lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Warhammer (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-warhammer/)
-   -   [Warhammer 2ed.] Niemartwi (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-warhammer/17944-warhammer-2ed-niemartwi.html)

Phil 05-02-2019 15:00

Asmodian + Phil
 
Głośne trzaski i błyski wyładowań sprawiły, że koń rycerza zarżał głośno i zatańczył na bruku pod bramą. Harald jedną ręką ściągnął ostro wodze, by opanować wierzchowca, a drugą sięgnął do trzonka broni. Strażnicy miejscy modlili się do wszystkich bogów.

- Zły, idzie zły! - krzyczeli.

- Stać w miejscu, jełopy, on jest z nami! - Grossheim rozpoznał na szczęście elfiego maga, zanim ruszył do ataku. Ten po wylądowaniu spytał spokojnie o wiadomości, jakby przeszedł się tą ulicą spacerkiem.

- Sporo się dzieje. Nasi towarzysze podejrzewają, że ktoś wykorzysta zamieszanie, żeby porwać mieszkańców. Przez bagna, od strony cmentarza, idzie tu tuzin zgnilców. Ludzie Zakonu znaleźli na cmentarzu zaszyfrowaną wiadomość, list, i zanieśli go do twierdzy. A Mormił, kapłan, jest tam teraz i twierdzi, że wyczuwa naszego czarownika gdzieś w mieście.

Morryta rzucał krótkimi zdaniami, wiedząc, że zaczyna im brakować czasu.

- Nie mamy za wiele czasu. Trzeba znaleźć tego maga i unieszkodliwić. Całe miasto to jeden wielki żalnik. Kumuluje energię śmierci z całej okolicy. Potężny magik może podnieść wszystkich umrzyków i nie powstrzymamy tego. Mi też wydawało się, że magik powinien być gdzieś w okolicy środka miasta - wyjaśnił Faeranduil - gdzie elfy? - zapytał rycerza.

- Nasi są gdzieś w rejonie przystani. Czy jesteś w stanie wyczuć tego czarownika? Znaleźć jakiś ślad jego działalności? - Harald się zamyślił na chwilkę. - Powiedziałem kapłanowi, że do tej pory trupami sterowano na odległość, może więc można je w ten sposób i ożywić.

- Z niewielkiego dystansu. Albo bardzo potężną magią. Jeśli by taka się pojawiła, bylibyśmy zgubieni. Na razie widzę tylko, gdzie zbierają się magiczne energie wykorzystywane w takich zaklęciach. Nie szukam więc czarodzieja, ale efektów jego pracy
- popatrzył w niebo i wskazał ręką, gdzieś w stronę rynku - tam. Silna magia. Dhar. Jeśli jest człowiekiem, to to go niszczy. Zabije i siebie i nas. Nas prędzej - dodał jakby uspokajająco.

- Jeśli dobrze cię rozumiem, nekromanta jest w rejonie miejskiego placu i szykuje coś groźnego. Mormił może i jest w niebezpieczeństwie, ale odnalezienie czarownika staje się w tym momencie najważniejsze - Harald zawiesił znacząco głos.

- Ognisk mocy było kilka...warto sprawdzić każdy z nich - elf spojrzał pytająco na rycerza.

- Tak, warto, tylko gdzie są pozostałe? I czy oznacza to, że czarowników może być kilku?

- Oh, teorii jest wiele. Akolici, pomocnicy, a czasem przedmioty ogniskujące moc. Techniczne kwestie…
- elf odpowiedział krótko, nie chcąc wdawać się w szczegóły. - W klasztorze widziałem trzy miejsca, został nam do sprawdzenia plac. Jedźmy czym prędzej.

Harald podał mu rękę i wciągnął za siebie.

- Trzymaj się. Chyba nie mamy czasu szukać pozostałych. Czy coś z chowanych przez nas paczuszek może okazać ci się przydatne podczas konfrontacji z czarownikiem?

Elf potwierdził kiwnięciem głową, podjechali więc razem do zbudowanej niedaleko barykady, Harald wyciągnął nieduży pakunek i podał go magowi. Czarodziej szybko przejrzał zawartość.

- Mogą się przydać niektóre składniki do zaklęć. Resztę zostawiam, może kapłani będą czegoś potrzebować. - Elf wziął tylko niezbędne w jego mniemaniu komponenty do zaklęć, a całą paczkę ponownie umieścił w miejscu, z którego wziął ją rycerz. Najważniejsze dwa miał już przygotowane. Jeden, po który musiał z przyborami biec za miasto wystawał z jego torby na ramię, zwinięty w rulon. Miał nadzieję, że mapa nieba okaże się na tyle dokładna, że pozwoli zogniskować ogromna ilość Azyru, aby rozproszyć nieco chmury. Kolejny, który zaczynał mu nieco ciążyć to wiatrołap, wiszący i przytroczony do torby. Ten pozwalał uwolnić straszliwe wyładowanie atmosferyczne na wielkim obszarze. Na wypadek, gdyby słońce nie wykonało należycie roboty.

Ruszyli w stronę placu, pełni obaw i podejrzeń.

Avitto 10-02-2019 00:06

Przystań

Na łodzi, która przybiła do pomostu znajdowało się dwóch mężczyzn. Krypa mogła pomieścić ich o wiele więcej, nie był to jednak prom więc wymagał od wioślarzy dużo sił. Mimo krzyków od strony miasta nie ruszyli się z pokładu aż grupa spod burdelu nie ruszyła wozami zastawiać uliczek.
Jeden z pokładu gwizdnął przeciągle. Chwilę później od strony wieżowej konstrukcji stojącej pod murem zbliżyło się sześć ciemnych postaci. Cztery z nich, szczelnie owinięte w płaszcze, były spętane a pozostałe dwie prowadziły jeńców na pomost.
Równolegle ojciec rodziny obserwujący niepewnie sytuację podbiegł do pomostu, chcąc zapewne negocjować z porywaczami przewóz na drugi brzeg rzeki. Został postrzelony z kuszy już na deskach pirsu. Zwalił się na nie z bólem.


Plac
W drodze na plac widzieli zmobilizowanych ochotników, zebranych w szóstki i zmierzających na przydzielone odcinki muru. Nawet kapitan porzucił swój gabinet w strażnicy i dowodził ludźmi z wysokości umocnień.
Całe szczęście, że opuścił wieżę. To, co mógł zobaczyć z jej okien mogło pozbawić go rozumu i chęci walki.

Rytuał, który chudy czarownik w praktycznym, ciemnym stroju odprawił na placu pochłonął cztery istnienia. Ciała były rozłożone w kształt kwadratu. Rwał bez pamiętania całą energię magiczną, jaka tylko zjawiała się w zasięgu aż ta stworzyła wewnątrz bluźnierczego wieloboku połyskliwą taflę. Z tafli wypłynęły na plac zielone dusze. Postronny laik powiedziałby, że pojawiły się znikąd i rozpierzchły się po miasteczku. Poza Haraldem i jego elfim towarzyszem na placu nie było jednak żywej duszy.
Faeranduil pochwycił magicznym zmysłem polecenie wydane uwolnionym z portalu zjawom. „Mordować kapłanów” powtórzył po trzykroć głos dobiegający jakby z wnętrza studni. Tafla straciła blask i na powrót stała się klepiskiem a chudy czarownik zniknął, zupełnie jakby rozpłynął się w powietrzu. Wtedy mężczyźni spostrzegli odlatującego z zawrotną prędkością dużego nietoperza.
Każde dziecko w Imperium zna z bajdurzeń opowieści o wampirach. Aż ciarki ich przeszły, gdy dotarło do nich co właśnie zobaczyli.
Z narożnika muru doszły ich pierwsze odgłosy walki – wydawane krzykiem komendy. Nie było mowy o elemencie zaskoczenia, nawet ożywione zwłoki z łatwością lokalizowały tak głośne cele.

Obca 10-02-2019 09:46

Coruja widząc spętane zakapturzone osoby naciągnęła łuk i wypuściła strzały w eskortujące je osobę. Działała instynktownie. Wiedziała ze ci ludzie na pewno nie prowadzą skazańców czy przestępców.

- Eryastyrze spróbuj zdjąć tych na łodzi. - Powiedziała do elfa. - Benedykto, pomóc mi z tymi. - Normalnie nie wydawała by rozkazów towarzyszce elfa ale nie wiedziała czy ta ma w sobie dostatecznie dużo kompetencji by wiedzieć co robić.

Kerm 10-02-2019 10:22

Sprawa wnet się wyjaśniła i okazało się, że ani młodzian, który rozpalił ognisko, ani załoga barki nie mieli dobrych zamiarów.
- No proszę... - Eryastyr napiął łuk. - Ilu niewinnych mieszka w tej wiosce - powiedział z wyraźną ironią.
Wypuścił strzałę mierząc do kusznika.
Owszem, łódź trzeba było zatrzymać, ale najpierw należało pozbyć się tych najbardziej niebezpiecznych, czyli tych, co mogliby się zrewanżować za ostrzał.
- Jak to się skończy, to znajdziemy tego dowcipnisia od ogniska i podziękujemy mu.
Z pewnością ogień miał wskazać barce miejsce, gdzie należy przybić do brzegu, ale teraz idealnie oświetlał tych, co usiłowali dokonać porwania.
Strzelił po raz kolejny.

Phil 12-02-2019 10:52

Serce rycerza przyśpieszyło gwałtownie. Oto wreszcie odnaleźli tego, którego szukali, tego, którego musieli pokonać. Czarownik odprawiał swój mroczny rytuał na głównym placu, przyzywając jakieś zjawy. Nim jednak Grossheim i Faeranduil mieli możność zareagować, duchy rozprysnęły się na wszystkie strony, a zły zmienił się w wielkiego nietoperza. Obaj wiedzieli co to oznacza. Wampir… Nie wiedzieli, czy mają dość sił i mocy, żeby mu się przeciwstawić, ale musieli działać.

- Zjawy mają mordować kapłanów! – krzyknął elf.

- Kapłani muszą obronić się sami. – Rycerz poprosił w myślach Morra o pomoc dla nich. – Za wampirem, zanim znów odprawi jakiś rytuał!

Faeranduil rozpoczął przyzywać swoją magię, a Harald spiął konia.

Avitto 12-02-2019 22:07

Przystań

Odgłosy walki dochodził do ich uszu z daleka. Cięciwy brzmiały tuż przy uszach.
Popłoch, jaki wywołały strzały przerósł ich oczekiwania. Trzech napastników leżało na ziemi, starając się pozbierać i skryć. Jedna ze strzał zraniła jeńca, co wywołało bolesny krzyk kobiety a tle podobnych dźwięków z męskich gardeł.
Wioślarz, gdy tylko zorientował się w sytuacji i pojął, że banda wpadła w zasadzkę, odcumował i odepchnął się wiosłem od pirsu. Prąd z łatwością znosił łódź na środek rzeki.


Plac

Broń rycerza nieoczekiwanie również dla niego samego została otoczona splotami Azyr, które co mgnienie oka tworzyło mikroskopijne wybuchy na powierzchni obuszka. Mimo wszystko efektów magicznej sztuki Faeranduila nie bardzo było komu podziwiać. Zebrał on siły i kontynuował czary, nietoperz oddalał się wzlatując coraz wyżej. Elf nie stracił go jednak z oczu. W ciałko wielkości przeciętnego kota uderzył nagle i niespodziewanie piorun.
To co działo się nad placem wymykało się rozumowi obywatela miasteczka. Kto mógł dawno się skrył. Harald popędził do południowej bramy. W świetle błyskawicy dostrzegł, że to w tym kierunku udał się wampir. Chwilę później zatrzymała go zawarta na głucho brama i stracił cel z oczu. Spodziewał się jednak najgorszego. Spotkało go tymczasem zaskoczenie – do miasteczka wbiegali właśnie kapłani w otoczeniu wojowników. W niczym nie przypominali typowych kaznodziei czy sióstr i braci zakonnych. Uzbrojeni, umundurowani w czarne habity jawili się w uliczce niby fala Czarnej Śmierci. Przy tym nieźle zlewali się z mrokiem nocy.

Obca 13-02-2019 09:52

Coruja wycelowała kolejne strzały które trafiały celów. Ich przeciwnicy zostali wyeliminowani co zostało to uwolnienie jeńców. Elfka podeszła do zamaskowanych kobiet i wyciągając sztylet przecięła ich więzy zatrzymując się na dłużej koło zranionej kobiety. Opatrując ją najlepiej jak mogła z uwagi na okoliczności.

- Czy wiecie gdzie was trzymano wcześniej? Czy oprócz tych tu ktoś jeszcze was pilnował? - zapytała niedoszłych niewolnic.

Kerm 13-02-2019 12:18

To, co w tym momencie działo na pomoście, Eryastyra nie obchodziło. Ze powalonymi zbirami mogły sobie bez problemów poradzić Coruja i Benedykta. Jego obchodziła barka i człek, który miał nadzieję ujść z życiem. Elf miał natomiast nadzieję, że uda mu się uniemożliwić ucieczkę tamtego.
Dlatego też podbiegł kilka kroków w stronę pomostu i posłał kolejne strzały w stronę wioślarza, który usiłował odpłynąć z prądem rzeki.

druidh 13-02-2019 18:17

Benedykta nie potrzebowała za wiele wyjaśnień. Gdy tylko zobaczyła, że elfy sięgają po broń od razu zrobiła to samo. Martwi ludzie miewali dużo mniej pretensji odnośnie tego jak ich potraktowano, niż żywi. Mścili się też znacznie rzadziej. Tandetny łuk nie był wprawdzie samopowtarzalną kuszą, ale to jej nie przeszkadzało. Trzymała się też blisko Drugiej pilnując, aby w obliczu zmiany przewagi sił czmychnąć bez wahania w kierunku strażnicy.

Na razie jednak wszystko wyglądało tak jak chciałyby elfy. Benedykta jednak nie była przekonana, że uwalnianie związanych to dobry pomysł. Ludzie ze skrępowanymi rękami są znacznie bardziej rozmowni. Schowała się za nogami Drugiej, przyjrzała uważnie twarzom i obrzuciła całą przystać swoim wnikliwym wzrokiem. Właśnie zamordowali kilka osób, to na pewno nie uszło uwagi różnych oczu.

Mordować należało w ostateczności, skrycie i najlepiej natychmiast uciekając z miejsca popełnienia przestępstwa. Elfy musiały mieć jednak jakieś glejty na zabijanie, których nie udało się zdobyć Benedykcie. Zapamiętała sobie, aby potem Drugą zapytać skąd ma taki dokument.

Phil 14-02-2019 11:00

Grossheim rozglądał się, ale wokół nie było nikogo. Strażnicy najwyraźniej zostali wezwani na mury. Gdy jednak uliczka zapełniła zakonnikami w czerni, rycerz wykonał kciukiem na piersi znak bramy Morra. Poznał część z kapłanów, widział ich w trakcie pobytu w twierdzy. Odwrócił konia w ich stronę.

- Wampir! Za wszystko odpowiedzialny jest wampir! Strzeżcie się, wyczarował zjawy, które mają atakować kapłanów!

Harald zeskoczył z wierzchowca, przymierzając się do wielkiej belki blokującej bramę.

- Pomóżcie! Wampir odleciał w stronę cmentarza! Tam są Mormił i Liz!


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:19.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169