Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-01-2016, 19:17   #1
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
[WFRP II ed.] Żądza Zemsty


Głośny krzyk przerażenia, niewątpliwie należący do kobiety, wyrwał ze snu weterana wielu wojen. Albert Schulz najpierw spojrzał na swą żonę, która leżała tuż obok niego, z szeroko otwartymi oczami, po czym przeniósł wzrok na dwójkę dzieci; syna i córkę, którzy skuleni ze strachu siedzieli na osobnym łóżku przytuleni do siebie. Ten widok ucieszył go w duchu; na całe szczęście krzyk nie należał do nikogo z jego rodziny.
- Zostańcie tutaj - powiedział emerytowany żołnierz, podnosząc się z łóżka. Ruszył w stronę drzwi lekko kuśtykając, nacisnął na klamkę, lecz przed wyjściem odwrócił się jeszcze do swojej rodziny.
- Pilnuj siostry i matki - zwrócił się do syna pełnym powagi głosem.
- Gdyby coś mi się stało, bierzcie konia i uciekajcie na północ do Salkalten.
Po tych słowach sędziwy wojownik wyszedł na zewnątrz, zamykając za sobą drzwi. Widok, który go przywitał, zmroził mu krew w żyłach. Znajdujące się po przeciwnej stronie niewielkiej doliny chaty stały w płomieniach. Wysoka na kilkanaście metrów ściana ognia pochłaniała stojące obok siebie domostwa, niszcząc jedno po drugim. Te rozsypywały się przy lekkim podmuchu wiatru zupełnie jakby nie były trwałymi konstrukcjami, a zostały zbudowane z zapałek. Szczęście w nieszczęściu, płytka rzeka przepływająca przez sam środek wioski skutecznie oddzielała chatę żołnierza od nieokiełznanego żywiołu.
Wyżej na wzgórzu, które z jednej strony otaczał las, a z drugiej płonące chaty, znajdował się klasztor poświęcony Sigmarowi, wokół którego wiele wieków wcześniej powstała ta niewielka osada. Przez niskie mury, które okalały świątynię, przeskakiwały człowiekopodobne kształty z pochodniami w dłoniach. W ich ruchach było coś nienaturalnego, coś co nawet z tej odległości potrafiło zaprzeczyć człowieczeństwu najeźdźców.
Tubalny ryk, znacznie wyróżniający się na tle wszystkich innych okrzyków, przypomniał staremu żołnierzowi czasy Burzy Chaosu. Ungory! Co najmniej trzy tuziny tych podstępnych bestii szturmowały wioskę, z czego większość rzuciła się w stronę znajdującego się na wzgórzu klasztoru.
- Łapcie za broń! - Schulz krzyknął w stronę zgromadzonych na piaszczystym placu mężczyzn, którzy przyglądali się groteskowej rzezi z malującym się na twarzy strachem i bezradnością. Na rozkaz weterana wojennego, chłopi zaczęli powoli wycofywać się w stronę swoich chat, przez moment jeszcze spoglądając na płonącą osadę z mieszanką fascynacji i przerażenia, by po chwili rzucić się biegiem i sięgnąć po znajdujący się pod ich łóżkami zakurzony oręż.
- Hans, zabierz stąd nasze kobiety i dzieci! Północny gościniec powinien zaprowadzić was w stronę Salkalten - weteran zwrócił się do jednego z młodszych mężczyzn, który w odpowiedzi zaprzeczył ruchem głowy.
- Chcę walczyć, Schulz. Tak jak Ty za dawnych lat! - Zaprotestował.
Albert położył dłoń na ramieniu chłopaka. Mocno je ścisnął, aż ten skrzywił się, po czym zmrużył oczy w morderczym spojrzeniu.
- To nie czas dla bohaterów! Rób kurwa co mówię, albo rozpruję Ci flaki tu gdzie stoisz.
Groźba podziałała. Chłopak przyjął rozkaz niemym skinieniem głowy, po czym pobiegł od chaty do chaty, każąc każdej niewieście, dziecku i starcom zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i udać się za nim.
- Macie trzydzieści sekund, by się spakować. Widzę was zaraz na placu, jazda!
Schulz mimowolnie uśmiechnął się słysząc stanowcze słowa chłopaka. Dobrze go wyszkolił.


Po przegrupowaniu się, emerytowany żołnierz wraz z kilkunastoma uzbrojonymi mieszkańcami wioski rzucił się biegiem w stronę kamiennego mostu położonego w dolinie. Z każdym pokonanym krokiem ogarniało go coraz większe przerażenie, nieporównywalne z tym co doświadczył na wojnie. Tutaj gra nie szła tylko o jego życie, ale też o życie wszystkich tych, których kochał. O rodzinę i przyjaciół, o ludzi, z którymi mógł na co dzień dzielić swoje szczęście, pasje i smutki.
Zbliżając się do mostu zobaczyli na wzgórzu przed sobą kilku ungorów w towarzystwie górującego nad nimi gora. Każdy z nich naznaczony był jakąś potworną mutacją czy inną skazą Chaosu. Podobno kiedyś byli ludźmi, lecz Schulz mocno powątpiewał w tę teorię, widząc ich bestialskie zachowanie.
Przypominające krzyżówkę człowieka z wyrośniętą kozą, ungory znęcały się nad młodą kobietą, która nie zdążyła im uciec. Albert dobrze ją znał. Piękna i młoda, była córką najbogatszego w wiosce farmera, którego posiadłość znajdowała się najbliższej klasztoru. W przeciwieństwie do chciwego ojca, dziewczyna zawsze była bardzo uprzejma i często pomagała innym rodzinom przy domowych obowiązkach. Radość życia wręcz tryskała z jej miłej, nieskażonej troską twarzy, którą teraz masakrowały topory zwierzoludzi.

Podstarzały weteran głośno zawył zwiastując swe nadejście. Krew w nim zawrzała jak nigdy wcześniej, nawet śmierć swych towarzyszy pod ogniem machin Archaona, Pana Końca Czasów, nie wzbudziła w nim takiego gniewu jak bestialski mord na kwiecie życia, jakim niewątpliwie była ta urocza dziewczyna. Podobnie uczynili biegnący obok niego chłopi; zawtórowali mu głośnym bitewnym okrzykiem, który echem potoczył się po dolinie. Zapomnieli już co to strach, w ich oczach kryła się jedynie żądza zemsty!


Znajdujące się na wzgórzu ungory miały przewagę terenu, lecz nawet to nie powstrzymało chłopów przed brawurowym szturmem. Widząc zbliżającą się odsiecz, bestie głośno zawyły, alarmując tym samym resztę swoich towarzyszy, po czym nie bacząc na konsekwencje skoczyły w dół, pomiędzy szeregi pospolitego ruszania.
Nadany przez kopyta impet sprawił, że kilku mężczyzn stoczyło się ze wzgórza razem ze spadającymi na nich ungorami. Schulz nie miał jednak zamiaru cofać się, by im pomóc. Wiedzieli na co się porywają, a w grę wchodziło życie wielu rodzin. Jedna z tych bestii próbowała skoczyć na weterana, lecz ten odsunął się w ostatniej chwili i wystawił miecz, tak że ta nabiła się odsłoniętym bokiem na wystawione ostrze.
Albert musiał mocno ścisnąć rękojeść broni, aby nie posłać jej w dół razem z opadającym truchłem. Na szczęście jego zaprawione w boju i pracy na polu dłonie, nie pozwoliły na to. Był już na szczycie wzgórza razem z garstką otaczających go ludzi, kiedy rzucił się na niego kolejny ungor.
Stwór zamachnął się masywnym toporem atakując mężczyznę, jednak ten w ostatnim momencie uchylił się od ostrza, które świsnęło dosłownie kilka centymetrów nad jego głową. Ofiarami stały się zaledwie kilka odstających od głowy, przetłuszczonych kosmyków włosów. Ten chybiony cios sprawił, że wróg zachwiał się, w efekcie czego utracił chwilowo równowagę. Schulz bez chwili wahania wykorzystał nadarzającą się okazję i zatopił ostrze swojego wiernego miecza w plugawym sercu ungora. Z końskiej paszczy bestii trysnęła obficie krew i było to ostatnie tchnienie, jakie wydobył z siebie najeźdźca.

Zacięta walka o każdy skrawek wzgórza trwała w najlepsze. Schulz wraz z dwoma ludźmi uzbrojonymi w krótkie włócznie przedarł się przez zastępy bestii i ruszył w stronę płonącego klasztoru, kiedy niespodziewanie drogę zastąpił mu niemalże dwa razy większy od niego gor. Bestia wykrzywiła pysk w groteskowym uśmiechu, ukazując przy tym liczne braki w uzębieniu, po czym z dziką furią natarła na wojownika.
Albert złapał za koniec ostrza drugą ręką, by móc przyjąć pierwszy cios gora na wystawiony w defensywie miecz. Mimo to, cięcie zakończoną powykręcanymi kolcami pałą było tak potężne, że emerytowany żołnierz imperialnej armii został zmuszony ugiąć nogi przy próbie sparowania ataku, niemalże przewracając się przy tym.
Widząc jak ich towarzysz traci równowagę, chłopi natarli na przypominającą minotaura bestię, chcąc tym samym odciągnąć ją od starca. Gor jednak okazał się być doświadczonym przeciwnikiem i bez trudu odbił na bok wystawione włócznie, po czym jednym silnym ciosem rozłupał łeb atakującego go mężczyzny, tak że kawałki czaszki i wylewającego się mózgu zachlapały białą koszulę Schulza. Ten widok wyraźnie ostudził zapał drugiego chłopa, który natychmiast cofnął się o kilka kroków do tyłu, woląc utrzymywać od swego przeciwnika pełen dystans jaki zapewniała mu krótka włócznia.

- Mordowałem większych cwaniaków, kiedy Ty jeszcze srałeś pod siebie! - Warknął weteran Burzy Chaosu powoli podnosząc się z ziemi, po czym natarł na gora z nieokiełznaną furią. Grad ciosów spadł na przeciwnika z każdej możliwej strony. Miecz wznosił się co chwila, to opadał ze zdwojoną siłą, aż trudno było ludzkiemu oku nadążyć za tą morderczą prędkością. Gor próbował odbić każdy wymierzony cios, lecz Schulz okazał się być znacznie szybszy i raz za razem znaczył ciało swego przeciwnika długimi, ociekającymi krwią szramami.
W końcu znalazł lukę w obronie bestii, która z każdą raną robiła się coraz bardziej niecierpliwa i coraz częściej się odsłaniała. Żołnierz przez dłuższą chwilę celowo zdawał się ignorować tą widoczną przewagę, licząc na to, że jego przeciwnik popełni w końcu karygodny błąd i jak się okazało - nie musiał na to zbyt długo czekać.
Potężny gor ryknął na całe gardło, posyłając na ziemię strugi zmieszanej z krwią śliny, po czym natarł na wojownika wznosząc wysoko do góry groźnie wyglądający oręż. Schulz nie czekał i natychmiast skrócił dystans, skacząc do przodu, tak że jego przeciwnik nie był w stanie celnie zadać ciosu stojącemu tuż przy nim żołnierzowi.
Jedno celne machnięcie mieczem rozpłatało nadęty brzuch potwora, posyłając na ziemię flaki i strugi krwi z otwartego bebecha. Gor skrzywił się z bólu, próbując powstrzymać wylewające się wnętrzności, lecz jego los był już przesądzony. Kolejne szybkie cięcie precyzyjnie oddzieliło głowę od reszty ciała.


Wysoki na kilkadziesiąt metrów słup czarnego jak smoła dymu i ognia przesłaniał widoczność. Bijący z niego żar wydzierał tlen z płuc, przy którym niezasłonięte oczy mogły się usmażyć niczym jajka na patelni, lecz nie powstrzymało to Schulza przed parciem do przodu. Otaczająca go ziemia zbrukana była krwią bezbronnych ludzi, wielu z nich było jego przyjaciółmi, każdego znał… Mimo to wciąż miał nadzieję, że uda mu się kogoś uratować. Przed nim stał już ostatni możliwy budynek, w którym wciąż mogli ukrywać się mieszkańcy wioski.

Od murów klasztoru dzieliło go zaledwie dwadzieścia metrów. Świątynia wciąż płonęła. Ognień trawił nie tylko drewniany dach i podpory, ale nawet kamień, z którego konstrukcja została w większości wykonana, nie mógł oprzeć się potędze żywiołu. Zapadła dojmująca cisza. Z wnętrza budowli nie docierały już żadne krzyki. Zbrukana krwią święta ziemia wydawała się być martwa i pozbawiona majestatu boga, któremu została poświęcona.

Biegnący ile sił w nogach Schulz, zacisnął mocniej zęby. Towarzyszący mu wcześniej chłop wycofał się po śmierci herszta ungorów, aby wspomóc resztę mieszkańców w walce z najeźdźcami. Albert z każdą sekundą zaczynał żałować, że nie uczynił podobnie. Tu już nie było czego ratować, a jego obecność na polu bitwy mogłaby przechylić szalę zwycięstwa na stronę obrońców, albo przynajmniej opóźnić ungorów na tyle, by umożliwić ucieczkę ich kobietom i dzieciom.
Chciał już wracać, kiedy nagle kątem oka dostrzegł jakiś ruch przy bramie prowadzącej w stronę klasztoru. Wysoki wojownik o masywnej posturze kurgana przekroczył wrota, opuszczając teren klasztoru w towarzystwie ośmiu zwalistych gorów. Każdy z nich był na swój sposób przerażający, lecz żaden nie roztaczał wokół siebie takiej aury rozpaczy i przerażenia, co ich przywódca.
Zakuty w czarną jak śmierć zbroję z zawieszonymi na wysokich naramiennikach czaszkami swoich wrogów oraz licznymi runami zdobiącymi płyty pancerza, sługa Chaosu w jednej zaciśniętej dłoni trzymał ciężki topór oburęczny jakby był ledwie nożem kuchennym, a w drugiej świętą relikwię Sigmara - złoty, wysadzony rubinami kielich, z którego ongiś pił założyciel Imperium.
Ta jawna profanacja sprawiła, że krew po raz wtóry zagotowała się w emerytowanym żołnierzu, lecz nie zrobił kroku naprzód wiedząc, że nie miałby najmniejszych szans. Przez chwilę analizował wariant chwalebnej śmierci w obronie swego boga, lecz szybko przypomniał sobie o swojej rodzinie. Nie mógł ich zostawić, nie mógł ich zawieść…


Chciał już uciekać, kiedy zakuty w stal olbrzym wyszczekał coś w swym plugawym języku. Wycofujący się Schulz spojrzał przez ramię i zobaczył Hansa klęczącego przed bestiami. Młodzieniec, któremu wcześniej kazał ewakuować resztę chłopskich rodzin był cały skąpany we krwi. Chwiał się w przód i w tył kompletnie niezdolny do stawienia jakiegokolwiek oporu, przez cały ten czas spoglądając nieobecnym wzrokiem na zbrukany juchą piach pod sobą. Był śmiertelnie ranny.

Trwoga nieporównywalna z niczym co kiedykolwiek wcześniej doświadczył ścisnęła serca starego żołnierza. Młody Hans zignorował jego rozkaz albo stało się coś jeszcze gorszego… Nie miał już czasu, by się nad tym zastanawiać. Podjął decyzję i zamiast wycofać się w cień wybiegł na sam środek ulicy prowadzącej w stronę klasztoru. Za Sigmara, za rodzinę, za wszystko co w życiu kochał…
- SIGMARRRRR! - Krzyknął na całe gardło, szarżując w stronę stojącego nad Hansem gora. Klęczący przed bestią młodzieniec z wielkim wysiłkiem podniósł głowę. Na jego twarzy malował się żal, ogromny, niemożliwy wręcz do opisania żal i smutek.
- Przepraszam… - Powiedziały jego usta, choć nie wydostał się z nich żaden dźwięk.
Gory głośno zarechotały na widok samotnego starca z mieczem w dłoni. Ich przywódca stał niewzruszony i tylko ledwie wyraźnym ruchem głowy rozkazał stojącemu przed Hansem bestigorowi zająć się niepożądanym intruzem. Ten w odpowiedzi skinął głową i jednym zamaszystym ciosem zakończył żywot klęczącego przed nim młodzieńca, po czym stanął tuż nad jego truchłem, czekając na szybko zbliżającego się przeciwnika.

Walka, która rozegrała się między starcem a bestią mogłaby przejść do legend, gdyby zachował się choć jeden świadek tego wydarzenia. Precyzja i doświadczenie kontra brutalna siła i zezwierzęcenie. Wymianie ciosów nie było końca, wojownicy tańczyli wokół siebie w bitewnym transie, zasypując się niekończącą się serią cięć i pchnięć. Obserwujące potyczkę gory stawały się z każdą chwilą coraz bardziej niecierpliwe, lecz ich budzący przerażenie przywódca nie pozwalał na włączenie się do walki.
Uważnie przyglądał się staremu żołnierzowi, analizując jego styl walki i potencjał. Widział jak sędziwy mężczyzna coraz bardziej słabnie i z każdym wymienionym ciosem popełnia coraz więcej błędów. Walczący z nim bestigor był cały zalany krwią, lecz to tylko jeszcze bardziej go rozsierdzało. W końcu zaczął przejmować inicjatywę, lecz starzec miał jeszcze jednego asa w rękawie.
Wiedząc, że będzie to jego ostatni stoczony w życiu pojedynek, Schulz skoczył do przodu ignorując nadlatujący w jego stronę morgensztern i jednym precyzyjnym pchnięciem zatopił ostrze miecza w sercu bestii. W tym samym momencie otrzymał potężny cios obuchem w głowę i świat zawirował przed jego oczami. Starzec opadł na kolana, po czym mocno przechylił się i twardo upadł bokiem na ziemię, całkowicie niezdolny, by stawić opór. Przestał odczuwać już jakikolwiek ból, pozostał tylko żal, smutek i gniew. Te ostatnie uczucie płonęło w jego sercu takim samym żarem jak otaczającego go chaty.

Na chwilę przed zapadnięciem ciemności ujrzał, jak przez mgłę, przerażone kobiety i dzieci, związane i otoczone przez znacznie większe od nich bestie. Wśród porwanych była też i jego rodzina; z płaczem i przerażeniem malującym się na ich twarzach przyglądali się jego śmierci. Albert Schulz ostatnim przypływem sił wyciągnął dłoń w ich kierunku, po czym stracił przytomność…
 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019
Warlock jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:21   #2
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
,,Wyobraź sobie, że najbliższe Tobie osoby - rodzina, przyjaciele - giną w bestialskim ataku na rodzimą wioskę. Pogrom przeżywają tylko nieliczni, a Ty jesteś wśród tej garstki “szczęściarzy” - czego bardzo żałujesz.
Czy stojąc wśród zgliszczy i stosów płonących ciał, mając świadomość, że wszystko, co tak bardzo kochałeś zostało teraz tak brutalnie odebrane; uciekałbyś czy też zapałałbyś Żądzą Zemsty?

Możesz zostać kimkolwiek tylko zechcesz - starym, zmęczonym wojną żołnierzem, który po latach spędzonych na froncie wraca w rodzime strony, tylko po to by odkryć, że podczas swej nieobecności stracił wszystko, co kiedyś tak bardzo kochał i o co walczył. Możesz być też zwykłym chłopem, który nie zna świata poza swą niewielką wioską i na własnych oczach był świadkiem dokonanej rzezi. Ważnym jest tylko, by Twoja postać wpasowała się do scenerii przygody, a ta zaczyna się w niewielkiej wiosce, ulokowanej na skraju Ostlandzkich borów.

Motywem przewodnim jest wspomniana chęć zapłacenia stalą i prochem za wyrządzone krzywdy. Zemsta jest tu kołem napędowym, ale przygoda kładzie też spory nacisk na umiejętności przetrwania w dziczy i na współpracę, pomimo żywionych do siebie niechęci. Psychika będzie tu grać ogromną rolę, więc szukam graczy, którzy nie boją się wyzwań i są gotowi odgrywać osoby, którym nie zostało już wiele do stracenia.

Zabawa rozpoczyna się następnego dnia o świcie, kiedy świadkowie masakry kończą opłakiwać swych bliskich, a ci, którzy w tym czasie byli poza wioską, zdążyli do niej wrócić po spostrzeżeniu słupów czarnego jak smoła dymu, wciąż unoszących się nad osadą.
Chwytacie za broń, bierzecie ze sobą wszystko co uda wam się uratować ze zgliszczy, po czym ruszacie w nieznane - w podróż, z której najprawdopodobniej już nigdy nie wrócicie."


Witajcie!

Zachęcony sukcesem moich poprzednich sesji w uniwersum Warhammera, wychodzę do was z kolejną przygodą, którą zapowiadałem jakiś czas temu w tej sondzie. Tym razem mam do zaserwowania stosunkowo krótką, ale zarazem bardzo dynamiczną przygodę, która w połączeniu z następnymi zaplanowanymi przeze mnie sesjami ma stworzyć pewien wspólny łańcuszek przygód; coś na miarę rozległej kampanii, gdzie będzie można grać tymi samymi postaciami. Całość chciałbym uwieńczyć bardzo ambitną kampanią w Lustrii, gdzie bohaterowie będą mogli osiągnąć stopień trzeciej, albo może nawet i czwartej profesji, lecz zanim z nią wystartuję chciałbym poprowadzić jeszcze dwie lub może nawet trzy osobne sesje, w tym właśnie Żądzę Zemsty, która zapoczątkuje ten ,,łańcuszek”.

Żądza Zemsty rozpoczyna się w wiosce Krausnick, zniszczonej po najeździe bandy zwierzoludzi (całość dokładnie opisana w fabularnym wstępie), którym przewodził zakuty w czarną zbroję płytową kurgan. Osadę splądrowano i doszczętnie spalono, wielu mieszkańców porwano (w szczególności kobiety i dzieci), zaś większość tych, którzy chwycili za broń, by stanąć w obronie swych bliskich, zginęło z rąk najeźdźców. Głównym celem łupieżczej hordy nie był jednak mord na niewinnych, a pewna relikwia, którą skrywały mury klasztoru, wokół którego powstała wioska.
Kaprys losu (a może celowa zagrywka bogów?) chciał, że następnego dnia o świcie miał przybyć do osady pewien pokorny sługa Sigmara, Hieronim Lambert, w otoczeniu kilku ochraniających jego osobę najemników. Miał odzyskać ową relikwię i dostarczyć ją do Wielkiej Katedry w Altdorfie, skąd został przysłany. Zakon obawiał się o los Świętego Kielicha Sigmara, który znajdował się w trawionym przez konflikty Ostlandzie, dlatego przysłał do Krausnick jednego ze swoich najbardziej doświadczonych i zaprawionych w bojach sługę.

Kim zagrać?

Dostępne są postacie w dwóch wariantach, aby umożliwić też grę graczom, którzy przy kreacji bohatera nie chcą być mocno ograniczeni przez ramy przygody. Pierwszy z nich zakłada, że tworzycie mieszkańca wioski (człowieka), dlatego też powinny być to profesje poniekąd związane z kimś kto mieszka z dala od miasta, aczkolwiek nie zamierzam sporządzać listy dozwolonych profesji, bo wszystko zależy od waszej wyobraźni.
Drugi wariant oznacza los najemnika (dowolna profesja i rasa). Bohaterowie nie będą świadkami rzezi i dopiero następnego dnia o świcie przybędą do wioski, widząc z oddali złowieszcze słupy czarnego jak smoła dymu. Będziecie tworzyć obstawę Hieronima Lamberta, który przybył do Krausnick z misją zleconą przez samego prałata Wielkiej Katedry.

Chciałbym, żeby najliczniejszą grupę, albo przynajmniej równie dużą stanowili mieszkańcy wioski. Z początku tylko takie postacie miały być dostępne, ale z racji, że rozpoczynam większą kampanię zdecydowałem się na mniejsze ograniczenia.

Mechanika?

Atrybuty losuję ja, więc proszę o zgłaszanie się w temacie rekrutacyjnym (chociażbym prostym ,,Zgłaszam się!”). Wyniki podaję na PW, przy czym wy możecie je swobodnie rozdać pomiędzy atrybuty. Dostępna jest też Łaska Shallya (nawet nie próbuję tego odmieniać ).

Co więcej, poza darmowym rozwinięciem otrzymujecie też +100 PD na własny użytek. Wasi bohaterowie swoje już przeżyli (nawet jeśli całe życie spędzili w wiosce), a te doświadczenie ma za zadanie podkreślić ten fakt.

Punkty Przeznaczenia nie są dostępne, ale wciąż je losujemy, aby określić wartość Punktów Szczęścia, które są powszechnie stosowane w moich sesjach.

Sposób prowadzenia oraz czas na odpis?

Czas na odpis wynosi 5 dni dla was i 2 dni dla mnie.
Będziemy grać głownie na forum, a Gdoc planuję mieć otwarty jedynie dla materiałów oraz dodatkowych informacji, które będę aktualizował w trakcie przygody.
Oczywiście nie zabraniam korzystania z doca w celu prywatnych rozmów między bohaterami graczy, a także w kontaktach z bohaterami niezależnymi.

Ilu przyjmę?

Wstępnie chciałbym przyjąć 12 graczy. Jeśli otrzymam sporo ciekawych kart to być może przyjmę większą ilość osób, ale nic nie obiecuję. Osoby tworzące bohaterów z wioski mają większe szanse na dostanie się do sesji, gdyż są mniejsze wymagania.

Przy czym chciałbym zaznaczyć, że chciałbym mieć więcej lub przynajmniej tyle samo mieszkańców wioski co najemników.

Tło fabularne postaci?

Nie musi być długie (ale być musi!), a już na pewno nie w przypadku mieszkańca wioski. Bardziej niż historia liczy się dla mnie koncept na postać, więc warto określić jej charakter, wrzucić pasujący do realiów awatar i napisać kilka linijek o swoim pomyśle na prowadzenie bohatera.

Za wzór może posłużyć opis bohaterów niezależnych w materiałach dodatkowych, choć oczekuję czegoś ciut bardziej rozbudowanego.

Coś jeszcze?

Rekrutacja potrwa przez dwa tygodnie. Planuję zakończyć ją wieczorem 24.01.
Przy tworzeniu postaci (a w szczególności mieszkańców wioski) mogą się przydać wam Materiały Dodatkowe, których na całe szczęście nie ma zbyt wiele do przeczytania.

Na koniec chciałbym dodać, że bardzo ważnym elementem przygody będzie umiejętność przetrwania w dziczy i wcale nie chodzi tu o mechaniczną umiejkę znaną choćby z drugiej edycji Warhammera (choć ta też będzie dość istotna), ale o utrzymanie postaci w dobrej kondycji. Trzeba będzie zdobyć pożywienie, znaleźć odpowiednie schronienie na noc, a gdy warunki pogodowe nie będą na to zezwalać - zaniechać dalszej podróży. Wasi bohaterowie biją się z czasem, więc trzeba będzie podejmować właściwe decyzje.

Przy zgłoszeniu proszę pamiętać o zaznaczenie jaką postacią ma się zamiar zagrać - do wyboru mieszkaniec wioski lub najemnik.
 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019

Ostatnio edytowane przez Warlock : 11-01-2016 o 05:09.
Warlock jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:28   #3
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Zgłaszam się - mieszkaniec wioski.
 
Kerm jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:28   #4
 
Narib's Avatar
 
Zgłaszam się! Niech atrybuty pokażą, kim dane będzie mi się mścić. Wydaje mi się, że raczej wybiorę kogoś z wioski.
 
Narib jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:29   #5
INNA
 
Nami's Avatar
 
Cytat:
Witajcie!
Witam serdecznie!

Cytat:
Chciałbym, żeby najliczniejszą grupę, albo przynajmniej równie dużą stanowili mieszkańcy wioski. Z początku tylko takie postacie miały być dostępne, ale z racji, że rozpoczynam większą kampanię zdecydowałem się na mniejsze ograniczenia.
No cóż, zajmę więc stołek najemnika, zmniejszając tym samym dostępną ilość miejsc Jak już pisałam, nie mam jakoś ochoty/nastroju by grać wieśniokiem, a do Cieni Lustrii taki fajny koncept mi wpadł, że może uda mi się go przepchnąć tutaj, jeśli się postaram.

Także no... Będę się starać Najemnik.
 
__________________
Discord podany w profilu
Nami jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:35   #6
 
Pan Elf's Avatar
 
To ja spróbuję zagrać mieszkańcem wioski.
 
Pan Elf jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:38   #7
Konto usunięte
 
Warlock's Avatar
 
Cytat:
Niech atrybuty pokażą, kim dane będzie mi się mścić.
Liczby, które wam wylosuję możecie rozdać wedle waszej woli.
 
__________________
[URL="www.lastinn.info/sesje-rpg-dnd/18553-pfrpg-legacy-of-fire-i.html"][B]Legacy of Fire:[/B][/URL] 26.10.2019
Warlock jest offline  
Stary 10-01-2016, 19:50   #8
Konto usunięte
 
Flamedancer's Avatar
 
Zgłaszam się jako najemnik.
 
Flamedancer jest offline  
Stary 10-01-2016, 20:13   #9
 
malahaj's Avatar
 
Zgłaszam się, jako mieszkańcem wioski.
 
__________________
naturalne jak telekineza.
malahaj jest offline  
Stary 10-01-2016, 20:22   #10
 
PanDwarf's Avatar
 
Tarczownik, Krasnolud w grupie Najemnej...



Jakby ktoś nie miał konceptu to
Medyk
Alchemik
Tropiciel
Dmg dealer
Łucznik
mile widziani
 
PanDwarf jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:27.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168