bowiem zwróciła się teraz do chłopaka imieniem Shawn.
- Może być szary...
Kiedy oboje rozsiedli się wygodnie w aucie, czekając aż ruszy, Jessy zagadnęła do chłopaka, dyskretnie taksując go przy okazji wzrokiem.
- A w sumie dlaczego wybrałeś ten szary wóz? Dobra marka czy ulubiony kolor babci?
····················
Nie szukaj u innych zrozumienia. Ludzie zawsze jakoś starają się wzajemnie zrozumieć, ale pamietaj... Całkowite zrozumienie się człowieka z człowiekiem jest absolutnie niemożliwe. Jesteśmy takimi żałosnymi stworzeniami...
 
 
 
Julian Burns
(Gracz: Julian)



id:4273
System RPG: WFRP ED.1
Status: Offline
502.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 05:55 #13   

ulian rozglądnął się oglądając bacznie wszystkie samochody. Chwile tak stał jak głupi, po czym szybko załadował się do wozu wzbudzającego najmniejsze zainteresowanie czyli do Toyoty. Nie miał ochoty na zbyt duże towarzystwo. Nie bardzo podobała mu się obecna sytuacja, mimo że już był otoczony przez dwumetrowy płot, dopiero Carriganowi udało się wzbudzić w nim uczucie, że właśnie przybył do więzienia.
Przeciągnął się i ziewnął, po czym odchylił głowe, miał chyba ochotę na drzemkę.
 
 
 
Shawn Michaels
(Gracz: Nigtmare)


id:3645
System RPG: warhammer
Piw: 1
Status: Offline
681 $
Wysłany: 2007-03-09, 08:26 #14   

hawn spojrzał na Jessikę. Jej pytanie rozbawiło go nieco.
- Volkswageny to bardzo dobre samochody, właściwie jedne z lepszych na rynku...- rzucił. - Ale przecież nie będziemy rozmawiać o samochodach, bo to chyba niezbyt ciekawy temat...Widzę, że Carrigan zupełnie nie zwraca uwagi na płeć i czy do dziewczyn czy do chłopaków zwraca się tak samo...Nie lubię tego typa i chyba już go nie polubię...- zbaczając z tematu potęznego łysola spytał. - Skąd jesteś, Jess? Ja przyjechałem z Richmond w stanie Virginia...takie małe miasteczko, nie ma o czym mówić.
Shawn rosiadł się wygodnie wpatrując w oczy Jessiki. Nie był typem wstydliwego młokosa i nawet niebanalna uroda jego towarzyszki nie przyprawiała go o palpitację serca. Może dlatego że biło "tylko" 15 razy na skeundę?
 
 
 
Alice Grayson
(Gracz: Khalida)



id:3173
System RPG: Warhammer, DnD
Piw: 15
Status: Offline
12612.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 09:29 #15   

yjęła z zaintersowaniem słuchawki z uszu i spojrzała na łysego mężczyznę. Obserwowała go, a gdy tylko skończyl mówić, wstała radośnie, otrzepując tył spodni.
- Tajest, sir!- rzuciła lekkim tonem. Ponownie przewiązała bluzę w pasie, złapała swój bagaż - średnich rozmiarów torbę podróżną, taką, jaką bierze sie gdy wyjeżdża sie na góra tydzień - i skierowała sie dosłownie do którego kolwiek samochodu. Wsiadła, uśmiechnęła sie jeśli ktoś już był w środku, wyłączyła mp3, owinęła wokół niej kabelek i schowała ją do kieszeni spodni. Odchyliła głowę do tyłu, kładąc ją na oparciu i zapatrzyła sie w sufit pojazdu, i dopiero gdy ruszył, usiadła normalnie.
····················
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
 
 
 
X-Cutioner of Fate
(MG: Vukotich)


id:4283
System RPG: Warhammer
Piw: 2
Status: Offline
765 $
Wysłany: 2007-03-09, 09:45 #16   

Po chwili ruszyliście. Samochody zanurzyły się w linię drzew i pagórków. Widok za oknami nie polepszył waszego samopoczucia. Z jednej strony było tu całkiem ładnie - sporo drzew tworzących przyjemne dla oka zagajniki, soczyście zielona trawa, łagodne pagórki - iście sielankowa sceneria. Z drugiej jednak strony psuły ją ... wyglądały jak te poligony do szkolenia żołnierzy, te tory szkoleniowe. Równoważnie, pionowe siatki, liny nad sadzawkami błota, drewniane ściany ... Czyżby naprawdę chcieli zrobić z was żołnierzy? Obok stały niskie szopy, chyba magazyny. Gdzieś w oddali zauważyliście ... czy to hangar?

Droga nie była długa. Zaledwie po kilkuset metrach wyłonił się nagle kształt prostego, funkcjonalnego budynku. Brudnozielony, z rzędami okien, mierzył sobie 2 piętra plus parter i miał kształt zwykłego prostopadłościanu. Na prawym końcu rozszerzał się w charakterystyczny kształt sali gimnastycznej. Przed wejściem wyrastał maszt z amerykańską flagą powiewającą na wietrze. Kilkadziesiąt metrów dalej dostrzegliście jeszcze jeden mniejszy budynek. Szerokie drzwi otwierane do góry sugerowały garaż.

Samochody zaparkowały przed wejściem. Carrigan wysiadł i rzucił kluczyki kolejnemu czekającemu ochroniarzowi.
- Bagaże tutaj - rzucił, najwyraźniej kierując te słowa do was. - Zostaną umieszczone w waszych pokojach.
Podszedł do drzwi i odwrócił się tuż przed nimi, najwyraźniej zniecierpliwiony, że musi na was czekać.
Wysiedliście z aut, rozglądając się z obawą, ale i ciekawością. Budynek nie wyglądał okazale, ale za to całkiem obszernie. Zostawiliście bagaże i podeszliście za Carriganem. Drzwi rozsunęły się, wpuszczając was do środka. Zdążyliście jednak zobaczyć dwie tablice po prawej stronie od wejścia. Na jednej był napis "Strefa 97". Na drugiej "Weapon X".

Za drzwiami był nieduży hol. Na wprost przed sobą mieliście schody i windę. Po ich obu stronach znajdowały się toalety - po prawej dla chłopców, bo lewej dla dziewczyn. Ktoś zasugerował nieśmiało chęć - czy też raczej potrzebę - udania się tam, ale Carrigan go zignorował.

Po lewej mieliście drzwi, teraz zamknięte, po prawej oszkloną dyżurkę, w której nikogo w tej chwili nie było. Dalej, przed schodami, w prawo i w lewo odchodziły szerokie korytarze. Carrigan poprowadził was tym lewym.
Minęliście sporo drzwi po obu stronach, ponumerowanych dwucyfrowymi liczbami plus zero na początku. W końcu doszliście do szerokich drzwi wieńczących korytarz. Po prawej i lewej mieliście przeszklone drzwi - wyjścia na zewnątrz - oraz wąskie schody na górę po jednej stronie (przeciwnej do frontu). Drzwi były jednak zamknięte. Obok każdych w ścianie tkwił czytnik kart, wyglądający na typowy zamek elektroniczny. Taki sam znajdował się na drzwiach wieńczących korytarz.
Carrigan przesunął przez niego wyciągniętą kartą i wkroczył do środka. Nie widząc innego wyjścia, podążyliście za nim

Sala wyglądała na zdolną pomieścić około 150 osób. A były to tylko miejsca siedzące. Ćwiartką koła opasywała podwyższenie z rzędem krzeseł i mównicą. Wyglądało to na jakąś aulę wykładową. Nie to jednak sprawiło przecież, że zatrzymaliście się jak wryci.
Nie byliście sami. Na sali siedziało już jakieś 30-40 osób. Same nastolatki, jak i wy. Siedzieli z dość dużą swobodą, znamionującą, że to miejsce nie jest im obce, w przeciwieństwie do was. Niektórzy siedzieli w grupkach, inni osobno. Kilkoro miało na sobie dość dziwne stroje; czy raczej kostiumy. Całe czarne, z dużym czerwonym X na plecach i napisem "Force" pod nim, takie same - tylko mniejsze - wersje na ramionach, zaś na lewej piersi nieduży znaczek z amerykańską flagą i napisem "Weapon" nad i "X" pod nią. Było ich pięcioro i siedzieli w grupie. Czyżby tutejsza drużyna sportowa? Ale w takim razie dlaczego była wśród nich dziewczyna?
Zresztą, co tam oni. Niektórzy z obecnych kasowali wszystko co do tej pory widzieliście. Jedna dziewczyna miała lawendowe włosy i pionowe źrenice. Skóra innego cały czas emanowała lekkim, ciepłozłocistym blaskiem. A jeden gość cały składał się z wody! Twarz, włosy, członki - wszystko. Utworzony z wody humanoid odziany w ciemny kombinezon.
- Siadać - nakazał wam krótko Carrigan. - Zaraz się zacznie.
Sam podszedł do podwyższenia, wskoczył na nie i zniknął gdzieś z jego boku.
Siedzący przyglądali się wam - jedni z pewnym zaciekawieniem, inni z lekką wyższością. Zwłaszcza we wzroku tych w jednakowych strojach można było zauważyć niechęć lub rozbawienie. Wyraźnie widać było po nich, że mają się za lepszych od innych.
 
 
 
Seth Carver
(Gracz: Carnal Grief)



id:3795
Piw: 2
Status: Offline
1742.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 09:48 #17   

eth liczył, że w czasie jazdy uda mu się dłużej pogadać z agentem, jednak podróż była zbyt krótka. Zadowolony był za to z pocieszeń kierowcy, które potwierdziły jego przypuszczenia i nadzieje. A teraz obserwował salę.
"Nieźle, kto by przypuszczał, że jest aż tyle mutantów". Na wszelki wypadek trzymał sie dość blisko reszty pasażerów trzech samochodów, jako że przekroczyli już etap początkowej nieśmiałości zażartował:
- Dobrze że nas podwieźli, jeszcze trochę a nie starczyłoby dla nas miejsc...- rozejrzał się po sali i zaproponował stojącym akurat obok Jessice i Shawnowi. - Może tam usiądziemy - wskazał głową wolne miejsca, które zdawały sie być optymalne pod względem widoczości - Jeśli szykują przedstawienie, warto mieć dobry widok.
····················
"Absurdem jest żądać pięciu rzeczy od pięciu osób: szacunku od głupiego, podarunku od biednego, dobra od wroga, dobrej rady od zawistnego i wierności od kobiety."
 
 
 
Shawn Michaels
(Gracz: Nigtmare)


id:3645
System RPG: warhammer
Piw: 1
Status: Offline
681 $
Wysłany: 2007-03-09, 09:53 #18   

hawn rozejrzał się po sali. Ci, którzy przyglądali się mu jakby był jakimś eksponatem w muzeum nieco go irytowali. Słysząc słowa Setha rzucił:
- Dobra, może być, mnie tam bez różnicy. Przedstawienie powiadasz? Może przygotowują jakiś teatrzyk na powitanie pierwszaków...wyobraź sobie Carrigana jako balerinę - chłopak uśmiechnął się krzywo. - Ciekawe czy będą nas kocić - spojrzał w strone pięciu mutantów w dziwnych kostiumach.
 
 
 
Alice Grayson
(Gracz: Khalida)



id:3173
System RPG: Warhammer, DnD
Piw: 15
Status: Offline
12612.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 09:57 #19   

dy wysiedli z samochodów i zostawili bagaże odczekała chwilę, tak aby iść na samym końcu grupy. Wyciągnęła z kieszeni mp3, odwinęła z niej słuchawki, urządzenie schowała do kieszeni spodni, a kabelek przeciągnęła pod bluzką. Wsadziła w ucho tylko jedną słuchawkę a druga owinęła wokół szyi. Rozpuściła włosy, aby zakryły kabelki i sciszyła muzkę, aby była słyszalna tylko dla niej.
Na sali rozejrzała sie z zainteresowaniem. Ludzie w czarnych kostiumach... bardzo sie jej spodobali. "Fajne te stroje, ale mogły by mieć krótkie rękawy..." pomyślała po czym usiadła w pobliżu osób w którymi przyjechała, jednakże nie z nimi. Oparła sie wygodnie o siedzenie i czekała aż wszystko sie zacznie.
····················
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
 
 
 
Seth Carver
(Gracz: Carnal Grief)



id:3795
Piw: 2
Status: Offline
1742.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 10:05 #20   

hłopak uśmiechnął się szeroko.
- Gdyby Carrigan to słyszał pewnie miałbyś ciepło... Chociaż słowo "ciepło" bardziej pasuje do mnie niż do niego. - widząc że jego nowi znajmoi nie wiedza o czym mówi, rzucił. - Chodzi mi o moje "zdolności"... Ciskam ognistymi kulami na lewo i prawo, wywołuję gejzery ognia ale za cholerę nie potrafię tego kontrolować. Zwykle wyłazi to ze mnie jak się zdenerwuję...A zaczęłlo sie banalnie - pewnego dnia odkryłem że nie musze korzystać z kuchenki czy mikrofalówki żeby podgrzać sobie żarcie - uśmiechnął się. - Potem było coraz gorzej. Byłem kapitanem drużyny futbolowej w liceum i w jednym z meczów prawie spaliłem całe boisko...Wiecie, nie jest łatwo grać w futbol myślać non-stop o tym czy aby zaraz nie spalę któregoś z kolegów...To był znak że trzeba coś z tym zrobić...A miałem być sportowcem... - Seth zdał sobie sprawę że chyba zbytnio się rozgadał. - Dobra dosyć tego uzewnętrzniania, sorry ze musieliście tego słuchać. Dobrze, że nie słyszał tego Carrigan, pewnie by ze mnie drwił przez całe szkolenie - na twarzy nie było już śladu po dawnych wątpliwości. - A wy jaki macie "dar"? Powiedzcie coś o sobie, rodzinie...? - rzucił do Shawna i Jessiki.
····················
"Absurdem jest żądać pięciu rzeczy od pięciu osób: szacunku od głupiego, podarunku od biednego, dobra od wroga, dobrej rady od zawistnego i wierności od kobiety."
 
 
 
Shawn Michaels
(Gracz: Nigtmare)


id:3645
System RPG: warhammer
Piw: 1
Status: Offline
681 $
Wysłany: 2007-03-09, 10:15 #21   

- No nieżle stary, ja nie mam żadnych mocy ofensywnych...jestem tylko nadludzko szybki... - odpowiedział Shawn na pytanie Setha. - Pierwsze problemy pojawiły się dwa lata temu, gdy miałem szesnaście lat. Przeżyłem zapaść a potem uaktywnilo się we mnie to wszystko...Moje serducho bije teraz około pietnaście razy na sekundę, mam szybszy metabolizm, przez co poruszam się z prędkością dwóch machów, ale tylko od czasu do czasu. Starzy od razu wiedzieli że normalny to ja już nie jestem i nie będe i gdy tylko pojawiła sie możliwość oddania mnie pod "opiekę" tych urzędasów to wykorzystali ją...Zresztą, zawsze traktowali mnie jak powietrze więc nie mam o to do nich żalu...Nikt nie chciałby mieszkać z odmieńcem, no nie?...Teraz ty, Jess...
Shawn zmarszczył brwi, oczekując na to, co powie o sobie blondynka.
 
 
 
Julian Burns
(Gracz: Julian)



id:4273
System RPG: WFRP ED.1
Status: Offline
502.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 14:45 #22   

ulian zajął miejsce na uboczu, z dala zarówno od swojej grupy jak i od wszystkich którzy byli tutaj obecni już wcześniej. Izolacja była rzeczą do której był przyzwyczajony. Dokładnie przyglądał się wszystkim na sali, poza grupą z którą tu przyszedł - ich już przecież znał. Kiedy już wyczerpał swoje zainteresowanie nimi, a chwilę to zajęło, zwrócił oczy w stronę podwyższenia i ze zniecierpliwieniem czekał na jakąś akcję.
 
 
 
Jessica "Trendy" Valez
(Gracz: Mira)



id:3791
System RPG: Wampir, Warhammer
Piw: 40
Status: Offline
17579.5 $
Wysłany: 2007-03-09, 14:45 #23   

essy rozejrzała się po sali z miną, która sugerowała, że dziewczyna własnie myśli: "Aha, więc to tu będe królować?". Odruchowo trzymała się ludzi, których już zdążyła poznać. Niemniej uważając, aby nikt nie poczuł się urażony, uśmiechała się do wszystkich sympatycznie, aż brało na zastanowienie: Jak ona to robi bez ścierpnięcia szczęki.
Z przyjętej roli wyrwało ją pytanie Setha.
Spojrzała na niego uważnie, a jej oczy nagle stały się bardzo poważne, mimo wciąż goszczącego na wargach uśmiechu.
- Los Angeles, moi rodzice są prawnikami, a moją moc trudno opisać. - rzuciła wyjątkowo zdawkowo i niemal opryskliwie - Jeśli mamy tu trochę pobyć, to z pewnością sami zobaczycie.
To powiedziawszy zajęła miejsce i z wyjątkowym zainteresowaniem zaczęła przyglądać się swoim wypilęgnowanym paznokciom.
····················
Nie szukaj u innych zrozumienia. Ludzie zawsze jakoś starają się wzajemnie zrozumieć, ale pamietaj... Całkowite zrozumienie się człowieka z człowiekiem jest absolutnie niemożliwe. Jesteśmy takimi żałosnymi stworzeniami...
 
 
 
Alice Grayson
(Gracz: Khalida)