Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-09-2014, 11:02   #1
 
Tom Atos's Avatar
 
[Sesja detektywistyczna] Morderstwo w Shawford.





Pogoda nie rozpieszczała tej jesieni mieszkańców południowej Anglii. Krążyła nawet dość złośliwa opinii, że albo pada, albo leje. Nic zatem dziwnego, że gdy na początku października 1921 r. wiatr znad Morza Północnego rozwiał chmury, a długo nie widziane słońce zaczęło dzielić się swym ciepłem z ludźmi kto żyw spędzał czas na łonie natury.

Nie inaczej było z Sir Edwardem Henry, który wypoczywał w ogrodzie na tyłach swego domu w Cissbury w pobliżu Ascot w hrabstwie Berkshire. Cieszył się zasłużonym odpoczynkiem jako emerytowany szef londyńskiej policji. Podobnie jak wielu emerytów w jego wieku zajmował się rozwiązywaniem krzyżówek. Prosta ta czynność pozwalała mu zachować dobrą pamięć, która w wieku ponad siedemdziesięciu lat zaczynała niestety szwankować. Nie tylko to z resztą martwiło Henry’ego . Sir Edward cierpiał od postrzału, jaki otrzymał w brzuch prawie dziesięć lat wcześniej. Wprawdzie przeżył zamach, ale czasami w niektóre dni tępy ból dawał mu się we znaki. Chwycił za stojący na stoliku mosiężny dzwonek, by przyzwać służącą. Jasnowłosa, pulchna Kate pojawiła się natychmiast i wdzięcznie dygnęła.
- Pan wzywał? – spytała usłużnie.
- Tak. – grymas bólu zagościł na twarzy sir Edwarda – przynieś mi krople, te od doktora Wilsona.
Kate zniknęła w drzwiach, by po chwili wrócić. Zbyt szybko.
Sir Edward spojrzał na nią ze wzrokiem, w którym ból mieszał się ze zdziwieniem.
- Przyszedł jakiś Pan, mówi że nazywa się Davis. – wyjaśniła powód swego szybkiego powrotu.
- Davis? – sir Edwardowi nic nie powiedziało to nazwisko, choć miał przeczucie, że powinno. – Poproś go i przynieś herbatę.

Po chwili w drzwiach stanął mężczyzna, po czym podszedł do siedzącego Henry’ego.
- Mam nadzieję, że mnie Pan pamięta sir Edwardzie. – powiedział wyciągając rękę na powitanie.
- Ależ naturalnie. Nadinspektor Davis z policji w Winchester. Wybaczy Pan, że nie wstanę, ale mój cholerny brzuch jest źle wychowany. – Henry uścisnął szeroką dłoń policjanta.
- Proszę niech Pan siada. Napije się pan herbaty? – spytał gospodarz.
- Bardzo chętnie. Przykro mi, że rana wciąż Panu dokucza. – zauważył Davis ze szczerym współczuciem.
- To bardzo miłe z Pana strony, że odwiedził Pan starego emeryta. Przyjechał Pan z Winchester?
- Tak. Za jakieś poł roku odchodzę na emeryturę. Właściwie powinienem
był odejść osiemnaście miesięcy temu. Poproszono mnie, bym został, i zostałem.
- Mądrze pan zrobił -
zauważył sir Edward.
- Naprawdę? Zastanawiam się. Nie jestem taki pewien. – odparł Davis.
- Zapewniam Pana, że życie emeryta to ciągła walka z nadmiarem wolnego czasu, zwłaszcza gdy zdrowie nie pozwala na wcześniejszą aktywność.
- Och, będę miał mnóstwo roboty, jak przejdę na emeryturę. W zeszłym roku
wprowadziliśmy się do nowego domu. Całkiem spory ogród i haniebnie zaniedbany. Jeszcze się do niego nie zdążyłem zabrać jak należy.

Sir Edward Henry zaśmiał się krótko.
- Także próbowałem uprawiać warzywnik, ale nie mam odpowiedniego usposobienia.

Nastąpiła dłuższa chwila przerwy w rozmowie, podczas której Kate przyniosła krople dla sir Edwarda i herbatę dla obu panów. Davis upił łyk z filiżanki i odstawił ją na spodek. Spoważniał.
- Nie przyszedłem tu do Pana by rozmawiać o ogrodnictwie, niestety. Mam sprawę. Choć nie zdziwię się, jeśli pośle mnie Pan do diabła. – powiedział strapionym głosem.
- Nigdzie Pana nie pośle mój drogi. O co chodzi? – spytał Henry nie ukrywając zainteresowania.
- Chodzi o sprawę Pani Brown. Może czytał Pan o niej? Prasa ostatnio rozpisywała się o tym. – spytał Davis.
- Nieuważnie. Pani Brown, ta staruszka z jakiegoś zakładu czy domu. Nie żyje, tak? – stwierdził ostrożnie Henry.
- Owszem. Została zamordowana. Dostała w tył głowy jakimś ostrym, ciężkim narzędziem. Jej oszczędności, około trzydzieści funtów gotówką, zabrano po splądrowaniu pokoju. Mieszkała w małym domku sama, nie licząc lokatora. Człowieka nazwiskiem Gorman. James Gorman.
- Ach, tak. Gorman.
- Nie było włamania. Żadnych śladów, żeby ktoś majstrował przy oknach, czy
zamkach. Gorman był w kłopotach, stracił pracę, zalegał z czynszem od dwóch
miesięcy. Pieniądze znaleziono pod luźną płytą za domem. Na rękawie Gormana była krew i włos, ta sama grupa krwi i odpowiedni włos, jak u Brown. Według jego pierwszych zeznań nie zbliżał się do ciała, ale nie mogły się tam znaleźć przypadkiem.
- Kto znalazł panią Brown?
- Piekarz. Był to dzień, kiedy mu płaciła. Drzwi otworzył James Gorman i
powiedział, że pukał do sypialni pani Brown, ale nie odpowiada. Piekarz wysunął przypuszczenie, że może zachorowała. Sprowadzili sąsiadkę, żeby weszła na górę i sprawdziła. Pani Brown nie było w sypialni i nic nie wskazywało, że w nocy spała w swoim łóżku, a pokój był splądrowany i deski z podłogi powyrywane. Wtedy pomyśleli, żeby zajrzeć do bawialni. Tam ją znaleźli, leżała na podłodze i sąsiadka podniosła taki krzyk, jakby oszalała. Oczywiście zaraz sprowadzili policję.
- A potem aresztowano i osądzono Gormana? –
domyślił się sir Edward.
- Tak. Sprawa odbyła się przed sądem na sesji wyjazdowej. Przedwczoraj. Rzecz rozstrzygnięto na jednym posiedzeniu. Wczoraj rano. Przysięgli wyszli zaledwie na dwadzieścia minut. Orzekli, że jest winien. Kara śmierci. – Davis potarł palcami wydatny nos.
- A dzisiaj wsiadł pan do pociągu i przyjechał do mnie. Dlaczego? – spytał Henry.
- Całą noc o tym myślałem i nie sądzę, żeby on to zrobił.

Zapadła chwila milczenia. Nadinspektor Davis podniósł wzrok. Jego twarz zarumieniła się. Była to typowa twarz wieśniaka, bez wyrazu, zamknięta w sobie, z przenikliwymi, ale uczciwymi oczami. Była to twarz człowieka z ustalonymi zasadami, nieznającego udręk zwątpienia w siebie ani wątpliwości, co jest słuszne, a co niesłuszne.
- Służę w policji od dawna, przeżyłem i widziałem to i owo. Nie gorzej od innych potrafię ocenie człowieka. W czasie służby miewałem już do czynienia z
Morderstwem. Bywały proste i nie tak proste.

Davis pokiwał grubym paluchem.
- Ale nie widziałem jeszcze, przynajmniej w mojej praktyce, człowieka
niewinnego powieszonego za coś, czego nie zrobił. Tego sir Edwardzie nie
chciałbym oglądać. Przynajmniej w tym kraju.

Henry pokiwał ze zrozumieniem głową.
- Dlaczego zatem pan sądzi, że to nie Gorman.
Nadinspektor Davis westchnął. W zamyśleniu potarł podbródek wielką ręką.
- Nie wiem. To znaczy, nie umiem podać powodu … konkretnego powodu. Dla przysięgłych chyba wyglądał na mordercę, dla mnie nie, a ja wiem dużo więcej od nich o mordercach. Wie Pan, weźmy jedno, nie był zarozumialcem. Ale to wcale. A z doświadczenia wiem, że zawsze są zarozumiali. Zawsze tacy diabelnie zadowoleni z siebie. Zawsze im się zdaje, że nabijają człowieka w butelkę. Zawsze pewni, że byli tacy sprytni. I nawet kiedy już się znajdą na ławie oskarżonych i wiedzą, że wpadli, sprawia im to jakąś dziwną frajdę. Stanęli w świetle reflektorów. W centrum uwagi. Grają główną rolę. Może po raz pierwszy w życiu. No, wie pan … stroszą piórka!
Davis wypowiedział te słowa tonem rozstrzygającym.
- Pan będzie rozumiał, co chcę przez to powiedzieć, sir Edwardzie.
- Rozumiem dobrze. I ten James Gorman nie był taki?
- Nie. Był śmiertelnie przestraszony. Śmiertelnie przerażony od samego
początku. I dla niektórych mogło to być jednoznaczne z tym, że jest winien. Ale nie dla mnie.
- Zatem jakbym mógł Panu pomóc nadinspektorze? –
spytał Henry.

Davis chrząknął w pięść z zakłopotaniem.
- Sir Edwardzie ma Pan wielu znajomych wśród ludzi, że tak powiem z branży i nie tylko. Ludzi inteligentnych i o otwartych umysłach. Może oni byliby w stanie zauważyć coś co mi umknęło. Coś co by rzuciło nowe światło na sprawę. Zrobiłem w swoim czasie wszystko, co mogłem, zbadałem wszystkie możliwości. I do niczego nie doszedłem. I nie sądzę, żebym kiedyś doszedł.
- Cóż. Faktycznie nawet teraz przychodzi mi do głowy parę nazwisk. Zgoda.
A poza tym chodzi mi o pana. Widzę pana w ogródku za poł roku, sadzi
pan może roże i sadzi je pan, nie czując się zadowolony jak należy, bo gdzieś tam w duchu ma pan niemiłe uczucie, wspomnienie, które pan chce zagłuszyć, a tego bym panu nie życzył, przyjacielu. I wreszcie … -
Henry wyprostował się w wiklinowym fotelu i energicznie pokiwał głową zapominając o bólu - chodzi o zasadę. Jeżeli ktoś nie popełnił zbrodni, nie powinien wisieć.
Po chwili namysłu dodał :
- Ale przypuśćmy, że w końcu ją zabił?
- Będę bardzo wdzięczny, jak zyskam pewność. -
stwierdził Davis z ulgą, jakby sprawa była już rozwiązana.





***



Witam serdecznie wszystkich miłośników kryminałów i zagadek.
Niniejszym rozpoczynam rekrutację do sesji detektywistycznej.
Będzie to czysty storytelling.
Przyjmę od 2 do 6 osób.
Karty poproszę na PW.

W karcie postaci poproszę o:

Imię i nazwisko.
Opis wyglądu plus obrazek najchętniej z epoki.
Umiejętności.
Historię.
Opis charakteru.

W waszej gestii pozostawiam skąd znacie sir Edwarda Henry’ego. Proszę jakoś zgrabnie nawiązać w historii.
Postać jest autentyczna, można sprawdzić w wikipedii.
Nadinspektor Davis już jest zmyślony.

Rekrutacja potrwa do końca września. Kolejność zgłoszeń jest bez znaczenia, gdyż ostatni będą pierwszymi itd.

Sesja będzie polegała głównie na zbieraniu i interpretowaniu informacji, choć nie ukrywam, że również dojdzie do zagrożenia życia.

Wasze postacie dostaną zaproszenie od Henry’ego na kolację, gdzie również będzie nadinspektor Davis. Ale to już w pierwszym poście sesji.

Intryga jest tak piekielnie skomplikowana i zawiła, że pewno rozgryziecie ją po kilku postach.
Ale tak to już jest. MG się namęczy, a tu przyjdzie gracz i stwierdzi. „Zabójcą jest orangutan”. I trafi.

Posty raz na tydzień.
Googledocowi mówię stanowcze i zdecydowane raczej nie.

Jak o czymś zapomniałem, to poproszę o pytania.

Zapraszam serdecznie miłośników gatunku.
 

Ostatnio edytowane przez Tom Atos : 09-09-2014 o 11:11.
Tom Atos jest offline  
Stary 09-09-2014, 11:16   #2
 
Ardel's Avatar
 
Jestem poważnie zainteresowany. W czytaniu powieści detektywistycznych najbardziej lubiłem zawsze wypatrywanie sprawcy zanim zrobi to protagonista, a teraz jest okazja, żeby się takowym stać.
Kartę wyślę, jak nad nią pomyślę.
"Zabójcą jest pulchna Kate!"
 
Ardel jest offline  
Stary 09-09-2014, 16:05   #3
Banned
 
To kim jest nasza postać pozostaje w naszej gestii?
 
Gveir jest offline  
Stary 09-09-2014, 20:29   #4
 
Hazard's Avatar
 
Zgłaszam się z wielką chęcią. Kilka lat temu miałem mocną zajawkę na kryminały (historię z udziałem Herkules Poirot znam już chyba na pamięć), dlatego myślę, że miło będzie do tego wrócić.

Mam już nawet pewną koncepcję postaci, a więc mojej KP możesz się spodziewać do końca tygodnia.

BTW. Liczę na to, że zabójcą nie okaże się ani detektyw Davis, ani sam Sir Edwardem Henry. Takie zabiegi są stosowane tak często, że całkowicie przestają być zaskakujące.
 

Ostatnio edytowane przez Hazard : 09-09-2014 o 20:34.
Hazard jest offline  
Stary 10-09-2014, 08:22   #5
 
Tom Atos's Avatar
 
Cytat:
Napisał Gveir Zobacz post
To kim jest nasza postać pozostaje w naszej gestii?
Tak, ale …

Jestem wzrokowcem zatem spróbuję to wyjaśnić na podstawie filmów.
Jeśli postać wpisuje się w estetykę „Tajemniczej historii w Styles” to ok.
Jeśli w „Sin City” to nie ok.

Będziecie prowadzić sprawę na angielskiej prowincji, zatem postacie z kina noir nie za bardzo pasują.

Mogą, a nawet mile widziane by były postacie z historycznym zaczepieniem.



Hazard już pisałem, że to orangutan zabił, jak u E.A. Poe.
 
Tom Atos jest offline  
Stary 10-09-2014, 12:03   #6
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Z Orangutanem to było mistrzostwo świata, nie do powtórzenia

Również postam się skleić jakąś postać z początku ubiegłego wieku

dobrze że nie ma gdoca i jest dużo czasu na rekrutkę!
 
Dnc jest offline  
Stary 11-09-2014, 19:44   #7
 
Fyrskar's Avatar
 
I ja chciałbym się zgłosić. Kryminały z udziałem Herculesa Poirot (i całą twórczość Agaty Christie) lubię, ba, nawet bardzo lubię, mimo, że specjalistą nie jestem. I możliwości zostania kimś w rodzaju małego Belga, panny Marple czy samego Sherlocka H. nie przepuszczę.

Nawet jeśli bliżej mi do inspektora Jappa, Hastingsa, czy Watsona.

Nie poszukuje ktoś przez przypadek wiernego pomocnika?
 

Ostatnio edytowane przez Fyrskar : 11-09-2014 o 20:39.
Fyrskar jest offline  
Stary 11-09-2014, 21:25   #8
 
Hazard's Avatar
 
Fyrskar możemy się dogadać

Ja chciałbym się wcielić w mocno podstarzałego, emerytowanego doradce ministra wojny w czasie I WŚ. Ogólnie byłby to raczej zrzędliwy, napuszony typ, który potrzebowałby jakiegoś asystenta, który wyręczałby go w wielu sprawach.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany taką fuchą to proszę pisać.
 
Hazard jest offline  
Stary 17-09-2014, 17:20   #9
 
Ardel's Avatar
 
Udało mi się napisać kartę! Wysłana.
 
Ardel jest offline  
Stary 18-09-2014, 13:06   #10
 
Tom Atos's Avatar
 
Dotarła. Na razie mam dwie karty.
 
Tom Atos jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:39.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168