Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-09-2021, 19:54   #1
 
Leoncoeur's Avatar
 
Zehn Kleine Jagermeister

Cytat:
Sukhumvit road, Bangkok
Mimo iż było około północy to wokół panował spory ruch, żeby nie powiedzieć – tłok. Chodniki zaanektowali na swoje stoiska tajscy handlarze starający się opchnąć przechodniom jakieś tandetne pamiątki, drobiazgi czy koszulki, a sama ulica ciągnąca się wzdłuż pylonów biegnącej wysoko linii skytrain-u, stała w korku. Nie dziwiłoby to w normalnych czasach, bo Bangkok nocą tętnił życiem i nawet koło pierwszej w nocy taksiarze odrzucali niektóre kursy wiedząc, że przebicie się pewnymi ulicami turystycznej części miasta jest skazane na porażkę... teraz zaś? Gdy manifestacje Tajów, czynione w trybie okupacyjnym, zawłaszczały część ciągów komunikacyjnych? Jak się wpieprzyło w korek to można było sobie jechać i z pół godziny na przestrzeni dwustu metrów.

Wadee włączył radio by przytłumić dochodzące zza winkla „umca-umca”, które leciało z Nana Plaza, jednego z największych zagłębi nightklubowych i kurwidołków w tej części Azji. Przyglądał się przy tym nocnemu życiu miasta przez okno swojej taksówki. Na ulicach stało sporo dziewczyn polujących na turystów, a w tej części arterii nietrudno było z pozycji „Faranga” naciąć się i trafić na ladyboy'a, bo w okolicach Nany było ich całkiem sporo. Jeden z nich był mocno rozpoznawalny po wzroście i specyficznych egzaltowanych ruchach dłoni, ale i tak zaczepił go/ją jakiś biały wchodząc w w jak się zdawało podrywo-trashtalk. A może nie naciął się jeszcze o tym nie wiedząc, tylko właśnie tego szukał?
Wadee zauważył jednak coś innego. Lekko otyły typ raczej zgrywał turystę. Miejscowi potrafili rozróżnić: totalnych świerzaków, tych co byli na końcu parotygodniowego tripa i coś załapali, tych co byli tu po raz któryś z rzędu i tych co mieszkali tu dłużej na stałe. W tym przypadku amator nocnych wrażeń bardzo mocno jawił się jako farang ostatniej z tych kategorii. Rozmowa nie trwała długo, ale wnikliwy obserwator mógł odnieść wrażenie, że dla zagadywanej laydyboy nie było to pierwsze spotkanie z tym osobnikiem. Co więcej... jawił/a się jako ktoś kto stoi tu na wyższej pozycji rozmowy z farangiem i to nie ze względu na negocjacje ceny.
Przynajmniej do czasu.
Biała furgonetka stojąca w korku dwa auta przed taksówką Wadee skręciła w Soi 3, boczną uliczkę od Sukhumvitu, na rogu której para rozmawiała, ale nie podjechała od razu dalej. Zatrzymała się zaraz po skręcie zasłaniając widok taksówkarzowi, po czym ruszyła w boczną uliczkę na full rozwalając w drobny mak stoisko z nightfood i potrącając turystę kupującego akurat szaszłyk z krokodyla. Po ladyboy i farangu nie było śladu.

Wadee zaklął z desperacją i wysiadł z samochodu aby rzucić się odruchowo w pościg. Wokół rozległy się co prawda krzyki i zapanował chaos, ale normalnie taksówkarz z Bangkoku nie reagowałby aż tak żywiołowo.
Inna sprawa gdy na twoich oczach ktoś porywa ci rodzeństwo proszące aby robić za zaplecze.
Wadee biegł dłuższą chwilę wzdłuż Soi 3, ale oddalająca się furgonetka nie dała mu żadnych szans.

Taj zakrzyknął w rozpaczy raz jeszcze. Nie ważne z kim, na jakim poziomie i w jakiej sprawie zadarło się w mieście, ofiary tak brutalnych porwań nie wypływały na wierzch, chyba, że jako organy.
„Jakby coś się spieprzyło, zadzwoń pod ten numer” - wspomniał słowa siostry (dawniej brata) i nerwowo zaczął przebierać palcami po smartfonie.
Cytat:
Siedziba „Pressing Inc.”, Frankfurt
- Mówiłem ci debilu, że zostawianie wszystkiego miejscowym to proszenie się o kłopoty.
- To zawsze lepsze niż wpuszczać tam kogoś kto jest nieobeznany.
- Jaques... Nasz kontakt zaczął grać we własną grę, nie można ufać lokalsom, oni zawsze będą szukać własnych korzyści. Taka mentalność.
- Pierdolisz, są ludzie pewni i...
- Sydney mówi z sensem, ostrzegał przed taką ewentualnością, Jaques. Twój pewny kontakt zjebał i zapewne już nie żyje. Uzgodniliśmy chyba wszyscy, że tak ważną sprawę stawiamy w opcji „miejscowych kontaktów” warunkowo i na próbę...
- Sylvia, do kurwy nędzy! Spuszczenie tam kogoś z firmy aby grzebali, to jakby nakleić im na plecach plakietkę z „odstrzel mnie”!
- Przestań pierdolić, bo Sylvia i Sydney mają rację. Wjebałeś nas w ślepą uliczkę.
- Sam jesteś kurwa, ślepa uliczka Mark, można...
- Zamknąć. Mordy. Wszyscy. Czworo. Co to jest bazar w Marakesh? Może komuś wciąż się wydaje, że pracuje w CNN i dziennikarstwo śledcze oznacza przyciśnięcie polityka w wywiadzie, albo monitoring twittera. My nie mamy mediów, my sprzedajemy im tematy, a to oznacza, że trzeba się ubabrać. Jak na celowniku jest pedofil, to ten chłopak z działu włoskiego ogoli nóżki i ryj po czym wskoczy mu do łóżka, a nie będzie przesłuchiwać zapłakane matki.
- Myślałam, że ustaliliśmy, że nie będziemy śmieszkować z fizjonomii Benevettiego...
- To porównanie Sylvia. Sytuacja dojrzała, zatem wysyłamy naszych. Nacisk na rozeznanie przez miejscowych zawiódł, czas na lojalność i motywację. Zresztą wciąż mamy tam lokalne kontakty. I to do ciebie, Jaques. Ty promowałeś działania w oparciu o tubylców, zatem stań na uszach organizując naszym zaplecze. Głosujemy. Decyzja musi być jednomyślna... ale jak ktoś się wyłamie, to ma dwa dni na przedstawienie planu awaryjnego w oparciu o nie mieszanie naszych reporterów w to gówno. Jak ten zawiedzie, to wylot z firmy. Kto jest zatem za?

1. ZKJ: ONE NIGHT IN BANGKOK (no może więcej nocy, jak dacie rade)

Ilość graczy: 1-2

System: Old WoD, ale tylko aby zaznaczyć motyw iż za real coś więcej się może kryć. Poza tym – typowa sesja mortali, więc jak WoD nie znasz/nie lubisz, to bez problemu, bo w sesji tego pewnie nie wyłapiesz. Z drugiej strony jak gracz/ka lub gracze WoD lubią i będą chcieli, to przemycę trochę niuansów mocniej, również w aspekcie lokalnego kolorytu kultury. W każdym razie postacie tworzone wg mechaniki oWod. W najprostszej wersji. Bez problemu jak ktoś nie grał – pomogę, albo nawet sam stworzę kartę mech w oparciu o opis postaci..

Fabuła: Globalna firma detektywistyczno-reporterska działa w aspekcie odkrywania mocniejszych tematów i sprzedaje je mediom. Jest trop, że mainstreamowy, globalny holding jest zamieszany w handel ludźmi w Tajlandii, ale śledztwo w oparciu o lokalne kontakty – zawiodło. Trzeba wysłać do tego dwójkę reporterów z firmy... Łatwo nie byndzi.

Postacie: Nie ma wymogu znajomości kraju lub realiów, ale musi być jeden ważny powód dla którego centrala wysłała do tej misji akurat was i to powód dosyć ważny. Wasza postać nigdy nie była w krainie uśmiechu, ale ma tam mocny kontakt (np. przyjaźń via net, ktoś z rodziny co emigrował)? Nie ma problemu. Jesteście reporterami globalnej firmy, która ma sporo ludzi – do tej misji wybrała osoby mające predyspozycje. Poproszę to w karcie postaci.

Mechanika: raczej storytelling posiłkowany oWoD (dla nie znających systemu – biorę to na siebie). Akcja raczej przy okazji, zależnie od działań waszych postaci, ale ten wątek ZKJ to tak trochę – im bardziej będziecie iść w sensację i akcję, tym bardziej realne, że jakiś Helmut z Hamburga będzie się cieszył z przeszczepu nerki.


Cytat:
Góra Ajusco, obrzeża Mexico City
Wiatr rozwiewał prochy wysypywane z urny, a grupa stojąca wokół milczała. Ciszę zakłócał tylko utwór Guns'n'Roses „Welcome in the Jungle”. Utwór w stosunku do którego zmarły pałał dzikim, choć nie do końca zrozumiałym afektem. Tak samo jak do tego miejsca. To tu zabrał swoją dziewczynę by wyznać jej miłość, to tutaj się oświadczył, tu zabierał też paru członków gangu na mocniejsze rozmowy, tutaj zabił też po jednej z takich rozmów policyjnego kreta, który wkręcił się w ekipę.
Powiedzieć, że był dobrym człowiekiem... cóż, kwestia interpretacji. Zastraszał, mordował, kradł, czynił wiele zła... a jednak wśród zgromadzonych czuć było przejmujący żal. Przez ostatnie trzydzieści lat dla wielu członków gangu był niczym ojciec i naciskany przez szefów z kartelu potrafił im powiedzieć, żeby spierdalali bo ma ważniejsze rzeczy do zrobienia. Po czym zabrać tu, na Ajusco chłopaka z gangu, który był rozbity psychicznie po śmierci jego siostry zniszczonej rakiem. Jeżeli coś spieprzyłeś/as, to był niczym gehenna, jeżeli był psychiczny dołek, to droga prowadziła w pierwszej kolejności do niego, nie do rodzonej matki.
A teraz jego prochy rozsypywały się na wietrze.

Meksyk był strefą wojny między kartelami, ale nie stolica (do niedawna...). Tam Panował „PAX CANCUN” zawarty ze dwadzieścia lat temu i wdrażany w życie przez lata, aż ostatnio Mexico City stało się oazą spokoju. Kartele nie wchodziły tu oficjalnie i swoje wpływy opierały na służącym im miejskim gangom. Tych w blisko 10 milionowym mieście (i 25 milionowej aglomeracji) było od chusteczki, a każdy miał swoich szefów którzy mieli własnych szefów a nitki prowadziły do kilku karteli działających w skali kraju. Ale był względny spokój, bo niesnaski ewoluujące czasem w kilkanaście trupów licząc z cywilami były owocami wojenek na dole, a nie odgórnych ambicji meksykańskich „władców marionetek”. Były ustalone strefy wpływów czy nawet procenty w udziale rynku przerzutu czy dystrybucji kokainy.
Był względny spokój.
Aż wszystko się kompletnie zjebało.

Około stu tysięcy funkcjonariuszy i wysłane im do pomocy pięćdziesiąt tysięcy gwardii narodowej nie potrafiło zapanować nad miastem gdy Mexico City stało się wybuchającym, mafijnym wulkanem. A wszystko przez jedną, mało znaczącą eksplozję w jednym z klubów golfowych. Traf chciał, że było to w trakcie odbywającego się tam spotkania najważniejszych miejskich szych służącym trzem z pięciu głównych karteli. Niewiele trzeba do wywołania otwartej wojny, szczególnie gdy góra odczytuje to jako atak i chce rewanżu, a gangsterskie, służące jej doły widzą to jako możliwość odegrania się w końcu na sąsiednim gangu, którego w ramach dyspozycji od kartelu mieli niespecjalnie ruszać.
Tak zginął ten którego dziś tu żegnano, zastrzelony po prostu na ulicy gdy niósł paczkę warzyw.

Zgromadzonych na Ajusco z nostalgii za szefem wyrwało ciche echo eksplozji, a w jednej z dzielnic Mexico City (widocznego z góry w swym całym ogromie) podniósł się słup dymu. Kanonady broni maszynowej i syren policji dochodzących stamtąd nie mogli słyszeć, jednak łatwo je było sobie wyobrazić, za dużo było tego ostatnio.
„Speedy Gonzales” noszący taką śmiechową ksywkę bo prędzej coś robił niż myślał, wyciągnął swojego glocka i wywalił cały magazynek w powietrze.
- Gloria de camaradas – zakrzyknął, a członkowie gangu spontanicznie wyciągnęli swoje klamki przyłączając się do kanonady.
Cytat:
Siedziba sztabu kryzysowego wojska i policji, Mexico City
Miasto funkcjonowało. Ludzie chodzili do pracy, pary flirtowały w kawiarenkach, a młodzież szalała w klubach czy kinach. Dzieci chodziły do przedszkoli i szkół, na targach wrzało i ludzie wykłócali się o parę peso. Sytuacji w Mexico City daleko było do klasycznej „strefy wojny”, aczkolwiek transportery opancerzone stojące na niektórych skrzyżowaniach i masa strzelanin wskazywały, że dzieje się źle. Jeszcze tydzień, miesiąc... jeszcze tysiąc trupów, jeszcze trochę poczucia bezkarności gangów i MC stanie się wizualnie Sarajewem z czasów wojny na Bałkanach. Szaleństwo implodowało na razie w światku przestępczym, ale zarażało, jak choroba zakaźna infekowała zwykłych mieszkańców wpędzając ich (na razie bardzo powoli) w socialny stupor. Być może wszystko się dało jeszcze ogarnąć.
- Kapitan Hellsca, mam informacje. - Rozmyślania Bernardo Suareza, szfa policji przerwało zameldowanie się podwładnego.
- Nie..., proszę cię, powiedz, że nie... - Suarez odwrócił się powoli omiatając oficera zmęczonym wzrokiem. Kapitan Hellsca przynosił mu informacje tylko jedne, przez dwa ostatnie dni. - Kto? - Bernardo zapytał ze zrezygnowaniem.
- Chico, dorwali go w domu.

Chico... Ponury i nie znający poczucia humoru operator jednostki specjalnej policji miał za sobą pięć lat służby. Suarez czuł się winny. Wprawdzie rozkaz dociśnięcia światka przestępczego dostał z góry, ale bezpośrednie rozkazy wydał sam. Po wybuchu w klubie golfowym AT-ciarze dojechali kilkanaście gangów eliminując ich znanych co ważniejszych członków, ale odpowiedź przyszła natychmiast. Może i światek przestępczy dostał amoku na punkcie rozwalania się nawzajem, jednak na policyjne akcje odwinął się zawodowo. Chico był szóstym członkiem elitarnej jednostki, który został zaszlachtowany w odwecie. We własnym domu. Wydawało się jakby w wojnie karteli opanowującej stolicę, służące im gangi poszły na wojnę ze służbami jakby przy okazji, ale bez pardonu.

Suarez przetarł twarz dłonią i przez myśl mu przeszło kto wszystkich wpierdolił w to gówno wrzucając granat w gniazdo szerszeni.

Nie wiedział, że w różnych częściach miasta, wśród osób po drugiej stronie barykady też po głowach przebiegały takie myśli. I że niektórzy już zaczęli to badać korzystając z mniej rozbudowanych zasobów i środków.

2. ZKJ: VAYAMOS COMPANEROS (albo „Boom, boom, ciao - zobaczymy)

Ilość graczy: 2

System: Old WoD, ale jak wyżej w „One night in Bangkok”.

Fabuła: Mexico City oszalało i implodowało wojną totalną tutejszych gangów będących na usługach kartelów, które w obrębie miasta do niedawna miały układ pokojowy. Na razie panuje amok, ale co poniektórym zaczyna świtać, że wyrzynanie się i prowadzenie aglomeracji ku permanentnej całkowitej strefie wojny to strzał w stopę dla wszystkich. Gdzieniegdzie parę osób oddolnie inicjuje śledztwo co i dlaczego się odjaniepawliło. Postacie graczy będą w takiej ekipie.

Postacie: Pełna dowolność. W Mexico City jest z pół miliona rdzennych amerykanów (licząc ścisłe miasto, a aglomeracja to jeszcze wincyj) – zatem jak celujecie w gang tupu: lokalny oddział yankeskich bikerów rodem z Synów Anarchii, to damy radę to dorzeźbić, aby miało to jakieś ręce i nogi. Odrzucam tylko te warianty gangów, co mają kulturowe czy inne sztywne powinności względem „góry”, która jest poza wpływami karteli (odpada zatem lokalny gang w ramach triady czy yakuzy), ale już jak się dogadamy, to da radę zrobić też Ruskich. Oczywiście lecę tu po bandzie spoza classic motive (meksykańskich band), aby pokazać że to możliwe, a nie by zachęcać do takich kwestii. Nie jest wymagane, aby obie postacie były z tego samego gangu, bo to może być współpraca dwóch względnie zsojuszowanych, różnych szajek nominujących kogoś od siebie do tandemowego śledztwa. Motywu ze scenki i „pogrzebu na Ajusco” nie musicie odnosić do własnych postaci, choć to wskazane, a jak mi dwie postacie wpadną z odniesieniami, ale z zupełnie różnych bajek, to już mój w tym ból głowy, aby to połączyć. Fajnie jakby chętni na ten wątek w zgłoszeniu w tym temacie dali od razu publicznie znać jaki klimat gangu chodzi po głowie, może się zgadacie już na etapie tworzenia postaci. Poza tym, w historii zawrzyjcie jedną bliską osobę (członek rodziny, małżonek, przyjaciel?) co już w tej miejskiej wojnie stracił życie. Mile widziane stworzenie sobie też w karcie krótko opisanych/zaznaczonych jedynie rzeszy NPC którzy są z wami związani. Rodzina, znajomi, kontakty. To wasze miasto, nie trafiliście tu nagle i znikąd.

Cytat:
Gdzieś w Kongo
- Sektor czysty – zabrzmiało w komunikatorze najpierw raz, a potem przyszły echa potwierdzeń wszystkich członków ekipy. Ale operator nie poruszył się wciąż skupiony na swojej strefie ostrzału, choć były w niej tylko trzy martwe ciała i masa potłuczonego szkła. Nowoczesne systemy wizyjne dawały obraz na różnych płaszczyznach, a po wewnętrznej stronie gogli wyświetlały się miniwidoki z kamer kolegów. W trakcie strzelaniny były wyłączone, by nie blokować kątu widzenia, włączenie ich było jedynym objawem pewnego rozluźnienia elitarnego komandosa.
- Delta, zajmij się rozkładaniem ładunków. Echo i Beta, na pozycje według planu „Świstak”. Charlie, dołącz do Alfy na stanowisko broni ciężkiej – OP grupy uderzeniowej wyrzucał z siebie rozkazy zapewne popijając kawę w miejscu dowodzenia akcją. - Bird 1, Bird 2, jaki jest status celu.
- Ano jadą se wesolutko... - droniarz odpowiedział lekko zblazowanym głosem. Chłopaki od sterowania maszynami z bezpiecznej odległości mieli wywalone na konwenanse i powagę sytuacji traktowali z mocnym dystansem.
- Tak wesolutko, jak cię zapinają w dupę koledzy? - nie wytrzymał „Beta”. Miał on jakieś świrowate podejście do traktowania akcji jak należy i podejście operatorów dronów niemożebnie go wkurwiało.
- Ocho, Bird 2, mamy smutaska na pokładzie – odpowiedział drugi droniarz.
- To nie tak, Bird 1 – w komie rozległ się głos „Fokstrota” cały czas siedzącego na swojej snajperskiej pozycji. - Jak nam śmieszek wesolutko spierdoli sprawę, to wszyscy mu zrobimy wesolutko Brokeback Mountains.
- Ja nie – odezwał się Echo. - Ale będę kręcił i skoszę działkę od Pornhuba.
- Dobra bando waginosceptyków, popieścicie się po akcji. - OP uciął wszelkie dyskusje. - Zamknąć mordy i czekać. Bird 1, aki jest status celu?
- 5 kilometrów, prędkość 50km/h, trzy dżipy, cztery ciężarówki, odczyty dają jakieś 51 osób.
- Delta, jak ładunki?
- Kończę tu sobie, wesolutko...

Ekipa nie była do końca normalna.
W jednorodnych, zorganizowanych jednostkach specjalnych i tak przebijał się pewien luz w podejściu do niebezpieczeństwa, ale wśród zbieraniny operatorów robiących na rachunek prywatnego holdingu najemniczego... ciężko było o dyscyplinę. Jednak każdy z nich wolałby wyskoczyć z tymi tutaj w samych portkach i dubeltówka, niż uczestniczyć w zorganizowanej akcji SEALS. Co prawda Triple Canopy zatrudniał osoby na różnym poziomie ogaru, ale do najtrudniejszych misji kierował pracowników dla których rozpieprzyć ochronę złożoną z dwudziestu osób willi-fortecy to było jak odebranie dziecku lizaka. Pół setki nadciągających gości uzbrojonych po zęby było ciekawym wyzwaniem, ale nie na tyle by nie pożartować w szczelnie chronionych szyfrowo komunikatorach.

- Bird 1, Bird 2, potwierdzam kod czerwony. Żeby kurwa była jasność. Over. - OP rozłączył się kreując tym samym kilka przekleństw.

Wedle odprawy kod czerwony oznaczał prowadzenie akcji do końca środkami bezpośrednio-konwencjonalnymi. Czyli „ptaki” nie mogły użyć rakiet póki przynajmniej połowa operatorów oddziału była „na chodzie”. Zlecenie był na rozjebanie celów 'na miękko' aby zwalić wszystko na lokalną wojenkę i nie zostawiać śladów użycia środków nieosiągalnych dla lokalnych kacyków. Dopiero gdy miało się jebać 'birdy' miały zacząć na ostro, aby nie dopuścić do odkrycia kto tu szalał.
- No toście wykrakali złamasy, będzie wesolutko – w komie odezwał się Echo, ze swoim charakterystycznym sarkastycznym tonem.
Cytat:
Siedziba jednostki specjalnej Triple Canopy Inc.,Gdzieś w Kanadzie
Cytat:
- (…) POWODZENIA.
Mężczyzna spojrzał ostatni raz na wiadomość wyświetlającą się na komunikatorze i zaraz otworzył załącznik. Wcześniej kilkakrotnie sprawdził bezpieczeństwo połączenia i swojej stacji roboczej używanej tylko i wyłącznie do kontaktów-zleceń.
Brazylia. Amazonia... ciekawy cel. Dopiero jak przejechał wzrokiem po szczegółach to zrozumiał czemu kontrakt miał (jak się zdawało) w kwestii funduszów na misję o jedno zero za dużo.
- Oż ty w chuj... - mruknął do siebie. Ale jednocześnie zaczął intensywnie myśleć, a na platformie wewnętrznej wywołał dział planistów.
Do tej roboty musiał wybrać najlepszych, zaczął przeglądać akta pracowników
3. ZKJ: BROTHERS IN ARMS (po grób, czyli za 3... 2... 1...)

Ilość graczy: 2(3) – sesja jest dla pary najemników, ale tu jestem skłonny dopuścić trzecią osobę jak dostanę trzy karty z których prędzej przez okno wyrzucę swojego kota niż ją z sesji.

System: Old WoD, ale jak wyżej w „One night in Bangkok”. Jednakże w tym wątku dopuszczam zmianę mechaniki, jak będzie ku temu mocna chęć wszystkich przyjętych do tej sesji. Zaproponujecie coś lepszego na czystą akcje – pomyślimy. Jednak w przypadku crossu z „One Night” lub „Vayamos” - będzie transmisja na oWoD. Nie wiem czy do tego dojdzie, nie wykluczam.

Fabuła: Elitarni kontraktorzy ze specjalnej grupy prywatnego holdingu najemniczego mają szturmnąć cel w dżungli Amazonii. Zapowiada się mrraaau!... ale szczegóły zlecenia jakie przedstawione zostaną na odprawie w sesji szybko zmienią „mrrau” w „o kobieta obyczajów niezaciężkich”. Łatwo nie będzie.

Postacie: Jesteście elitą. Szeregowi operatorzy SAS, SEALS, GROM (wstaw inne zbitki liter, poza YMCA) to dla was miękkie faje. Jakiś czas temu zaczęliście pracować dla Triple Canopy i dostaliście się do tajnej jednostki specjalnej tego najemniczego holdingu. Chętnie poczytam kilka przykładów misji w jakich braliście już udział. Nie powinniście być jednak na full wyprani z człowieczeństwa. W sensie - możecie – nie ma problemu, ja niczego nikomu nie bronię, ale... no żeby potem była jasność, że to była wasza decyzja.
Macie do dyspozycji wszelką technologię wojskową i high tech, które zmieszczą się w plecaku typu stelaż. Oczywiście kompletowanie ekwipunku będzie dopiero po „odprawie” w sesji, ale chciałbym zasygnalizować już teraz jakie będziecie mieli zaplecze techno. Kmińcie sobie. Ba! Jak ktoś mi da przykład jakiejś techno co normalnie jest niby nie w użyciu, no ale wojskowa to istnieje po cichu – pogadamy, będę się zastanawiał i może przepuszczę.
Ważne jest to byście byli otwarci na jeden, czyście braterski (lub love) związek z drugą postacią, co się do sesji dostanie. To sobie ustalicie sami co jak i dlaczego jak zostaniecie przyjęci. To czysta action story i nie a tu miejsca na niesnaski. Jesteście brothers in arms. Dlatego osobom nastawionym na koncepty postaci „solo uber ales” serdecznie w tym wątku dziękuję.



KWESTIE OGÓLNE
Storytelling.
Im ktoś się w nim lepiej czuje tym fajniej. Nie będę tu wymagał ścian tekstu, ale jakaś samemu inicjowana interakcja ze światem jest więcej niż mile widziana.
Lubsiz pisać i kreować – będziesz miał/a ku temu możliwości w skali większej niż w wielu sesjach. Jestem przygotowany na to, że w wielu aspektach to ja się będę dostosowywał do tego co stworzysz Ty, a nie odwrotnie. Poza główną linią fabuły ofc. Sandbox i openspace na full.
No chyba, że będziesz kreować seryjne wygrane w totka swojej postaci, to ją w końcu ujebię :P

Zresztą to będzie różne dla każdego z trzech wątków. Wątek reporterów w BKK najwięcej nastawiony na spontaniczne tworzenie tła również po stronie graczy (nawet jak to dla nich baza obca – nie będzie problemu), wątek w Mexico City naturalnie przykrywać będzie akcja (choć tworzenie tła mile widziane), ale jak mi ktoś w wątku najemników sieknie ścianę tekstu o wyciu makkaka w amazońskiej dżungli to nam wszystkim eksplodują mózgi, tam będziemy się głównie lać

Nie daję pkt. na tworzenie postaci. Opiszcie słowami w czym jest dobra, w czym słaba, etc.
Mechanicznie postacie będą tworzone dopiero u zakwalifikowanych graczy (szczególnie, że dla chętnych nie zaznajomionych w oWoD i nie chcących się w tym babrać sam kart mech rozpiszę dając jedynie do konsultacji). Chcę na początek opis i samo gęste. Cyferki potem.
Możecie się posiłkować tym: https://kartmistrz.pl/system/wampir/ by ogarnąć jakie atrybuty, czy umiejętności wyeksponować.

No i last but not lest: to naprawdę nie będzie spacer. Serio.
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 07-09-2021, 20:10   #2
 
Lord Melkor's Avatar
 
Jak znajdę czas (raczej w drugiej połowie września bo teraz jestem na urlopie) to scenariusz 1 lub 2 by mi się podobał. Chyba 1 nawet bardziej.

W jakim zakresie planowane jest wprowadzanie elementów nadnaturalnych ze Świata Mroku?
 
Lord Melkor jest offline  
Stary 07-09-2021, 20:15   #3
 
Leoncoeur's Avatar
 
W zadnym, lub niedostrzegalnym. Chyba, że 100% ekipy danego wątku chce i lubi oWoD, to będzie tego wincyj.
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 07-09-2021, 20:49   #4
Adr
RPG - Ogólnie
 
Adr's Avatar
 
Rozważam tylko wątek nr. 1

Leon polecasz jakieś materiały na temat Bangkoku, bo ja lubię poczytać przed sesją o miejscu akcji. Oczywiście zrobię również swoje przeszukiwanie netu, ale może masz coś wartego uwagi jakby co to daj linki tu albo na PW.
 
Adr jest offline  
Stary 07-09-2021, 21:08   #5
 
merill's Avatar
 
Czy znajdzie się chętny/chętna żeby stworzyć jakiś ciekawy duet do wariantu nr 3 - Brothers in Arms?

Pozdrawiam merill
 
__________________
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu, morderco krwawy tłumu naszych braci, Czekamy ciebie, nie żeby zapłacić, lecz chlebem witać na rodzinnym progu. Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco, jakiej ci śmierci życzymy w podzięce i jak bezsilnie zaciskamy ręce pomocy prosząc, podstępny oprawco. GG:11844451
merill jest offline  
Stary 07-09-2021, 21:20   #6
 
Leoncoeur's Avatar
 
@Adr jasne, coś mogę podesłać, ale daj mi znać na priv jakiego typu info głównie chcesz
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 11-09-2021, 12:23   #7
 
Ribaldo's Avatar
 
Potwierdzam swoje zainteresowanie wątkiem z Bangkoku.
Pomysł na postać mam już w głowie, muszę to tylko zmaterializować w postaci KP.
 
__________________
I never sleep, cause sleep is the cousin of death
Ribaldo jest teraz online  
Stary 13-09-2021, 19:07   #8
Adr
RPG - Ogólnie
 
Adr's Avatar
 
Cytat:
Napisał Ribaldo Zobacz post
Potwierdzam swoje zainteresowanie wątkiem z Bangkoku.
Cieszę się, że jest zainteresowanie. Ja wysłałem wstępny szkic postaci, dopracowuje szczegóły w najbliższych dniach mam zamiar skończyć pisać historię postaci.

Leon, co do mechaniki to liczę na twoją pomoc.
 
Adr jest offline  
Stary 13-09-2021, 19:23   #9
 
Leoncoeur's Avatar
 
@Adr
Potrzebujemy jeszcze 3 graczy.
Dwie osoby na Meksyk i parę dla merilla
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 13-09-2021, 20:36   #10
 
Lord Melkor's Avatar
 
Cytat:
Napisał Leoncoeur Zobacz post
@Adr
Potrzebujemy jeszcze 3 graczy.
Dwie osoby na Meksyk i parę dla merilla
Czyli miejsc na Bangkok już nie ma?
 
Lord Melkor jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:50.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168