Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-11-2019, 15:26   #1
 
Caleb's Avatar
 
[Autorski/horror/storytelling] Dreamcatcher


Tak jak wiele razy wcześniej, Elijah pojawił się w korytarzu, choć miał wrażenie przebywania w nim od zawsze. Stanowiło to część pokrętnej logiki snu, bo przecież fakt, że właśnie śni, był dla niego oczywisty.
Szedł półmrocznym przejściem, otoczony przez gładko ociosane ściany. Co jakiś czas mijał odnogi prowadzące do innych pomieszczeń. Wylewały z siebie mdły blask, lecz nie potrafił spojrzeć w ich kierunku. Podobnie jak na twarz strażnika, bo tak nazwał kroczącą przed nim postać w łachmanach o kolorze brudnej kredy. Przewodnik miał niespieszny, kaczkowaty chód, jakby w przeszłości uległ poważnemu wypadkowi.
Gdziekolwiek tamten prowadził Elijaha przez tyle nocy, jedno było pewne. Mężczyzna nie chciał dotrzeć do końca drogi. Teoretycznie było możliwe, aby nagle odbić do któregoś wyjścia lub wyprzedzić towarzysza i spojrzeć mu prosto w twarz. A potem powiedzieć mu, że odmawia się pójścia dalej, że to szaleństwo…
Lecz pomimo świadomości śnienia, pewne działania pozostawały z jakiegoś powodu wykluczone. Lista niepisanych zasad przekreślała już samo podjęcie określonych czynności. Bezcelowa była również sama rozmowa z przewodnikiem. Elijah spróbował tego tylko raz, kilka „wizyt” wcześniej. Jak się spodziewał, odpowiedziała mu jedynie cisza.
Nogi prowadziły go same, zaś aura emanująca od kolejnych rozgałęzień wprawiała w trans. Jego myśli błądziły, przywołując dawno zatarte wspomnienia. Nie były to konkretne sytuacje, ale rodzaj nostalgicznego impulsu, podobnego do rozpoznania zapachu ze swojego dzieciństwa. Miał wrażenie obcowania z czymś znajomym, a jednocześnie nieuchwytnym.
Elijah szedł monotonną drogą wiele razy, lecz tej nocy zaczął sobie uświadamiać, że wkrótce wędrówka dobiegnie końca. Z tyłu głowy pojawiła się myśl, aby spróbować czegoś właśnie teraz. Fortelu, desperackiej ucieczki - czegokolwiek, co pomogłoby mu się stąd wyrwać. Otwarta walka rzecz jasna odpadała. Nie miał szans ze strażnikiem i w razie porażki czekałoby go coś znacznie gorszego niż ból.
Równie szybko jak podjął decyzję, ku własnemu zaskoczeniu zdołał się zatrzymać. Przewodnik również to uczynił, lecz nie zrobił nic więcej i czekał w miejscu.
Jak tylko Elijah obrócił się przez ramię, nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Każdy krok wykonywał bardzo powoli, zupełnie jakby otoczenie wypełniła niewidzialna ciecz. Z trudem utrzymał równowagę, więc gdyby strażnik zechciał, mógł go teraz z łatwością dogonić. Nie dbał już o to, bowiem panika ogarnęła jego zmysły. Zapragnął krzyczeć, lecz z otwartych ust wydobył się jedynie słaby jęk.
Jakiś czas podążał w drugą stronę korytarza. Ten, którego więźniem się stał, nadal go nie złapał lub w ogóle zaniechał pościgu. Mimo tego, dało się odczuć jego obecność, która wypełniała całą przestrzeń wokół.
W pewnym momencie Elijah potknął się i zatoczył do przodu, jednak nie upadł. Ku własnemu zaskoczeniu uniósł się kawałek w powietrzu. Trwało to dłuższą chwilę, trudno mu było powiedzieć jak długą. Choć walczył z całych sił, jego ciało odmawiało posłuszeństwa, zachowując się jak zawieszona w przestrzeni, szmaciana kukła. Wreszcie uderzył o podłogę, po czym natychmiast wstał, a przynajmniej próbował zrobić to możliwie szybko.
Wtedy też ujrzał delikatny kształt, który zupełnie nagle wyłonił się z przodu. Zdziwiło go to, bowiem nie powinien tak szybko znaleźć się na drugim końcu korytarza. Podszedł bliżej, aby zorientować się, że była to jakaś postać. Z trudem podbiegł jeszcze kawałek. Przez chwilę poczuł ekscytację, ale prawda była bezlitosna.
Strażnik stał w tej samej pozycji, w jakiej go opuścił, tyle że po drugiej stronie korytarza. Wciąż nie wypowiedział też ani jednego słowa. A jednak dało się odnieść wrażenie, jakby cały czas czekał cierpliwie, niczym na krnąbrne dziecko.
Potem zaczął iść przed siebie. Elijah przystanął chwilę w miejscu i podążył za nim.


Po przebudzeniu Elijah Addington od razu zapalił papierosa. Leżąc wśród przepoconej pościeli i osnuty szarą mgiełką, czuł się jak bohater kiepskiego kryminału. Jego uwagę głównie zajmował jednak sen. Ostatnie fragmenty wizji korytarza i strażnika powoli rozmywały się, co nie zmieniało faktu, że za każdym razem mara męczyła go coraz bardziej. Zaciągnął się ostatni raz i wreszcie wspomnienie uleciało wraz z kłębami sinego dymu.
Woda na kawę, kolejny papieros, wędrówka do łazienki. Elijah spojrzał na swoje odbicie w lustrze i stwierdził, że jest naprawdę źle. Trudno było mu powiedzieć kiedy ostatnio dobrze spał. Jego oczy przypominały dwie zapadnięte, szare masy. Skóra nosiła żółte plamy, a włosy wychodziły kępkami, zostawiając ślad drobnych igiełek na spłowiałej piżamie.
Dziewiąta trzydzieści. Sarah już dawno była w pracy, a on sam powinien był się zbierać. Każdego dnia sprawiało mu to coraz więcej wysiłku. Czuł, że dni zlewały się ze sobą i nie robiło mu większej różnicy czy wypełni swoje obowiązki. Nie była to depresja, a wręcz coś gorszego. Kiedy człowiek czuł się nieszczęśliwy, przynajmniej wiedział, że żyje. Tymczasem Elijahowi trudno było poczuć coś więcej niż powracające rozdrażnienie. Miewał wręcz wrażenie, że jedynym łącznikiem ze światem głębszych emocji pozostał jego brązowy notes w rozklekotanym biurku.
- Powinien pan stosować bardziej zbilansowaną dietę. Podobne objawy świadczą o niskim poziomie witaminy D - powiadał jego doktor w karykaturalnych binoklach.
Równie dobrze mógł mu zamknąć drzwi przed nosem albo przypisać paracetamol. Hej, doktorku! Zapomniałeś wspomnieć o dobroczynnym wpływie zimnych pryszniców i porannego joggingu!
Wspomnienie konowała tylko go rozeźliło, włączył więc telewizor, aby zająć się czymś innym. Nadawano akurat poranne wiadomości. Zmanierowany piękniś z Kanału Trzeciego mówił o zniszczonych uprawach kapusty w sąsiednim hrabstwie. Miał mocno wyblakłą twarz, choć mógł to być defekt wiekowego już kineskopu. Elijah poświęcił mu jedynie ulotne spojrzenie, wrzucił na siebie marynarkę i wyjął kanapki z boczkiem, które zrobiła mu Sarah.
- Za bardzo się wszystkim przejmujesz. Po prostu czasem warto odpuścić - teraz słyszał w głowie jej głos.
To była złota kobieta, ale czasem czuł, że zupełnie go nie znała. Owszem, od zawsze miał wrażenie, że odbiera rzeczywistość trochę inaczej od innych ludzi, ale zrzucanie wszystkiego na mityczną „nadwrażliwość” było pójściem na skróty. Czego by jednak nie mówić, to ktoś inny dzierżył palmę pierwszeństwa w dziedzinie kiepskich porad.
- Słaby sen to dalekie pokłosie utraty ojca. Musi pan wreszcie przed sobą przyznać, że nigdy nie pogodził się z tym wydarzeniem.
Opinii terapeuty nie zamierzał komentować nawet w myślach. Jedynym pożytkiem ze wspólnych spotkań było skierowanie do psychiatry, który sypał receptami jak z rękawa. Kolorowe tabletki przynajmniej pomagały trochę się wyłączyć. To było jednak wszystko. Doszło do tego, że w internecie dowiedział się więcej o swoich przypadłościach, niż u rzekomych profesjonalistów. W dalszym ciągu było to jednak zdecydowanie za mało: symptomy pasowały do różnych schorzeń i tak naprawdę nie łączyły się w spójną całość.
Wychodząc na Preston Street, Elijah wciąż przecierał oczy. Dziś wszystko szło wyjątkowo toporonie, nawet wędrówka przez wychłostany ulewą chodnik. Przez chwilę pomyślał, że to trochę jak we śnie, kiedy podczas ucieczki każdy ruch był utrudniony. Wyciągnął papierosa, drugą ręką bawiąc się telefonem i przeglądając The Morning Post. Czy w tym kraju naprawdę nie było ważniejszych tematów niż cholerna kapusta?
Ruszył główną ulicą, w tych godzinach na szczęście dość opustoszałą. Brudne chmury zbierały się nad jego głową, nadal ciężkie od deszczu. Na wschodzie z trudem przebijało się słońce, odrobinę burząc szarobury pejzaż miasta.
Wciąż tkwiąc nosem w komórce, nie dostrzegł mężczyzny w płaszczu, który najwyraźniej również zignorował jego obecność. Obydwaj otarli się ramionami, a Elijah natychmiast poczuł falę gorąca na swojej twarzy.
- Hej, tumanie! Uważaj jak… - ledwie zaczął swoją litanię, aby spostrzec, że stoi na pustym placu.
Obejrzał się dla pewności kilka razy. Sytuacja była co najmniej osobliwa, ale nie miał siły jej roztrząsać. Ostatecznie Liverpool został obdarzony mnóstwem zapatrzonych w siebie bufonów. Od rana biegali oni z wywalonymi językami, w ślepym przekonaniu, że ich wyścig cokolwiek znaczy. Być może tamten facet nawet nie zauważył całego incydentu i w tym momencie wciąż szarżował do swojego korpo-piekiełka.
Nim Elijah się zorientował, był już na miejscu. Wnętrze szklanego budynku przywitało go dudnieniem windy, która już od kilku lat domagała się konserwacji. Na krześle obok jak zwykle drzemał starszy konserwator w niebieskim kombinezonie. Elijah wjechał na trzecie piętro i z miejsca odbębnił kilka powitań z krawatami przy biurkach. Powiesił płaszcz, siadł na swoim miejscu. Wszystko jak w zegarku, niczym cholerny robot wykonujący swoje polecenia od lat.
Prasówkę zrobił w drodze, więc od razu wziął się do pracy. Przesunął kupkę dokumentów i zaczął czytać bieżącą sprawę, choć analiza każdego zdania wymagała tytanicznego wysiłku. Litery rozmywały się, część uciekała z pola widzenia, zaś sama głowa ciążyła mu jak ołów. Przetarł piekące oczy.
- Steve, starczy wody dla mnie? - spytał przechodzącego obok kadrowego z czajnikiem. Może druga kawa pomoże?
Lecz nie pomogła. Petycje i sprawy ubezpieczeniowe były dla niego dziś kompletnie abstrakcyjnymi pojęciami. Równie dobrze mógł czytać o historii Franków lub męskim balecie. Nie wiedział kiedy to się stało, ale obudził go dopiero łykowaty typ z tupecikiem na głowie. Kierownik nachylał się właśnie nad jego biurkiem.
- Addington, naprawdę martwię się o ciebie. Może weźmiesz sobie dzisiaj wolne?
Mruknął tylko. Drzemka rozbiła go jeszcze bardziej, pogarszając ogólny stan. Nie protestował, bowiem w tym stanie rzeczywiście był już bezproduktywny. Z mozołem zebrał swoje rzeczy i odłączył telefon od ładowarki. Szef obserwował go cały czas.
- W tym wieku powinieneś zacząć o siebie dbać. Wiesz, nie jesteś nieśmiertelny - powiedział Pan Dobra Rada.
- Jasne, dzięki.
Podróży do domu prawie nie pamiętał. Była to raczej sekwencja scen, z których mocniej świtała mu jedynie podróż metrem (w tę stronę ulice były już zatłoczone). W trakcie jazdy jazdy inni pasażerowie zdawali się być identyczni, jakby wycięto ich z kartonu i usadzono na swoich miejscach. W przedziale wyróżniał się tylko jeden mężczyzna w jasnym prochowcu, który obserwował Addingtona przez całą drogę. Gdy on sam już wysiadł na swojej stacji, nieznajomy wlepił nos w szybę i odprowadził go wzrokiem. Wychodząc na zachodni bulwar, Elijah zdał sobie sprawę, że nie pamięta już jak wyglądał natręt. Deficyt snu często mieszał mu w głowie, ale w tym przypadku wspomnienie było przecież świeże. Przez moment wydawało mu się, że mężczyzna miał ostre rysy twarzy, zaraz jednak wspominał go zupełnie inaczej.
Kiedy już wrócił do domu, z miejsca rzucił się na łóżko. Tym razem sen jak na złość nie nadchodził, a materac zdawał się twardy niczym kamień. Kiedy Elijah zamykał oczy, miał wrażenie, że widzi wskroś własnych powiek, jakby przez rybią błonę. Kilka razy poprawił się na łóżku, ale każda pozycja była niewygodna. W geście kapitulacji ponownie włączył telewizor. Akurat dali spokój kapuście - trafił na archiwalny program muzyczny z lat pięćdziesiątych.
Choć Elijah chciał w międzyczasie zająć się czymś konstruktywnym, to za chwilę zdał sobie sprawę, że chodzi bez celu po całym mieszkaniu. Miał trudności z rozpoznaniem własnego domu, a melodia z odbiornika docierała do niego jak zza grubej ściany. Nie pamiętał już w jakim celu uchylił biurko, ale chyba chodziło o notes. Z braku lepszych alternatyw otworzył go i przez moment kontemplował dziesiątki poetyckich wypocin. Chciał dopisać choć strofę, lecz w jego głowie ziała kompletna pustka. Pomyślał jednak, że da sobie ostatnią szansę i spróbuje skrobnąć coś na rzęchu w rogu pomieszczenia.
Przejście na drugą stronę pokoju było dla niego ogromnym wysiłkiem. Dodatkowo miał wrażenie, że ściany pomieszczenia na chwilę zwężyły się, co przyprawiło go o zawrót głowy. Nawet kiedy wszystko wróciło na miejsce i zdołał usiąść na krześle, czuł że kręci mu się w głowie jak po dobrej szkockiej. Wdusił przycisk uruchamiania, poczekał cierpliwie aż siermiężny windows uruchomi wszystkie aplikacje i…
Nie rozpoznawał tego programu. Składał się on tylko z jednego okienka, które wyświetlało rozwijający się napis na środku ekranu. Wiadomość była krótka, ale wystarczyła, aby pierwszy raz od długiego czasu puls Elijaha przyspieszył.



Witam potencjalnie zainteresowanych w rekrutacji do mojej nowej sesji. „Dreamcatcher” będzie storytellingiem w klimacie horroru. Nie wymagam znajomości żadnych systemów, a mechanika ograniczy się do kilku sporadycznych rzutów z mojej strony. Poszukuję od jednej do trzech osób. Domyślnie tempo ustalam jako 1 tydzień na post graczy oraz tyle samo czasu na moją odpowiedź. Jeśli po rekrutacji inaczej się dogadamy, przewiduję też nieco szybsze tempo. Sesja może trwać kilka miesięcy, ale i ponad rok, zależy mi więc na wytrwałych osobach.
Nie stawiam dokładnych wymagań co do długości postów, ponieważ takie rzeczy i tak zazwyczaj weryfikują się same. Google Doc jest przewidziany, przy czym chcę go ograniczyć do szybkich akcji oraz dialogów. Rozgrywka ma posiadać trochę klasycznej akcji, a częściowo opisywać walkę z przerażeniem i wewnętrznymi demonami. Wskazane będą co bardziej kwieciste opisy tego, jak dany bohater zareaguje na sceny, którymi będę starał się go złamać.
Historię tworzymy razem, ale utrzymana będzie ona w ramach świata, który rządzi się wewnętrznymi zasadami. Dlatego gracz nie będzie mógł na przykład uznać, że jego bohater znajduje na ziemi przedmiot, który akurat był mu potrzebny. Albo że z góry przekona jakiegoś NPC. Staram się być sprawiedliwy i stawiać satysfakcję graczy na pierwszym miejscu, ale nie drogą na skróty. Krótko mówiąc: zapisując się do tej sesji, wyrażasz zgodę, aby decyzje MG były definitywne.
Czego na początek od Was wymagam? Rekrutacja polegać będzie na stworzeniu współczesnego mieszkańca Wysp Brytyjskich. Będzie więc on Anglikiem, Irlandczykiem, Walijczykiem bądź Szkotem (bohaterem może zostać także imigrant, który osiedlił się w danym regionie). Sama sesja rozegra się na terenach gór walijskich. Zawód, wiek czy charakter postaci są z Waszej strony dowolne. BG powinien być dość zwykłym zjadaczem chleba, prócz pewnego niuansu, o którym wspomnę potem. Ważne jest również, aby taka osoba była zdolna do współpracy, bowiem rozgrywka będzie stawiać na kooperację i zwyczajnie brak w niej miejsca na konkurowanie ze sobą.
Wasze postaci nawiedza od jakiegoś czasu ten sam sen, który został opisany w prologu. Dzieje się to na tyle często, że w czasie jego trwania BG są świadomi tego, że śnią. Nie mogą jednak ingerować w przebieg wydarzeń i podobnie jak Eliah, zmuszeni są zmierzać zagadkowym korytarzem wraz ze strażnikiem. We śnie wszystkie próby oporu kończą się fiaskiem. Sami bohaterowie mogą nadal normalnie funkcjonować, ale czują, że coś jest nie tak. Oni również próbowali już szukać pomocy u specjalistów oraz w internecie. Otrzymali także identyczną informację: niekoniecznie w ten sam sposób, co Elijah. Mogło to się stać za pomocą tradycyjnej poczty/wiadomości sms/faksu. Treść w każdym razie pozostała taka sama i najwyraźniej ktoś był mocno zdeterminowany, aby ją przekazać. BG pakują najpotrzebniejsze rzeczy i ruszają na miejsce. Tutaj rozpoczyna się właściwa część sesji.
Czego bohaterowie tej historii mogą spodziewać się na miejscu, prócz sennych pejzaży Gór Kambryjskich oraz hermetycznej społeczności Sionn? Wielu szczegółów zdradzać na tym etapie nie zamierzam, ponieważ samo ich odkrywanie będzie częścią rozgrywki. Poniżej przedstawiam natomiast listę luźnych elementów, z którymi sprzężona zostanie fabuła. Może Wam to ułatwić ukierunkowanie postaci tak, aby jej umiejętności były zbliżone do tematyki sesji. Nie traktujcie całości jak obowiązkowej listy lub odpowiednika statystyk, które trzeba wziąć pod uwagę. To kilka luźniejszych uwag, które mogą się przydać.
  • Sny oraz podświadomość. Istotną częścią fabuły będą nocne mary. Być może Wasi bohaterowie prowadzili jakiś sennik? Lub praktykowali „lucid dream”, aby podczas śnienia czerpać informacje z jawy? Pomyślcie czym w ogóle dla Waszych bohaterów są sny. Na ile traktują zawarte w nich wydarzenia i symbole jako znaczące? Czy są w tym temacie sceptykami?
  • Życiowe traumy. Przyszły uczestnik przygody przeżył w swojej przeszłości coś, co na stałe go zmieniło, a także w pewien sposób ukształtowało. Dzięki temu mógł np. lepiej poznać siebie i zostać bardziej krytycznym obserwatorem rzeczywistości. Z jednej strony takie wspomnienie mogło zahartować psychikę, z drugiej pozostawić w niej patologiczne nawyki.
  • Pozyskiwanie informacji. Ciągnięcie za język i umiejętność interpersonalne będą co najmniej istotne. Sionn to małe, położone w górach miasteczko, w którym czas nieco się zatrzymał. Posiada ono swoje sekrety, które są strzeżone przez mieszkańców. Warto zastanowić się w jaki sposób bohater mógłby ich przekonać do swoich racji. Nie musi przemawiać jak zawodowy orator, ale np. wzbudzać zaufanie swoim wyglądem, lub być obytym w świecie i znać lokalne zwyczaje.
  • Poruszanie się po górach, elementy survivalu. Wasi bohaterowie będą czasem zmuszeni przeżyć na dzikim terenie, wspinać się czy odnajdywać właściwy kierunek. Być może zawitają nawet do labiryntu rozmaitych jaskiń, gdzie nietrudno zbłądzić. Jeśli w przeszłości fascynowali się górami, będą posiadali przynajmniej podstawową wiedzę, która pozwoli im przetrwać poza cywilizacją.
  • Znajomość historii Walii. Choć część miejsc w sesji zostało zmyślonych, tak Góry Kambryjskie czy region Snowdonii to obszary jak najbardziej prawdziwe. Walia posiada burzliwą przeszłość i znajomość określonych wydarzeń może zaowocować cennymi wskazówkami. Jednakże my, jako uczestnicy sesji, nie musimy być w tym aspekcie specjalistami. Sesja to nie test na wiedzę, więc pewne uproszczenia są wpisane w jej przebieg.
  • Walka. Jak zawsze, czasem nie będzie innego rozwiązania niż siłowe. Oczekuję rysów umiarkowanie zwyczajnych postaci, więc napakowana maszyna do zabijania raczej odpada. Bohater nie musi być jednak wagi piórkowej. Może po prostu dba o swoje zdrowie, więc jest dobrze zbudowany? Albo coś sprawiło, że boi się o własne bezpieczeństwo i nosi broń?
Poza tym czujcie się swobodnie, aby wymyślać własne atuty. Niczego tu nie narzucam, więc BG może interesować się równie dobrze np. elektroniką, literaturą czy jeździectwem. W sesji pojawią się sytuacje, których przewidzieć się nie da, więc bezcelowe jest tworzenie wszechstronnej postaci, co zresztą obniżyłoby jej wiarygodność. Polecam pomyśleć nad bohaterem, w jakiego przede wszystkim chcielibyście się wcielić, a nie takim, który wszystkiemu zaradzi.
Następnie chciałbym, abyście pamiętali o kilku wyraźnych zaletach oraz wadach charakteru. Poza bardziej przyziemnymi cechami, Wasza postać musi posiadać jakąś umiejętność bądź cechę, która świadczy o rozwiniętej duchowości. Co kryje się za tym określeniem? Weźmy przypadek Elijaha. Bohater prologu nie przypadkiem pisze wiersze. Choć jeszcze o tym nie wie, tkwi w nim pewna przenikliwość. Dzięki temu potrafi bardzo subtelnie opisywać otaczający go świat za pomocą poezji. Nigdy nie wykształcił tej umiejętności stricte sam, została u niego nabyta, lecz dopiero w dorosłym życiu zaczyna ją sobie uświadamiać. Choć Wasze postaci będą zwykłymi śmiertelnikami, tak chcę, aby posiadały one jedną zdolność o charakterze bardziej natchnionym, która wyraźnie odróżnia je od innych ludzi. Dla przykładu bohater dobrze zna się na ludziach i potrafi czytać ich intencje. Lub jest bardzo religijny i wiara pozwala zachować mu zimną krew nawet w ekstremalnych sytuacjach. Ta umiejętność jest wysoce ponadprzeciętna, lecz nie nadnaturalna. Może stanowić źródło utrzymania postaci albo być nie do końca uświadomiona. Zawsze natomiast będzie ważną częścią jej charakteru. Nazwałem ją cechą specjalną i proszę, aby tak również zaznaczyć ją na karcie postaci. Traktujcie to w formie specjalnego atutu BG, czegoś jak as w rękawie, na który będzie można się powołać podczas problematycznych sytuacji.
Drugim aspektem, którego wymagam, jest traumatyczne wydarzenie z przeszłości, z którym nadal boryka się bohater. Pomimo wielu prób, nie potrafi od niego uciec, choć teoretycznie egzystuje całkiem normalnie. Taka postać nie musi być z miejsca zgorzkniała, a zamiast tego stale podejmować walkę o lepsze jutro. I znów mamy tu przykład Addingtona. Choć narracja zdaje się sugerować coś innego, nigdy nie pogodził się on ze stratą ojca i brakiem męskiego wzorca w życiu. Wręcz to neguje, choć fakt rzutuje na całe jego życie. Obydwa wspomniane elementy można łączyć - gdyby Elijah nie przeżył dojmującej straty, nigdy nie stałby się na tyle wrażliwy, aby pisać dobre wiersze.


Rekrutacja trwać będzie do końca listopada, a o wyborze zadecyduje jakość nadesłanych kart, więc kolejność zgłoszeń nie ma znaczenia. Nie wnikam w ilość napisanego tekstu. Lubię rozwinięte postacie, nad którymi ktoś dłużej posiedział, aczkolwiek czasem proste rozwiązania sprawdzają się równie dobrze.
Podczas rekrutacji można oczywiście zadawać pytania (najlepiej tutaj, chyba że kwestia dotyczy bezpośrednio danej postaci, wtedy proszę o pw). Najważniejsze z nich będę przyklejać do FAQ poniżej. W karcie postaci należy zawrzeć takie rzeczy jak imię, nazwisko, wiek, charakter, wygląd, życiorys. Poza tym wspomniana powyżej cecha specjalna oraz tragedia z przeszłości. Dobrze będzie także odnieść się do tego, jak postać dotychczas reagowała na powtarzający się sen z korytarzem i strażnikiem. Do tego proszę o zdjęcie/portret bez znanych aktorów bądź mangowych postaci. Przynajmniej raz dziennie będę tutaj zaglądać, a wszelkie przerwy postaram się zapowiadać.

„Dreamcatcher” ma być nie tylko sesją o koszmarach na jawie, ale także ukazywać pewną wędrówkę Waszych postaci. Czas więc na pierwszy krok…
 

Ostatnio edytowane przez Caleb : 07-11-2019 o 20:50.
Caleb jest offline  
Stary 07-11-2019, 15:27   #2
 
Caleb's Avatar
 
FAQ

Cytat:
Napisał GreK Zobacz post
Czy warto inwestować w znajomości postaci?
Czy zakładasz, że wyjeżdżamy na ten koniec świata i sami sobie musimy radzić?
Nie mam na myśli znajomości w samym Sionn, ale są telefony, internet...
Czy warto w coś inwestować, tego wprost Ci nie powiem. Specyfika sesji zakłada działanie na miejscu, ale kto wie, może jakiś znajomy pomoże na odległość.

Cytat:
Napisał GreK Zobacz post
Czy nasi bohaterowie już na początku przygody będą wykończeni psychicznie i niedospani jak sugerował wstępniaczek? Czy mogą być co najwyżej zaniepokojeni? Z jakim stanem psychofizycznym zaczynają?
Czują się normalnie, są dopiero na początku drogi, którą przedstawiłem w prologu. Sytuacja ich niepokoi, ale ich percepcja oraz stan fizyczny na razie pozostały bez zauważalnych zmian.

Cytat:
Napisał GreK Zobacz post
Jaką porę roku mamy?
Początek jesieni z ostatnimi podrygami lata. Pogoda w górach, wiadomo, może być różna.
 

Ostatnio edytowane przez Caleb : 17-11-2019 o 17:06.
Caleb jest offline  
Stary 07-11-2019, 17:38   #3
 
Pan Elf's Avatar
 
Zdecydowanie się zgłaszam. Jeszcze nie do końca wiem kim będzie moja postać, ale zaczynam intensywnie nad tym myśleć.
 
Pan Elf jest offline  
Stary 07-11-2019, 18:16   #4
INNA
 
Nami's Avatar
 
Cytat:
Opinii terapeuty nie zamierzał komentować nawet w myślach. Jedynym pożytkiem ze wspólnych spotkań było skierowanie do psychiatry
Taka ciekawostka: do psychiatry nie potrzebne jest skierowanie. To psychiatra daje skierowania do psychoterapeutów, psychologów itd.
Ja wiem, że to nie jest istotne, ale wydaje mi się, że fajnie takie rzeczy wiedzieć

Co do samej sesji, to muszę pomyśleć. Bo w horror zagrać chciałam, ale są u mnie z boku problemy innej natury.


EDIT: Zapomniałam pochwalić, że jak zawsze cudownie piszesz <3
 
__________________
Discord podany w profilu

Ostatnio edytowane przez Nami : 07-11-2019 o 18:19.
Nami jest offline  
Stary 07-11-2019, 20:16   #5
 
Asmodian's Avatar
 
Cytat:
Bo w horror zagrać chciałam, ale są u mnie z boku problemy innej natury.
Nami, nie daj się prosić

Pracuję nad KP i zgłaszam się.
 
__________________
Iustum enim est bellum quibus necessarium, et pia arma, ubi nulla nisi in armis spes est
Asmodian jest offline  
Stary 07-11-2019, 20:18   #6
 
kanna's Avatar
 
Ło, ło posypało świetnymi rekutkami, jak widzę

Współczesność i zwyczajna postać to mój ulubiony setting, gdyby jeszcze w Polsce się całość działa.. cóż, nie można mieć wszystkiego
Zgłaszam się, podeślę na dniach postać.



Cytat:
Napisał Nami Zobacz post
Taka ciekawostka: do psychiatry nie potrzebne jest skierowanie. To psychiatra daje skierowania do psychoterapeutów, psychologów itd.
Nie do końca tak jest, zależy, gdzie psycholog /psychoterapeuta jest zatrudniony: jeśli w służbie zdrowia, potrzebne jest do niego skierowanie (choć nie musi być od psychiatry, może być np. od lekarza pierwszego kontaktu) .
Jeśli w oświacie (szeroko pojętej) skierowań żadnych nie potrzeba.

 
__________________
A poza tym sądzę, że Reputację należy przywrócić.
kanna jest offline  
Stary 07-11-2019, 20:51   #7
 
Caleb's Avatar
 
Miło wiedzieć, że jest już odzew. Spokojnie twórzcie i czekam cierpliwie na KP.
 
Caleb jest offline  
Stary 08-11-2019, 12:11   #8
 
GreK's Avatar
 
Zainteresowany
Czy warto inwestować w znajomości postaci?
Czy zakładasz, że wyjeżdżamy na ten koniec świata i sami sobie musimy radzić?
Nie mam na myśli znajomości w samym Sionn, ale są telefony, internet...
 
__________________
Aktualnie gram w:
Dreamcatcher. Horror. Storytelling. Dokąd prowadzi tunel z koszmaru?
Atrofia Baydura. Postapokaliptyczny świat tonący w strugach deszczu.
GreK jest offline  
Stary 08-11-2019, 12:57   #9
 
Caleb's Avatar
 
Cytat:
Napisał GreK Zobacz post
Czy warto inwestować w znajomości postaci?
Czy zakładasz, że wyjeżdżamy na ten koniec świata i sami sobie musimy radzić?
Nie mam na myśli znajomości w samym Sionn, ale są telefony, internet...
Czy warto w coś inwestować, tego wprost Ci nie powiem. Specyfika sesji zakłada działanie na miejscu, ale kto wie, może jakiś znajomy pomoże na odległość.
 
Caleb jest offline  
Stary 09-11-2019, 12:21   #10
 
GreK's Avatar
 
Nigdy nie miałem cierpliwości do rekrutacji. To wyczekiwanie do ostatniego dnia...
KP poszło.
 
__________________
Aktualnie gram w:
Dreamcatcher. Horror. Storytelling. Dokąd prowadzi tunel z koszmaru?
Atrofia Baydura. Postapokaliptyczny świat tonący w strugach deszczu.
GreK jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168