Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-11-2014, 18:41   #1
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
[WFRP II ed.] Kwarantanna



Slumsy Reikerbahn, Altdorf
4-ty Pflugzeit
Zmierzch

Liczne, wąskie uliczki w niesławnych slumsach Reikerbahn pustoszały z każdą upływającą minutą. Ubodzy mieszkańcy tej części Altdorfu unikali jak ognia nocnych przechadzek, gdyż bardzo łatwo można było tu paść ofiarą napaści. Nawet bogata szlachta, która tłumnie przybywała w to miejsce by obejrzeć krwawe walki w lokalnych spelunach, nie ruszała się bez swojej ochrony. Tylko położony na rzece Reik port zdawał się być wciąż ożywiony - pracujący w nieludzkich warunkach dokerzy musieli jeszcze przepracować kilka kolejnych godzin, a wszystko to za psie wynagrodzenie.
Altdorf był miastem kontrastów - tu oszałamiające bogactwo wpływowych arystokratycznych rodów sąsiadowało z podupadającymi ruderami wielodzietnych rodzin robotników. Życie w najbiedniejszej dzielnicy stolicy Imperium było szare, ponure i upokarzające. Dla wielu jednak, innego wyboru nie było...

Wielki świątynny dzwon odezwał się po raz ostatni tego dnia, zwiastując nieuchronne nadejście nocy. Gdzieś w oddali grzmiała zbliżająca się burza, a na brukowane uliczki zaczęły już spadać pojedyncze krople lodowatego deszczu. Nad Altdorfem powoli zapadał zmierzch, skrywając miasto całunem ciemności.




Veldar Hoch był jednym z nielicznych ludzi, którzy mogli się tu czuć w miarę bezpiecznie, choć nie otaczał się tysiącami błyskotek, ani też nie wyglądał specjalnie imponująco. Był szczupłym, aczkolwiek całkiem przystojnym mężczyzną, który nie skończył nawet czterdziestu zim. W Reikerbahn wielu mieszczan nie znało nawet z imienia swego władcy, ale nazwisko Veldara znał tu każdy. Hoch był bowiem przywódcą Szczurów - gangu cieszącego się złą sławą, a przynajmniej w ten krzywdzący sposób wypowiadano się o nich na salonach, bo dla wielu przeciętnych mieszkańców slumsów byli oni jedynym uczciwym pracodawcą w okolicy.

Szczury zajmowały się szeroko pojętą pracą w porcie - ładowali towary na statki kupieckie, reperowali uszkodzone jednostki, a także podejmowali się rozmaitych zleceń na rzecz władz miasta. To wszystko było oczywiście dobrze obmyślaną przykrywką, gdyż w rzeczywistości ich największym źródłem dochodów było piractwo oraz przemyt na niespotykaną dotąd skalę. Handlowali wszystkim co wpadło w ich ręce - począwszy od nielegalnych substancji, a skończywszy na zrabowanych towarach luksusowych. Zdarzały się nawet sytuacje, gdzie odsprzedawano ten sam towar kupcom, którym wcześniej go siłą odebrano.
Władze miasta okazały się być wyjątkowo pobłażliwe względem Szczurów - karano za występki, a nie za całokształt ich działalności, które znaczyło nieskończone pasmo krwi i cierpienia. Dopóki trzymano się z dala od majątków arystokracji i wypływowych kupców, dopóty mogli się czuć bezkarnie. W rzeczywistości, dzięki działalności Szczurów nie tylko kwitł handel w mieście, ale także slumsy stały się odrobinę mniej kłopotliwe.

Veldar nie musiał się nikogo obawiać - był tu panem i władcą, przed którym wszyscy z należytym szacunkiem ściągali kapelusze z głów. Jednakże tej nocy towarzyszyło mu okropne przeczucie, że ktoś go nieustannie śledzi. Ktoś szedł za nim, człapiąc nogami równomiernie z rytmem jego nóg, ale za każdym razem, gdy odwracał się, jego tam nie było. Veldar z początku sądził, że to wyobraźnia płata mu figle, ale szybko nabrał podejrzeń, gdy kątem oka dostrzegł strzęp smoliście czarnej szaty znikającej za rogiem.
Mimowolnie przyśpieszył kroku, skręcając w jedną z bocznych uliczek. Była wąska, podobnie jak większość tutejszych alei. Mierzyła ledwie dziesięć stóp szerokości i prowadziła w stronę portu pod surrealistycznie uginającymi się kamienicami.
Veldar raz jeszcze rzucił okiem za siebie, lecz nikogo tam nie zobaczył. Wbrew pozorom wcale go to nie pocieszało. Wiedział, że osobie jego formatu to nie przystoi, ale zignorował wzbierającą się w nim dumę i po prostu rzucił się do ucieczki, chcąc jak najszybciej zgubić pościg. Dla zmyły skręcił po drodze w kilka pomniejszych uliczek i zatrzymał się dopiero przed “Cuchnącym Wieprzem”. Była to stara speluna, która nawet wśród mieszkańców portu cieszyła się złą reputacją. Nie dość, że cuchnęło tu jak w oborze, to jeszcze piwo mieli rozcieńczone wodą z rynsztoku.

Wiszące na jednym zawiasie drzwi od karczmy otworzyły się na oścież, wypuszczając na ulicę zgraję zalanych w sztok marynarzy. Chwiejąc się niebezpiecznie na nogach nieświadomie zastąpili drogę Veldarowi.
- Ejże! Pięknisiu, dokąd to ci tak śpieszno? Takiś samotny i bezbronny… - odezwał się po chwili jeden z nich. Podobnie jak reszta, cuchnął on rumem, rybami i starymi szczynami. - ...może byś zechciał dotrzymać nam towarzystwa, co? - obskurny pijak głośno zaśmiał się, a jego kamraci zawtórowali mu równie obelżywym rechotem.
- Zejdź mi z drogi, pajacu - warknął w odpowiedzi Hoch odtrącając napastnika na bok. Nie mając zamiaru uczestniczyć w dalszej przepychance, po prostu ruszył przed siebie starając się nie zwracać uwagi na awanturników.
- Ha! Knut! Na brodę Grungiego! Ale ci dojebał! - zaśmiał się gromko jeden z najbardziej pijanych marynarzy, który swym niskim wzrostem i krępą budową ciała zdradzał krasnoludzkie korzenie. Veldar wiedział dokąd to wszystko zmierza. Mimo to nie zwolnił, ani też nie przyśpieszył kroku nie chcąc prowokować napastników, ale jego dłoń dla bezpieczeństwa spoczęła na rękojeści wiszącego u boku miecza.
- Wracaj tu, chędożony psubracie! - ryknął w stronę oddalającego się mężczyzny Knut, ale ten nawet nie raczył się obrócić. - Ja mu pokażę! Wszystkie koście porachuję! Łapać go!




Było ich pięciu! Pięciu na jednego, kurwa jego mać! Dla Veldara wybór był oczywisty - ścigany przez bandę pijaczyn musiał jak najszybciej dostać się do portu. Serce łomotało w piersi jak oszalałe, gdy biegł opustoszałymi uliczkami Altdorfu. Podobnie jak poprzednim razem, chciał zgubić pościg chaotycznie zmieniając kierunki, ale gdy wskoczył do pierwszego z brzegu zaułka okazało się, że to ślepa uliczka. Na powrót było już za późno.
Grupa ścigających go awanturników zdążyła podczas tego morderczego biegu nieco wytrzeźwieć. Teraz byli już całkowicie przekonani o swej przewadze i nawet żałosne błaganie o litość na niezbyt wiele by się zdało. Veldara od swych oprawców dzieliło już ledwie kilka kroków...

Wiatr ucichł, rozpadało się na dobre.




Przekroczył już granicę strachu. Kierował nim tylko instynkt zabijania. Wiedząc, że w żaden sposób nie może uniknąć walki, pragnął poprowadzić ją najlepiej, jak umiał. To uczyniło z niego straszliwego przeciwnika. Wyrzucił naprzód stopę powalając cuchnącego rumem i rybami marynarza na kolana. Gdy ten odskoczył zataczając się z bólu, Veldar uniósł koniec miecza ku gardłu i wbił go odwracając przy tym głowę, by krew buchająca z rozerwanej arterii nie ochlapała mu oczu. W takich chwilach nie chciał zostać oślepiony.

Stal uderzała o stal. Iskry sypały się przy każdym zetknięciu się mieczy dwóch zaciekle walczących ze sobą stron. Pot lał się strumieniami, a krew intensywnie buchała ze świeżo otwartych ran.

Przeciwnicy Veldara robili się już coraz bardziej niecierpliwi. Ten młokos powinien był już dawno zdechnąć, ale pomimo zadanych mu ran Hoch wciąż trzymał się na nogach i stawiał im czynny opór. Zirytowało to jednego z mniej doświadczonych w walce marynarzy, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i skoczył z szablą w dłoni do przodu, rozpychając na bok swych towarzyszy. Zginął jak tylko się pojawił w zasięgu miecza. Veldar jednym precyzyjnym cięciem rozpłatał mu gardło, posyłając dławiącego się własną krwią pijaka na pokryty kilkucentymetrową warstwą gówna bruk.
Będąc świadkiem tak spektakularnego kontrataku jego przeciwnicy mimowolnie zatrzymali się. Dało to mężczyźnie krótką chwilę na złapanie kolejnego oddechu i przeanalizowanie sytuacji. Dwóch sukinsynów już powoli stygło w podwójnej warstwie pieniącego się gówna, ale wciąż jeszcze musiał się zmierzyć z trzema przeciwnikami, którzy przez te kilka uderzeń serca, które upłynęły od momentu rozpoczęcia pojedynku, zdążyli nabrać do niego należytego szacunku. Wbrew pozorom nie ułatwiało mu to sprawy - teraz nie mógł już liczyć na taryfę ulgową w postaci ślepej brawury swych wrogów.

Pozostali przy życiu marynarze, pomimo wciąż płynącego w ich żyłach alkoholu, szybko dostosowali taktykę pod swego przeciwnika. Niczym zawodowi szermierze zaciekle zaatakowali z trzech stron jednocześnie, dając ich ofierze niewielkie szanse na odparcie tych ataków.

Veldar wiedział, że zaraz zginie. Zmęczonym ruchem sparował kolejne uderzenie szabli. Bolące mięśnie obróciły ramię i posłały kontruderzenie zmierzające łukiem ku najbliższemu przeciwnikowi. Ten uskoczył przed ciosem w ostatniej chwili, tylko po to by nadziać się na kolejne cięcie, lecz tym razem padło ono z góry - prosto na głowę zaskoczonego marynarza.
Przy życiu pozostał już tylko Knut i jego pijany krasnoludzki przydupas. Niezbyt przejęci śmiercią swych towarzyszy, przeszli do zaciekłej ofensywy - widząc zmęczenie w ruchach swego przeciwnika, nie chcieli dać mu okazji na złapanie oddechu.

Veldar po przyjęciu na miecz furii niekończących się ataków poczuł jak z każdym odbitym ciosem ręka coraz bardziej mu drętwieje. W obawie przed wypuszczeniem z rąk oręża ścisnął rękojeść jeszcze bardziej, lecz na niewiele to się zdało - doskonale wyprowadzona przez krasnoluda finta posłała jego miecz kilka metrów dalej.

- I co teraz, *PAJACU*?! - ryknął Knut z ostrzem szabli przyłożonym do gardła młodego mężczyzny.
Veldar wiedział, że są to ostatnie chwile jego życia, więc nie miał zamiaru zostać zapamiętany jako skomlący o litość tchórz. Stłumił eksplodujące w nim emocje, cicho przełknął ślinę by zwilżyć suche gardło i odparł prosto w twarz Knutowi, pozbawionym emocji głosem:
- Rozejrzyj się, cała ta krew, wylany pot i śmierć twych towarzyszy… wszystko dla jednej obelgi i urażonej dumy. Było to warte tego?
Knut roześmiał się głośno, choć nieco nerwowo. Na jego pokrytej bliznami twarzy wykwitł obleśny uśmiech.
- Ich życie nic dla mnie nie znaczy! Za to twoje… - by podkreślić swe słowa przesunął ostrzem szabli po szyi Veldara, aż z niewielkiego nacięcia wypłynęła ciepła krew.
- Poczekaj Knut! - odezwał się za plecami krasnolud - Facet wygląda na takiego, co ma przy sobie kilka szylingówi. Zanim go posiekasz na kawałki, upewnij się, że nie ma na sobie nic cennego, bo nie lubię prać w rzece pieniędzy i innych kosztowności.
Stary marynarz przytaknął głową, po czym zwrócił się do Veldara:
- Masz tam, dziecinko, jakieś błyskotki?
- Ino kilka złociszy - odparł mężczyzna odsłaniając przypiętą do pasa sakiewkę.
Knut jednym mocnym szarpnięciem zerwał mu ją, po czym rzucił w stronę stojącego nieco dalej z tyłu krasnoluda. Brodacz, z niekrytą chciwością w oczach, zręcznie pochwycił sakiewkę i ją otworzył.
- Ty umisz liczyć, nie? Ile tego tam jest?
- Jeden… - krasnolud wyciągnął z sakiewki złotą koronę. Urzeczony przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, po czym szybko schował ją do kieszeni i wyciągnął następną.
- Dwa…
Veldar dostrzegł kątem oka wyłaniający się z cieni, za plecami Knuta, strzęp znajomej mu szaty.
- Trzy…
Coś się wyraźnie poruszyło w zaułki przed nim, ale ze względu na otaczające ich ciemności nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić co to takiego było. Wolał jednak to przemilczeć, bo a nuż zbliżała się jakaś odsiecz.
- Cztery… Pięć…
Głośny świst pochodzący z głębi uliczki dosięgnął ich uszu. Knut odwrócił głowę, tylko po to by ją zaraz stracić. Jego oderwany od ciała łeb potoczył się w stronę stóp wciąż liczącego monety awanturnika.

Obok Veldara stanęła istota zrodzona z koszmaru. Był to szczur, lecz nie jakiś tam doker, a bestia z krwi i kości! Swymi rozmiarami dorównywała przeciętnemu człowiekowi, zaś sprytem z pewnością przewyższała niejednego.
Skryty pod kapturem przybysz, w jednej dłoni dzierżył długą pogiętą szablę, a w drugiej zakrzywiony sztylet. Jednakże najbardziej przerażające były jego świecące w ciemnościach ślepia - ślepia, które szukały kolejnej ofiary...

Ostatni z marynarzy - krasnolud krępej postury - zaczął wykrzykiwać coś w swym prostackim, gardłowym języku. Nie trwało to jednak zbyt długo, gdyż jego bojowe okrzyki bardzo szybko zmieniły się w nieartykułowany bulgot po zetknięciu krtani ze stalą zakapturzonego intruza.

Spodziewając się podobnego losu Veldar upadł na kolana, zamknął oczy i uniósł głowę chcąc ułatwić stworowi z ciemności zakończenie cierpienia. Doskonale wiedział, że wszelki opór jest z góry zdany na niepowodzenie, więc tylko rozpaczliwie rozłożył ręce.
Oddech ciężko dobywał się z jego piersi. Połykał powietrze chciwie, jak tonący. Wszystkie jego mięśnie płonęły.
W końcu poczuł na szyi upragniony chłód ostrej jak brzytwa skavenskiej stali.
- Masz spory dług wobec mnie, człowieku - odezwał się przybysz w dziwnym akcencie.
Hoch wciąż dysząc ciężko po walce, obdarzył intruza spojrzeniem będącym mieszanką niedowierzania i strachu przed nieznanym.
- Nie obawiaj się. Myślę-uważam, że jakoś się dogadamy… - na potwierdzenie tych złowieszczych słów, gdzieś w oddali uderzył piorun.

Z deszczu pod rynnę...



Ahoj!

Tym fabularnym wstępem chciałbym zaprosić was na piracką sesję, w której głównym miejscem akcji jest stolica Imperium - Altdorf, oraz okoliczne tereny położone nad potężną rzeką Reik. W wielkim skrócie; będzie brudno, zimno i wyjątkowo nieprzyjemnie. Prawdę mówiąc nie gwarantuję wam, że przeżyjecie, ale jeśli podejmiecie się wyzwania to być może uda się nam wspólnie stworzyć godną zapamiętania opowieść o podłym obliczu nas samych.
Tym razem przyjdzie wam wcielić się w ludzi, którzy już dawno przegrali swe życie. Sięgnęli dna i skończyli w możliwie najgorszym miejscu - slumsach Reikerbahn. Jesteście członkami wspomnianego we wstępie gangu Szczurów, a właściwie jednej z ich grup pościgowych zwanej “dla niepoznaki” Korsarzami. Korsarze są rzecznymi piratami, którzy plądrują, gwałcą i mordują wszystko co nie zdoła przed nimi uciec. Sieją postrach i zniszczenie w całym Reiklandzie, choć tak naprawdę niewiele osób wie o nich coś więcej niż kilka wyssanych z palca plotek.

Przygoda będzie trwać okrągłe siedem dni (w świecie gry) i waszym zadaniem będzie przetrwać te siedem dni, przy okazji zachowując się jak piraci z krwi i kości. Nie jest to ani pozbawiony fabuły sandbox, ani sztywny railroad, bo mam zamiar zapewnić wam dużą dozę swobody na całkiem sporym obszarze z opracowanymi wcześniej wydarzeniami, które mogą mieć wpływ na losy nie tylko waszych postaci, ale także wielu mieszkańców Altdorfu. Pod tym względem będzie to podobnie wyglądać do mojej poprzedniej sesji pt. Geheimnsnacht - możecie olać kompletnie główny wątek i zlecenia, chlać rum i wymordować się nawzajem, ale będzie mieć to poważne konsekwencje dla waszych postaci oraz dla ich otoczenia.

Jeśli chodzi o samą fabularną kwestie tworzenia bohaterów, to mogą być to postacie z dowolnej warstwy społecznej, bo zdarzało się, że nawet bogata szlachta sięgała dna lub po prostu wpadała w poważne tarapaty, niekoniecznie finansowe. Jeśli ktoś chce zagrać zbankrutowanym szlachcicem to powinien wydać część ze startowego bogactwa na dodatkowy ekwipunek, bo inaczej nie miałby powodu siedzieć w slumsach z takim majątkiem.
Ogółem jestem otwarty na wiele konceptów, ale niektóre profesje nie bardzo pasują do przygody. Dla przykładu; taki skryba musiałby być bardzo zdesperowany by dołączyć do piratów (no, chyba, że prowadzi tam dziennik pokładowy, a to nieco zmienia postać rzeczy).
Z ras dopuszczam wszystkie grywalne z wyjątkiem elfów i nie jest to mój krasnoludzki przejaw rasizmu względem tej puszącej się rasy, ale zwyczajnie elfy nie są mile widziane w Reikerbahn, gdzie mieszka najbardziej zacofana mentalnie ludność Imperium (może z wyjątkiem mieszkańców Sylvanii) - tu wciąż kojarzone są z klątwami, roznoszeniem chorób zakaźnych i rzucaniem czarów.

W pigułce wygląda to następująco:
· Profesje podstawowe + darmowe rozwinięcie + 100 PD do wydania (można ja też zachować).
· Rasy do wyboru - człowiek, krasnolud, niziołek.
· 0 Punktów Przeznaczenia! Ma być syf? To robimy to po mojemu.
· Punktów Przeznaczenia może nie ma, ale każdego dnia będziecie mieli dostęp do 3 Punktów Szczęścia.
· Ekwipunek i całą resztę obieracie zgodnie z zasadami znajdującymi się w podręczniku.
· Google Docs będzie używany tylko jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie jestem jego zapalonym zwolennikiem, więc pojawiać się będzie w przypadku dłuższych rozmów lub na indywidualne zamówienie.
· Czas na odpisanie to 4 dni dla was i dwa dni dla mnie.
· Przyjmę 4 - 8 graczy.

Każdego dnia będę rozdawał niewielką ilość punktów doświadczenia. Trudno mi teraz powiedzieć ile tego łącznie będzie, ale wątpię by wystarczyło do przejścia na drugą profesję.

Razem z kartą postaci powinniście załączyć jej historię. Nie musi być ona długa, ale powinna się tam znaleźć. Można też opisać wygląd swojej postaci, ale jej awatar też mi wystarczy.


Rekrutacja potrwa do 23 listopada


 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019

Ostatnio edytowane przez Warlock : 12-11-2014 o 00:01.
Warlock jest offline  
Stary 09-11-2014, 20:37   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Spróbuję zatem, jak smakuje piracki chleb i czy krwawo zdobyte złoto błyszczy równie wspaniale
 
Kerm jest offline  
Stary 09-11-2014, 21:02   #3
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
Zapraszam.

Kapitanem Korsarzy jest Dieter Dashauer - owiany złą sławą wilk morski, który słynie ze swej bezwzględności i przemocy.

W "The WFRP Companion" znajdują się dwie profesje, które wręcz idealnie pasują do klimatu sesji. Są to Stevedore oraz Wrecker. W podręczniku głównym jest też kilka typowo pirackich profesji, takich jak Żołnierz Okrętowy czy też Żeglarz. Przedstawiciele półświatka też są bardzo mile widziani, ale jak już mówiłem - przyjmę większość profesji, pod warunkiem, że są fabularnie usprawiedliwione.

Na sam koniec wrzucam jeszcze mapę obrazującą rzekę Reik w pełnej krasie.

Edit:
Znalazłem też bardzo ciekawy cytat z The WFRP Companion opisujący rzecznych piratów:

Cytat:
Despite the best efforts of the Riverwardens, pirates plague the river ways of the Reik. Some use boats stripped down for speed, others lure passing vessels into traps, but all seek the same goal: lucrative cargo.

Most who take to pirating do so out of desperation. Such crews typically number from five to ten and work from a single barge. They are unlikely to be killers, preferring to threaten and trick their victims, and rarely attack vessels with any obvious defences.

A mercifully low percentage of the criminals on the Reik are truly ruthless murderers who have made a living of piracy. These bloodthirsty rogues band together in gangs of 20 or more spread across a motley handful of boats. Some of their “fleet” may even sport a cannon or two. They use any trick they can think of to board a vessel, and once there mercilessly kill anyone that thinks to bar them from the hold. Some pirate bands are even feared enough to racketeer, accepting protection money from trading companies to ignore marked vessels or even to hunt down their rivals. Most such crews are eventually tracked down by the Riverwardens and State Armies, for they cost too much in lost taxes and revenue to ignore.
 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019

Ostatnio edytowane przez Warlock : 09-11-2014 o 21:08.
Warlock jest offline  
Stary 10-11-2014, 11:28   #4
 
Fyrskar's Avatar
 
Witam

Chciałbym się zgłosić, zamierzam stworzyć postać khazada.

Małe pytanko:

Istnieje pewnego rodzaju kompendium profesji z dodatków do 2ed - Ultimate Warhammer. Jest tam profesja pirata rzecznego. Czy mógłbym stworzyć postać na tej profesji?
 
Fyrskar jest offline  
Stary 10-11-2014, 11:48   #5
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Cytat:
Napisał Fyrskar Zobacz post
Istnieje pewnego rodzaju kompendium profesji z dodatków do 2ed - Ultimate Warhammer. Jest tam profesja pirata rzecznego. Czy mógłbym stworzyć postać na tej profesji?
To jest Wrecker po polsku. Czyli możesz.
 
Kerm jest offline  
Stary 10-11-2014, 11:54   #6
 
Fyrskar's Avatar
 
Ok, po prostu fakt iż tłumaczenie nie jest dosłowne... rozumiesz
 
Fyrskar jest offline  
Stary 10-11-2014, 12:00   #7
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Ale schemat rozwoju, umiejętności, zdolności i ekwipunek są takie, jak trzeba (prócz owej literki "P" jak Percepcja, której oczywiście nie ma w wersji angielskiej).
 
Kerm jest offline  
Stary 10-11-2014, 12:07   #8
 
Fyrskar's Avatar
 
Wiem, chodziło mi o nazwę profesji

Edit:

Kiedy kończy się czas na wysłanie karty?
 

Ostatnio edytowane przez Fyrskar : 10-11-2014 o 12:51.
Fyrskar jest offline  
Stary 10-11-2014, 12:56   #9
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
Tak, wrecker to pirat rzeczny, a stevedore to doker (chociaż nie wiem jak został przetłumaczony przez CC). Jako, że są to materiały oficjalne, to można jak najbardziej po nie sięgnąć.

Czas macie do 23 listopada, czyli całe dwa tygodnie. 24 podaję listę przyjętych i ruszamy z sesją (istnieje szansa, że przyjmę więcej graczy jeśli otrzymam sporo ciekawych KP lub w trakcie sesji dodam paru kolejnych).

Edit:
Otrzymałem już pierwszą KP od Hazard, który wcieli się w niziołka złodzieja.

W miarę możliwości proszę o pisanie mechanicznej części KP w docu (może być dokument lub arkusz).
 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019

Ostatnio edytowane przez Warlock : 10-11-2014 o 14:01.
Warlock jest offline  
Stary 10-11-2014, 14:31   #10
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
W prologu opisujesz że Veldar nie ma jeszcze 40 lat a później parę razy określasz go mianem młokosa.
Coś źle zrozumiałem i nie ogarnąłem czy to zwykłe przejęzyczenie i się czepiam?

Poza tym zaciekawiony jestem rekrutacją i się pewnie jeszcze odezwę
 
Dnc jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:49.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168