Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-03-2008, 17:23   #11
M.M
 
M.M's Avatar
 
Ja mam jeszcze takie info dla wszystkich, którzy byliby zainteresowali małym teamem (konkretnie chodzi mi o jedną osobę, tak żeby stworzyć parę). Mam pewną koncepcję, która może fajnie wypaść, więc ew. zainteresowanego proszę do mnie na PM lub gg (podane w rekrutce do "Babuszek"). Tam wyjawię wszystkie szczegóły.

EDIT: Ok, ogłoszenie nieaktualne. Znalazłem już śmiałka
 
__________________
Wiejski filozof.

Ostatnio edytowane przez M.M : 06-03-2008 o 20:18.
M.M jest offline  
Stary 06-03-2008, 18:19   #12
 
Lavi's Avatar
 
Może takie małe nieprofesjonalne pytanie i trochę nie odpowiednie ale myślę że odpowiedź na nie przyda się każdemu.

Co to znaczy "perfidny powergaming" ?!?

Za wyjaśnienie mi co przez to rozumiesz z góry wielkie dzięki.
 
__________________
"I never make the same mistakes twice" -- by Me :P
Lavi jest offline  
Stary 06-03-2008, 18:37   #13
 
rudaad's Avatar
 
Tłumaczenie łopatologiczne :

Redone:
W normalnej grze powergaming to maksymalne staciarstwo i levelowanie. W storytelling to będzie zachowanie typu:" Co to nie ja! ".

Przykład :

Na wąskiej drodze prowadzącej do willi, rozległ się ryk kolejnych silników. Po chwili na majdan wjechały z dużą prędkością dwa Hammery z otwartymi pakami i kaemami zamocowanymi na dachach, prowadzone przez quada. Kierowcy postanowili chyba się pokazać. Na najwyższych obrotach, z dużą prędkością, urządzili sobie slalom pomiędzy ustawionymi pojazdami, przy czym quad nie wszystkie omijał, niektóre po prostu przeskakiwał. Zdawać by się mogło, że to jakiś wesoły gang. Jednak kiedy zatrzymali się tuż przed wejściem do budynku, dało się zauważyć oznaczenia Posterunku.

Dobrze wyregulowane silniki pogasły. Z quada najpierw zeskoczył dość duży, ciemno szary wilk, który dotąd, bardzo zadowolony, siedział oparty przednimi łapami na ramionach kierowcy - silnie zbudowanego, wysokiego Indiańca. Ten był ubrany w skórzaną kurtkę i spodnie z lekkiego płótna. Na głowie miał zawiązaną czerwoną opaskę, przytrzymującą długie, czarne włosy. Podobna opaska na lewym ramieniu, przytrzymywała krótkofalówkę. Czerwonoskóry zszedł z pojazdu, poprawił na plecach karabin, jakąś dziwną wersję Baretta M82, potoczył nic nie wyrażającym wzrokiem po ludziach wyłażących z dziur i zakamarków, w których się pochowali przed potrąceniem, po czym spojrzał na samochody. Zaczęła z nich wysiadać przybyła drużyna. Wszyscy podobnie ubrani, w mocne spodnie, wzmacniane skórzane kurtki a na nich oporządzenie Alice, jednak na pierwszy rzut oka dało się poznać, że pochodzą z całych dawnych Stanów i diabli wiedzą jak to się stało, że jeżdżą razem. Zapewne połączyła ich ze sobą wojna.

Pierwszy wysiadł kierowca prowadzącego Hammera. Niewysoki, raczej szczupły koleś, blondyn, w okularkach typu lennonki na nosie, w spodniach ubrudzonych smarami. Przerzucił przez plecy M-czwórkę i podszedł do maski wozu, nie zwracając najmniejszej uwagi na zebranych ludzi. Otworzył maskę, rozpędził dłonią nieco pary, która uniosła się znad chłodnicy i zagłębił się w sprawdzaniu silnika, mimo że jeszcze nie wystygł. Nie było trudno zauważyć, że połowę oporządzenia ma wypełnioną narzędziami. Z siedzenia pasażera tego samego wozu wysiadł silnie zbudowany Mex, wyglądający niezbyt inteligentnie, ale za to uzbrojony po zęby. Ciemna karnacja, czarne, krótko przycięte włosy, ponure spojrzenie ciemnych oczu, kilkudniowy zarost... Bandito z Hegemonii, jak w pysk strzelił. Splunął na ziemię, oparł się o samochód, wsparł na udzie Stonera i zapalił skręta. W tej czynności dołączył do niego średniego wzrostu szatyn, również uzbrojony w M4, o całkiem przyjemnych rysach, których sympatyczny wygląd nieco psuły oczy. Oczy wariata. Stanął obok Mexa i natychmiast zaczął coś do niego mówić. Widać było, że jest nerwowy. Wciąż rozglądał się wokół siebie, przyglądał się wszystkim zebranym podejrzliwie, jakby spodziewał się, że zaraz ktoś zacznie do nich strzelać.

- Loco, gdzie zgubiliśmy Breakera? Jakiś czas temu został z tyłu, i ni ma go tu... Cholera, czy mu się coś nie stało? Kurwa, wolałbym nie, bo mam mało stimpaków, a wiesz ile tego trzeba na niego zużyć...
- Nie martw się o niego - odezwał się zza samochodu kobiecy głos - Raczej nic mu nie będzie, co Loco?

Dziewczyna która wysiadła przed chwilą z drugiego wozu, naprawdę przyciągała spojrzenie. Wysoka, smukła, czarnowłosa, tak samo jak Loco pochodząca z Hegemonii. Miała dosyć ostre, ale bardzo ładne rysy, a dzięki temu, że kurtkę trzymała na ramieniu, widać było że mimo muskulatury biustu też jej nie brakuje. Zwracał uwagę też bicz, na którym opierała dłoń. Czarny, zapewne kilkumetrowy, zwinięty przy pasie, ładnie wyglądający przy bardzo kobiecym, płaskim, ozdobionym niewielkim sześciopakiem mięśni brzuchu, którego nie zasłaniała zawiązana pod biustem czerwona koszula. W drugiej dłoni niosła kałasznikowa z bocznym montażem i kolimatorem. Stanowczo, ta osóbka stanowiła ozdobę całej ekipy. Obok niej, podszedł do kumpli facet, którego pochodzenia nie dało się określić na podstawie wyglądu. Jako jedyny, zamiast kurtki miał na sobie trencz, sięgający trochę za kolana, a pod nim oporządzenie. Długowłosy szatyn, o aryjskich rysach, zielonych, spokojnych oczach, w czarnym, kowbojskim kapeluszu, uzbrojony w klasycznie amerykańską M-16 z granatnikiem i Colta 1911.

Stanęli wszyscy razem, podszedł do nich Indianin, a po chwili również mechanik. Przez jakiś czas rozmawiali ze sobą nie zwracając uwagi na obserwatorów, przy czym najczęściej można było usłyszeć głos owego nerwowego gościa, a czerwonoskóry nie odezwał się w ogóle, najwyżej kiwał albo kręcił głową. Raz jeden się uśmiechnął. Wilk siedział przy jego nodze i jako jedyny członek ekipy, obserwował otaczające ich osoby. Trudno było zgadnąć czy po prostu się przygląda, czy wyszukuje obiad... Sądząc po wzroku, raczej to drugie. Rozmowę przerwał dźwięk silnika dobiegający z drogi. Mechanik nadstawił ucha i uśmiechnął się.

- Conchita, rozstawiaj łóżko. Breaker jedzie.
Towarzystwo roześmiało się złośliwie, a Meksykanka spojrzała brzydko na blondyna.
- Slide, pierdol się, jeśli łaska. Zazdrościsz mu i tyle.
- Czego? Ciebie czy mięśni?
- Przede wszystkim mnie, robaczku – wsparła dłoń na biczu – Ale możemy to zmienić, jeśli się nie boisz...
- Jego też tym traktujesz? – spytał Slide wskazując na bat
- Niestety, nie lubi tego. A fajnie byłoby sprawdzić, czy potrafiłabym zmusić go, żeby uklęknął.

W tym momencie spomiędzy drzew wyjechał ogromny trójkołowiec, wyglądający na całkowitą samoróbkę jakiegoś szaleńca z Detroit. Chyba żadna część tej maszyny nie pochodziła z żadnego motocykla. Były po prostu zbyt wielkie. Motor podjechał do grupki a jego pasażer, który dotąd pół leżał za kierownicą, zgasił silnik, wywalił z tylnej kanapy na ziemię plecak i zsiadł. Czy to ludzie i samochody wokoło się zmniejszyły? Niee... Okazało się, że Indianin wcale nie jest taki wysoki, a Mex wcale nie ma szczególnie szerokich barków. Gość który zsiadł z trójkołowca, miał prawie dwa i pół metra wzrostu, a obwód barków chyba podobny. Po prostu gigant, ubrany w jeansy zszywane z wielu kawałków materiału, skórzaną kamizelę, ozdobioną nieprzyzwoitą ilością ćwieków i buty ze skóry aligatora. Jedno spojrzenie na ręce tego faceta, tłumaczyło jego wygląd. Na samym ramieniu dwa dodatkowe mięśnie, których normalni ludzie po prostu nie mają. Ciekawe, czy zmutował w ciągu życia, czy tez taki się urodził? Jeśli to drugie, to chyba lepiej nie wiedzieć, ile ważył noworodek i co zostało z jego matki po porodzie... Mimo ogromnego ciała, miał proporcjonalną głowę, obwiązaną czarną chustą w czaszki. Spod niej spadały mu na plecy ciemne włosy. Jego karnacja wskazywała że długo wałęsa się po Pustyni. Spalona słońcem, wysmagana wiatrami, kiedyś jasna, teraz niewiele różniąca się od karnacji Mexa. Z olstra przy siodle wydobył M60 i przerzucił przez plecy, jakby to był jakiś peem. Odwrócił się do towarzystwa stojącego przy Hammerach.

- Co jest kompania? – odezwał się zachrypłym basem – Wiecie już co i gdzie tu jest?
- Nie, bo nas Conchita gwałciła – odpowiedział facet w płaszczu
- Na chwilę nie można was zostawić. Shmitd, ustaw wozy. Telcontar, rozejrzyj się za wodą i żarciem. Slide, posprawdzaj pojazdy. Wiem że to robiłeś. Zrób jeszcze raz. Zszywacz, inwentaryzacja gotowa? – nerwus pokiwał głową – Bardzo dobrze. Znajdź sobie zajęcie. Loco, posprawdzaj i przeczyść całą broń. Conchita, idziesz ze mną do komendanta. Trzeba się zameldować.

Cała drużyna natychmiast zabrała się za wykonywanie rozkazów giganta. On sam rzucił kluczyki motocykla mechanikowi i razem z Meksykanką ruszył w kierunku willi. Deski werandy ugięły się i zaskrzypiały pod jego ciężarem. Ledwo zmieścił się w drzwiach na szerokość. Musiał się dobrze schylić.

Źródło: sesja "Merchendise is my life, gun is my God." prowadzona prze Czezwego, zaś post autorstwa Sheola.
 
__________________
"Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się ta, co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć. Ta wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała po nim, dotarła szczęśliwie aż do głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania."
rudaad jest offline  
Stary 06-03-2008, 18:47   #14
 
DrHyde's Avatar
 
Z mojej strony powergamingu ani munczkinizmu merill się nie obawiaj. Sam potępiałem takich graczy. Ładny wykład rudaad.
 
DrHyde jest offline  
Stary 06-03-2008, 19:08   #15
 
Potwór's Avatar
 
O___o To była Neuroshima czy D20 modern?
Startowe 1000 gambli kusi do sprzętowego podpakowania postaci ale się ograniczam (taaa... a teraz nie wiem na co połowe tej sumy wydać...)
 
Potwór jest offline  
Stary 06-03-2008, 20:29   #16
 
merill's Avatar
 
Ruda dziękuję za udzielenie odpowiedzi zainteresowanym. Prosto z mostu...

No ja jeszcze dorzucę parę słów od siebie: poweraming w sesji zwłaszcza storytellingu jak "Wyścig", to zgrywanie niezniszczalnego twardziela, którego omijają nawet kule 0.50 cal., ja nie zakładam z góry, że ktoś z was będzie tak grał, ale nie znamy z Hawkeyem was wszystkich dobrze, więc stąd ten zapis w moim poście. Nie chcę żebyście odbierali to jako atak na waszą możliwość kreowania świata, mace wolną rękę, prosimy was tylko o zachowanie pewnej dozy realizmu i zdrowego rozsądku. Tyle... myślę, że to nie dużo i wszyscy - my jako "opiekunowie" sesji i wy jako jej gracze wyniesiecie z niej mnóstwo zabawy.

Pozdrawiamy serdecznie
 
__________________
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu, morderco krwawy tłumu naszych braci, Czekamy ciebie, nie żeby zapłacić, lecz chlebem witać na rodzinnym progu. Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco, jakiej ci śmierci życzymy w podzięce i jak bezsilnie zaciskamy ręce pomocy prosząc, podstępny oprawco. GG:11844451
merill jest offline  
Stary 06-03-2008, 20:32   #17
Zak
 
Zak's Avatar
 
Ja ma jeszcze jedno pytanie , czy Ty i Hawk będziecie tylko opiekunami, czy też wykreujecie jakieś postacie?

pzdr, Zak
 
__________________
Życie uczy:
"ZABRANIAM CI MARZYĆ POZA HORYZONT ZDOLNOŚCI KREDYTOWEJ!"


Praca - studia - studia - praca. Granie - niestety - na drugim planie...
Zak jest offline  
Stary 06-03-2008, 20:34   #18
 
merill's Avatar
 
To jest jeszcze sprawa do dogadania z HAwkiem, a co do terminu rozpoczęcia sesji, myślę, że najrozsądniej będzie jak zaczniemy w środę wieczorem. Do tej pory uporam się z robotą i nauką na egzaminy i będę mógł normalnie funkcjonować.


Pozdrawiam merill
 
__________________
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu, morderco krwawy tłumu naszych braci, Czekamy ciebie, nie żeby zapłacić, lecz chlebem witać na rodzinnym progu. Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco, jakiej ci śmierci życzymy w podzięce i jak bezsilnie zaciskamy ręce pomocy prosząc, podstępny oprawco. GG:11844451
merill jest offline  
Stary 09-03-2008, 13:04   #19
 
DrHyde's Avatar
 
Ja niestety muszę zrezygnować. Mam za dużo sesji na Li [w tym dwie prowadzę]. Nie dam rady. Wybacz merill. Następnym razem się skusze.
Pozdrawiam. Hyde.
 
DrHyde jest offline  
Stary 10-03-2008, 00:18   #20
 
merill's Avatar
 
Spoko Doktorku, nikt tu jeszcze nikogo nie zlinczował za wycofanie się z rekrutacji, chyba, że nalegasz? <dawajcie sznur!>

Ok cieszę się, że mamy tyle zgłoszeń, jestem też zadowolony z jakości zgłoszeń, dopracowania postaci i dopieszczenia swoich autek. Pozostaje tylko życzyć wam szerokiej i równej drogi.. tyle, że takich w ZSA trochę mało.

Co do pozostawiania gambli na, że tak powiem, "zaś potem", wydajecie je wszystkie przy tworzeniu KP, gamble to nie realna waluta, to tylko wykładnia wartości w handlu barterowym, możecie najwyżej kupić za nie coś, co potem będziecie chcieli wymienić za żarcie, paliwo, amunicję itd.

Pozdrawiam i cieszę się z ilości zgłoszeń. Jeśli jeszcze ktoś jest chętny, albo ma zamiar dosłać KP to prosiłbym o podanie orientacyjne czasu wysłania owej KP, sesja ruszy chyba w środę wieczorem, musimy z HAwkiem parę szczegółów dogadać. A potem...? Pedał w podłogę i jazda!!!
 
__________________
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu, morderco krwawy tłumu naszych braci, Czekamy ciebie, nie żeby zapłacić, lecz chlebem witać na rodzinnym progu. Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco, jakiej ci śmierci życzymy w podzięce i jak bezsilnie zaciskamy ręce pomocy prosząc, podstępny oprawco. GG:11844451
merill jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:19.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168