Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Warsztaty Pisarskie Last Inn
Zarejestruj się Użytkownicy

Warsztaty Pisarskie Last Inn Jeśli chcesz udoskonalić swój warsztat pisarski lub wiesz, że możesz pomóc w tym innym, zapraszamy do naszej forumowej szkoły pisania! Znajdziesz tu ćwiczenia, porady, dyskusje i wiele innych ciekawostek dotyczących języka polskiego.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-02-2009, 22:47   #1
AC.
 
AC.'s Avatar
 
Reputacja: 1 AC. nie jest za bardzo znanyAC. nie jest za bardzo znany
[Opowiadania - Postapokaliptyczne]

Opowiadanie Postapokaliptyczne


1. Kolejność odpisywania tak jak ludzie mi przyślą PW. Mam nadzieję, że ktoś się zgłosi.
2. Nie widzę powodu, aby pogrubiać imiona postaci, ale dialogi ładniej wyglądają, gdy są napisane kursywą.
3. Post dowolnej długości aczkolwiek krótkie posty w tym temacie nie mają sensu. W końcu to jest opowiadanie łańcuchowe. Mile widziane jak najdłuższe, ale nie więcej niż 4 strony A4 (jakkolwiek się to sprawdza).
4. Każda osoba ma 3-4 dni na odpisanie po poprzedniej, chyba że ktoś wcześniej zapowie, że nie będzie mógł odpisać.
5. Mile widziane obrazki.
6. Świat jest postapokaliptyczny, a Apokalipsa tutaj miała charakter:
a) atomowy
b) zombie
c) Czterej Jeźdźcy Apokalipsy
d) Przejścia do Piekła
7. Proszę nie zabijać Szamana.
8. Wszystko inne dozwolone. Choć pamiętajmy, że to nie jest "wesoły" świat postapokaliptyczny i największe osady mają najwyżej 30 osób plus 10 dzieci.
9. Jeśli ktoś zna historię Nowego Orleanu przed i w czasie wojny secesyjnej zapraszam do napisania wspomnień Johnny'ego Rebela.
10. Drużyna Pancernego Autobusa jest otwartą organizacją dysponującą radiostacją. Czasami różne typy chcą dołączyć - zazwyczaj informują o tym przez radio i czekają na wyznaczonym przystanku. Tylko dwa razy zastawiono tak na nich pułapkę, ale Sonya Wagner i Johnny Rebel nigdy nie dopuszczą ze zrezygnowania z tej metody rekrutacji. W Autobusie jest dwanaście miejsc do pracy na dwie zmiany, więcej to już tłok.

11. Zmieniłem tak jak poprosił Gettor, wszelkie uwagi proszę kierować do mnie. To jest świat 5 lat po Apokalipsie rozumianej jako Wojna Atomowa, Inwazja Zombie, Sąd Ostateczny, Gniew Boży, Najazd Piekielnych Sił Azazela, Najazd Czterech Jeźdźców Apokalipsy i Najazd Wielkich Duchów Zła z Krainy Wiecznych Łowów. Rzeczywistość będzie pewnie straszniejsza, ale tu pozostańmy po prostu przy takim świecie postapokaliptycznym. Oczywiście to nie jest tak cukierkowate jak Fallout czy Neuroshima... ale porównywalne do Neuroshima bez Molocha za to dziesięciokrotnie Rdzawa.


Non necesse est alium mori.


- Non necesse est alium mori. - powiedział jegomość o dość znacznej posturze w powiewistych szatach. Do pasa miał przypięte dwie kabury, w których spoczywały olbrzymie rewolwery. W jednym z dłoni trzymał szary róg zdobiony klejnotami. Przypominał Clinta Eastwooda swoimi manierami, ale jego twarz nie przypominała twarzy aktora. Była dość kwadratowa... amerykańska.

- Non necesse. zgodził się z nim młody człowiek w szarym mundurze i wpuścił go do mocno przerobionego autobusu poruszającego się na gąsienicach z potężnym pługiem i pancerną szybą przednią. W środku był lekki zaduch. Rzadko kiedy tu się wietrzy, a ludzie nie należą do najczystszych choć w porównaniu z brudasami ukrywającymi się w różnych mrocznych zakątkach globu z higieną nie było tu najgorzej. Przynajmniej wszyscy myli zęby. Ekipa nieliczna, ale komiczna. Drugie piętro było zniżone tak, żeby były tam tylko łóżka za to można było wyjść przez właz na dach, gdyby naprawdę zrobiło się gorąco.

Młodym mężczyzną był oczywiście Johnny Rebel. Człowiek, który zginął w obronie Nowego Orleanu przed złowieszczymi siłami Unii odrodził się w późnych dniach Sądu Ostatecznego. Z lekką amnezją zaczął przemierzać nowy świat pod przybranym nazwiskiem Johnny Rebel ratując jak najwięcej niewinnych. Z nieznanych przyczyn jest odporny na zarazę, którą niosą ze sobą żywe trupy. Po treningu ze strzelbami Wojny Secesyjnej Johnny Rebel odkrył, że jest prawdziwym mistrzem wśród strzelców wyborowych. Z XXI wiecznymi karabinami snajperskimi jest w stanie zdziałać cuda zwłaszcza w walkach miejskich.

Johnny Rebel od roku był pasażerem Pancernego Autobusu, który przemierzał zdewastowany świat pomagając pozostałym przy życiu ludziom w walce z zombie i wszechogarniającą grozą dnia codziennego. Sąd Ostateczny nie był Końcem Świata, a raczej Początkiem Końca. Nienazwana Groza objawiła się na kilka dni przed samym Sądem. Wielki plan doszedł do kulminacyjnego punktu. Ale to tylko wspomnienia, wspomnienia dotyczące pozostałych osób nazywających Pancerny Autobus domem. Johnny Rebel przybył już po tych wydarzeniach.

Świat stał się wielki. Wielkie stały się czyny. Wielkie zdrady. Pojawiło się też Wielkie bohaterstwo. Pancerny Autobus stał się legendą, synonimem nadziei. Z pierwotnej ekipy pozostała tylko Sonya Wagner, dawniej pełna życia policjantka, teraz znerwicowana mściecielka, której jedynym celem jest zniszczenie Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Ona zazwyczaj siedzi w kokpicie, niewiele śpi, a przed snem zawsze sprawdza reaktor Zimnej Fuzji, dzięki któremu to wszystko działa.

Na tyłach przy reaktorze są dwa stanowiska komputerowe, oba zajęte przez dwóch graczy: Maksa Rokatańskiego, autostradowego policjanta z Australii, któremu bandyci zabili rodzinę jeszcze przed Apokalipsą i Szamana, tajemniczego jegomości z Syberii, obdarzonego niesamowitą intuicją i zdolnością zamykania bram Piekieł.

Na piętrze spały jeszcze dwie osoby. Tak zwana nocna zmiana, gdyż jedna z nich była odpowiedzialna za kokpit w czasie, gdy Sonya spała, a druga za rzucanie okiem na Reaktor (co w dzień robili ci, którzy siedzieli przy komputerach: Maks, Szaman lub Johnny).

- Dzień dobry. Jestem Roland. - powiedział rewolwerowiec i usiadł, gdy autobus ruszył. Sonya, Szaman i Maks kiwnęli głowami. Roland przez moment popatrzył na różnego typu wskaźniki i radary, które tu działały. Konsola bardziej przypominała kokpit Boeinga niż autobus. Licznik Geigera Rolanda odezwał się trochę mocniej, gdy odwrócił się do tyłu.
- Mógłbyś to wyłączyć? Tu ciągle będzie to wyło. - powiedział małomówny zazwyczaj Szaman, który wyjątkowo nie lubił liczników Geigera. Słusznie myślał, że skoro wszyscy żywi i tak świecą w ciemnościach to tego typu urządzenia są zbędne.

Roland wyłączył licznik Geigera i powiedział:
- Ta droga prowadzi do Miejsca Zwanego Śmierć, wiecie o tym? - Johnny chwilę stał ze swoim karabinem i patrzył przez pancerną przednia szybę na zniszczoną drogę, po której mogły się poruszać wyłącznie pojazdy gąsienicowe, zanim w końcu odpowiedział:
- Wiemy, ale tam już nie ma Jeźdźców Apokalipsy. Podobno jest tam mała osada ludzi gdzie będzie można kupić trochę jedzenia. Podobno mają pole uprawne. Wiesz coś o tym?
- Tak. Szaleńcy, uprawiają rośliny w parku miejskim pomiędzy kraterem bomby atomowej, a wrotami prowadzącymi do samych czeluści piekieł, z których raz na jakiś czas wychodzi jakiś pomiot. Podobno jedzą je, choć tego akurat nie widziałem. Byłem tam trzy lata temu... słynny Pancerny Autobus. Cieszę się, że pozwoliliście mi dołączyć. To wasze hasło Non necesse est alium mori jest już rozpoznawalne na całym świecie. - Johnny Rebel uśmiechnął się, gdy usłyszał o popularności hasła, przetłumaczenie go na łacine było jego pomysłem. W końcu większość ludzi łatwo mogła sprawdzić co to znaczy. Niezależnie czy to Ameryka, czy Atlantyda, Mu, Europa, Lemuria, Azja, Afryka, Okeanos z Australią.
 

Ostatnio edytowane przez AC. : 03-02-2009 o 10:55.
AC. jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-02-2009, 12:52   #2
 
Mono's Avatar
 
Reputacja: 1 Mono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwuMono jest godny podziwu
Sonya spojrzała tylko przez ramie na nowo przybyłego. Cała reszta przyglądała się nieznajomemu z ciekawością, ale i jak zwykle, gdy przyjmowali pod swój stalowy dach kogoś nowego, także z podejrzliwością – w końcu ileż można się dowiedzieć o kimś z radia. W sumie do tej pory przeważnie trafiali dobrze… a dobrze w ich przypadku oznaczało, że albo gość umierał na tyle szybko żeby nie sprawić kłopotu, albo zadomawiał się na dłuższy okres czasu, a dopiero potem ginął… – cóż śmierć była codziennością na służbie w pancernym autobusie.

Po chwili ciszy odezwał się ponownie Johny wpatrując się w nowego swym przenikliwym wzrokiem:
- Fajniutko, że podoba ci się nasze hasełko, fajniutko, że jesteś Roland, no i fajniutko, że wychowany z ciebie człowiek skoro się przedstawiasz ładnie, ale nas najbardziej zastanawia, co umiesz no i jaka jest twoja historia, bo różnych ludzików tu mieliśmy.
- Ano szaleńców nam nie potrzeba jak ten ostatni jak on się nazywał?
Czekaj, czekaj James… a tak Bond, zwał się James Bond i zgrywał bohatera… taaaaaaa
Sonya puściła kierownice by przypalić sobie skręta z tytoniu, a autobusem zaczęło mocniej trząść. Po dłuższej chwili i kilku nieudanych próbach przyłożenia starego peta do nowego przypaliła własnoręcznie zrobionego papierosa i zaciągnęła się głośno – Taaaaaa nasz ostatni harcerzyk też był dobrze wychowany – chyba był anglikiem. No cóż bohaterstwo bohaterstwem, ale tak szarżować… phi zginął w pierwszej poważnej walce… chyba z demonem Abrakso wtedy walczyliśmy?
- Tak, Abrakso– Szaman przytaknął mrukliwie.
- Może dacie coś powiedzieć gościowi? On o naszą historię już zna, a przynajmniej jej głośniejszą część… teraz przydałoby się by opowiedział swoją, mnie szczerze to ciekawiRokatański spojrzał na jego rewolwery i zdobiony róg – przeznaczenie jego ekwipunku, bo o ile to chyba nie są zabawki to ten ładny instrument nie jest chyba do odgrywania symfonii?

Roland spojrzał na róg, który był teraz uwiązany przy plecaku.
- Róg odstrasza umarlaków, niestety tylko tych zwykłych zombie, którzy są najliczniejsi i najsłabsi, na liczów i wyższych już nie działa, ale to i tak wielka pomoc, zwłaszcza jak się wpadnie w zasadzkę. A jeśli chodzi o mnie to pewnie zauważyliście już po akcencie, że jestem Amerykaninem, jeszcze nim zaczął się ten cały syf żyłem w stanie Teksas w małym miasteczku... Mieliśmy to szczęście w nieszczęściu, że mieliśmy daleko do dużych miast, na które spadały bomby, napady jeźdźców apokalipsy no i stada zombie... niestety miasto samo się zniszczyło, pierw walcząc o ostatnie litry paliwa potem o resztki jedzenia, a na koniec zabijając po to by zjeść... Szkoda, że nie zginęło wraz z resztą planety, byłoby mniej cierpienia, mniej zła... w ekstremalnych warunkach ludzie objawiają albo skrajne ludzkie, bohaterskie odruchy albo...
- Albo skrajnie zwierzęce, bestialskie cechy, tak niestety było w tym przypadku – wtrącił się małomówny do tej pory Szamanznamy to aż za dobrze, ludzie nazywają to pustynnym szaleństwem.
Nowy przytaknął głową i zacisnął pięści.
- Mi się udało, uciekaliśmy w piątkę: ja, młode małżeństwo Smith, postarzały weteran wojenny - Diuk i dzieciak Sami, co potyczkę musieliśmy kogoś pożegnać. Najbardziej przeżyłem, gdy musiałem wykopać ten najmniejszy grób...

- Teraz jesteś w Pancernym Autobusie tutaj nie ma czasu na słabość, zostaw swoją przeszłość za sobą, każdy tutaj ma bolesną przeszłość, po prostu zapomnijJohn wstał z siedzenia - To skoro się już poznaliśmy znaj swoje miejsce będziesz pomagał na zmianie nocnej do póki nie zadecydujemy, że przydasz się do czegoś innego.- wskazał palcem na dach mając na myśli piętro wyżej – Prycza od czoła pojazdu jest twoja. Tyle ze spraw organizacyjnych, a teraz jedziemy do tej osady. Czeka nas czterodniowa jazda do celu.

Roland obsługiwał czujniki zewnętrzne pojazdu. Początkowo musiał się nagłowić, co jak działa, ale po szybkim kursie „znerwicowanej Sony’i” wiedział już wszystko, zresztą nawet gdyby tak nie było nie odezwałby się słowem – Sonya była wybuchową kobietą. Nowy – bo tak go teraz nazywali był znudzony przez ciągłe patrzenie na wskaźniki, przysypiał. Raptem kontrolki zapaliły się czerwienią, a ze słuchawek dobiegł dźwięk, który zbudziłby umrzyka.
- Sony'u Sony'uSony'u – Roland starał się być nieprzeciętnie delikatny, gdy budził Sony'e, po kilku dniach już wiedział, że trzeba być bardzo spokojnym i delikatnym, zwłaszcza, gdy ona jest tej nocy odpowiedzialna za mobilizacje autobusu. Cały czas mówił szeptem – Sony'u czujniki ruchu coś wykryły.

Sonya na słowo „wykryły” rzuciła się do góry jak opętana.
Wy nowi nic nie wiecie! Jak coś wykryło to się krzyczy! – Kobieta podbiegła do wskaźników. Przez chwilę była nimi całkowicie zaabsorbowana. Po chwili odeszła od konsoli i idąc w stronę łóżka mruczała pod nosem. Nowy zrozumiał tylko niektóre słowa – Kurwa no mutka od zagrożenia nie umie odróżnić… dupek… obudził mnie… przygłup…
Tej nocy było jeszcze kilka fałszywych alarmów, za każdy był sowicie opieprzany przez zaspaną Sony’e.

Po czterech dniach dotarli do grodu otoczonego zasiekami z zaostrzonych prętów oraz fortyfikacji zbudowanych z na przemian ułożonych kawałków stalowej płyty, betonowych słupów i skrzętnie wybudowanego kamiennego muru. Osada robiła wrażenie.

Podjechali do wielkiej stalowej bramy i zatrąbili.
 
Mono jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:55.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172