Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->[Wampir: Maskarada]Dym i lustra. Część 1: Narodziny<!-- google_ad_section_end -->
[Wampir: Maskarada]Dym i lustra. Część 1: Narodziny
Autor artykułu: Mira
08-08-2007
[Wampir: Maskarada]Dym i lustra. Część 1: Narodziny

Oslo to miasto gdzie zderzają się ze sobą dwa światy. Pierwszy to ten, który widzi radosny japoński turysta, skupiając się na fotografowaniu budynków i ludności europejskiej. Jest też drugi świat, którego istnienie, choć znane, często sprowadzane jest tylko do pikantnej ploteczki. Tak, to właśnie ten świat hardcorowej muzyki, artystycznego tatuażu i ludzi, którzy, aby uciec od nudy, popadają w coraz to nowsze perwersje. Ten świat jest kluczem – kluczem do nieśmiertelności.


Gdy mrok nocy zaczął okalać wyludniające się miasto, młoda kobieta właśnie otworzyła drzwi swego małego mieszkanka. Skrzywiła się, czując zapach psującej się żywności i farb olejnych. Weszła z rozmachem zatrzaskując za sobą drzwi. Idąc wolno przez przedpokój, zdejmowała z siebie służbowy kostium, zrzucając go na ziemię obok innych ubrań, które zapewne znalazły się tu w ten sam sposób. Pospiesznie założyła czarną sukienkę sięgającą kolan i skórzaną czarną kurtkę. Jeszcze tylko toporne glany i mogła spojrzeć w lustro.

Kobieta skrzywiła się, widząc podkrążone oczy i zapadnięte policzki. Kiedyś była ładna... a teraz? Zdecydowanie za chuda. No ale co poradzić, skoro nie chciało jej się jeść? Może gdyby ktoś inny o to dbał... ale nie było takiej osoby. Natomiast na imprezie, na którą się wybierała, na pewno nie będą serwowane rzeczy mające zaspokoić głód...chyba, że ten innego rodzaju. Jeszcze tylko czarna szminka na usta i już jej nie było.

Szła ulicą szybkim krokiem. Można by rzec – buntowniczka, lecz to nie prawda. Kobieta ta w swoim świecie była jedną z wielu buntowniczek, na imprezie u Jerrego outsiderem byłby bowiem ktoś ubierający się „normalnie” w odczuciu większości społeczeństwa.

Kilka stuknięć w drzwi w rytm „You will die” i oto owiał ją dym papierosów, oplatając niczym ramiona kochanka i wciągając do pomieszczenia.
Kawalerka Jerrego, choć ciasna i całkowicie zdezolowana była uważana za centrum kultury artystów, którzy ze względu na ciemność kłębiącą się w ich duszy, nazywali się „Aniołami Mroku”. Byli tu odrzuceni przez krytykę pisarze, muzycy bez talentu, poeci, którzy stracili natchnienie lub mieli go aż nadto, no i malarze – tacy jak ona sama, którzy nie potrafili sprzedać swych obrazów.

Tym razem był tu jednak ktoś jeszcze. Szczupły, staromodnie ubrany mężczyzna, który nijak nie pasował do towarzystwa. Czy to jego odrębność, czy też płomienny wzrok lustrujący raz po raz każdego z uczestników imprezy sprawiły, że już teraz gość cieszył się ogromną popularnością? Wokół niego na poduszkach zgromadziło się pięć dziewczyn i nie trzeba być wnikliwym obserwatorem, żeby zauważyć, że rywalizują one ze sobą o względy faceta. On jednak nie przejmował się nimi, wpatrując się intensywnie w kobietę, która właśnie weszła. Ogarnęło ją przenikliwe zimno, a jednocześnie jakiś rozkoszny dreszcz, który paraliżował jej nerwy. Stała osłupiała bez ruchu, dopóki mężczyzna nie uśmiechnął się do niej - można by rzec – z satysfakcją. Pospiesznie odwróciła się do niego plecami.

Czas mijał, a impreza rozkręcała się coraz bardziej. Właśnie wniesiono towar. Większość zgromadzonych rzuciła się wygłodniale na tace z białym proszkiem. Obcy mężczyzna nie ruszył się nawet, a jego wielbicielki – teraz już 8 sztuk – tylko spoglądały tęsknie w kierunku „talerza z cukierkami”. Widać żadna nie chciała stracić swego miejsca.

Młoda kobieta, która mimo ciekawości nie zamierzała przyłączyć się do wesołej gromadki wielbicielek, wciągnęła sporą dawkę koki, po czym rozłożyła się na resztkach skórzanego fotela. Miała stąd doskonały widok na obcego, który, ku uciesze swoich adratorek, wreszcie przestał rozglądać się po mieszkaniu i zaczął je pieścić. Mimo gorących pocałunków i tego, że tuż obok pieprzyła się jakaś parka, mężczyzna nie wydawał się podniecony. Nawet nie rozpiął swej koszuli.

Kobieta poczuła jak spływa na nią charakterystyczna błoga ociężałość... teraz widziała tylko kształty, które migały jej jakby za szybą, brudną szybą… i wtedy przyszedł ten moment. Nagle zaczęła widzieć ostro, barwy wręcz raziły jej oczy, a zapach unoszący się w powietrzu zaczął drażnić nozdrza. Wszystkie zmysły wyostrzyły się, a mózg począł analizować sytuację.


Kim jest ten mężczyzna? Wstał teraz i podszedł do innej grupki. Co z dziewczynami? Leżały na swych poduszkach bez ruchu... Odpłynęły? A może zabił je? Nie, nie było widać krwi.

Co ten facet robi? Kilkoro z jej przyjaciół zabrał do nieruchomych dziewczyn. Może faktycznie coś się stało? Boże, jak tu się zjawią gliny... Co on robi? Całuje tamtych…Obrzydlistwo, nawet facetów! Dobrze, że tylko w szyje, ale to i tak zbereźne. Dlaczego tamci nic nie robią? Każdy, którego ten koleś obściskiwał pada na poduszki. On ich morduje, na pewno ich morduje w jakiś sposób! Muszę uciekać, tylko ciało nie chce mnie słuchać... O nie, upadłam na ziemię. On gapi się teraz na mnie. Zabije mnie! Mamo, mamo pomocy! Ach, on tu idzie... mamo! Mamusiu błagam... Podnosi mnie z ziemi, ale nie prowadzi mnie na poduszki. Idziemy tam, gdzie stoi Jerry i Iria i jeszcze kilku chłopaków... Tak, oni mi pomogą, musimy uciekać! Mężczyzna sadza mnie na krześle, znów się uśmiecha... jakby wiedział, o czym myślę. Muszę uciec!

- Dobrze, - odezwał się obcy – wy zostaliście wybrani. Nie ruszajcie się i czekajcie na swoją kolei! Przemiana boli, ale to nie trwa długo, mgnienie oka, gdy patrzeć z perspektywy wieczności. Tak, wieczności! Pamiętajcie, kiedy tylko się obudzicie i będziecie głodni, tam leży wasze pożywienie – wskazał na ludzi spoczywających na poduszkach – Każdy, kto rzuci się na mnie, zginie! Zacznijmy zatem od ciebie moja droga. Nie bój się... Jest w tobie siła. Mam nadzieję, że pożyjesz na tyle długo, by ją rozwinąć...

O Boże! On mnie ugryzł w szyję... to... wampir! On naprawdę piję moją krew... jest mi tak ciepło, chyba odpływam... Mamo…



Gdy dziecko złamie sobie po raz pierwszy rękę lub nogę - myśli, że to koniec świata. Gdy po raz pierwszy umierasz – masz takie samo wrażenie.


Przeszywający ból zdawał się drążyć każdą komórkę ciała. Zachowując resztki świadomości człowiek błagał o śmierć czując jak całe jego wnętrze rozszarpywane jest przez bestię, która nie bacząc na nic, szykowała swe mroczne legowisko. Głód! Przeszywające igły bólu zaczęły koncentrować się już tylko w okolicy żołądka.

Jeść! – ta banalna myśl zabiła resztki świadomości, zabiła uczucie zagrożenia, zabiła wszystko co ludzkie, by pozostawić jedynie instynkt i resztkę pamięci: ktoś mówił, że jedzenie jest w tamtym kącie.

Kobieta otworzyła oczy. Mrugnęła kilka razy starając się nadać wzrokowi ostrość. Świadomość napływała powoli, niczym fale oceanu docierały do niej myśli... Leżała teraz pośród grupy ludzi. Na jej kolanach spoczywała Mari – popowa piosenkarka, która ćpała jak mało kto, a wciąż potrafiła wyglądać słodko i niewinnie jak 16-latka. Dziewczyna leżała jakoś dziwnie powykręcana… to nie była typowa pozycja nawet u kogoś, kto „zaległ”.
Młoda kobieta dotknęła ciała – było potwornie zimne, ale nie sztywne, raczej zwiotczałe. Delikatnie podparłszy plecy, chciała unieść odrobinę koleżankę, by zobaczyć jej twarz… Wtedy głowa opadła, a na szyi Mari ukazała się rozszarpana rana.

Ocean pamięci coraz gwałtowniej uderzał w jej umysł. Kobieta trzęsącą się dłonią dotknęła swych ust, były wilgotne...
– podniosła rękę by ją obejrzeć –
... wilgotne od krwi.

Nagle usłyszała potworny huk tłuczonych szyb. Przez okna wpadli ubrani na czarno ludzie. Jakieś tajne służby? Zamiast broni mieli jednak krótkie kijki, które wbijali każdemu, kto znalazł się w ich zasięgu. Tylko jeden człowiek miał miecz. Rzucił się on na eleganckiego mężczyznę, który teraz ryczał niczym rozjuszona bestia. Wokół słychać było przerażające krzyki. Ci z jej znajomych, którzy przeżyli, próbowali uciekać, lecz na nic. Zawsze znalazł się jakiś człowiek z kołkiem, który uniemożliwił im ucieczkę. Wciąż sparaliżowana strachem kobieta wtuliła się w ścianę. Instynktownie próbowała schować się pod martwą Mari. Na próżno, zauważono i ją. Wielki jak dąb mężczyzna ruszył w jej stronę. Bez wysiłku odrzucił martwe ciało, zamierzając się tym dziwnym kołkiem na kobietę.

Coś w jej umyśle zgrzytnęło niczym w starym mechanizmie zegara.
- Zjeżdżaj! – krzyknęła odpychając z całej siły mężczyznę nogą.
Ku jej zdziwieniu olbrzym wyleciał w powietrze jak wystrzelony z procy. To jednak było niewielkie zwycięstwo – oczy pozostałych napastników zwróciły się ku niej.

- Zostawcie ją! – krzyknął człowiek z mieczem i wszyscy odstąpili.
Znów siedziała wtulona w ścianę. Co dziwne, tamci przestali zwracać na nią uwagę. Czuła jednak, że nie pozwoliliby jej odejść ot tak sobie.

Ludzie w czarnych strojach dokończyli swoją robotę. Teraz część z nich zaczęła wynosić ciała. Kobieta nie chciała na to patrzeć, a jednak... nie budziło w niej to wielkiego obrzydzenia. Widziała jak drewniane kołki wystają z ciał jej znajomych. Czyżby naprawdę byli wampirami? Nigdzie natomiast nie potrafiła znaleźć obcego mężczyzny, który jako pierwszy zawitał na nieszczęsnej imprezie.

Czas mijał. Ciała zostały wyniesione, a część „czarnych” ludzi wzięła się za czyszczenie podłogi z krwi. Ktoś pieczołowicie zmiatał do wazonu stosik popiół, który nie wiadomo skąd wziął się na środku pomieszczenia. Druga cześć ludzi poczęła gdzieś wydzwaniać, a mężczyzna z mieczem tylko chodził między nimi i wydawał rozkazy.

Wtem kobieta znieruchomiała, widząc, że w jej kierunku idzie olbrzym, którego wcześniej kopnęła. Skuliła się przerażona, oczekując ciosu. Tymczasem człowiek ten dał jej tylko znać ruchem ręki, że ma się przesunąć.
Zrozumiała – siedziała przecież w kałuży krwi, a tamci „sprzątali”. Odsunęła się powoli na bok.

- To chyba wszystko. – nagle nie wiadomo skąd wyrósł koło niej człowiek z mieczem (teraz już schowany w wysadzanej czerwonymi kamieniami pochwie) – Chodź dziecko, musimy cię przedstawić Księżnej.

Autor artykułu
Mira's Avatar
Jej mackowatość
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: z piekła rodem
Posty: 5 645
Reputacja: 10738
Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację

Komentarz Autora
Język
80%80%80%
4
Spójność
80%80%80%
4
Kreatywność
80%80%80%
4
PrzekazBrak Informacji
Wrażenie OgólneBrak Informacji
Średnia:80%

Oceny użytkowników
Język
80%80%80%
4
Spójność
60%60%60%
3
Kreatywność
66.6%66.6%66.6%
3.33
Głosów: 3, średnia: 69%

Narzędzia artykułu

  #1  
Kolmyr on 09-08-2007, 22:24
Ciekawe opowiadanko i ładna przemiana. Czekam na ciąg dalszy
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Bortasz on 10-08-2007, 16:12
Ocena użytkownika
Język
100%100%100%
5
Spójność
80%80%80%
4
Kreatywność
80%80%80%
4
Średnia:87%
zCzyzby kolejny Toreador zrodził się w naszym świecie? Czekam na ciąg dalszy jakimsz to wampirem stanie sie Shiva... Tylko... Shiva Cosik mi sie kojarzy... do Gehhenny mówisz? Czekam na reszte...
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Mira on 19-08-2007, 00:13
Ocena użytkownika
Język
80%80%80%
4
Spójność
80%80%80%
4
Kreatywność
80%80%80%
4
Średnia:80%
Osz... chciałam sprawdzić czy można sobie samemu wystawić ocenę - można.
Tak więc moim zdaniem to opowiadanie jest do kitu i w ogóle nie wiem, kto to napisał, ale chyba jakaś blondi albo inna żółwica!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Skin_Poznań on 19-08-2007, 14:52
Według mnie opowiadanko fajne, ale...cała przyjemność z jego czytania pryska kiedy nagle bez żadnego sensu(według mnie) wpada banda łowców(?) i wyżyna towarzystwo ? Przecież wampir to system gdzie powinno się unikać D&D'jowej "wyrzezki" itd itd. Według mnie gdybyś rozwinęła wcześniejsze kwestie i pominęła niepotrzebną walkę(przynajmniej według mnie) opowiadanie miałoby potencjał do bycia dobrym jednak przez tą jedną scenkę można je przyrównać to kiepskich opowiadań o Garou wydanych przez WW :P
Pozdrawiam.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:32.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166