Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Systemy RPG > Artykuły Historyczne
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Szpony Czarnego Smoka<!-- google_ad_section_end -->
Szpony Czarnego Smoka
Autor artykułu: Kelly
04-02-2009
Szpony Czarnego Smoka

Rewolucja Meji 1868 roku okazała się być przełomem, który przyniósł zasadnicze zmiany geopolityczne nie tylko w samej Japonii, ale w całym rejonie dalekowschodnim. Japonia Edo, kraj niemal odizolowany od świata, w epoce Meji nowocześniała błyskawicznie, biorąc wzorce z przodujących potęg gospodarczych świata. Na tle feudalnej Korei oraz wielkich, lecz słabych i prymitywnych Chin, japoński tygrys wyróżniał się zdecydowanie na korzyść. Wprawdzie z krajami Europy oraz USA nie mógł się jeszcze równać, jednakże w jego bezpośredniej bliskości leżały wyłącznie państwa słabe, za to niezwykle bogate, dzięki zasobom naturalnym oraz ludności, która mogła stanowić tanią siłę roboczą i wspaniały rynek zbytu. Jeszcze w 1871 roku rząd cesarski Japonii podpisał z Chinami traktat pokojowy, którego fragment brzmiał:

"We wszystkim, co dotyczy posiadłości terytorialnych każdej ze stron, oba rządy zwracać się będą do siebie z należną uprzejmością bez jakiegokolwiek naruszenia lub zamachu na prawa każdej ze stron, by pokój miedzy stronami był zawsze nienaruszalny."

Szybko okazało się jednak, że traktat zupełnie nie współgra z rzeczywistymi zamiarami żywionymi przez znaczną część elit japońskiej władzy. Japonia zaczęła zagarniać tereny należące do Chin lub bezpośrednich wasali Chin, nie przejmując się słabymi protestami Pekinu. Zajęte zostały w 1872 roku wyspy Riukiu.



Cesarzowa Cixi oraz damy dworu, która na przełomie wieku XIX i XX kierowała polityką Chin
Zdjęcie z The Dowager Empress Cixi, Tzu Hsi

Władca tego kraiku został zatrzymany w Japonii, a same wyspy ogłoszono nową prefekturą. Także wojska cesarskie zostały wprowadzone 1879 roku na Tajwan i chociaż później Japończycy wycofali się stamtąd, rząd pekiński kierowany przez cesarzową Cixi, musiał zdrowo za to zapłacić. Kontrybucja narzucona Chinom wyniosła 500 tys. taeli.

Także zawarty 1976 roku traktat koreańsko - japoński wyjmował Koreę spod władzy Chin. Przez 20 lat, aż do układu Weber - Komura, Japonia kierowała Koreą samodzielnie, dopiero niniejsze porozumienie przekazało część wpływów Rosji.



Japońscy żołnierze na ulicach Inchon w 1904 roku
Zdjęcie z http://www.gkn-la.net/master_timeline.htm

Olbrzymie sukcesy uwidaczniające jednocześnie słabość przeciwników wskazały drogę, która, dosyć paradoksalnie, zawiodła Japonię ostatecznie do klęski podczas II wojny światowej. Była to ekspansja zakładająca uzyskiwanie celów drogą polityczną, jak i militarną. Wiele lat później cele te uszczegółowił oraz nazwał po imieniu baron Geiichi Tanaka, generał oraz premier, uważany za jednego z "jastrzębi". Podczas tajnej narady w 1927 roku przedstawił wybranemu gronu polityków, przemysłowców i wojskowych program polityczny zakładający opanowanie całej Azji, a nawet części Europy. Pierwszym etapem owego programu miło być podbicie Chin, szczególnie zaś Mandżurii oraz Mongolii. Baron Tanaka przy tym zakładał konieczność konfliktu zbrojnego z państwami Europy mającymi swoje interesy w Chinach oraz Rosją.



Tanaka Giichi, statua w Hagi
Zdjęcie z www.japanesehistory.de - Personal Homepage of Sven Saaler

Sformułowanie owego planu w latach XXX-tych nie stanowiło jednak jakiegoś przełomu ideologicznego. Było to dobitne wyrażenie tego, czego pragnęła znaczna część japońskich elit politycznych od roku 1868. Działania tych ludzi doprowadziły jeszcze pod koniec XIX wieku do wybuchu wojny japońsko - chińskiej. Dokładnie w 1894 roku. Walki zakończyły się klęską Chin, które w 1895 roku traktatem w Simonoseki zrzekały się Tajwanu, potężnego kawałka Mandżurii, Peskadorów oraz kilku mniejszych regionów. Ponadto rząd pekiński uznawał w nim niepodległość Korei i zobowiązywał się zapłacić kontrybucję wielkości prawie 7,5 tysiąca ton srebra, co równało się niemal pięcioletniemu budżetowi Japonii. Dopóki owa kontrybucja nie zostałaby zapłacona, Chiny miały się przekazać Japończykom port Weihaiwei. Jednakże nacisk ówczesnych mocarstw spowodował, że Japonia musiała nieco zrewidować swoje apetyty na ziemię. Następna wojna, rosyjsko - japońska, usankcjonowała ostatecznie Mandżurię, jako obszar należący do sfery wpływów cesarstwa.

Kolejny etap tej gry to działania podczas pierwszej wojny światowej. Zagrały tutaj dwa elementy: mocarstwa ówczesnego świata były zaangażowane w Europie, Azja zaś została chwilowo odsunięta na plan dalszy, swoje tereny w Chinach posiadali Niemcy, co pozwoliło Japończykom zająć je mając jaką taką akceptację Brytyjczyków oraz Amerykanów. Wynikiem owej operacji było przejęcie przez Tokio większości prowincji Shantung. Następnym krokiem rządu japońskiego było wystosowanie ultimatum, w którym przedstawiono Republice Chińskiej 21 żądań, które, w skrócie, oznaczały przekazanie Japonii kierowania polityką oraz gospodarka Chin. Dopóki trwały walki w Europie, światowe mocarstwa zostawiały Japonii wolną rękę, ograniczając się niekiedy do gestów protestu, które Tokio zasadniczo ignorowało. Wydawało się w tej sytuacji, że polityka siły potwierdzi swoją skuteczność. Jednakże, gdy wojna europejska skończyła się, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania oraz Francja zaczęły ostro stopować zapędy samurajów. Kończąca wojnę konferencja w Wersalu, która miała przypieczętować zdobycze Japonii, okazała się, delikatnie mówiąc, porażką. Wprawdzie kierowana przez Makino Nobuakiego delegacja tokijska uzyskała zgodę na 99-ioletnią dzierżawę wysp na Oceanie Spokojnym, będących dawnymi koloniami niemieckimi, jak Karoliny, Wyspy Marshalla, Mariany oraz zdołała wywalczyć pewne koncesje w Chinach, ale wyrażenia zgody na ustanowienie specjalnej sfery wpływów Japonii w Mandżurii nie było. Kolejną porażka polityczną Kraju Kwitnącej Wiśni było odtworzenie konsorcjum czterech państw, z inicjatywy USA, zajmującego się ekonomicznymi i politycznymi aspektami współpracy politycznej i ekonomicznej z Chinami. W jego skład wchodziły Japonia, Stany Zjednoczone, Francja oraz Wielka Brytania. Konsorcjum w 1921 roku, głosami Francji, USA oraz Wielkiej Brytanii, stwierdziło, że także prowincje północne, czyli Mandżuria i Mongolia Wewnętrzna, jako część nieodłączna Chin, nie są wyłączone spod jego sfery wpływów. Tymczasem Japonia, traktowała te ziemie już niemal jako swoje, nie życząc sobie, by jakiekolwiek instytucje międzynarodowe krępowały ją na tym obszarze. Jednakże zdecydowana postawa pozostałych państw, potwierdzana notami poszczególnych rządów, wymusiła na Tokio ustępstwa. Dosyć niejednoznacznie dla Tokio zakończyła się interwencja we Władywostoku podczas rewolucji rosyjskiej. Chociaż armia cesarska ewakuowała się stamtąd dopiero w 1922, już rok wcześniej widać było, że będzie niezwykle trudno spełnić wojskowe cele misji, czyli wsparcie działań białych przeciwko czerwonym. Aczkolwiek z drugiej strony, postawa Kraju Kwitnącej Wiśni wskazywała na solidarność Japonii z innymi krajami, które ówcześnie przeciwstawiały się przewrotowi w Rosji. Kolejnym ważnym elementem układanki międzynarodowej tego okresu dziejów była konferencja waszyngtońska poświęcona utrzymaniu status quo na morzach. Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania zaproponowały Japonii traktat, który przewidywał ustalenie wielkości jej floty pancerników na poziomie 60% każdego z obydwu ww. krajów. Nacisk polityczny sprawił, że Kraj Kwitnącej Wiśni wyraził zgodę na tą ofertę, odbiegającą znacznie od swoich oczekiwań. Jednakże była to dla rządu cesarskiego niezwykle gorzka pigułka do przełknięcia. Podobnie miała się sprawa Chin.



Chiang Kai-shek w Lushan w 1937 roku
Zdjęcie z Second Sino-Japanese War Summary and Analysis Summary

Uczestnicy tejże konferencji wyrazili deklarację realizowania polityki tzw. otwartego rynku w Chinach, co najbardziej uderzyło w Japonię, która mimo wspomnianego wyżej układu wersalskiego, zdołała zachować poważne wpływy w Mandżurii oraz Mongolii Wewnętrznej. Dodatkowo jeszcze, na mocy traktatu, stracił ważność niezwykle istotny dla Japonii sojusz wojskowy z Wielką Brytanią. Przytoczyłem tutaj jedynie kilka ważniejszych zdarzeń na arenie międzynarodowej. Należy jednak podkreślić, że w polityka japońska, zwłaszcza na terenie Chin, była stale aktywna, wykorzystująca zarówno dyplomację, jak i argument siły.

Jeżeli jednak armia cesarska jakoś radziła sobie, uzależniając od Tokio kolejne obszary Azji, to polityczny nacisk państw europejskich i Stanów Zjednoczonych wymuszał rezygnację z niektórych zdobyczy. Rodziło to naturalnie frustrację japońskiej generalicji oraz części polityków, którzy urzeczeni wizją łatwego podboju Azji, żądali realizowania polityki twardej ręki, nie liczącej się ze zdaniem opinii światowej. Przekonanie to podzielała również duża część społeczeństwa. Gazety bowiem trąbiły o sukcesach militarnych, jednocześnie zaś informowały o kolejnych porażkach przy dyplomatycznych stolikach. Dlaczegóż więc - pytano samych siebie - nie machnąć ręką na politykę, skoro nasza wspaniała armia zwycięża raz za razem? Zresztą, nawet kiedy musi się wycofać, to wyłącznie dlatego, że nasi żołnierze nie otrzymują odpowiedniego wsparcia od rządu. Takie przekonania owocowały powstawaniem szeregu organizacji, których celem była budowa wielkiego ładu azjatyckiego pod przewodnictwem Japonii, wspierających wszelkie działania, które miały do owego celu doprowadzić. Każda metoda, od nacisków politycznych, aż po działania szpiegowskie, zabójstwa etc. była odpowiednia, jeżeli stanowiła drogę do budowy wielkości imperium cesarskiego. Jedną z nich, o której chciałbym opowiedzieć nieco więcej było Stowarzyszenie Czarnego Smoka. Sama nazwa jest nieco myśląca, bowiem organizacja owa powołana przez Richei Ucidę w 1901 roku nazywała się pierwotnie Stowarzyszeniem Rzeki Amur, czyli po japońsku Kokuryu-kai. Wszakże litery wyrażające te słowa mają podwójne znaczenie i można odczytywać je także, jako "Czarny Smok". Pojęcie owo rozpowszechnili zagraniczni korespondenci, tak, że w Stowarzyszenie Rzeki Amur stało się w pojęciu Europejczyków i Amerykanów Stowarzyszeniem Czarnego Smoka. Nieco inne wyjaśnienie tego nazewnictwa podaje Franciszek Bernaś w opracowaniu "Śmierć w Tokio". Według niego, mieszkańcy obrzeża Amuru nazywali ją Rzeką Czarnego Smoka. Która wersja jest poprawna? Moim prywatnym zdaniem, mogą być obydwie.



Okawa Shumei and Ishiwara Kanji
Zdjęcie z Taisho Democracy Week 5 Part C

Stowarzyszenie Czarnego Smoka stało się prawdopodobnie najpotężniejszą z owych tajnych organizacji promujących ekspansjonizm, nie było jednak pierwsze. Zręby skrajnie nacjonalistycznych grup istniały już pod koniec XIX wieku. Aktywnie zaczęły zaś działać po wspomnianej wcześniej wojnie japońsko - chińskiej. Klamrą spinającą ich działalność było, całkowicie jawne, Wschodnio - Azjatyckie Stowarzyszenie Jedności Kulturalnej, mocno finansowane przez japońskie koła rządowe oraz biznes. Teoretycznie W-ASJK miało zajmować się ujednolicaniem pisowni, naprawdę jednak była to organizacja szpiegowsko - dywersyjna.

Pierwszą jej wielką bazą wypadową na kontynencie była Akademia Tung Wen w Szanghaju. Oficjalnie miała się ona zajmować krzewieniem idei jedności żółtej rasy, rzeczywiście jednak przygotowywała kadry wywiadowcze. Jej długoletnim dyrektorem był Ki Inukai, członek kierownictwa Związku Czarnego Oceanu, innej prężnej grupy nacjonalistycznej, współdziałającej z Czarnym Smokiem. Z ramienia tego ostatniego udział w zarządzaniu uczelnią miał sam Richei Ucida. Początkowo akademię kończyło rocznie ok. 250 - 300 absolwentów, jednakże później liczba ta uległa powiększeniu do około 1500 osób, samych zaś słuchaczy było ponad 3 razy więcej. Liczba ta okazała się jednak zbyt mała dla potrzeb japońskiego wywiadu, stąd wkrótce otworzono nowe placówki, obydwie kierowane przez ludzi Czarnego Smoka. Pierwsza, w Tokio, nosiła nazwę Cesarskiej Akademii Wychowania Fizycznego, druga, w Osace, nazywana była wyższą Szkołą Języków Obcych.

Akademie owe wypuszczały co roku tysiące ludzi pragnących pomóc w realizacji budowy monarchii panazjatyckiej pod przewodnictwem cesarza. Bardzo często osobom tym w ogóle nie płacono, bazując wyłącznie na ich fanatyzmie, lub, można też tak określić, patriotyzmie. Gotówkę dostarczano zazwyczaj, gdy wymagała tego jakąś szczególna operacja wywiadowcza, należało kogoś przekupić etc., natomiast regułą było wyposażanie absolwenta którejś z wywiadowczych akademii w środki, by mógł założyć w miejscu swojego wydelegowania jakąś działalność gospodarczą: sklep, hotel, warsztat. Oczywiście ww. szkoły owe nie były jedynymi, których uczniowie wzbogacali kadry wywiadu Kraju Kwitnącej wiśni. Takich uczelni było wiele, najstarsza z nich powstała zaś w Sapporo na Hokkaido pod koniec XIX wieku. Zawiadywał nią Związek Czarnego Oceanu i jego szef, który zarazem należał do grupy zarządzającej Czarnym Smokiem, Mitsuru Toyama.



Chiang Kai-shek (po prawej) rozmawiający w Tokio w 1927 z Toyomą Mitsuru, przywódcą Stowarzyszenia Czarnego Smoka, Związku Czarnego Oceanu
Zdjęcie z Chiang and Black Dragon Society

Warto zapamiętać to nazwisko, gdyż osobnik ten przez wiele lat uważany był z najwpływowszego człowieka organizacji nacjonalistycznych, decydującego m. in. o zabójstwach politycznych. Uczniowie szkół poznawali języki obce, zwłaszcza chiński oraz koreański, opanowywali sztukę charakteryzacji, ćwiczyli jujitsu. Umieli walczyć, jednak ich główną bronią był znakomity kamuflaż, często zmieniany, uniemożliwiający identyfikację. Dzięki temu byli skuteczniejsi, trudniejsi do ujęcia przez służby specjalne w miejscach, gdzie zakładali swoje rezydentury.

Organizacje japońskie współpracowały ze sobą, ale także rywalizowały. Silniejsze, mające większe wsparcie grup politycznych oraz wojskowych, zyskiwały kontrolę nad mniej ustosunkowanymi. Właśnie dzięki bardzo bliskim kontaktom ze światem dyplomacji, który decydował o tajnych funduszach rządowych przeznaczanych na wspieranie grup nacjonalistycznych, Czarny Smok szybko rósł w siłę, spychając na plan dalszy inne organizacje, miedzy innymi najstarszy, spośród tego rodzaju stowarzyszeń, Związek Czarnego Oceanu. Inne organizacje wprost podporządkowały się Smokowi. Najciekawszymi spośród nich były Daiakigai, Turan oraz Związek Białego Wilka. Daiakigai miała swoje przedstawicielstwa na terenie niemal całej Azji. Zajmowała się przede wszystkim działalnością ideologiczną, polegającą na szerzeniu idei panazjatyckiej pod przewodnictwem Japonii. Organizacja ta, chociaż liczebnie niewielka, dysponowała potężną siecią nowoczesnych drukarń. Doświadczenie jej członków w propagandzie znakomicie uzupełniało wywiadowcze umiejętności ludzi spod znaku Czarnego Smoka. Turan z kolei działała w azjatyckich krajach muzułmańskich, próbując wzniecać waśnie religijne oraz podburzając wyznawców islamu przeciwko europejskim kolonizatorom. Szczególnie intensywnie przedstawiciele Turanu penetrowali wyspy Indonezji, Malaje, Indochiny, Indię, Iran, Turcję, skąd docierali nawet na Bałkany. Za projapońskie nastawienie tureckich oraz rosyjskich emigrantów odpowiadał Związek Białego Wilka działający na terenie całej Azji. Stowarzyszenie to wywarło wpływ na powstanie ściśle tureckiego Bractwa Szarego Wilka. Dla Polaków jest to o tyle ważny fakt, iż na jego zrębach z kolei zorganizowana została organizacja terrorystyczna, której członkiem był Mehmet Ali Agca, niedoszły zabójca papieża - rodaka, Jego Świątobliwości Jana Pawła II.

Jak widać więc, nacjonalistyczne organizacje japońskie posiadały naprawdę duże wpływy i zasoby. Sprzyjały im elity polityczne oraz wojskowe. Wielu dyplomatów, czy generałów, jak Ki Inukai, Cici Owoda, Koki Fukusima, Shigenobu Okuma, Ito Hirobumi, czy wspomniany wcześniej Mitsuru Toyama, łączyło działalność publiczną z pracą na rzecz stowarzyszeń. Jednakże siły reprezentujące tą, dość ryzykowną, opcję, nie były jedynymi na japońskiej scenie politycznej. Znaczna część polityków, popierając ogólnie program ekspansji, stawiała na metodę małych kroczków. Ludzie ci zdawali sobie sprawę z nieprzygotowana Japonii do wielkiego starcia oraz z potęgi czołowych państw. Chcieli budowy Panazji, której liderowałaby Japonia, jednak starali się prowadzić grę bardzo subtelnie, ustępując żądaniom USA, Wielkiej Brytanii oraz Francji tam, gdzie było to konieczne.


Taką właśnie politykę prowadził Takashi Hara, premier, któremu organizacje nacjonalistyczne zarzuciły ustępliwość wobec gajinów. Wobec faktu poparcia rządu przez wiele wpływowych osobistości z otoczenia cesarza, "jastrzębie" polityki japońskiej postanowiły w roku 1921 odwołać się do Czarnego Smoka, który właśnie wyrastał na największą siłę w podziemnym świecie, współpracując z wywiadem, armią, dyplomacją, nawet z yakuzą. Wiadomo, że kapturowy sąd nad premierem odbył się w październiku 1921. Dwunastu braci rzucało czarne oraz białe kule do pojemnika. Białych, oznaczających decyzję zabójstwa "zdradzieckiego" premiera było dziesięć. Ostatnią szansą dla Hary miało być spotkanie z kimś ważnym, ponoć był to jeden z jego przyjaciół z czasów szkolnych. Osoba ta miała nakłonić go do rezygnacji z błędnej polityki. Ostatecznie takich spotkań odbyło się trzy. Jednakże wysiłki przekonania Hary okazały się bezskuteczne. 65-letni premier odrzucił pogardliwie rady i zlekceważył groźby.

Miejscem dramatu miał stać się centralny dworzec kolejowy Tokio. Była 13.50 4 listopada. Na peronie trzecim nie było zbyt wiele osób, a Hara przybył nieco przed czasem. Musiał więc chwilę poczekać na pociąg do Jokohamy, gdzie miał się spotkać z przedstawicielami biznesu. Premier był oczywiście stale pilnowany przez ochroniarza, jednakże w pewnym momencie na peron weszło kilka nowych osób, których lustracja zajęła agentowi kilka sekund. Właśnie na tą chwilę czekał młody człowiek, syn lekarza i student uniwersytetu tokijskiego Nitta Maresuke. Dwa dni wcześniej otrzymał on broń i dokładne dyrektywy oraz instrukcje. Siedział do tej pory spokojnie na ławce i został zapewne uznany przez ochroniarza za zwykłego podróżnego, który w oczekiwaniu na pociąg czyta gazetę. Kiedy Nitta Maresuke zobaczył, że agent chwilowo odwrócił wzrok od szefa gabinetu, odrzucił płaszcz, pod którym chował samurajski miecz i ugodził przechodzącego obok Harę. Premier zdążył tylko krzyknąć.

Zabójca po zadaniu ciosu próbował jeszcze zbiec, ale dopadł go agent, który, chociaż sam został także ugodzony mieczem, zdołał, przy pomocy kilku przygodnych świadków, obalić zamachowca. Premierowi jednak nie można było pomóc, pomimo tego, że lekarz zjawił się dosłownie chwilę po całym zajściu. Ujętego zabójcę oczywiście przesłuchano. Przyznał on, że działał sam i winił Harę za niepowodzenia dyplomatyczne Japonii. Dlatego postanowił ukarać szefa gabinetu. Wyrok za zabójstwo premiera mógł być tylko jeden. Szczegółowego śledztwa nie prowadzono uznając atak za akt szaleńczego fanatyzmu. Sprawa została więc szybko zamknięta i szczegóły zabójstwa pewnie nigdy nie wyszłyby na światło dzienne, gdyby nie dwóch dociekliwych Amerykanów. Dziennikarze John Sward oraz Stephen Waters poprowadzili własne, niezależne śledztwo i to im, nie policji, udało się odkryć powiązania Nitty Maresukego z Czarnym Smokiem. Materiały zostały opublikowane w mediach i ukazały one Amerykanom i Europejczykom potęgę tajnych organizacji japońskich. Za narażenie się im i prezentowanym przez nich ideałom nawet premier rządu zapłacił najwyższą cenę.

Lata XX-te XX-tego wieku nie były zbyt łaskawe dla Japonii. Zabójstwo premiera Takashiego Hary nie zmieniło, bo i nie mogło zmienić w ówczesnym okresie, ogólnych założeń polityki Japonii. Nie był w stanie tego dokonać nawet jeden z czołowych "jastrzębi" wspomniany wcześniej premier baron Tanaka. Wprawdzie Tokio udało się, mimo wszystko, mocniej usadowić na północy Chin, korzystając z rywalizacji rządów pekińskiego oraz kantońskiego, wspieranych przez lokalnych przywódców, ale po pierwsze: Chińczycy stawiali coraz większy opór, a w 1927 przeszli wręcz do ofensywy, natomiast Amerykanie i Brytyjczycy coraz mocniej stopowali wojownicze zapędy samurajów. Uwidoczniło się to między innymi w organizacji kolejnej konferencji dotyczącej zbrojeń morskich w 1925 roku, według ustaleń której, Japończycy dalej mieli zachować pośledniejsza pozycję niż USA i Wielka Brytania. Także w Chinach pojawił się nowy energiczny generał, który perswazją oraz przemocą podporządkowywał sobie coraz to nowe prowincje. Mowa o Czang Kai-szeku, który po śmierci Sun Jat Sena kierował rządem kantońskim w Wuhanie. Seria walk doprowadziła do zdobycia przez wojska kantońskie Pekinu, co oznaczało koniec dwuwładzy w Chinach. Zatrzymać zwycięskie armie Czang Kai-szeka mogłyby jedynie naprawdę poważnie siły japońskie, jednakże to mogło spowodować konflikt ze Ameryka i Europą, na który jeszcze nie ważył się nawet premier Tanaka. Japonia więc ustąpiła, tym bardziej, że w wierności zaczął się wahać główny sojusznik Japonii w Chinach, władca kawałka Mandżurii marszałek Chang Tso-lin.


Tajnym porozumieniem Czang Kai-szek zgadzał się uznać władzę Chang Tso-lina nad Mandżurią, pozostawiając mu wszystkie apanaże, zaś Chang Tso-lin uznawał zwierzchnictwo Nankinu. Decyzją dowódców wojska i tajnych służb, postanowiono przywołać krnąbrnego sojusznika do porządku, jednakże Chang Tso-lin zlekceważył sobie rady japońskich "przyjaciół". Podobnie, jak wcześniej premier Hara, zapłacił za to, tyle, że tym razem nie był potrzebny Czarny Smok, a całą robotę wziął na siebie błyskotliwy oraz niezwykle inteligentny pułkownik Doihara z wywiadu Armii Kwantuńskiej. Przewożący Chang Tso-lina pociąg do Mukdenu wyleciał w powietrze podczas przebywania mostu na rzece Lian-hon. Jak się później okazało, ładunek znajdował się nie tylko na samym moście, lecz także w lodówce w salonce marszałka.

Początkowo wszakże nie znano sprawcy. Jednakże ta akcja, zamiast przysłużyć się japońskim interesom w Chinach, spowodowała wyłącznie kłopoty. Władzę nad spuścizną Chang Tso-lina przejął bowiem jego syn, który natychmiast porozumiał się z Czang Kai-szekiem, a samym wypadkiem nad Lian-hon zainteresowała się japońska prasa. Należy sobie bowiem zdawać sprawę z niezwykle niestabilnej sytuacji samego rządu barona Tanaki, który dysponował większością parlamentarną dokładnie jednego głosu. Lutowe wybory 1928 roku przyniosły wprawdzie zwycięstwo partii Seijukaj, ale zdobyła ona zaledwie 218 głosów, podczas, gdy opozycyjna Minseito 217. Ostro pogrywający w Chinach rząd miał tyluż zwolenników, co przeciwników, toteż opozycyjna prasa nie zostawiała suchej nitki na premierze Tanace, niedwuznacznie wskazując na niego, jako na inspiratora zabójstwa Chang Tso-lina. Zapewne, gdyby działania rządu zakończyły się sukcesem, gabinet utrzymałby się bez większych problemów. Jednakże utrata kontroli nad zajmowanymi obszarami w Chinach bardzo uderzyła w pozycję rządu i baron Tanaka podał się do dymisji w połowie 1928 roku.

Załamany niepowodzeniem swojej polityki były premier umarł we wrześniu 1928, a jego pogrzeb stał się miejscem wielkiej manifestacji militarystów. Jego miejsce, jako ideologa panjapońskiej Azji i użycia siły w konfliktach międzynarodowych zajął dr Shumei Okawa. Był on prezesem zarządu Rady Dyrektorów Spółki Akcyjnej Kolei Południowo - Mandżurskiej. Jednocześnie zaś pisał i wykładał swoje teorie, w myśl których Japonia miała objąć władzę nad światem. Opierały się one o dwie zasady obowiązujące właściwie w Kraju Kwitnącej Wiśni niemal od samego początku: hokka-ici i kodo. Pierwsza oznaczała obowiązek stworzenia ze świata jednej wielkiej rodziny, druga zaś oznaczała, że można osiągnąć cel jedynie poprzez posłuszeństwo cesarzowi. Dr Okawa łączył te zasady, wyznaczając Japonii rolę państwa, które jest predestynowane do zdobycia świata, co pozwoli go właściwie ukształtować i zapewnić właściwe miejsce tenno. Jeżeli więc hokka-ici i kodo były przestrzegane, jakakolwiek moralność, czy ograniczenia nie miały uzasadnienia. Shumei Okawę wspierali także inni pisarze, chociażby parający się piórem podpułkownik Kingoro Hashimoto, były attache ambasady w Stambule.



Hirota, Koki , premier, członek Czarnego Smoka
Zdjęcie z Hirota, Koki | Portraits of Modern Japanese Historical Figures

Upadek gabinetu barona Tanaki oznaczał zmianę układu rządzącego. Premierem został należący do "gołębi" Osaichi Hamaguchi, a ministrem spraw zagranicznych, popierający opcję pokojową, baron Sidehara. Rok 1930 to kolejna konferencja w sprawach morskich. Nowy szef rządu, zdając sobie doskonale sprawę z trudnej sytuacji międzynarodowej Japonii po incydentach chińskich, zgodził się na ustępstwa i ostatecznie podpisał układ stanowiący rozszerzenie wspomnianego wyżej traktatu waszyngtońskiego. Konferencja 1930 roku dotyczyła bowiem całości sił morskich, podczas gdy wcześniej omawiano tylko liczby i tonaże pancerników. Parytet w okrętach nawodnych został zachowany w odniesieniu do wszystkich klas, natomiast jeżeli chodzi o jednostki podwodne zgodzono się na równowagę flot.

Sygnowanie traktatu przez premiera Hamaguchiego zostało uznane przez niektóre środowiska w Japonii najpierw za wyraz nieudolności, potem zaś posądzono go o zdradę. Powtórzył się scenariusz premiera Hary. Tajna narada na początku listopada 1930 przypieczętowała los szefa rządu. Odbyła się ona w tokijskim domu jednego z szefów Czarnego Smoka Nagaty Masanao. Sprawa była dla zebranych oczywista. Premier, zamiast siłą bronić zdobyczy w Chinach ustępuje, zaś podpisanie układu dotyczącego wielkości floty wojennej potwierdza, że jest, jeżeli nawet nie zdradziecki, przynajmniej kompletnie nieudolny. Powinien wiec ustąpić, natomiast jeżeli nie zechce, zostanie usunięty. Identycznie, jak w przypadku premiera Hary najpierw próbowano wywrzeć nacisk poprzez przyjaciół, gdy natomiast szef rządu odrzucił owe propozycje, sprawą zajął się zamachowiec. Samo wydarzenia miało miejsce znowu na dworcu, znowu podczas wyjazdu szefa rządu do Jokohamy, znowu w listopadzie, aczkolwiek tym razem trochę później, gdyż 14-tego. Obydwa zabójstwa były więc do siebie niezwykle podobne, choć użyto różnych broni: miecz został zastąpiony pistoletem.


Zabójca wystrzelił do premiera Hamaguchiego aż siedem razy w momencie, gdy ten właśnie stawał na stopniach wagonu. Ochroniarz nawet nie zdążył zareagować. Trzy pociski doszły celu. Zwłaszcza niebezpieczna okazała się trafienie w brzuch. Ciężko rannego szefa rządu przewieziono natychmiast do kliniki tokijskiej. Operacje nie zdołały jednak uratować mu życia, chociaż nieco je przedłużyły. Premier Hamaguchi zmarł w sierpniu 1931 roku. Podobnie jak w przypadku poprzedniego premiera, wykonawcą wyroku okazał się młody człowiek, który, według policji, miał być samodzielnie działającym szaleńcem, próbującym zaprotestować w ten sposób przeciwko polityce rządu, aczkolwiek o które aspekty polityki chodziło, to już trudno powiedzieć. Zresztą nie miało to znaczenia, gdyż okazało się rychło, że ów młody mężczyzna popełnił w więzieniu samobójstwo. Plotki, według których młodzieniec był powiązany z jakąś tajną organizacją, według władz, były bzdurą. Prawdziwe fakty poznano dopiero lata później, gdy jeden z funkcjonariuszy tokijskiej policji popełnił niedyskrecję, przekazując część informacji na temat omawianych wydarzeń francuskiemu korespondentowi gazety "L'Aurore".

Stowarzyszenie Czarnego Smoka rosło w siłę. Pod koniec II wojny posiadało już około 10 tys. członków. Należał do niego miedzy innymi premier Koki Hirota. Jego ostatnim prezesem był Josihisu Kurasu, przy okazji prezes Stowarzyszenia Pomocy Rządowi Cesarskiemu, który wsławił się tym, że w czerwcu 1943 roku groził telegraficznie Roosveltowi i Churchillowi wielkimi konsekwencjami, jeżeli Amerykanie i Brytyjczycy nie poddadzą się bezwarunkowo armii japońskiej. Alianci jednak nie poddali się, pokonali armię cesarską, Czarnego Smoka zaś rozwiązano. Tylko, czy aby na pewno? Fuisuku Aramaki, członek Czarnego Smoka dźgnął w 1960 roku sześciokrotnie nożem premiera Nobosuke Kishi. Wprawdzie premier Kishi właśnie odchodził ze stanowiska, jednak do niego należało desygnowanie nowego szefa gabinetu. Wybór Kishiego okazał się, według zamachowca, zbyt mało proimperialny. Nobosuke Kishi przeżył dzięki operacji i niedługo potem wyszedł ze szpitala, zamachowca zaś skazano na dwa lata więzienia.



premier Nobusuke Kishi podpisujący traktat ze Stanami Zjednoczonymi, obok niego Dwight D. Eisenhower,
Zdjęcie z http://mdn.mainichi-msn.co.jp/photos...0920abe/3.html

Znana też była sprawa Maedy, ściśle powiązanego z pozostałościami Czarnego Smoka, miedzy innymi z biznesmenem zajmującym się doradztwem i pośrednictwem w międzynarodowych interesach Kodamą. Gdy jednak okazało się, że Kodama znacznie bardziej niż o powrót dawnej polityki imperialnej dba o własną kieszeń, fanatyczny wielbicie zmienił się w śmiertelnego wroga. Zwłaszcza Maeda zarzucał Kodamie wplątanie w aferę łapówkarską koncernu amerykańskiego Lockheed premiera Tanaki, który miał opinię mocnego człowieka, pragnącego działać na rzecz przywrócenia dawnych ideałów. Możliwe że Tanaka sam chciał się wplątać, ale Kodama odgrywał niezwykle ważną rolę, gdyż pośredniczył w rozmowach pomiędzy nim a Amerykanami. Maeda więc, posiadający licencje pilota, wypożyczył samolot i w samobójczym locie krzycząc przez radio "Niech żyje cesarz" skierował się ku willi Kodamy. Nowoczesny kamikadze jednak przeliczył się nieco. Trafił wprawdzie we właściwy dom, który dość szybko spłonął, niemniej jednak, służba Kodamy zdołała wcześniej wynieść chorego pryncypała razem z łóżkiem. Zginął tylko pilot. Takich ataków było więcej. Można się więc zastanawiać, czy rzeczywiście były to samodzielne akcje fanatyków, dawnych członków Stowarzyszenia Czarnego Smoka, czy jednak stanowiły ostrzeżenie, że tajna, niby rozwiązana organizacja, w rzeczywistości istnieje i Czarny Smok, chociaż osłabiony, nadal jest zdolny wbijać swe szpony w tych, których uważa za przeciwników wielkiej Japonii.
Autor artykułu
Kelly's Avatar
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 2 671
Reputacja: 6567
Kelly ma wyłączoną reputację

Oceny użytkowników
Język
100%100%100%
5
Spójność
100%100%100%
5
Kreatywność
80%80%80%
4
Przekaz
100%100%100%
5
Wrażenie Ogólne
100%100%100%
5
Głosów: 1, średnia: 96%

Narzędzia artykułu

  #1  
Arango on 05-02-2009, 19:27
Tematyka jak dla mnie kompletnie egzotyczna, z ciekawością przeczytałem artykuł. Niestety nieznajomość tematu, wyklucza raczej podjecie z mojej strony dłuższej dyskusji, to jednak jedna rzecz wydaje mi się w miarę oczywista.

Jakiekolwiek zamachy, czy też ich brak prędzej czy później zaprowadziłyby Japonię na drogę ekspansji militarnej. Bo sprawą podstawową było dążenie do pozyskania przez Cesarstwo surowców naturalnych. Stąd zamachy wydają się mi bardziej elementami folkloru politycznego (bardzo specyficznego rzecz jasna) niż środkiem prowadzącym do realnych zmian na przykład w sposobie prowadzenia polityki zagranicznej.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Kelly on 05-02-2009, 21:49
Cóż, mam nadzieję, ze nastepne artykuły dotyczace tego tematu przekonają Cię, ze sprawa nie jest bynajmniej tak oczywista, jak sądzisz. przyczyny ekonomiczne były ważne, owszem, ale wbrew pozorom w Japonii były siły, które chciały uzyskiwac je poprzez agresję, a były i takie, ktorym znacznie bardziej oplacały się pokojowe metody, bo cokolwiek powiedzieć, agresja to zwiększenie nakładów na armię, co strasznie drogo kosztuje. Zabicie jednego premiera, to folklor, dwóch, juz pewna wskazówka, ale czterech na przestrzeni kilkunastu lat, to zdecydowanie zmienia postać rzeczy.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:42.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166