lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Warhammer (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-warhammer/)
-   -   [WH II ed] Wieże Altdorfu (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-warhammer/12638-wh-ii-ed-wieze-altdorfu.html)

Kerm 14-06-2013 14:38

Światło, dużo światła, zdecydowanie za dużo światła, jak na tę porę dnia. A raczej nocy.

Gotfryd zamrugał oczami, by przyzwyczaić się do nagłej zmiany oświetlenia. Nie miał pojęcia, kto i jak zdziałał tyle dobrego, ale nie zamierzał tracić wyśmienitej okazji.
Zaatakował najbliższego zwierzoczłeka, chcąc jak najszybciej wykorzystać oszołomienie potwora. Miał nadzieję, że atak z zaskoczenia da mu zdecydowaną przewagę i pozwoli wykończyć choćby jednego przeciwnika.

kymil 14-06-2013 15:43

Markus dobiegł do wozu a za nim sunęła czerń zwierzoludzi.

- Bi! Zabij skurwysyna! - zapiał cyrulik niczym kogut o brzasku, wymachując przy tym wściekle brzeszczotem. Finezja i fechtunek zeszły na dalszy plan. Trzeba było walczyć o życie.

Światło błysnęło, nieomal oślepiając Oppela. Dojrzał jednak, że Gotfryd ruszył do ostatniego rozpaczliwego kontrataku.

- Poczekaj na mnie najemniku
- zawył Markus i podążył za kompanem. - Jak zginąć to nie samotnie - ostrze Middenheimczyka zbiło jedną z kosmatych łap mierzących w plecy Zedelina. - I rycerz dupa, gdy wrogów kupa!

Komtur 16-06-2013 21:49

Gaston miał jeszcze kilka butli w zanadrzu, ale niestety nie było czasu już ich użyć. Zwierzoludzie zaczęli przedzierać się przez linię wozów i ogień mógł spalić nie tylko atakujących, ale i obrońców. Szczęściem okazało się, że mieli w swych szeregach potężnego maga, a przynajmniej tak się "Czarnemu" wydawało. Odganiając się okutą pałką od nacierających bestii, cofał się w kierunku czarodzieja, wolał być blisko niego gdy uwolni zaklęcie, miał dziwne wrażenie że mógłby przez przypadek stać się jego ofiarą.

Sierak 17-06-2013 08:58

Magnus przez moment stanął patrząc się jak zaczarowany na płomienne halo dryfujące gdzieś w okolicach Wolfganga Frugela. Na magii nie znał się wcale, a wcale i nie przeszkadzało mu to dostrzec że zwierzoludzie jak na komendę zatrzymali się niepewni, z zachwianym morale. To była ich szansa na kontratak, miecznik poprawił chwyt na rekojeści ostrza i rzucił okiem na mocowanie tarczy, po czym rzucił się do przodu na oszołomionego przeciwnika.
- Atakujcie póki stanęli! - Krzyknął co sił w płucach siekając najbliższe, futrzaste mięcho i szukając wzrokiem kolejnego celu.

SyskaXIII 17-06-2013 17:52

Tak szybko jak teraz to obecny kapłan nie miał jeszcze możliwości uciekać przed czymkolwiek. Wydawałoby się, że jest szybszy niż koń jednak zwierzoludzie deptali mu po piętach. Zwłaszcza ci z kopytami zamiast nóg. Przed utratą głowy lub posiadaniem ozdoby w plecach ocalił go wślizg na brzuchu, który wykonał aby szybciej znaleźć się w obozowisku. Gdy tylko wstał i od razu dostrzegł, że potwory zaczynają dostawać się do środka przechodząc pod wozami.

- Nie dajcie żadnemu tutaj wpełznąć! - wykrzyczał i zabrał się za miażdżenie głów wszystkim tym, którzy odważyli się wychylić spod wozu.

Nerwowy napad został spowolniony przez jednego z podróżnych, który nagle okazał się magiem. - Nie wiem skąd to znasz drogi panie ale dobra robota! Nie przestawaj! - Zawołał Dieter do Wolfganga po czym wrócił do dalszego wyszukiwania przeciwników chętnych do posiadania niezbywalnego tatuażu Sigmara na głowie lub innej części spaczonego ciała.

AJT 17-06-2013 18:46

Engelbert również miał zamiar wykorzystać nagły zwrot sytuacji. Skłamałby, jakby rzekł, że wywróżył coś takiego, co się właśnie stało. Skłamałby, gdyż nie przypuszczał, że wśród nich podróżuje ktoś potrafiący robić takie sztuczki. Dobre to i fajne, ale mógłby wcześniej wykorzystać swe czarcie moce, a nie dopiero teraz, jak już ich prawie wybito. No nic, nie pora teraz na rozmyślanie. Engelbert obrał najłatwiejszy cel i ponownie wystrzelił.

wysłannik 17-06-2013 22:08

Sytuacja wydawała się beznadziejna. Zwierzoludzi było po prostu zbyt wielu. Magnus miał wrażenie, że to już koniec. Jednak do końca było daleko. Szale zwycięstwa, albo przynajmniej jakiejś nadziei na nie, dał nagle jeden z podróżnych, Wolfgang. Magnus nie spodziewał się takiej pomocy, ale zastanawiał się dlaczego Wolfgang zareagował tak późno, dlaczego wcześniej nie zaatakował zwierzoludzi. Magnus miał dziwne wrażenie że owy czarodziej nie chciał pokazywać kim jest ale sytuacja go do tego przymusiła, ale skoro nie chciał mówić i pokazywać wcześniej kim jest, to musiał mieć jakiś powód. Jaki? Tego nikt nie wiedział. Natomiast w obecnej chwili Raufer wiedział coś innego, wiedział że nadeszła chwila by działać. I tak też zrobił. Błyskawicznie poderwał się na równe nogi, chwycił za miecz i doskoczył do pierwszego oszołomionego zwierzoczłeka.

xeper 18-06-2013 14:51

Nastroje zmieniły się diametralnie. Jeszcze przed momentem wszyscy byli przekonani, że zaraz umrą rozszarpani przez zwierzoludzi. Teraz z krzykiem rzucili się na potwory i zaczęli je rąbać bez opamiętania. Nawet jednooki niziołczy kupiec wychynął spod wozu i dźgał przeciskającego się obok niego zwierzoczłeka długim nożem. Na samym środku areny utworzonej przez wozy stojące w czworoboku znajdował się czarodziej. Wolfgang Frugel rozłożył szeroko ręce, na końcach których płonął ogień, zupełnie nie czyniąc mu krzywdy. Jego głowę spowijała ognista korona, na którą zwierzoludzie patrzyli jak zaczarowani.

Gotfryd doskoczył do tępo gapiącego się zwierzoczłeka o wilczej głowie i dwukrotnie jego miecz posmakował krwi potwora. Bestia zawyła wilczo i padła martwa na ziemię. Na miejsce powalonego potwora zjawił się kolejny, który właśnie zeskoczył z wozu. Świsnęło stępione ostrze dwuręcznego miecza. Gotfryd aż ugiął się, gdy podniesiona tarcza przyjęła cios. Obok Gotfryda zwijał się Markus, nie tak wprawny we władaniu mieczem ale równie skuteczny. Koziogłowy stwór ryknął z bólu, gdy ostrze dzierżone przez cyrulika ominęło zastawę i głęboko rozorało mu biceps. Zwierzoczłek odciął się Markusowi, który zrobił coś, co z braku innych nazw można by nazwać unikiem. Ważne, że udało mu się zejść z linii ciosu.

Tymczasem gdzieś z tyłu Wolmar wpatrywał się w ciemność, starając się wypatrzyć widzianą chwilę wcześniej postać. Niestety nie udało mu się, więc zawrócił i zaczął szyć z łuku w plecy atakujących obozowisko zwierzoludzi. Było ich tylu, że nie był w stanie chybić. Dwie strzały ugrzęzły w kosmatych, zmutowanych cielskach, a potwory nawet nie zwróciły uwagi, że ktoś atakuje je z tyłu.

Gaston zmierzający w stronę maga, nie mógł sobie poradzić z atakującym go zwierzoczłekiem. Pałka okazała się mało skuteczną bronią, która za nic nie chciała spotkać się z ciałem potwora. Ten wykorzystał okazję i włócznia wbiła się w ciało Zwarta. Na szczęście niezbyt dla niego groźnie.

Znacznie lepiej szło Magnusowi. Doskoczył do przebiegającego w pobliżu zwierzoczłeka i dwoma, krótkimi, precyzyjnymi ruchami pozbawił go życia. Odwrócił się w samą porę, aby stawić czoła dwóm kolejnym. Cios pierwszego przyjął na tarczę, drugiego uniknął, sam niemalże tracąc równowagę.

Sigmar z pewnością nie patrzył teraz na to co działo się na leśnej drodze. Dieter zaatakował, chcąc odcisnąć piętno swego boga w zmutowanych ciałach, ale pozbawiony opieki Młotodzierżcy zaledwie zdołał trafić jednego ze zwierzoludzi w trzymany przez niego stalowy buzdygan. Broń zadźwięczała głucho i zwierzoczłek zaatakował kapłana. Na szczęście dla niego wibracje w jakie wprawiony był oręż spowodowały, że trudno mu było celnie uderzyć i chybił.

A Engelbert strzelał jak szalony. Dystans był tak krótki, że nie dało się chybić. Pocisk przeleciał kilka stóp i wbił się głęboko w pysk małego zwierzoczłeka, który właśnie przygotowywał się do skoku ze szczytu wozu. Bestia zawyła i spadła na ziemię. Akurat w pobliże rannego Pietera, który wysunął się zza wozu i uderzeniem pałki dobił potwora.

Magnus Raufer uderzył w dół, wprost w zwierzoczłeka, który akurat zdołał przecisnąć się między dwoma wozami i był całkowicie nieprzygotowany do walki. Mocne cięcie ześlizgnęło się po kolczudze w jaką ubrany był stwór, ale Magnus poprawił drugim ciosem. Ten był znacznie skuteczniejszy, pozostawiając w boku potwora głęboką dziurę. Toporzysko stwora, który pojawił się niezauważenie obok Magnusa tylko świsnęło i wbiło się głęboko w drewno burty wozu – stwór chybił.

Na stojącego na wozie Sigfrida rzuciły się trzy potwory. I strażnik dróg miał możliwość zranienia tylko jednego. Potem wszyscy, w wielkiej, bezwładnej mieszaninie kończyn i ciał runęli z wozu na ziemię. Spadli na zewnętrzną stronę i po chwili dał się słyszeć śmiertelny wrzask zarzynanego strażnika. Nikt nie mógł mu pomóc...

W końcu Wolfgang uwolnił moc. Potężna ognista kula wystrzeliła z jego rąk i trafiła w trzech zwierzoludzi znajdujących się na wozie z kapustą. Beczki eksplodowały, a potrzaskane klepki tylko spotęgowały efekt ognistego uderzenia. Po zwierzoludziach nie było śladu, a wszystko wokoło pokryte zostało parującymi nitkami kiszonej kapusty.

Zwierzoludzi zrobiło się jakby mniej...

Kerm 18-06-2013 16:55

- Dzięki ci, Myrmidio. - Gotfryd na sekundę uniósł oczy ku niebu, w podziękowaniu za kolejne chwile ofiarowanego mu życia.
A potem nie było już czasu na dalsze rozmyślania. Co prawda jeden zwierzoczłek padł u stóp najemnika, ale zostało jeszcze wielu, zbyt wielu jak na gust Gotfryda.

Odruchowo przymknął oczy, gdy na jednym z wozów wybuchła ognista kula.
Ktoś się wścieknie, pomyślał Gotfryd gdy dokoła rozszedł się zapach kiszonej kapusty.
Szybko jednak otrząsnął się z szoku wywołanego nadzwyczajnymi efektami wizualnymi i zapachowymi i zaatakował kolejnego zwierzoczłeka. Najbliższego, jaki znajdował się pod ręką.
Najlepiej, gdyby był obrócony plecami.

Sierak 19-06-2013 09:10

Magnus odpierając uderzenia dwójki kolejnych przeciwników zrobił krok w tył zapewniając sobie punkt oparcia, po czym upewniając się że nic nie zajdzie go od tyłu ruszył do kontrataku wyprowadzając dwa szerokie cięcia w poziomie. Przy odrobinie szczęścia któregoś uda mu się trafić, chodziło jednak o stworzenie odrobiny dystansu między sobą, a walczącymi których z sekundy na sekundę przybywało.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:14.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172