Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Spalone mosty<!-- google_ad_section_end -->
Spalone mosty
Autor artykułu: Jaśmin
24-02-2024
Spalone mosty

- Jane Yamamoto, CNN. Jesteśmy w Kijowie, na ulicy Hruszewskiego, gdzie właśnie odbywa się zamknięte zebranie Rady Najwyższej Ukrainy pod przewodnictwem prezydenta, Wołodymyra Żełeńskiego. Jak wiemy z nieoficjalnych źródeł, tematem obrad jest nagła wolta na froncie ukraińsko – rosyjskim. Przypominamy, że Rosjanie przełamali ukraińską obronę w okolicach Awdijiwki, zamykając w okrążeniu doborowe ukraińskie jednostki pancerne. Po raz pierwszy od rozpoczęcia inwazji straty armii ukraińskiej okazały się być wyższe niż agresora. Czekamy na kolejne informacje…
- Rodacy – cichy głos prezydenta Ukrainy wzmacniało nagłośnienie – padła Awidijiwka. Bachmut i Robotyn są okrążone i mogą być wzięte lada godzina. A na naszej północnej granicy stała się rzecz bardzo zła. Białorusini przepuścili siły rosyjskie przez Mozyrz i Homel, Łukaszenka ogłosił stan wojenny, rozpoczął się proces wzmacniania białoruskiej armii poborowymi kierowanymi na naszą północną granicę. Rosjanie idą prosto na Kijów.
Nasza Służba Bezpieczeństwa od miesiąca ostrzegała nas przed takim rozwojem sytuacji. Od miesiąca próbowałem uzyskać dla nas dodatkową pomoc zachodu.
Jak wiemy, państwa Unii Europejskiej i NATO rozpoczęły intensywne zbrojenia, zwiększając swój procent PKB przeznaczony na siły zbrojne. Jednocześnie poinformowano nas, że ponadwymiarowa – tu prezydent zawiesił głos – ponadwymiarowa pomoc wojskowa i finansowa nie wchodzi w grę. UE i NATO zwiększają swój potencjał militarny dla obrony własnych granic. I nic poza tym. Innymi słowy, zostaliśmy sami naprzeciw rosyjskiej machiny wojennej.
Jak wiecie, od dwóch lat, od początku rosyjskiej agresji, część naszych obywateli wybrała trudny i niepewny los uchodźcy. Nasze kobiety, dzieci i starcy przechodzili przez granicę państw Unii w poszukiwaniu nowego miejsca do życia.
Obawiam się, że będziemy musieli zrobić to samo. My, mężczyźni walczący z Rosją i, teraz również Białorusią…
W ławach Rady Najwyższej zaszumiało jak w ulu.
- Co zrobimy?!
- Wytłumaczę wam to – Żełeński zmierzył wzrokiem swych współpracowników – a wy zrozumiecie, że to jedyne wyjście...

*****

Żełeński, wyglądając przez pancerną szybę w swym gabinecie, palił nerwowo papierosa. Bardziej wyczuł, niż usłyszał, poruszenie za sobą.
Wasyl Maluk, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, tęgi mężczyzna o wojskowej fryzurze, poklepał zwierzchnika po ramieniu.
- W porządku?
- Nie! - warknął prezydent – jak możesz o to pytać, wiedząc, co się stanie za sześć dni?
- Bo wierzę – Maluk uśmiechnął się półgębkiem – wierzę, że Bóg nas nie opuści. Jesteśmy teraz jak naród Izraela, naród wybrany. Kto wie? Może powstanie nowa Ukraina gdzieś w bezpiecznym miejscu i czasie? A przynajmniej nasze kobiety i dzieci będą bezpieczne w Europie i USA. W to ostatnie wierzę na pewno.
- Wasyl – prezydent obgryzał paznokcie i jego generał brygady był pewien, że ostatnie słowa usłyszał piąte przez dziesiąte – kopalnie żelaza, tytanu, ropa naftowa, uran, całe to cenne gówno spod ziemi przodków. Ile z tego jeszcze działa dla nas? Ile przynosi już zysk ruskim?
- Straciliśmy niemal wszystko. W zasadzie nasze ostatnie bogactwa to czarnoziemy. Z wyjątkiem północy i terenów wokół Lwowa…
- Wiem, wiem – Wołodymyr przerwał opryskliwie – chciałem się tylko upewnić. A co się stanie gdy cały przemysł rolniczy Ukrainy diabli wezmą? Kto najbardziej ucierpi? Nie licząc nas?
- Cóż UE i Afryka jak sądzę. A także ruscy. Jednym z ich zasadniczych celów…
- Wiem! - warknął prezydent, widząc irytację na twarzy generała, zmitygował się – wybacz, stary. Ja to wiem i ty też. Oni chcą naszych czarnoziemów, milionów ton pszenicy, kukurydzy i rzepaku. Jak możemy ich tego pozbawić gdy już nas tu nie będzie?
Żełeński zamilkł. Tym razem Maluk zachował milczenie, obaj mężczyźni wymienili spojrzenia.
- Wasyl, zaczynamy operacje „Sierp”, jutro z samego rana.
- Tak jest…

*****

- Nie rzucim ziemi skąd nasz ród…!
- Zamknij ryj! – warknął agent SBU, obok stał drugi przedstawiciel tego gatunku, równie zirytowany postawą klienta – patriota się, kurwa, trafił, z kurnej chaty. Nie rozumiesz, durniu, że za cztery dni wszystko tu szlag trafi? Chcesz zdychać na chorobę popromienną? To jest paskudny rodzaj śmierci…
- Pierdolę was! - stylowo kudłaty osobnik w kufajce i gumofilcach splunął agentom pod nogi – Nie. Rzucim. Ziemi. Skąd. Nasz. Ród. Poniali? To wypierdalać! Paszoł w buraki!
I zatrzasnął drzwi, aż zatrzeszczało.
Obaj agenci wymienili zrezygnowane spojrzenia.
- No widzisz, Wołodia, wciąż są tacy, co nie lubią panów władzy – starszy z dwójki zapalił papierosa, poczęstował kolegę.
- To co? Wyłamujemy drzwi, kujemy gnoja i na dołek z nim?
- Daj spokój. To już nie te czasy. I chyba dobrze. Spadamy. Pozostali mieszkańcy tego zadupia wykazali się większym rozsądkiem. I dobrze. Idź i powiedz sołtysowi, że ten burak zostaje w domu, chuj z nim. A ja skontaktuję się z bazą…
Podobne sceny powtarzały się na całej wolnej Ukrainie. Mieszkańcy wsi, miasteczek i miast napędzała wiadomość. Za kilka dni zacznie się armageddon. Uciekajcie!
-…ale nie, kurwa, bezmyślnie – szef komórki SBU tłumaczył swym agentom jak dzieciom – tłumaczcie ludziom, że zależnie od lokalizacji mają się udać do wydzielonego przejścia granicznego. Mołdawia, Polska, Rumunia, Słowacja, kurwa, nawet Węgry! Byle dalej od skurwieli z ruskiego specnazu. No!
- Mirek?
- No? - starszy z dwójki agentów prowadził pewnie służbową mazdę.
- Jak to się właściwie odbędzie? Ukraina nie ma broni nuklearnej.
- Pewnie, że nie. Umowa o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej…
- No o tym mówię! To jak mamy zostawić za sobą spaloną ziemię? Weźmiemy głowice od Francuzów? I jakie? Brudne bomby? Kobaltowe?
- Tego nie mówili na odprawie.
- No wiem, przecież! To jak? Jak zrobić, kurwa, casus Czarnobyla do sześcianu?
- To nic pewnego, Wołodia, ale słyszałem plotki. Słuchaj…

*****

- Panie prezydencie! To bardzo niebezpieczne! Taki helikopter jak nasz to zaproszenie dla Rosjan! Jedna Strieła i gleba…!
- Nie trzęś się, bo jeszcze uwierzę, że nie martwi cię twój własny tyłek. Bliżej. To nasze przesłanie dla świata, prezydent Ukrainy osobiście nadzoruje procedurę ewakuacji…
- Przesłanie.
- Tak, głąbie. O, tam unosi się helikopter CNN. Bóg z nimi.
- No, chyba że tak.

*****

Przejście graniczne Korczowo – Krakowiec jeszcze nie gościło takiej ćmy narodu.
Ukraińcy, mężczyźni, kobiety, starcy, dzieci. Pieszo, osobówkami, autobusami. Do tego pojazdy wojskowe. To były gorące dni dla polskiej Straży Granicznej.
Tłum falował jak fala przyboju. Do przodu i w tył. W pewnej chwili jakaś kobieta z dzieckiem na rękach, z żałosnym okrzykiem upadła. Dziecko, które starała się ochronić, zostało stratowane razem z nią.
Takie sceny powtarzały się na wszystkich przejściach granicznych. Przerażeni pogłoskami o nadciągających Rosjanach ludzie byli ślepi i głusi na wszystko, co nie dotyczyło przetrwania ich i ich bliskich. Dziennikarze skrupulatnie rachowali takie zajścia.
Mało kogo poza nimi to obchodziło.

*****

_ Dobra! Odpalić!
Sześć umiejscowionych w różnych punktach wyrzutni odpaliło rakiety mierząc w niebo nad wsią Hermaniwka w obwodzie kijowskim. Pociski pomknęły po krzywych parabolach, rozpadając się w locie i uwalniając białe chmurki, które szybko wtopiły się w srebrzyste niebo, pocięte smugami kondensacyjnymi.
Taka scena powtarzała się na terenie całej wolnej Ukrainy.
- Tak, panowie – prezydent Żełeński obserwował operacje na ekranie komputera w bezpiecznej strefie za polską granicą – pył radioaktywny. Skazi wodę i glebę na całe lata. Jeśli Rosjanie będą chcieli wykarmić swoje dzieci naszym chlebem, niech najpierw zaszczepią się na chorobę popromienną. Paskudna śmierć. Oto jak kończą nasi wrogowie!
W bunkrze przydzielonym prezydentowi i jego świcie przez stronę polską zawrzało jak w ulu. Generałowie i cywile prezentowali cały zestaw reakcji, od szczerego entuzjazmu, po ostrożny niepokój. Prezydent wzniósł rękę.
- Sława Ukrainie!
- Sława!
- A teraz wybaczcie, mam spotkanie z politykami UE. Razem ustalimy jak pomóc naszym obywatelom.
Gdzieś niedaleko grało polskie radio.
- „Spalone mosty to najlepszy w życiu start...”
Autor artykułu
Jaśmin's Avatar
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Bydgoszcz
Posty: 1 823
Reputacja: 1
Jaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputacjęJaśmin ma wspaniałą reputację

Oceny użytkowników
JęzykBrak Informacji
SpójnośćBrak Informacji
KreatywnośćBrak Informacji
PrzekazBrak Informacji
Wrażenie Ogólne
100%100%100%
5
Głosów: 1, średnia: 100%

Narzędzia artykułu

komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172