Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 30-01-2017, 15:51   #1
 
Corran's Avatar
 
Reputacja: 116 Corran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znany
[Warhammer II ed.] Przebudzenie...


MIZRIL:


Gobliny, Orki i bogowie wiedzą jeszcze jakie ścierwo. To całe tałatajstwo zalęgło się głęboko w lesie że nawet wy nie wiedzieliście ile ich może być. Wraz z grupa zaufanych leśnych duchów postanowiliście zbadać sprawę i zdać raport starszemu wioski. Zielonoskórzy w świętym lesie, absolutnie niedopuszczalne. Zabrałeś kilka najprzydatniejszych rzeczy oraz swój elfi łuk i ruszyłeś za przyjaciółmi, zostałeś szybko w tyle jako że doświadczeni zwiadowcy szybko odłączyli się od Ciebie, oczywiście słyszałeś ich, znaliście swoje znaki i głosy więc żadne słowa nie były potrzebne by znaleźć drugiego. Waszą uwagę zwróciło małe obozowisko niedaleko waszych pradawnych budowli które teraz z biegiem czasu obracały się w ruiny. Kilka skleconych naprędce szałasów oraz kilka rozpalonych ognisk nie zostawiało złudzeń że to intruzi których poszukujecie. Jakież wielkie było wasze zdziwienie gdy zamiast zielonych paskud ujrzeliście… No właśnie ludzi! LUDZI! Nie żadne bezmózgie porosty tylko ludzi bezczeszczących wasze święte miejsce.
- Mam nadzieje że ta małe przedstawienie z orkami da się we znaki długouchym i nie będą tutaj zaglądać przez najbliższe dni – dobiegł was głos jednego z ludzi – i tak musimy się pośpieszyć by zdążyć przed pełnia. Bogowie jak zawsze są niecierpliwi.
- Kurwa – jeden z leśnych duchów zaklął pod nosem – najpierw zieloni teraz jeszcze szemrani kultyści. Amendil był synem wioskowego kowala w waszej społeczności, odkąd pojawiłeś się w wiosce zawsze był dla Ciebie jak brat. Doglądał czy niczego Ci nie brakuje i gdy wszedłeś w odpowiedni wiek przekonał towarzyszy z leśnych duchów by szkolili Cię mimo że nie miałeś wymaganego statusu wśród nich.
- Psie syny, nie będziemy chyba tak stali i bezczynnie patrzyli jak panoszą się po naszych ziemiach, zwłaszcza w tym miejscu - skomentował równie cicho drugi, przykładając powoli napiętą cięciwę do policzka mierząc w jednego z pasożytów, jak lubił ich nazywać w swoich myślach.
Ludzi było może z dziesięciu was pięciu. W ciemności byli bezbronni jak dzieci i mogliście z nimi skończyć w czasie krótszym niż powiedzieli by „Kurwa to elfy”.
Amandill siedział na gałęzi przypatrując się całej sytuacji w milczeniu. Po dłuższej chwili podniósł wzrok na Ciebie
- A ty co byś zrobił ? - Patrzył na Ciebie przeszywającym wzrokiem i zrozumiałeś że to co powiedz dowódca uzna za rozkaz…

LAMBERT:

„MARTWI NIE PISZĄ ŻADNYCH OPOWIEŚCI”

ALBRECHT I ZAHALEM:


Pijackie bójki mają do siebie że czasem wyjdziesz z nich z zębami w szczęce albo w woreczku. Na Twoje szczęście twój worek mimo wielu przygód nadal jest pusty. Razem z Zahalemem przemierzaliście mroczne zaułki Altdorfu kryjąc się przed postronnymi spojrzeniami ludzi zastanawiających się co szlachcic robi w slumsach stolicy w dodatku w towarzystwie przedstawiciela kolegium. Mały Harry mówił dokładnie „Dwie uliczki za starym browarem, później w lewo i znowu w lewo. Trzy razy pukasz i mówisz że jesteś od Freda”. I faktycznie zadziałało. Pomieszczenie było skryte w pół mroku przez wszechobecny dym z fajek, cygar i innego rodzaju palnych używek. Na pierwszy rzut oka zwykła melina, mordownia jakich wiele w tym mieście. Jednak tutaj rządził Szybki. Szybki był znany z tego że jego przeciwnicy nawet nie wiedzieli kiedy umierali albo byli bez mieszka przy pasie. Szybki siedział na krześle wyrzeźbionym jak tron, jeżeli coś można było o nim powiedzieć na pewno to że to najbardziej próżny skurwysyn jakiego nosiły te ulice. Lubił wszystko co się błyszczało, lubił komplementy, lubił siebie. Obserwował walki psów które odbywały się w małym okopie wzmocnionym na szybko jakimiś deskami by ziemia nie obsypywała się za szybko. Jego faworyt właśnie rozrywał gardło pokonanemu. W oczach watażki płonęło niezdrowe pożądanie. Skinął na was dłonią.
- A więc to wy wypytujecie o mnie po całym mieście. W czym wielki Szybki może wam pomóc. Oczywiście za rozsądną sumę pieniędzy.
Sprawa była prosta. Zahalema doszły słuchy że do miasta przybył kupiec handlujący nieco nielegalnymi dobrami w tym możliwe że posiadał kilka Artefaktów na wymianę. Oczywiście złożenie raportu mistrzowi i zostanie w cieniu nie whodziło w grę. A jeżeli coś ważnego działo się w mieście to ten pan przed wami o tym wiedział. Po przedstawieniu sprawy Szybki zamyślił się na chwile. - Dobra. Pomogę wam. W zamian za to chciałbym tylko zerknąć na księgi rachunkowe Twojego ojca panie Albrechcie. Co wy na to ?

RAGNAR:

Kolejny daleki odgłos wybuchu wstrząsnął fortecą. Wasi inżynierowi pracowali dzień i noc próbując się dostać do głęboko położonych rud kamieni szlachetnych i złota. W zasadzie dwie rywalizujące grupy krasnoludów kiedyś w karczmie rozpoczęły zakład która przyniesie większy klejnot przed oblicze króla. Tunele położone głęboko pod fortecą trzęsły się od fal sejsmicznych. Podróżowanie nimi ani trochę nie napawało optymizmem. Wszystko się trzęsło a małe grudki ziemi i pył spadały ze stropu.
- I to właśnie jest nasz problem książę. Mamy za mało pobratymców by zdążyć na czas – Hurdur, starszy inżynier kiwał głową smutno – wiemy że potrzebujecie żelaza na broń, kule i zbroje do wojny przeciwko zielonoskórym. Jednak fizycznie nie jesteśmy w stanie zapewnić takiego wydobycia jakiego król oczekuje. Mamy kilka pomysłów ale są one niebezpieczne i nie wiadomo jaki dokładnie będzie wynik. Zechce książę posłuchać. Mamy ograniczona liczbę robotników którzy pracują po dwanaście godzin dziennie i nie dotrzymują tempa wydobycia. Ale jeden z gnomów niedawno przyniósł nam coś co nazwał dynamitem i mówi że przyspieszy to wydobycie kilkukrotnie. Jednak to właśnie te wybuchy które słyszysz w oddali. Pierwsze testy. Dlatego potrzebujemy Twojej zgodny książę: Mogę kazać pracownikom pracować po więcej godzin, jednak nie będą zadowoleni. Albo możemy spróbować nowego sposobu tego gnoma Nobela czy jakoś tak. Z każdym wiąże się pewne ryzyko ale jako syn króla doskonale wiesz że czasem dobry władca musi z czegoś zrezygnować.
 
__________________
Dyplomata to ktoś, kto mówi ci abyś poszedł do diabła, a ty cieszysz się na podróż...
Corran jest offline  
Stary 01-02-2017, 12:05   #2
 
Opsiq's Avatar
 
Reputacja: 0 Opsiq nie jest za bardzo znanyOpsiq nie jest za bardzo znanyOpsiq nie jest za bardzo znanyOpsiq nie jest za bardzo znanyOpsiq nie jest za bardzo znanyOpsiq nie jest za bardzo znanyOpsiq nie jest za bardzo znany
Zahalem stał przez chwilę, później podrapał się po brodzie. Na jego twarzy pojawił się przelotny uśmiech. W jego oczach było widać coś na kształt niepewności. Spojrzał na Albrechta i uśmiechnął się. Przetarł ręce.
- Albrechcie co Ty na to? - zapytał.
Nie czekając na odpowiedź odwrócił się w stronę drzwi. Podparł podbródek dłonią. Chciał już wyjść ale zawahał się. Jego przyjaciel nadal stał w miejscu. Podszedł do niego. Zamarzył się i szepnął:
- Albrechcie.. Zgódź się, proszę. Pomyśl tylko jakie artefakty tam mogą być. Możemy stać się sławni. - przejechał ręką przed ich twarzami - Już widzę te opowieści o dwóch takich co przechwycili sporą ilość artefaktów i zostali bohaterami.
Niepewność zamieniła się w swego rodzaju fascynacje. Jego oczy świeciły się jak dwie złote monety. Cały czas smyrał się po brodzie. Można było dostrzec, że intensywnie nad czymś myślał. Po chwili ciszy kontynuował swój wywód do swojego kompana.
- Co Ci szkodzi? To tylko zwykła księga rachunkowa. W samym Aldorfie są takich setki jak nie tysiące.
Widać było, że Zahalem próbuje zrobić najpiękniejszy wyraz twarzy jaki tylko potrafił. Coś w stylu słodkiego kotka czy pieska ale przypominało to bardziej żabę z brodą.
- Ja się zgadzam. - spojrzał na Szybkiego. Następnie jakby dziecko czekające na cukierka obejrzał się na Albrechta. Rozejrzał się po pokoju. Poklepał przyjaciela po ramieniu.
- Będę czekał na dworze. Decyzja należy do ciebie. - kiwnął głową na pożegnanie i wyszedł.
 

Ostatnio edytowane przez Opsiq : 01-02-2017 o 19:22.
Opsiq jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166