Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-01-2010, 05:42   #1
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r's Avatar
 
Reputacja: 406 c-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetnyc-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest po prostu świetny
[Warhammer 2.0] Liczmistrz - rekrutacja dodatkowa



Góry Środkowe, rok 2527

Heinz Weiser siedział przy ognisku polerując niedawno otrzymany miecz. Przez kilkanaście lat służby naoglądał się sporo broni jednak taki brzeszczot dane mu było widzieć po raz pierwszy. Zastanawiał się ile taka klinga może być warta. Pewnie więcej niż wszyscy ludzie z jego grupy wzięci razem dostaną za wykonanie tego zadania. To samo pytanie mógłby zadać odnośnie reszty wyposażenia, które otrzymali od swoich mocodawców. Szczególnie niepokoiły go te pierścionków, co to miały wykrywać magię. Nie wysyła się kogoś z takim sprzętem tylko po to, żeby szukał grobów w jakiejś zapomnianej przez bogów dziurze.

Kilka nocy temu, zaraz po opuszczeniu Frugelhofen, podzielił się swoimi wątpliwościami z dowódcą. Brecht tylko wzruszył ramionami i powiedział, że skoro już wzięli robotę to nie mogą się wycofać. Tym bardziej, że za nagrodę mogliby się byczyć przez następny rok bez konieczności podejmowania takich robótek jak ta, która miesiąc temu trafiła im się na północ od Middenheim. Wynajął ich jeden z lokalnych wielmożów, któremu mieli oczyścić las ze zwierzoludzi. Nie dość, że podczas roboty stracili czterech kompanów to jeszcze szlachciura, zapłacił połowę z obiecanych pieniędzy. Skrzywił się ze złości na samo wspomnienie o tym.

Weiser obrócił sarnę piekącą się na ruszcie i wrócił do polerowania miecza. Chwilę potem usłyszał dochodzący z tyłu szelest. Miał już wstać, gdy dobiegł go znajomy głos:

- Spokojnie dziadek, to tylko my.

Dwójka nowo przybyłych zasiadła przy ogniku.

- Kurwa, ile razy jeszcze mam powtarzać, że macie tak do mnie nie mówić.

Szef jego grupy poznał tych dwóch w Middenheim. Wyglądali na takich, co potrafią o siebie zadbać. I tak musieliby w najbliższym czasie kogoś zwerbować, więc zaproponował im przystanie do grupy. Od tego czasu podróżowali w szóstkę.

- Gdzie reszta?

- Szef, Fritz i Albert kończą sprawdzać grobowiec, na który dzisiaj trafiliśmy.

- Znaleźliście coś w środku?

- Gdzie tam. Ograbiony tak jak mogiła wskazana przez górników.

- Wiadomo jak dawno temu?

- No właśnie, to jest dziwne. Ślady, które Fritz znalazł w środku mają najwyżej kilka dni, ciekawe kto nas ubiegł.


- Krasnoludy można wykluczyć. Nie wyglądali mi na takich co to dorabiają sobie rabowaniem mogił. Ludzie z wioski raczej nie zapuszczają się tak daleko, może z wyjątkiem tych dwóch, jak im tam było... Bergmanowie. Według tego, co mówił wójt zdarza im się polować na północy. Jak wrócimy do Frugelhofen trzeba będzie wypytać miejscowych czy bracia nie próbowali im sprzedać czegoś oprócz skór i dziczyzny. Jest jeszcze jedna możliwość. Ktoś oprócz nas prowadzi tu poszukiwania.

- Któraś z pozostałych grup?

- Nie sądzę. Każdy zespół miał przeczesać inny teren. W życiu nie uwierzę, że po zakończeniu roboty zamiast ruszyć prosto do klasztoru po zapłatę, chciało im się jeszcze szwendać po tych lasach. Obojętnie kto za tym stoi, przez resztę poszukiwań będziemy musieli się pilnować.


Nagle usłyszeli kroki dochodzące z pobliskich zarośli. Po chwili z mroku otaczającego obóz wyłoniło się sześć sylwetek. Nie było sensu uciekać. Byli otoczeni. Postacie dobyły broni i z wolna ruszyły w ich kierunku. Kiedy nieznajomi podeszli na tyle blisko by mógł ich oświetlić migotliwy płomień ogniska mężczyźni dostrzegli poranione ciała, oszpecone twarze i puste oczy, które już dawno opuściła ostatnia iskierka życia.


Walczyli zaciekle lecz ich los wydawał się przesądzony. Napastników było dwa razy więcej a ciosy mieczem nie robiły na nich większego wrażenia. Po paru minutach potyczki każdy z mężczyzn krwawił z kilku ran. Najgorzej z całej trójki trzymał się Heinz. Jego podeszły wiek dawał o sobie znać. W pewnym momencie jeden z nieumarłych wyprowadził pchnięcie, którego zwiadowca nie zdążył zbić. Ostrze z niemiłym dla ucha mlaśnięciem zagłębiło się w brzuchu mężczyzny. Po chwili atakujący wyszarpnął klingę. Strumyk ciemnoczerwonej krwi zrosił ziemię pod stopami walczących.

Weiser wyjąc z bólu padł na kolana. Upuścił miecz i sięgnął do kieszeni płaszcza. Wyjął stamtąd jeden z cylindrów, które otrzymali od zleceniodawców.

- Spieprzajcie stąd... - wychrypiał do towarzyszy.

Ci nie zważając na ciosy napastników rzucili się do ucieczki. Zanim jeden z nieumarłych zakończył żywot mężczyzny potężnym cięciem, które rozłupało jego czaszkę, ten oderwał wieczko trzymanego w ręce pojemnika.

Po kilku sekundach panującą wokoło ciszę przerwał odgłos eksplozji. Siła wybuchu powaliła uciekinierów na ziemię. Odłamki zdetonowanego ładunku ze świstem przelatywały nad ich głowami. Ostatkiem sił odwrócili się by spojrzeć czy którykolwiek z ich prześladowców ocalał. Na ziemi parę metrów za nimi leżało kilka ciał najeżonych skrawkami metalu. Jak na ironię, skórę ocalili im, ci którzy ruszyli za nimi w pogoń. Ostatnią rzeczą, jaką zapamiętali nim ogarnął ich mrok był powoli dogasający płomień ogniska.

Witam!


Tym oto wstępem chciałbym powitać wszystkich zainteresowanych w dodatkowej rekrutacji do sesji „Liczmistrz”, którą od jakiegoś czasu prowadzę na tym forum. Dodatkowy nabór spowodowany jest faktem, że planuję nieco zmodyfikować scenariusz w związku z czym obecnej drużynie przyda się pomoc. Potrzebny mi będzie jeden gracz, choć w sytuacji gdy otrzymam dwie lub więcej dobrych KP gotów jestem zwiększyć ten limit o jedno miejsce.

Zakładam, że każdy zainteresowany udziałem w sesji przeczytał ją wcześniej, odpowiada mu taki styl gry i nie przeszkadza fakt, że przygoda momentami wymaga używania szarych komórek.

Nadesłane karty mają odpowiadać wymogom sformułowanym tutaj ([Warhammer 2.0] Liczmistrz) z jednym wyjątkiem dotyczącym historii tworzonej postaci. Nie obowiązują Was wytyczne odnośnie życiorysu opisane w tamtym wątku. Zamiast tego kończycie historię Waszego bohatera w chwili jego przybycia do Middenheim. Ostatnią jej część, mówiącą o tym jak postać została wplątana w wydarzenia, o których opowiada sesja napiszemy wspólnie a konkretnie ja napiszę ją wspólnie z tym graczem (ew. graczami), który się zakwalifikuje.

Gotowe karty wysyłacie na adres contractor.mail@interia.pl. Czekam na nie do 14 lutego. Wszelkie pytania dotyczące rekrutacji zadajecie tutaj lub przez pw.
 
__________________
That is not dead which can eternal lie.
And with strange aeons even death may die.

Ostatnio edytowane przez c-o-n-t-r-a-c-t-o-r : 01-02-2010 o 18:08.
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest offline