lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Fantasy (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-fantasy/)
-   -   [sesja] Pani Kryształu I (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-fantasy/1227-sesja-pani-krysztalu-i.html)

Ribesium 14-04-2006 09:49

Maureen

Do tej pory siedząca cicho, mówi:

- Wiecie co, może lepiej będzie jak JA pójdę po Anzelma. Mam sposoby, aby poradzić sobie z jego gniewem. Ruszajcie już, spotkamy się w Świątyni i tam zapytamy o drogę do wioski tei'ner. Zaraz do Was dołączymy.

Wstaje, zabiera łuk i idzie zdecydowanym krokiem na górę. Po drodze zahacza o swój pokój, zabierając plecak. Następnie staje przed drzwiami pokoju Anzelma i puka trzy razy. Wobec braku odpowiedzi wchodzi zaniepokojona do środka ...

Nadel 14-04-2006 11:07

Nathiel

Pełna mobilizacja do wyruszenia jak widzę, no dobra tyle że ja już wszystko mam przy sobie więc jedyne co mi pozostało to czekać.

-Ja wyjdę przed karczmę i poczekam na was aż się zbierzecie, może coś przy okazji ciekawego zobaczę ale wątpię

Wychodzę i rozglądam się za czymś bądź kimś ciekawym, może coś urozmaici mi te chwile czekania na resztę towarzyszy...

Ribesium 14-04-2006 11:38

Maureen

W pełnym ekwipunku zbiega na dół. Zastaje przy stoliku tylko Phaere i Fosht'ke zbierające się już do wyjścia. Szybko podchodzi do nich.

- Słuchajcie, nie wiem co się dzieje, ale Anzelma nie ma w pokoju. Nie mam pojęcia, gdzie się podział. Chyba nie wyfrunął przez okno - wygląda na zawiedzioną i zkonsternowaną - Nie wiem, czy wobec tego mamy go szukać, czy iść do świątyni... - zamyśla się - Chyba jednak ruszymy bez niego. Wspominałam mu zresztą rano, że wybieramy się przed podróżą do Sylvana. Może dołączy tam do nas... jeśli nie, to wtedy możemy go szukać lub powiedziewć Samowi, żeby przekazał mu jak się zjawi, iż jesteśmy w drodze do tei'ner i by zaczekał na nasz powrót. Choć mam nadzieję, że nasza wyprawa odbędzie się w komplecie. A teraz nie traćmy już czasu, im szybciej wyjdziemy tym szybciej wrócimy - to mówiąc otwiera drzwi i czeka, aż Fosht'ka i Phaere wyjdą. Heh, czemu chociaż raz nie mogą czegoś zrobić wspólnie, bez fochów, ginięcia gdzieś po drodze czy innych komplikacji ...

Frosty 14-04-2006 12:36

Anzelm

Podruż pod górkę nie kosztowała mnię ani trochę wysiłku. Podziwiałem miasto przemierzając je dobrze już znanym szlakiem...
[user=345,1078,1509]
-"Co do Maureen, nie oceniaj Jej zbyt pochopnie. Ona się poprostu martwi a Tobie dość często zdaża się zadawać dość 'bezpośrednie' pytania. Wszyscy jesteśmy poddenerwowani i czujemy się trochę zagubieni w nowym położeniu w jakim przyszło nam się znaleźć. Wszystko się ustabilizuje z czasem, a puki co musimy zacząć działać jak drużyna."
Wóz okazał się doskonałym środkiem transportu. Podjechaliśmy pod górkę szybciej niż się tego spodziewałem. Po kródkich ustaleniach z Bastem wkroczyliśmy w progi świątyni, każdy w swojej sprawie.
[/user]
[user=345,1078]
Zaczerpnięta od pierwszego napotkanego mnicha informacja o położeniu Sylvana, doprowadziła mnie niezwłocznie do celu. Kapłan był sam co ucieszyło mnie niezmiernie.
-"Witaj Sylvanie. Zabiorę Ci tylko chwilę. Mówiłeś ostatnio że wyczówasz złą moc bijącą z mojego amuletu. Wydaje mi się że dla dobra tego świata było by zniszczenie go, ale czy nie uważasz że nie zaszkodziło by odprawić przy tym jakiegoś rytuału, tak by zbużyć pomost jaki tworzy z mym dawnym bóstwem?"
[/user]

Lyssea 14-04-2006 14:23

Phaere
Jeszcze na chwilę wróciła do swojego pokoju, aby sprawdzić czy na pewno niczego nie zostawiła. Trochę dziwinie wyszło z Anzelmem. Możliwe, że jakimś cudem wiedział jak otworzyć portal do Sigil i wrócił tam. Oczywiście też był zły i obrażony, więc nie chciał się podzielić tym odkryciem. Drowka mogła się tego spodziewać. Ludzie wbrew pozorom są bardzo podobni do drowów. Czasem nawet gorsi. Bardziej fałszywi. W głębi duszy wiedziała, iż kapłan tylko gra takiego dobrego i bezkonfliktowego.
Możemy ruszać - powiedziała do Maureen i Frosht`ki wychodząc z karczmy. Tiloup ruszył z nią.

Sayane 14-04-2006 17:39

Świątynia Zivilyn
 
Zostawiwszy wiadomość Samowi wyszliście na zalaną słońcem ulicę i wraz z Nathielem (który nic ciekawego nie ujrzał, prócz niewielkiego poruszenia wśród ludzi wczorajszym wydarzeniem) ruszyliście w kierunku świątyni. W połowie drogi odnalazł Was Calcifer z wiadomością, iż Bast i Anzelm są na terenie świątyni. Gdy jednak dotarliście na dziedziniec po wspomnianej dwójce nie było śladu. Zapytany adept poinformował was, że Sylvan odpoczywa w ogrodzie na tyłach biblioteki. Tam też go znajdujecie, na wpół leżącego w słońcu na szerokim fotelu. Jest blady, ma duże sińce pod oczami. Wygląda na to, że śpi. Po drodze mijają Was co chwilę adepci znoszący różne księgi i zwoje z biblioteki do świątyni.

Bast, Anzelm: [user=1509,1078,345] Woźnica skrzywił się lekko na widok Anzelma mrucząc, że nie jest dorożką ale w miarę szybko (jak na wóz towarowy) podwiózł Was do świątyni, gdzie zastaliście co powyżej.
[center:94417ea261]Przed przybyciem drużyny odwiedzić astronoma i wrócić już nie zdążycie. Możecie spotkac się z resztą w ogrodzie lub iść w międzyczasie do wieży a oni będa rozmawiać. Po załatwieniu swoich spraw spotykacie się w każdym razie obaj przy Sylvanie - za 5 min. dojdzie reszta.[/center:94417ea261][/user]
Anzelm: [user=345,1078]Na Twój widok Sylvan uniósł się lekko w powitaniu. Anzelmie, obawiam się, że zniszczenie więzi między Tobą a twoim bogiem nie będzie takie proste, nawet zniszczywszy amulet. Zerwanie więzi zalezy w głównej mierze od Ciebie, jak bardzo byłeś oddany swemu bogu i jak wytrwała jest Twoja potrzeba zmiany. Ale tez jak bardzo jestes bogu potrzebny, jak on przywiązany jest do Ciebie. Zło gromadzi się w amulecie nie tylko z powodu orientacji boga... - zawiesił głos. Oczywiście podejmę się zniszczneia amuletu - nie moge pozwolić na to, by tak wielkie zło gościło na Kedros. Jednak dziś nie czuję się zbyt dobrze, a walka z jakimkolwiek bóstwem - nie tylko z obcego świata - wymaga wielkiego skupienia. Gdybyś mógł zostawić go w moich rękach zajmę sie tym najszybciej, jak bedę mógł. Może bedę potrzebował Twojej pomocy ale wtedy Cie wezwę. Zamilkł na chwilę. Wydaje sie, że mówienie go męczy.[/user]
Bast:[user=1509,345] W szpitalu na tyłach świątyni medyk opatrzył Ci bark i ramię kładac na nie lecznicze maści, które ukoiły również ból, i zostawiając rękę na temblaku. Polecił Ci nie nadwyrężać mięsni przez najbliższy tydzień oraz unikać obciążania stłuczonej kości. Ból z nadwyrężonej wczoraj kostki również ustąpił, więc czujesz się całkiem dobrze. Gdy przechodziłeś Lilu skinęła Ci głową na powitanie, zajeta jakąś papierkową robotą. Wokół siedzi wielu kapłanów czytając stare księgi i zwoje; kolejne są też cały czas donoszone od strony biblioteki.

[center:94417ea261]Jeśli chcesz możesz zakupić maść do smarowania ręki.[/center:94417ea261][/user]

Lyssea 14-04-2006 20:16

Phaere
Ciekawe jakim cudem Anzelm zjawił się w świątyni. Z drugiej strony to dobrze, że tu jest razem z Bastem, pewnie już się pogodzili. Widok Sylvan`a przeraził ją, lecz po chwili przyszła do jej głowy pewna myśl "Ciekawe ile wypił?". Zakryła delikatny uśmiech dłonią, w tej chwili był co najmniej nie na miejscu.
Nie powinniśmy go budzić. Myślę, że Sylvan pozwoliłby nam wejść do biblioteki.- powiedziała teraz już z pełną powagą do towarzyszy.

Frosty 14-04-2006 22:57

Anzelm

-"Dobrze więc przyniosę go w najbliższym czasie, a teraz odpoczywaj nie będę Cię dłużej niepokoić."
Ledwie skończyłem mówić a kapłan opadł z powrotem na fotel. Wyraźnie wydarzenia ubiegłej nocy nie wyszły mu na zdrowie. Nie ma sęsu dalej go męczyć. Odwracam sie i ruszam powolnym krokiem w strone przejścia łączącego ogród z wejściem i skrzydłem szpitalnym. Niemalże wpadłem na towarzyszy, którzy właśnie doszli do sanktuarium. Ich spojrzenia nie wyglądały na szczegulnie zdziwione faktem, że tu jestem. Były raczej obojętne jak mi się zdawało. Oprócz jednego, zadającego nieme pytanie 'czemu, jak mogłeś?', wyraźnie niezadowolonego z mojego nagłego zniknięcia. Faktycznie gdzie się podziała rozwaga i logika moich zachowań? To było głupie, ale potrzeba działania była widocznie większa. Dość już się nasłuchałem rozmów, planów, debat, które kończyły się sporem i do niczego nie prowadziły.
-"Tak, dajmy mu odpocząć. To zaiste fatalny momęt na rozmowę z nim. A czego chcesz szukać w bibliotece Phaere i co ustaliliście; co robimy z dalszą częścią tego dnia?"
Spodziewałem się pytania...

Lyssea 15-04-2006 00:52

Phaere
I co ? Podchodzisz do nas jakby nic się nie stało? Może wypadałoby coś wyjaśnić. Znikasz ze swojego pokoju, pojawiasz się w świątyni i myślisz, że wszystko gra? Jeśli tak to jesteś w błędzie. Mogłeś nas uprzedzić, iż planujesz tajemniczy wypad do Sylvan`a. Zaoszczędziłbyś choć trochę naszego cennego czasu. Następnym razem pomyśl nim coś zrobisz, wierz mi to nie boli.- powiedziała nie ukrywając zdenerwowania. Wyminęła go szybkim krokiem wchodząc do biblioteki.

Aurora Borealis 15-04-2006 08:21

Fosht'ka

Nie zwracała wielkiej uwagi na te wszystkie kłótnie i wyrzuty; była trochę poza tym. Stała trochę za grupą obracając twarz ku Słońcu. Wygląd Sylvana zastanowił ją co prawda, ale uznała, że wykończyło go wczorajsze zaklęcie, które prawdopodobnie rzucił na widmo. Gdy zauważyła Anzelma, uśmiechnęła się do niego. Gdy Phaere weszła do świątyni, zbliżyła się. - Potrzebujemy mapy okolicy dla ustalenia, którą wioskę Tei'ner odwiedzimy. Nie wiem, co cię tak przynagliło do skoku przez okno albo użycie jakiegoś innego wyjścia niż przez karczmę. - Nie bardzo wiedziała, co ma zamiar wyjaśnić.. Może chciała załagodzić sytuację, albo uzmysłowić coś Anzelmowi. - Pewnie bardzo się śpieszyłeś, co? Jestem pewna, że to było coś ważnego. Ale bardzo proszę o jakiś znak następnym razem - przejedź nożem po ścianie w jakiś finezyjny sposób albo zawiąż prześcieradło w supeł.. Jakiś znak, dobrze? Że wyszedłeś dobrowolnie i bez walki. Martwiliśmy się o Ciebie. Chcemy być razem. - mrugnęła do niego. Zrobiła groźnie - komiczną minę. - Jeszcze jeden taki numer.. - zamachnęła się kosturem i powolnym ruchem "uderzyła go" w ramię ostrzegawczo. Jednak jej oczy zapaliły się na chwilę i błysnął w nich gniew, zgaszony natychmiast krótkim, beztroskim śmiechem. - Znajdźmy te mapy - zwróciła się do całości i weszła do biblioteki w ślad za Phaere.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:26.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172