Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 14-02-2016, 21:21   #6
Mag
 
Mag's Avatar
 
Reputacja: 106131 Mag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputację
Już była gotowa do ataku. Wzdrygnęła się, gdy Sith odwrócił się w jej kierunku, bo była przekonana, że odkrył jej zamiary. Lecz ten po wyciągnięciu informacji od padawana jakby zmienił swoje nastawienie względem niej. Nie potrzeba było wielkiego Sith czy Jedi by wyczuć, która strona Mocy sprzyjała jej. Szła o zakład, że nawet tamte nieuki, szumnie zwane padawanami mogły to wyczuć.

Propozycja Quel-tazara była kusząca, a snute przez niego plany podboju tego “prymitywnego rejonu”, jak nazywał miejsce ,w którym się znalazł, były zbieżne z pragnieniami Rin. Oczami wyobraźni widziała, jak z jego zasobami już nie musiałaby każdego z mistrzów Nowej Akademii podchodzić z osobna. A padawani? Śmiech na sali, jeśli myślą, że nastolatek przychodzący do Akademii może kiedykolwiek osiągnąć poziom mistrza. Z pomocą tego Sitha mogłaby dokończyć swoją zemstę. Skrzyżowała ręce za sobą tak by dalej udawać, że jest związana.
Wahała się tylko z jednego powodu. Z tego z powodu którego nigdy nie zdecydowała się urzeczywistnić swoich pragnień i z tego samego, dla którego nie zabiła tej dwójki jeszcze nim pojawił się Sith.

Quel-tazar widocznie nie potrzebował potwierdzenia z jej strony, uznał, że sama dana przez niego oferta jest automatycznym przyjęciem jego warunków. Jeszcze nigdy kogoś takiego nie spotkała. Pycha jaką emanował ten osobnik przebijał wszystkich Mrocznych Jedi razem wziętych. I nic dziwnego skoro wszystko wskazywało, że nie był ze znanego rejonu galaktyki.
Żołnierze Sitha odeszli by sprawdzić co się działo w łączniku.

Rin zajęta swoimi przemyśleniami odwróciła się nagle słysząc odgłosy miecza świetlnego. Patrzyła w kierunku korytarza ze zdumieniem zmieszanym z przerażeniem. Z każdą chwilą tego drugiego robiło się znacznie więcej. Żółty miecz, brązowowłosa kobieta go dzierżąca i ta przygniatająca potęga w Mocy. Strach zagościł na twarzy Rin jakby jej oczom ukazał się najgorszy koszmar.
Uskoczyła poza zasięg walczących mieczami zarzucając udawanie, że jest związana. Kobieta spojrzała na nią, a Rin miała ochotę uciec tak jak stała, choćby nawet bez kapsuły ratunkowej. Posłusznie skinęła głową na rozkaz Jedi.
Wyciągnęła blaster z kabury i doskoczyła do rozradowanych przybyciem ich Mistrzyni padawanów.
Kolejno każde chwytała za ręce w górę i przestrzeliwała zamki uwalniając ich. Samej sobie też zdjęła kajdanki z prawej ręki by nie denerwowało jej ich dyndanie.
- Ruchy - warknęła do nich popychając ich w stronę wyjścia. Twileczka szarpała się chcąc wspomóc w walce na miecze Mistrzynię.
- Szybciej – pogoniła wszystkich Jedi – Ty też nie zgrywaj bohatera, bo to nie jest przeciwnik dla żadnego z was – rzekła do Arthorii. Twileczka po tej naganie jakby spokorniała.
Rin nie czekając na padawanów ruszyła przodem. Z tamtą kobietą nie należało dyskutować. Blaster schowała by mieć wolne ręce.

Ciemny korytarz był oświetlony jedynie lampami z swych dwóch końców – wejść na statki. Na środku leżała trójka martwych żołnierzy Sith, których rany wskazywały na ciosy miecza świetlnego. To byli ci którzy poszli sprawdzić co się działo w rękawie. Tuż nad nimi wypalona była ogromna dziura, z której zwisała zwijana stalowa drabinka.
Nagle z tyłu rozległy się dźwięki wystrzałów zwiastujące, że Mistrzyni Jedi zaczęła walczyć z Quel-tazarem.
- Szybko pakujcie się tutaj! – męski głos z góry zawołał do nich. Patrząc w jego kierunku mogli dostrzec zabraka, który machał do nich ręką by wskakiwali na górę.
Rin spojrzała na nieznajomego mrużąc oczy. Zdecydowanie to nie był jej dzień. Niby z uprzejmości ponagliła Taltosa by ten wszedł po drabince jako pierwszy. Vlad po czytaniu myśli jakie zafundował mu Sith zataczał się jakby był pijany. Opornie zaczął gramolić się po drabince. Nieznajomy zabrak chwycił za ramię chłopaka, gdy ten tylko był wystarczająco blisko i wciągnął go do siebie.
Spojrzenia padawanki i Rin spotkały się. Arthoria była nieufna co do niej.
- Ruszaj się do cholery! - huknęła na nastoletnią twileczkę z gniewnym spojrzeniem by przyśpieszyła swoje ruchy. Ori wzdrygnęła się i wskoczyła na szczebelki.

Czekając, aż będzie mogła użyć drabinki Rin spojrzała na postać, która pojawiła się na końcu korytarza, którym wcześnie razem z padawanami przechodziła. Był to wysoki osobnik charakteryzujący się sztywnymi ruchami, jego sylwetka była szczelnie okryta znoszonym brudnoszarym płaszczem, spod którego wystawał karabin blasterowy. Było w tym kimś coś znajomego dla Rin. Już miała szerzej otworzyć oczy, gdy...

Za swymi plecami usłyszała ten charakterystyczny dźwięk włączania miecza świetlnego. Okryty płaszczem już wpatrywał się w tamtym kierunku. Od strony Conquistadora szedł ku nim osobnik, sądząc po Mocy jaką od niego wyczuwała Rin musiał być przydupasem Sitha, może jego uczniem.
Podwójny miecz jarzący się na czerwono trzymała nonszalancko i patrzyła w kierunku Rin z tą samą wyższością jaką cechował się Quel-tazar. Zamiary były widoczne od razu.
Rin odeszła krok od drabinki i stanęła w lekkim rozkroku na środku korytarza spoglądając wyzywająco na nowoprzybyłą.

Ta nagle odbiła się z jednej nogi wyprowadzając szeroki cios w Rin. Podwójny dźwięk włączanych mieczy świetlnych rozszedł się po korytarzu, gdy ten rozświetlił się na fioletowo i bladozielono. W obu dłoniach Rin pojawiły się miecze, które dotychczas miała skryte w szerokich rękawach kurtki. Zaatakowała od dołu tak, że zakręciła skaczącym na nią napastnikiem nad sobą i przerzuciła w tył. Sith była zaskoczona, ale bez problemu i miękko wylądowała na obu nogach. Rin już miała ruszyć na nią, gdy seria z karabinu rozeszła się po plecach dzierżącej podwójny miecz. Dwa bolty przypadkiem poleciały w kierunku Rin. Kobieta odruchowo zbiła je fioletowym mieczem jakby przeganiała upierdliwe moskity. Ale ostrzału nie dokonał gość w płaszczu, który teraz podziwiał walkę na korytarzu transportowca okazjonalnie puszczając kilka boltów w żołnierzy, tylko typ w mandaloriańskiej zbroi. Ten sam który zaczął strzelać do żołnierzy Quel-tazara jak tylko Jedi wpakowała się na korytarz.
“Przednie towarzystwo się zebrało" pomyślała sarkastycznie Rin mocno powątpiewając w decyzje, które w ostatnich sekundach podjęła. Zrobiła krok ku jęczącej Sith, która leżąc na podłodze próbowała unieść rękę. Rin jednym machnięciem bladozielonego ostrza pozbawiła ją głowy. Zawsze należało upewniać się, że tacy jak ta są martwi na śmierć, żeby później po jakimś czasie się nie zdziwić.

Po tym czynie miała już ruszać na pokład statku Jedi, ale zawahała się. Stała niezdecydowana, aż w końcu stwierdziła, że na wszelki wypadek będzie pilnować odwrotu Jedi. Czuła, że ręce jej się trzęsą.
 
__________________
"Just remember, there is a thin line between being a hero and being a memory"

Gram jako: Irya, Marion i Venora!
Mag jest offline