Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Rekrutacje do sesji RPG > Archiwum rekrutacji
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum rekrutacji Wszelkie rekrutacje, które zostały zakończone.


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 13-06-2009, 14:06   #1
Banned
 
Reputacja: 0 darlar nie jest za bardzo znany
"The Awesome Exiles!!!" [Autorski Storryteling] (+15)

Otherworld....
Dzień dzisiejszy....


Stojący przed lustrem mężczyzna wodził włosiem pędzelka po swoim lewym policzku. Kiedy ilość rozprowadzonej po twarzy pianki do golenia w pełni go usatysfakcjonowała, powoli odłożył pędzelek na umywalkę i odetchnął cicho. Jego dłonie oparły się podczepionej do ściany ceramice a oczy skierowały na jego własne odbicie. Jego oczy były zmęczone, bez wyrazu i jakiegokolwiek entuzjazmu, twarz pomarszczona przez upływ czasu, włosy białe niczym kartka papieru. Patrząc w ten marny obraz starał się dojrzeć człowieka, którym kiedyś był, doszukać się chwały, władzy, potęgi... Kiedy uświadomił sobie, że tego ostatniego przynajmniej nie stracił na jego twarzy wykwitł delikatny uśmieszek, znów lekko odetchnął, tym razem z wyraźną ulgą. Lewitująca obok jego twarzy brzytwa odbijała wpadające przez okno promienie słońca, przesuwała się w górę i w dół, pomimo swej ostrości zaledwie muskając jego skórę i pozbawiając ją śladów zarostu.
Po chwili do uszu mężczyzny dotarł odgłos otwieranych drzwi, bez pukania, bez pytania, po chamsku otworzone pogwałciły jego prywatność. Jego jedyną reakcją było jednak lekkie zerknięcie w owym kierunku, brzytwa nie przestawała golić jego twarzy.

- Stary chce z tobą porozmawiać.....

Głos potężnie zbudowanego blondyna, który ledwo co zmieścił się w drzwiach do końca wyrwał mężczyznę z zamyślenia. Osiłek stanął tuż obok niego, za jego plecami. Jego odbijająca się w lustrze twarz dawno nie widziała maszynki do golenia, jasne kłaczki zdobyły go na całej powierzchni a wyraźnie zarysowane pod lekko uchylonymi ustami kły, jeszcze bardziej szpeciły wygląd nieproszonego gościa.

- Dziękuję Victorze... za chwilę z nim porozmawiam.

Siwowłosy sięgnął po ręcznik, a gdy lewitująca brzytwa zakończyła swoją pracę, przetarł nim dokładnie całą twarz. Następnie sięgnął po zawieszoną tuż obok białą koszulę, nasunął ją na ramiona i powoli, guzik po guziku zaczął ją zapinać.

- Te wasze potajemne narady przestają mi się podobać... Mało ci jeszcze rekrutów? W czoraj o mało co nie straciliśmy sześciu ludzi... Co ty sobie myślisz? Że zbierzesz tu kolejną armię? Jesteś tu nikim żydzie.... nikim....

Gurujący nad swym rozmówcą blondyn zmarszczył twarz w wyrazie narastającej agresji i tym samym jeszcze bardziej uwydatnił swoje kły. Żyd tymczasem zapiął ostatni guzik swej koszuli, zerknął przelotnie na odbijającą się w lustrze twarz młodzieńca i nieśpiesznie, skierował swe kroki w stronę drzwi.

- To niesłychanie zabawne Victorze... Ty naprawdę rościsz sobie prawa do przywództwa. Niczym zwierze, samiec alfa, który nie może utrzymać na wodzy swych hormonów...

Jego cichy śmiech jeszcze bardziej rozsierdził długowłosą bestię, która z całych sił zacisnęła swe wielkie niczym bochny chleba pięści. Ciało Victora, aż zadrżało ze wściekłości, siwy kontynuował.

- Być może kiedyś przyjdzie ci wydawać komuś rozkazy jednak teraz...

Zdanie wypowiadane przez podstarzałego jegomościa przerwał cichy świst. Brzytwa, która wciąż lewitowała przy lustrze śmignęła z niezwykłą prędkością w stronę olbrzyma, a jej ostrze przecieło jego gardło na całej długości. Fontanna krwi bryznęła na wszystkie strony, plamiąc podłogę, ściany oraz biały t-shirt bez ramiączek, który nosił na sobie nieszczęśnik. Posiadacz poderżniętego gardła chciał coś powiedzieć jednak zamiast słów, z jego ust wydobył się jedynie obfity, krwawy rozbryzg. Postawił krok do przodu, wyciągnął zaopatrzoną w ostre pazury rękę jakby chciał sięgnąć do przeciwnika. Pobladł jednak bardzo szybko, zakręciło mu się w głowie i z powodu upływu krwi opadł na kolana. Eisenhardt uśmiechnął się wyraźnie zadowolony z całej tej sceny i dokończył przerwane przed chwilą zdanie.

- .... posprzątaj łazienkę zanim wyjdziesz.

Drzwi zatrzasnęły się za wychodzącym. Z ust opierającego się dłońmi o podłogę Victoa Creed’a przez chwilę wydobywał się bezwładny charchot, który w miarę jak tkanki jego rozciętej szyji regenerowały się zasklepiając ranę, przeistaczał się w złowrogi warkot.


Earth 6763....
Kilka miesięcy wcześniej.... Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych.


[media]http://www.youtube.com/watch?v=gFy-WPcgnHE[/media]

Telewidzonie oglądający stację CNN mieli tego dnia nie lada rozrywkę, byli świadkami finału historycznych wydarzeń, które toczyły się przez ostatnie kilka tygodni. Jedni odczuwali więc ulgę, drudzy jednak, wyraźny brak usatysfakcjonowania. Ekran został klasycznie podzielony na cztery części, w lewym gólnym rogu, podobnie jak na spodnim pasku wyświetlane były rozmaite informacje. W lewym dolnym rogu obserwować mogli znanego, stojącego gdzieś po środku tłumu prezentera. Prawy dolny róg zajmował obraz z kamery ustawionej na prowadzące do sądu ogromne schody, zaś w górnym widać było obraz z kołującego nad okolicą helikoptera. Ogromna ilość policji oraz pracowników Secret Service zabezpieczała teren, tłum został podzielony na dwie grupy, po lewej stronie znajdowały się setki, może nawet tysiące zwolenników aktu rejestracyjnego, po prawej jego przeciwnicy... ludzie, którzy rozpaczliwie starali się niedopóścić do procesu, można było ich nawet określić wyznawcami oskarżonego....

- .... jak państwo widzą atmosfera jest niezwykle napięta. Część tłumu napiera na barierki ochronne starając się zepchnąć służby porządkowe w głąb schodów. Gwar jest tak wielki, że ciężko usłyszeć co krzyczy osoba stojąca obok mnie.... Jedynie po transparentach możemy domyślać się intencji zebranych tu ludzi. Pełno jest tablic nawołujących do linczu, jednak strona przeciwna wcale nie jest mniej agresywna... Ludzie deklarują gotowość do poświęcenia swojego życia i zdrowia w obronie człowieka, który ponad pół wieku temu stał się symbolem Stanów Zjednoczonych Ameryki...

Słowa korespondenta zostały całkowicie zagłuszone w chwili, gdy pod schody zajechał, rządowy, opancerzony samochód. Drzwi zostały momentalnie obstawione przez barczystych, odzianych w czerń gentlemanów. Po chwili drzwi się otworzyły a dzika wrzawa jeszcze bardziej nabrała na sile. Jako pierwsza wysiadła z samochodu średniego wzrostu, elegancko ubrana kobieta o, krótko przyciętych czarnych włosach. Dolny pasek ekranu momentalnie zapełnił się informacjami dotyczącymi tego iż oskarżony eskortowany jest przez wysokich rangą urzędników Strategic Hazard, Intervention, Espionage Logistics Directorate. Po chwili za obietą pojawiła się okryta jasnymi włosami głowa skazańca, później jego barczysta sylwetka. Tłum oszalał, skuty kajdankami, ze spuszczoną głową kroczył ze swoją obstawą w górę schodów. Na jego twarzy widać było liczne sińce i zadrapania, zupełnie jakby wracał z wojny, jakby dopiero co wypełnił swój obowiązek wobec narodu Amerykańskiego. Jego smutny, spuszczony wzrok świadczył jednak o tym iż poniesiony przez niego wysiłek poszedł na marne, że po dokonaniu wszelkich starań, tym razem wraca na tarczy... której brakowało teraz przy jego boku. Odziany w swój błękitno czerwony strój mijał kolejne osoby w tłumie, nie podnosił wzroku, nie miał na sobie maski. Zdjął ją i już więcej jej nie zakładał, żaden z funkcjonariuszy nie był w stanie założyć kajdanek na nadgarstki Kapitana Ameryki, żywej legendy, ale Steve Rodgers był tylko zwykłym obywatelem.... Kiedy grupa dotarła niemal do szczytu schodów gdzieś w tle donośnych okrzyków rozległ się niepokojący huk... Kamera z helikoptera zarejestrowała czerwoną barwę pojawiającej się pośród eskortujących więźnia agentów, momentalnie została wyłączona. Obiektyw kamery ustawionych przy schodach momentalnie został uderzony otwartą dłonią jednego z agentów, kamera przewróciła się na tłum. Widzowie mieli teraz wzgląd jedynie na podgląd z kamery ukazującej korespondenta, ten natomiast miał problemy z prowadzeniem audycji, wokół niego wybuchła totalna panika....
Mniej więcej minutę później wszystko się uspokoiło, tłum ucichł, zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy rejestracji superbohaterów nie mogli wydusić z siebie ani słowa, wielu widocznym na ekranie ludziom, łzy ciekły po policzkach. Reporter, blady na twarzy, stanął przed kamerą i kontynuował przekaz.

- .... pewnym jest jednak, że to wydarzenie nigdy nie zostanie zapomniane. Wliczając zabójstwa na naszych prezydentów i zamachy z jedenastego września to jeden z najboleśniejszych ciosów wymierzonych wolnej ameryce... Steve Rodgers... człowiek znany nam wszystkim jako Captain America... nie żyje...

Jedna z kamer znów trafiła w okolicę barierek, tym razem kamerzysta dostał się tam bez oporów ze strony tłumu czy służb porządkowych. Widzowie ujrzeli obraz krótkowłosej kobiety, która towarzyszyła zatrzymanemu od wyjścia z samochodu, teraz trzymała jego zakrwawioną głowę na kolanach, z jej oczu lały się strugi łez a zaciśnięte zęby świadczyły o narastającej w niej goryczy. Maria Hill uniosła drobne, zaciśnięte pięści i uderzyła nimi o tors martwego lidera Avengers. Obok niej momentalnie znalazło się kilku członków SHIELD w swoich charakterystycznych, służbowych uniformach, zupełnie jakby wyłonili się spod ziemi. Jedna z agentek przykucnęła obok Kapitana oraz zwojej przełożonej, z której gardła wydarł się przeraźliwy okrzyk.

- Steve!!!!!!

Jej rozpaczliwy okrzyk nie doczekał się jednak żadnej odpowiedzi.




Washington City....
Kilka tygodni później....



Gorzki posmak popiołu, zapach spalenizny, krwi i śmierci, dziesiątki trupów, tlące się płomienie ognia, gruzowiska i powyginany metal... żadna z tych rzeczy nie mogła powstrzymać mieszkańców amerykańskiej stolicy, którzy wychodząc ze swoich kryjówek kierowali się pod pomnik Lincolna. Naród był zmęczony, emocje po wojnie domowej wywołanej przez akt rejestracyjny jeszcze nie opadły, wszystkie rany nie zdążyły się zagoić a Ameryka znów padła na kolana, znów, aby dumnie się podnieść. Tym razem konflikt objął cały glob, zupełnie niespodziewana inwazja pozaziemskich najeźdźców dokonała ogromnego spustoszenia w systemach bezpieczeństwa całej planety. Infiltracji podległy największe agencje wywiadowcze, nawet superbohaterowie zwrócili się przeciw sobie. Znalazł się jednak człowiek, który przezwyciężył wszelkie trudności i położył kres wojnie. Teraz, gdy wspólnymi siłami całej ludzkości wroga armada została rozbita, na wrakach okrętów przysłanych na ziemię przez imperium skrullów pragnące zasymilować mieszkańców ziemi, na gruzach stolicy najpotężniejszego ziemskiego państwa... stał wybawiciel. W błysku flashy, pośród wiwatów odziany w zielony pancerz mężczyzna uniósł ręce na znak zwycięstwa. Stojąc pod monumentem Lincolna przypominał wszystkim, że czuwa nad nimi jakaś opatrzność.... Korespondent CNN komentował wydarzenia. W tle widać było zarówno bohatera, tłum, jak i członków rządowego programu Initiative, którzy zdawali się bez ogródek dobijać wciąż oddychających wrogów.

- ... głównodowodząca siłami wroga poległa, a tym samym wojna dobiegła końca. Ze wszystkich stron świata docierają o nas pokrzepiające wieści. Zarówno w rosji jak i w Wielkiej Brytani siły wroga zostały kompletnie zdziesiątkowane, w pozostałych państwach trwają jeszcze czystki, wróg wycofuje się, ale musimy wciąż mieć na uwadze, że część jego żołnierzy może ukrywać się pośród naszego społeczeństwa. Na swoich ekranach możecie państwo zobaczyć reprezentantów Initiative, drużynę Thunderbolts ze stanu Colorado. To właśnie jej dyrektor nadzorczy własnoręcznie uśmiercił władczynię najeźdźców, znany w całym świecie prezes korporacji Oscrorp, Norman....

Komentarz reportera został zagłuszony przez euforyczne okrzyki wydobywające się z rosnącego liczebnie tłumu. Mieszkańcy stolicy wiwatowali na cześć ich wybawcy u którego stóp, czarnobarwna bestia, zwana w mediach Venom’em oblizywała swój najeżony ostrymi jak brzytwa zębiskami pysk, wijącym się, oślizgłym jęzorem. Nikt z tej odległości nie dostrzegał, że wybawca ameryki z trudem zwalcza szaleńczy śmiech, który ciśnie mu się na usta. Tłum wciąż wykrzykiwał jedno słowo...

- Osborne!!! Osborne!!! Osborne!!! Osborne!!! Osborne!!! Osborne!!! Osborne!!!




Jakiś czas później...
Thunderbolt Mountain, Colorado (Kwatera główna Thunderbolts, Coloradzkiego oddziału Initiative)....


- Wyjawisz mi dlaczego ci imbecile poprzebierali się za członków Avengers, co robi z nimi ta dziwka i czemu nic o tym nie wiedziałam?

Średniego wzrostu kobieta o ślicznej buzi, którą teraz wykrzywiał grymas niezadowolenia, wpatrywała się w ogromny ekran zamontowanego na znajdującej się przed nią ścianie monitora. Jego światło odbijało się od jej twarzy, ciemnego kostiumu oraz charakterystycznych włosów posiadających barwę różu, przeciętego w pół przez długą linię bieli. Jej wzrok koncentrował się na czarnej postaci, która z dumą nosiła na piersi symbol białego pająka, później jej wzrok przesunął się na wystrojoną w czerwono żółty, obcisły strój blondynkę. Songbird zazgrzytała zębami, oboje zostali przedstawieni jako Spider Man oraz Miss Marvel, coś jej tu zdecydowanie nie pasowało.



- Wyobrażasz sobie szefa współpracującego z Parkerem? Venom zrzucił kilka kilo, widać uznali, że się nada....

Rozbawiony ton mężczyzny stojącego za plecami różowowłosej wcale nie poprawił jej nastroju. Lekko odwróciła głowę w jego stronę i prychnęła.

- W chuja sobie lecisz? O co tutaj chodzi? Czemu ten sukinsyn werbuje nowych członków Thunderbolts? Co będzie z nami? Uważasz, że Avengers pozwolą mu ot tak ukraść sobie logo?

Rozbawiony jadowitym syknięciem kobiety, osobnik wyszedł z zacienionego kątu pomieszczenia. Na plecach nosił dwie przewieszone szable, powoli nasuwał hełm o przeszklonym przedzie. Po chwili jego wąsata twarz zniknęła za ciemną szybą.

- W kwestii twojego ostatniego pytania... Owszem. Nie licząc Venoma nie są podstawieni... A jeśli chodzi o pannę Marvell... ponoć się wypaliła.... trzeba było znaleźć inną...

- Że co?

Songbird nie specjalnie rozumiała co Swordman miał w tej chwili na myśli.

- Nie żyje... I radzę ci przystopować bo to samo może spotkać ciebie... Pewnie dostaniesz urlop... mi kochany pan dyrektor zagospodarował czas więc wybacz...

Po tych słowach skierował swoje kroki do wyjścia i tym samym pozostawił dziewczynę sam na sam ze swoimi przemyśleniami. Znów spojrzała na monitor, na dziesiątki reporterów, którym dumnie prezentował się nowy skład Avengers. Jej nigdy niespełnione do końca, superbohaterskie ambicje zaczynały powoli brać górę nad rozsądkiem...

- Sukinsyny...


Gdzieś w USA....

Pokaźna grupa superbohaterów zwerbowanych w ramach projektu Initiative krzątała się po gruzowisku. Jakiś czas temu zapadła już noc, wszędzie unosił się kurz, pył, i niesione wiatrek drobinki rozmaitych nadpalanych materiałów. Gdzie niegdzie pośród popękanych ścian widać było tlące się płomienie. Zmęczeni i w wielu przypadkach ranni śmiałkowie zbierali się wokół miejsca gdzie zakończyła się bitwa. Na środku ulicy znajdowało się ciało osobnika łudząco podobne do znanego całemu światu boga piorunów. Do strefy zniszczeń zaczeli zbliżać się ogarnięci furią mieszkańcy miasta. Ich obecność potęgowała nerwową atmosferę, mężczyźni starali się ich uspokoić, inni zaczynali się między sobą sprzeczać. Nieliczne kobiety zebrały się zaś w pobliżu zupełnie innych zwłok...

Scarlet Spider klęczał brudząc kolana w lepkim błocie, powstałym na skutek wyrwania okolicznego hydrantu. Jego pochylona głowa skierowana była na leżące przed nim, zmasakrowane ciężkim młotem i popażone zwłoki jego bliźniaczego brata. Czerwono żółta maska skrywała twarz ostatniego z żyjących Szkarłatnych Pająków. Niegdyś było ich trzech, żaden z nich nie miał prawdziwej rodziny, jako klony o nadludzkich mocach zostali stworzeni tylko w jednym celu, mieli być członkami Initiative. Mężczyzna miał pełną świadomość, że właśnie stracił jedyną osobę na której mu zależało, swego jedynego krewnego, jedyną osobę, której mógł bezgranicznie zaufać. Powoli wsunął swoje ręce pod plecy i uda martwego towarzysza i wstał mocno przyciskając jego zwłoki do swojego torsu. Nie słyszał słów współczucia, które kierowały do niego jego towarzyszki, a może zwyczajnie nie chciał ich słuchać. Opłakujący śmierć swego dziecka, genialny genetyk Baron von Blitzschlag podążał spojrzeniem za oddalającym się klonem, który powoli ruszył przed siebie, niosąc swego brata gdzieś w ciemną noc... nikt go nie zatrzymał.

- Nie spisaliście się... Waszym głównym zadaniem jest ochrona obywateli w tego typu sytuacjach...

Ochraniania przez dziesiątki rządowych agentów postać wyszła z lądującego tuż obok transportowca SHIELD, przecisnęła się przez rozwścieczony i skandujący wrogie hasła tłum. Barczysty mężczyzna leniwie gładził opuszkami palców jedyny z zapiętych guzików swojej marynarki i bez namiętnie wodził wzrokiem po widocznych na pierwszy rzut oka, martwych cywilach.

- My się nie spisaliśmy?! A czy to my sklonowaliśmy żywe bóstwo, uczyniliśmy z niego rządną krwi maszynę do zabijania i dopuściliśmy by wydostało się na wolność?!

Prodigy wyrażał swą irytację jednak jego słowa zostały całkowicie zignorowane przez Sekretarza Obrony Narodowej U.S.A. Norman Osbrone z ponurą miną skierował się ku zgrupowanej w pobliżu grupie dziennikarzy. Jego przemówienie skupiło się na oskarżaniu poprzedniego zarządu o zaprzepaszczenie idei Inicjatywy i całego aktu rejestracyjnego. Następnie potępił eksperymenty związane z klonowaniem i podkreślił udział niedobitków pozostałych po armii Skrullów, w dzisiejszym incydencie. Zapewniając, że pod jego rządami wszystko ulegnie zmianie na lepsze podkreślił jeszcze raz, że zadaniem inicjatywy jest ochrona obywateli. Na koniec ku zaskoczeniu zebranych superbohaterów odwołał się do ich ośrodka szkoleniowego.

- Camp Hammond zostaje z tą chwilą zamknięty, na zawsze....

Przez dłuższą chwilę panowała niezręczna cisza.


Washington D.C.
Dzień dzisiejszy...


W gabinecie Sekretarza Obrony Narodowej pobrzękiwały dobiegające z głośników dźwięki muzyki poważnej. Drugi po prezydencie, najpotężniejszy człowiek w kraju z uradowanym uśmiechem pozostawiał swoje parafki na kolejnych dokumentach. Towarzysząca mu asystentka, która stała obok masywnego biórka wykonanego z ciemnego drewna, obecnie ze znudzeniem zaciskała drobne palce na dzierżonej przez siebie teczce z czarnej skóry. Osbrorne na chwilę zatrzymał wzrok na ostatnim z dokumentów i z parszywym uśmiechem podpisał rozporządzenie dotyczące rozwiązania agencji SHIELD, z tą chwilą jedyne służby, które mogły patrzeć mu na ręce przestały istnieć.

- Sądzi pan, że dyrektor Stark bez sprzeciwu przyjmie swoje wypowiedzenie?

Wtrąciła zainteresowana asystentka, która najwyraźniej od dłuższego czasu czekała, aż jej pracodawca dobrnie do owych dokumentów.

- Anthony Stark jest terrorystą i kolaborantem współodpowiedzialnym za wojnę z Imperium Skrullów, a jego działania zagrażają bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych... Przekaż mediom, że nasz rząd wyznacza nagrodę w wysokości dziesięciu milionów euro za doprowadzenie go przed oblicze sądu najwyższego... Za każdy kolejny dzień ta suma ma być zwiększana o kolejny milion... chcę aby każdy łowca nagród, każda szumowina na planecie wiedziała, że pragnę jego głowy...

Norman zdał sobie sprawę, że jego twarz wykrzywia grymas graniczący z obłędem, a jego szczęki z całych sił zaczynają się zaciskać. Wziął głęboki wdech, jego twarz znów przybrała normalnego wyrazu. Kiedy podał asystencce wszystkie dokumenty, niedbale machnął dłonią w stronę drzwi.

- Jesteś wolna...

Nie musiał długo czekać, aż kobieta znajdzie wyjścia z gabinetu. Z zadowolonym uśmiechem splótł palce obu dłoni i ułożył je przed sobą na biurku. Po chwili za jego plecami zmaterializowała się postać okryta ciemno zieloną peleryną, twarz owego tajemniczego mężczyzny skrywała ciężka, żelazna maska.

- Obyś się nie przeliczył... S.H.I.E.L.D. posiada jeszcze byłego dyrektora....

Komentarz swojącego za jego plecami czarnoksiężnika rozbawił polityka do tego stopnia,że z jego ust wydobył się przeraźliwy rechot.

- Sądzisz, że jednooki starzec, kryjący się gdzieś w kanałach może mi w jakikolwiek sposób zagrozić?

- A prezydent?

- Czarnuchy nigdy nie będą miały w tym kraju prawa głosu... zwłaszcza w sprawach politycznych... Nie przejmuj się marionetkami przyjacielu...

- Oby twoja pycha nas nie zgubiła Osborne... Wade i Castle czychają na twoje życie...

Władca Latverii był wyraźnie bardziej sceptyczny i opanowany od swojego amerykańskiego towarzysza. Nie raz już był bliski spełnienia swoich najmisterniejszych planów i wiedział,że najdrobniejszy szczegół może sprawić, że wszystko trafi szlag.

- Nie sądzisz chyba, że przeszkodzi nam prosty najemnik i seryjny morderca nie potrafiący od dziesięciu lat pogodzić się ze śmiercią swojej rodziny? Ich zamachy na moje życie działają na naszą korzyść. Społeczeństwo widzi mnie jako człowieka, na którego polują dziesiątki zdegenerowanych psychopatów... Mamy po swojej stronie rząd, naród, przestępców, atlantów, Initiative, nawet mutantów... Lada dzień przedstawimy światu nowych X-Men, rozporządzam zasobami metaludzi wedle własnego uznania...

- A inne kraje?

Przerwał zamaskowany czując, że Norman mógłby wymieniać swoich sojuszników bez końca. Człowiek, który miał pod opieką własny kraj nie zamierzał tego słuchać w nieskończoność i marnować cennego czasu na bzdurne dyskusje.

- Tym mieliście się zająć wy...

- Ahh... racja. Dobrze, że mi przypominasz. Zaczniemy od Wielkiej Brytanii... Pewien rumuński arystokrata oczekuje mnie ze zniecierpliwieniem, nie będe dłużej nadużywał twojej gościnności.

Sekretarz obrony narodowej pozostał sam na sam ze swoimi przemyśleniami. Z lekkim uśmieszkiem otworzył leżącego przed nim laptopa i analizował kolejne napływające do niego informację.

- Jesteś głupcem Doom... Jeśli sądzisz, że ta marna planeta zaspokoi moje ambicje...

Na ekranie monitora pojawiały się kolejne informacje, kiedy jego ludzie przejęli aparaturę służącą rozwiązanej przez niego organizacji A.R.M.O.R. do monitorowania skoków między wymiarowych, Norman mógł w pełni kontrolować tempo w jakim jego nowi sojusznicy dostarczali mu posiłki... Jego przerażający śmiech rozniósł się po całym pomieszczeniu a zaciskające się na krawędzi biurka palce wyrwały z niego pokaźne kawały drewna, tym samym zasypując całe biórko setkami drobniutkich drzazg. Pomimo faktu iż przejął jedną ze zbroi Tonny’ego Starka i obecnie działał pod pseudonimem Iron Patriot nadal czuł się nieodłącznie związany ze swoją przeszłością. Wstając ze swojego skórzanego krzesła i spoglądając w ledwo widoczne w szybie okna odbicie, nie widział w nim człowieka... lecz paskudną, zieloną i wykrzywioną w groteskowym grymasie mordę bestii, która nie mogła powstrzymać swego chichotu...




Otherworld.....
Dzień dzisiejszy....


Długobrody mężczyzna o białych niczym śnieg włosach wodził zasuszonymi dłońmi po rękawach swej jasnobłękitnej szaty. Zasiadając na miękkich poduszkach, rozglądał się po zaciemnionej komnacie w, której jedynym źródłem światła były lewitujące, kryształowe kule. Ich poświata była nienaturalna i nieco niepokojąca. Jego równie siły towarzysz był jednak przyzwyczajony do widoku, równie dziwacznych rzeczy. Co jakiś czas jedna z kryształowych kul przysuwała się bliżej nich i zwiększała swe rozmiary, by po chwili zmniejszyć się i zwolnić miejsce dla innej.

- Zbyt wiele portali.... to niepokojące... Musimy zainterweniować jak najszybciej...

Drżący głos starca przerwał dłużącą się ciszę. Stojący tuż przy starcu mężczyzna splótł ramiona na swym wciąż szerokim pomimo swego wieku torsie.

- Zostaw to mnie Merlinie... Zbiorę odpowiedni zespół.


--------------------------------------------------



Darlar prezentuje....

The Awesome Exiles!!!



--------------------------------------------------

Więc tak.

Jeśli ktoś dobrze zna klimat nowych komiksów to nie musi czytać wstępowego opowiadanka :P

Macie pełną dowolność w kreowaniu postaci. Możecie grać zarówno wymyślonym przez siebie osobnikiem, jak i wykorzystać jakąś z już istniejących postaci. Warunkiem jest jedynie to, aby wasza postać nie pochodziła z głównego uniwersum (Ziemia 616 i okalający ją kosmos). Pisana przez was historia powinna kończyć się w chwili, gdy wasza postać ma ponieść śmierć i ułamki sekund przed tym zostaje przeniesiona do Otherworld. To będzie moment startowy sesji. Ewentualnie możecie też napisać, że dołączyliście do Exiles, których spotkaliście podczas wykonywania przez nich misji w waszym świecie, ale tu będziecie mieli więcej pisania, więc zostawiam wam ten wybór. Światy alternatywne często bardzo różnią się od oryginalnego, historia różnie się toczy i wasze postacie mogą pochodzić ze światów znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie jak i takich w których jeszcze nie wynaleziono silnika parowego. Wszystko pozostawiam waszej wyobraźni. Oczywiście najprościej założyć, że świat z którego pochodzi wasza postać jest zbliżony do tego, który wszyscy znamy z komiksów, nie będe patrzył krzywo na karty w których gracze nie wymyślą jakiejś niesaowitej fabuły więc spokojnie, nie wymagam byście pisali całą historię planety na nowo :]

O ile będziecie robić zmienione wersje istniejących postaci to prosiłbym byście wcześniej powiedzieli mi na pw/gg/w tym temacie kim chcecie grać. Zapewne dołączą do was jacyś npc, więc bez sensu mieć w dróżynie trzech spider manów, poza tym unikniemy wtedy sytuacji, gdy dwie osoby będą robić tą samą postać a potem będe musiał jedną z nich odrzucić.
Nie wiem jeszcze jaki będzie limit miejsc w sesji, zobaczę ile dojdzie kart i jakiej będą jakości. Na dzień dzisiejszy stwierdzam jednak, że chciałbym mieć conajmniej pięciu graczy. Rekrutacja trwa do czasu nadesłania takiej ilości ciekawych kart, która mnie usatysfakcjonuje xP

Nie wiem jakie będzie tempo sesji. Ze względu na pracę mógłbym dawać dłuższy odpis max raz w tygodniu, plus ewentualnie w tygodniu napisać coś na max 10 zdań na zasadzie waszych dialogów z pojedyńczymi npc.
Serdecznie zachęcam do nadsyłania KP :] Przypominam też by nie robić mega totalnych przepaków.

Wzór karty postaci:



Imię i nazwisko:

Pseudonim:

Zawód: (Niekótrzy jakiś mają, nie piszcie tutaj "superbohater", no chyba,że za to wam płacono)

Wiek:

Płeć:

Narodowość:

Obywatelstwo:

Rasa/Klasa: (Nie chodzi tu bynajmniej o etniczność, a o określenie kim jest wasza postać, do wyboru pozycje takie jak: człowiek (zwykły Homo Sapiens), mutant (Homo Sapiens Superior), nadczłowiek (człowiek, który w jakiś sposób nabył nadludzkie zdolności jednak nie posiada charakterystycznego dla mutantów genu X), inhuman, cyborg, robot, bóstwo, demon, istota magiczna, kosmita (konkretnie podać jaki) itd itp.... W przypadkach ekstremalnych można odpuścić sobie wpisywanie powyżej narodowości bądź obywatelstwa)

Wzrost:

Waga:

Kolor oczu:

Kolor włosów:

Wygląd: (Szczegóły nieuwzględnione powyżej)

Umiejętności: (Czyli co postać potrafi, od gotowania i czytania wspak po zdolności bojowe, wiedzę itd)

Moce: (O ile postać takowe posiada, jeśli da radę proszę o w miarę dokładny ich opis)

Ekwipunek/: (To co macie przy sobie w chwili śmierci)

Charakter:

Historia:

Proszę potencjalnych graczy o potwierdzenie swojego zainteresowania i ewentualne pytania.
 

Ostatnio edytowane przez darlar : 17-06-2009 o 22:34.
darlar jest offline  
Stary 13-06-2009, 14:26   #2
 
Demogorgon's Avatar
 
Reputacja: 151 Demogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znany
Zgłaszam się. Zaklepuję Black Tarantulę.
 
Demogorgon jest offline  
Stary 13-06-2009, 14:31   #3
 
Kirkan's Avatar
 
Reputacja: 0 Kirkan nie jest za bardzo znany
Tak jak mówiłem, jestem chętny i tym samym się zgłaszam. KP już zaraz pójdzie do Ciebie na PW :]
 
Kirkan jest offline  
Stary 13-06-2009, 14:38   #4
Banned
 
Reputacja: 0 darlar nie jest za bardzo znany
Miło, że mam dwóch chętnych. Zauważyłem jednak,że word nie poprawił mi części literówek. <Poprawia>
Nie musicie się bardzo śpieszyć, czas jest do następnego weekendu, albo dłużej jak ktoś będzie chciał to przedłużymy ^ ^ Jakbyście mieli jakieś pytania, chcieli coś skonsultować to walcie śmiało, będe tu zaglądał co jakiś czas.
 
darlar jest offline  
Stary 13-06-2009, 16:18   #5
 
Mivnova's Avatar
 
Reputacja: 262 Mivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skałMivnova jest jak klejnot wśród skał
Potwierdzam chęć gry- KP po weekendzie zostanie wysłana.
 
Mivnova jest offline  
Stary 13-06-2009, 16:37   #6
Banned
 
Reputacja: 0 darlar nie jest za bardzo znany
Mam już jedną kartę, którą podesłał mi Demogorgon. Z tego co patrzyłem to jest w porządku. Z wytęsknieniem czekam na kolejne
 
darlar jest offline  
Stary 13-06-2009, 17:23   #7
 
DeBe666's Avatar
 
Reputacja: 50 DeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodzeDeBe666 jest na bardzo dobrej drodze
Zgłaszam się.
Mogę grać Rorszakiem? x]
Jeśli nie to Punisher/ Wolverine
 

Ostatnio edytowane przez DeBe666 : 13-06-2009 o 17:28.
DeBe666 jest offline  
Stary 13-06-2009, 18:57   #8
Banned
 
Reputacja: 0 darlar nie jest za bardzo znany
Jeśli chodzi ci o Rorschach'a z komiksu Watchmen to nie jest to postać Marvelowa tylko z DC. Jak pisałem w sondzie świat komiksów DC nie jest alternatywną rzeczywistością, tylko alternatywnym wszechświatem, który sam w sobie posiada nieokreśloną liczbę własnych alternatywnych wersji. Nie mniej możesz się śmiało tą postacią inspirować i zrobić kogoś bardzo podobnego.
Jeśli natomiast chodzi o Wolverine'a, to pisałem by nie przesadzać z potęgą postaci. Dla postaci takich jak Logan nie ma znaczenia czy na świecie są inni bohaterowie czy nie bo i tak sam zabiłby wszystkich złych, no może prawie wszystkich. Tak więc jak już mówiłem, nie przeginajmy z pakernością.

Ps: Lepiej jak będziecie zadawać pytania tu a nie na pw, to tak na przyszłość, po prostu niektórzy pytają mnie o to samo XD

Po konsultacji na PW Debb prawdopodobnie zaklepie alternatywnego Franka Castle.To chyba jedna z najlepszych komiksowych postaci na świecie... i najostrzejszych...

[media]http://www.youtube.com/watch?v=wkxLWWiz5O8[/media]


Ostatnia rada jeszcze. Nie chciałbym mieć w drużynie alternatywnej wersji całego składu avengers czy samych nazwisk z okładek komiksowych. Wtedy co chwilę spotykalibyście samych siebie
 

Ostatnio edytowane przez darlar : 13-06-2009 o 19:17.
darlar jest offline  
Stary 13-06-2009, 19:07   #9
 
Alkrond's Avatar
 
Reputacja: 0 Alkrond nie jest za bardzo znany
Potwierdzam chęć gry Iron Manem. Po wtorku postaram się sporządzić kartę postaci.
 
Alkrond jest offline  
Stary 13-06-2009, 19:28   #10
Banned
 
Reputacja: 0 darlar nie jest za bardzo znany
Na PW dostałem pytanie na tyle istotne,że postanowiłem tu jeszcze o tym tutaj napomknąć.

O ile chcecie zrobić postać niekoniecznie w 100% dobrą to nie popadajcie w skrajność. Exiles nie werbowaliby totalnych, aspołecznych psychopatów zdolnych w każdym momencie strzelać w plecy reszcie potencjalnej drużyny. Tak więc jeśli chcecie zrobić postać jakiegoś skurczybyka to niech będzie on względnie zrównoważony psychicznie... i niech nie będzie miał ambicji w stylu "zniszcze świat przy pomocy mojej nowej tajemnej broni!!!". Takich postaci nie przyjmujemy.
Taki dla przykładu Punisher nie jest dobry, bo to socjopata ze skłonnością do masowych morderstw, ale mimo wszystko posiada coś w rodzaju moralnego kręgosłupa, z kolei nie można tego powiedzieć np o postaci Carnage'a, który również jest psycholem, ale zabija wszystko od chomików po staruszki na wózkach inwalidzkich.

Ps: Ten filmik w głównym poście streszcza wydarzenia poprzedzające zamordowanie Cap'a.
Czyli przypadkowe dopuszczenie przez Zespół New Wariors do tego, że superzłoczyńca Nitro wysadził w powietrze całe miasteczko, razem z mieszkańcami i razem z New Wariors... sprzeciw społeczeństwa wobec lekkomyślności superbohaterów, rządania rządu by wszyscy hero upublicznili swoje dane osobowe, bunt dowodzonych przez Cap'a bohaterów, późniejszą wojnę domową i ich starcia z oddziałami dowodzonymi przez Iron Mana, werbowanie do polowań na buntowników superzłoczyńców, kapitulację Cap'a itd...
 

Ostatnio edytowane przez darlar : 13-06-2009 o 19:45.
darlar jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:24.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166