Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 20-11-2009, 00:39   #1
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r's Avatar
 
[Komentarze] Liczmistrz

Witam,

W tym temacie poza omawianiem technicznych aspektów sesji będę od czasu do czasu umieszczał wszelkiego rodzaju pomoce do gry takie jak mapki czy opisy ważniejszych BN'ów, tak więc dobrze by było gdybyście tu od czasu do czasu zaglądali. Zresztą, za każdym razem gdy będę tu wrzucał jakieś obszerniejsze partie materiału dla Was zasygnalizuję ten fakt w wątku z sesją.

Na początek parę słów o tym jak piszecie – obowiązuje was narracja w trzeciej osobie czasu przeszłego z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji.

Tak piszecie co Wasz bohater robi.

-Tak piszecie co Wasz bohater mówi.

”Tak piszecie co Wasz bohater myśli.”

[Tak piszecie wszystko poza sesją].

Dialogi między sobą przeprowadzacie na gg , dlatego prosiłbym wszystkich, którzy nie mają swoich numerów wpisanych w publiczny profil o podanie ich albo tutaj albo w inny dogodny dla siebie sposób. Jeżeli przed fragmentem tekstu znajduje się imię bohatera w nawiasach kwadratowych (np. [Aragorn]), oznacza to, że ów fragment tekstu przeznaczony jest tylko dla gracza prowadzącego daną postać.

Po zamieszczeniu przeze mnie posta macie 7 dni na odpisanie. Zdaję sobie sprawę z faktu, że wszyscy mamy życie poza forum. Dlatego w sytuacji gdy z jakiś względów nie możecie odpisać w terminie uprzedzacie mnie o tym na PW albo w komentarzach. W przypadku gdy ktoś trzy razy nie odpisze bez uprzedzenia wylatuje z sesji. Na mój post będziecie czekać 3-4 dni licząc od momentu gdy odpisze ostatni gracz w danej kolejce.

Teraz słów kilka na temat tego co gracze lubią najbardziej czyli PD'ków. Wprawdzie scenariusz jest nieco krótszy niż w oryginale ale i tak jest ich sporo do zebrania. Wobec tego dopuszczam podnoszenie współczynników w trakcie przygody. Jak komuś zdarzy się uzupełnić cały schemat rozwoju to rozpoczynanie kolejnej profesji i zdobywanie nowych umiejętności i zdolności będzie wymagało działań w grze (wiadomo, poszukiwanie nauczycieli itd.). Punkty będziecie zdobywać głównie za używanie szarych komórek i dobrze napisane posty.

Jeśli chodzi o język, jakim posługują się Wasi bohaterowie to w odróżnieniu od niektórych MG nie przykładam zbytniej wagi do używania w dialogach wszelkiej maści archaizmów, oczywiście do momentu gdy ktoś nie zacznie przeginać bluzgając co drugi post w sposób charakterystyczny dla młodych, wysportowanych ludzi spędzających większość życia na klatkach schodowych. Skoro już o przekleństwach mowa to wymagam jedynie tego by pasowały one do prowadzonej przez Was postaci.

Ostatnia sprawa – avatary. Tak jak już pisałem w rekrutacji są opcjonalne. Jeżeli jednak ktoś zdecyduje się na ich wykorzystanie to moglibyśmy się umówić na ich stałą szerokość (powiedzmy 200px), żeby temat z sesją nie wyglądał potem jak przepuszczony przez maszynkę do mielenia mięsa. Zakładam, że każdy z Was potrafi to zrobić gimpem, photoshopem czy czego tam używacie.

Z mojej strony to wszystko. Reszta pewnie wyjdzie w trakcie sesji. Pierwszy post zamieszczę w sobotę. Jeśli macie jakieś pytania to zadawajcie je albo tutaj albo przez PW (z kontaktem przez gg w najbliższym czasie może być różnie).
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest offline  
Stary 20-11-2009, 08:10   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Witam wszystkich.
Po wyrażeniu radości z okazji dostania się do sesji i spotkania się ze wspaniałymi graczami życzę wszystkim przyjemnej zabawy i owocnej współpracy.

Mój numer GG
3930283
 
Kerm jest offline  
Stary 20-11-2009, 20:39   #3
 
Gob1in's Avatar
 
Ja również witam i gratuluję współgraczom.
Mam nadzieję, że trafiło się solidne grono, które dotrwa do końca sesji.

PS: gg wkleję, gdy tylko odnajdę nr...

EDIT: gg - 13319935, aczkolwiek proponuję najpierw kontakt przez PW (gadulec zwykle off...)
 
__________________
I used to be an adventurer like you, but then I took an arrow to the knee...

Ostatnio edytowane przez Gob1in : 23-11-2009 o 00:07. Powód: gygy się znalazło...
Gob1in jest offline  
Stary 20-11-2009, 21:10   #4
 
Marrrt's Avatar
 
Również witam Uwag nijakich na chwilę obecną nie posiadam. Tylko jedno pytanie: Jak MG zapatruje się na współtworzenie świata z graczami? Czy tworzenie własnych bn-ów na potrzeby chwili, ubarwianie miejsc o własne ich wyobrażenie w granicach rozsądku, etc... jest zabronione, wskazane, dopuszczone, czy bez znaczenia?

GG: 2053236


Tak sobie pomyślałem przeglądając po raz enty materiały sesji w komentarzach, oraz samej sesji, że przydałoby się coś takiego jak ściągawka Tak więc oto i ona:



Bohaterowie niezależni:


1) Mnich z więzienia: Oschły, rzeczowy i podstarzały jegomość, który ma w zwyczaju składanie propozycji nie do odrzucenia. Jak twierdzi, reprezentuje grupę ludzi o dużych możliwościach. W taki czy inny sposób współpracuje z Helmutem Ropke.

2) Helmut Ropke: Kapitan. A przynajmniej tak o nim mówią jego ludzie. Według ojca Icheringa, człowiek pracujący dla dworu Middenheim, być może bezpośrednio dla samego grafa. Wnioskując po sposobie pozyskiwania pracowników i losie ich poprzedników, osoba o niezbyt wyszukanych podwalinach moralnych. Do tej pory niespotkany.

3) Mathias i Erich: Siepacze Helmuta Ropke. Dwóch raczej zgranych ludzi, którzy odwalają za swojego kapitana brudną robotę. Erich, starszy, jest od mówienia. Chwali się też, że nieźle mieczem macha. Mathias o wzroście ogra i dobrodusznym spojrzeniu zdaje się mieć inteligencje dzika, którego jest ponoć w stanie gołymi rękoma zabić. Słabo znani w dolinie. Obecnie jedyne źródło tabletek podtrzymujących życie.

4) Ojciec Georg Ichering: Przeor klasztory Shalyitów nieopodal Frugelhofen. Pomysłodawca całej misji niekoniecznie popierający sposób jej przeprowadzenia. Interesuje się przeszłością grobów banitów sprzed dziesiątek lat. Jak twierdzi, z pobudek historycznych. Do zbierania materiałów korzysta z usług Helmuta Ropke. Ponadto: "jest wysokim mężczyzną średniej budowy ciała. Niewielki brzuch zdradza, że mnich prowadzi raczej siedzący tryb życia. Ma owalną, twarz o łagodnych rysach. W czasie rozmowy duże, nieco przekrwione, brązowe oczy uważnie wpatrują się w rozmówcę. Resztki włosów na głowie przybierają wszelkie możliwe odcienie pomiędzy czernią a szarością. Mówi niskim, przyjemnym dla ucha głosem a specyficzny rytm jego wypowiedzi sugeruje, iż bardziej nawykł on odprawiania nabożeństw i recytacji świętych ksiąg niż rozmowy z ludźmi. Choć na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie osoby o pogodnym usposobieniu ducha, dla wnikliwego obserwatora jasnym jest, że coś go trapi."

5) Ojciec Erich: Sprawujący opiekę nad biblioteką, mnich z klasztoru Shalyitów. O niewiele pyta i niewiele komentuje. Niezbyt przyjazny nawet jak na swój wiek. "Ojciec Erich mierzy około metr osiemdziesiąt, jednak ze względu na fakt że cały czas chodzi przygarbiony sprawia wrażenie nieco niższego. Jak na swój wiek, a dalibyście mu co najmniej 70 wiosen, porusza się zaskakująco żwawo. Jest niezwykle szczupły. Spod kaptura, który przez cały czas ma założony, wystają kosmyki siwych włosów. Ma duże czarne oczy, które przenikliwie wpatrują się w każdego z kim rozmawia. Jego twarz o ostrych rysach nosi ślady po ospie. Uważny obserwator bez trudu dostrzeże, że starzec co kilka minut przygładza starannie przystrzyżoną brodę. Mówi szybko, z twardym akcentem typowym dla ludzi pochodzących ze wschodnich rubieży Imperium. Sprawia wrażenie osoby niecierpliwej, którą łatwo jest zirytować."

6) Brat herbalista: Młody mnich nawet w połowie nie tak istotny jak enigmatyczne wyjaśnienia, których udzielił na temat zawartości tabletek: siarka, fosfor i jakaś żywica – zapewne w charakterze lepiszcza. Oprócz nich trzy inne substancje, których nie potrafił zidentyfikować.

7) Snorre: Goniec krasnoludów, który podążał do Middenheim z korespondencją od Gimbrina Finehelma dla Ulricha Berga. Zabity w dziwnych okolicznościach, oraz pozbawiony fragmentu czaszki i zapewne płynu mózgowo-rdzeniowego.

8 ) Ulrich Berg: Adresat, korespondent i być może dostawca sztygara krasnoludzkiej kopalni nieopodal Frugelhofen. Tak przynajmniej można wnioskować ze znalezionych listów, które miał otrzymać.

9) Edward Beck: Cierpliwy mężczyzna piastujące dostojną godność wójta Frugelhofen. Jak przystało na swój fach stara się być gościnny i pomocny w każdym calu. Przejmuje się wydarzeniami w okolicy, oraz mieszkańcami wioski. Zna Mathiasa i Ericha, oraz pamięta ludzi z poprzednich wypraw. Jest też w dobrej komitywie ze sztygarem z okolicznej krasnoludzkiej kopalni dzięki samodzielnie pędzonemu jarzębiakowi. "Edward Beck jest mężczyzną w średnim wieku. Ma okrągłą, przyjazną twarz i duże piwne oczy. Jest wysoki i nieco przysadzisty. Nosi starannie przystrzyżoną brodę. Nieustannie przygładza nieco przerzedzone już czarne włosy. Na lewym policzku ma niewielką bliznę wyglądającą jak pamiątka po ranie zadanej ostrzem. Edward już po pierwszych kilku minutach znajomości sprawia wrażenie osoby o życzliwym usposobieniu. Ma ciepły, miły dla ucha głos i często się uśmiecha."

10) Gustav: Moczymorda z Frugelhofen. Wioskowy pijus i weteran bez entuzjazmu. "Gustav wygląda na jakieś czterdzieści lat. Jest wysoki i dobrze zbudowany. Gdy chodzi lekko utyka na prawą nogę. Ma geste czarne włosy i ogorzałą wiecznie zrezygnowaną twarz o grubo ciosanych rysach. Brązowe oczy niemal zapadły się w oczodoły. Nosi niezbyt starannie przystrzyżoną brodę, w której można dostrzec okruszki jadła. Odzywa się z rzadka i zdaje się stronić od obcych. Każdy, kto podejdzie dostatecznie blisko wyczuje od niego ostrą woń bimbru."

11) Wdowa Hartman: Przyjazna, starszawa kobiecina z Frugelhofen. Przyjezdnym oferuje noclegi i gęsty gulasz. Wydaje się nie do końca świadoma faktu, że wdową jest od dziesięciu lat odkąd jej mąż Ulrich poszedł na polowanie i już nie wrócił. Zgodnie z najnowszą teorią, jego palec spłynął strumieniem Vagwasser pod samo Frugelhofen, jakby zmarły chciał wrócić na bodaj ostatnią miskę gulaszu.

12) Bergmanowie: Bracia. Karl, Joseph i trzeci, którego imię nie padło. Karl jest parobkiem we wsi, a pozostali dwaj trudnili się łowiectwem. Ponoć znali dolinę Frugelhofen jak własną kieszeń. Narzekali też na coraz większą ilość chorych zwierząt w okolicy. Niestety jako przedwcześnie zmarli nie mogli podzielić się wiedzą. Zabici nieopodal Frugelhofen zostali pozbawieni fragmentu czaszki i płynu mózgowo-rdzeniowego.

13) Johan: Z pozoru i wyglądu nader pewny siebie mężczyzna szukający w dolinie kogoś nazwiskiem Krieg. Wyposażenie znalezione u niego przez Fay sugerowałoby łowcę nagród, lub płatnego zabójcę. Nie stroni od towarzystwa wieśniaków, za to bardzo od zainteresowania jego osobą. Zgodnie ze znalezionym przez Fay listem, szuka Kriega by wydobyć z niego informację na temat jakiejś formuły, a następnie zabić. Współpracuje z niejakim Kurtem i kimś kto przedstawia się inicjałem C. Poszukiwany przez niego Krieg może mieć coś wspólnego z zapewne martwym już Schteuberem... kimkolwiek by obaj nie byli."Johan jest wysoki (około 190 cm) i dobrze zbudowany. Ma około 25 lat a przynajmniej na tyle wygląda. Nosi krótko przystrzyżone ciemnobrązowe włosy i zadbany zarost. Nieustannie rozgląda się na boki lustrując otoczenie jasnoniebieskimi oczami. Ma obojętny wyraz twarzy, mówi niewiele i jest szorstki w obyciu." Znaleziony przez Fay list.

14) Inni wieśniacy z Frugelhofen: Jak przystało na barwną wieś, Frugelhofen zamieszkuje wiele mniej, lub bardziej ciekawych osób. Są to między innymi Gunter Reucht z synami - pastuch i chciwa menda. Marta Schlaguweit - stara zielarka. Albrecht Wernicke - nieufny dziad-ksenofob. Gotlieb Schmidt - sklepikarz. Bianka - młoda ciekawska dziewczyna.

15) Gimbrin Finehelm: Sztygar i dowódca krasnoludzkich górników z kopalni nieopodal Frugelhofen. Krasnolud rzeczowy i hardy choć nieco łatwo ulegający humorom. Przyjaciel Edwarda Becka od lat pracujący w kopalni. Nie interesuje się specjalnie historią ludzi z doliny Zevros, ani obecnymi wydarzeniami, chyba, że bezpośrednio wpływają one na los krasnoludów. Wie o zainteresowaniu przeora klasztoru grobami, ale o Erichu i Mathiasie nie słyszał. "Jak na krasnoluda jest dość wysoki. Cechuje się potężna sylwetką nawet jak na krasnoludzkie standardy. Nosi długie brązowe włosy i brodę tego samego koloru. Jego szeroki nos nosi ślady kilkukrotnego złamania. Grubo ciosana twarz i surowe spojrzenie ciemnobrązowych oczu znamionują osobę, która niejedno już w życiu przeszła. Mówi niskim tubalnym głosem. Chodząc lekko utyka na prawą nogę."

16) Bardin Barantan: Krasnolud sprawiający wrażenie mędrca z kopalni dowodzonej przez Gimbrina Finehelma. Na pierwszy rzut oka spokojny i dużo bardziej otwarty na rozmowę. "Mierzy jakieś 150 cm i jest dość szczupły, przynajmniej w porównaniu z pozostałymi mieszkańcami kopalni. Ma owalną twarz o łagodnych rysach, którą szpecą dwie blizny, jedna przebiegająca w poprzek nosa, druga na prawym policzku. Nosi kruczoczarne włosy sięgające do ramion i starannie przystrzyżoną brodę. W odróżnieniu od innych krasnoludów mówi poprawnym reikspelem bez twardego akcentu typowego dla przedstawicieli tej rasy."

17) Udo Schultz: Syn Albrechta Schultza i ojciec Gregora Schultza. Z żoną, oraz wyżej wspomnianymi żyje w folwarku oddalonym od Frugelhofen.

18 ) Albrecht Schultz: Właściwie również Krieg. Dawniej aptekarz, który wraz z bratem opracował na zlecenie wpływowych ludzi formułę dzięki której ludzie i zwierzęta zapadają na nieznaną chorobę podobną choć znacznie bardziej destrukcyjną od wścieklizny. Od lat uciekał przed swoimi prześladowcami. Obecnie, a właściwie od śmierci żony, będąc już starcem przebywa z rodziną w dolinie Zevros. "Albrecht Schultz jest niskim mężczyzną o wyjątkowo szczupłej budowie ciała. Długie zmierzwione włosy o brawie słomy i potargana broda tego samego koloru świadczą o niewielkiej dbałości o wygląd zewnętrzny. Na chudej kościstej maluje się wyraz przygnębienia. Małe niebieskie oczy są nieco przekrwione, jakby starzec źle sypiał. Wzdłuż wąskiego nosa przebiega niewielka blizna."



Istotne miejsca i nazwy geograficzne:


1) Zajazd "Trzy Wrony": Przydrożny zajazd u podnóża Gór Środkowych. Miejsce spotkania z ludźmi Helmuta Ropke. Prowadzony przez starszego mężczyznę zajazd oferuje niewielką ilość noclegów, pożywną strawę przygotowywaną przez żonę karczmarza, oraz swojski klimat budowany przez zdobiące ściany myśliwskie trofea i tandetne landszafty.

2) ([Komentarze] Liczmistrz)Dolina Zervos: Lesista dolina rzeki Vagwasser. Jej malowniczą okolicę wybrali sobie na miejsce zamieszkania przodkowie ludzi z Frugelhofen, oraz założyciele tutejszego klasztoru Shallyitów. Jest to również centrum krwawych wydarzeń sprzed parudziesięciu lat kiedy to w okolicy działała aktywnie zbójecka sekta znana pod nazwą Szkarłatnego Bractwa i podejrzewana o czczenie bóstw chaosu. Dolina swoją nazwę bierze od górującego na nią szczytu Zervos.

3) Klasztor Shallyitów: Prowadzony przez ojca Icheringa klasztor różni się od miejskich przybytków tej bogini. Mnisi żyjący tutaj noszą niepasujące do wizerunku Shallyi brązowe habity, a sam klasztor zdaje się mieć mocno wojskową przeszłość. Wysokie baszty górujące nad resztą zabudowy i niewielką wsią będącą pod opieką mnichów, widać z bardzo daleka, a wysokie mury sprawiają wrażenie trudnych do sforsowania.

4) ([Komentarze] Liczmistrz)Frugelhofen: Niewielka wieś o charakterze pastersko-rolnym. Ma wszystko co trzeba włączając w to wójta, sklepik, zielarkę, wygodną stodołę, oraz ciekawą historię, z której najważniejsze wydarzenia mieszkańcy rokrocznie hucznie obchodzą.

5) Folwark Bernsteinów: Właściwe folwark Schultzów, bo Bernsteinowie nie mieszkają tam już od lat. Albrecht Schultz sporadycznie odwiedza wioskę tylko gdy ma coś do załatwienia. Folwark zamieszkuje ze swoją rodziną.

6) Porzucona faktoria: Zapomniana przez niemal wszystkich górska inwestycja jednego z middenheimskich kupców, który planował uskutecznić wydobycie górskich kryształów przez krasnoludy, oraz działalność frugelhofeńskich łowców poprzez stworzenie regularnie połączonej z Middenheim manufaktury. Igliwie już dawno zakryło dwudziestoletnią drogę, a nieskończona budowla popada w coraz większą ruinę. Tak przynajmniej twierdzi wójt Frugelhofen.

7) ([Komentarze] Liczmistrz)Kopalnia krasnoludów: Kopalnia kwarcu i skał krystalicznych prowadzona przez Gimbrina Finehelma. Od lat prowadzi tę samą działalność niewzruszona na niesnaski między ludźmi.



Istotne wydarzenia historyczne:


1) Przeczytane przez Markusa Falke wyjątki z ludowej liryki:

"Lektura kroniki dziejów klasztoru, opisująca niemal trzystuletnią historię zgromadzenia również niewiele mogła im pomóc w poszukiwaniach. Pośród sterty ksiąg trafił mu się nawet tomik poezji nieznanego autora zatytułowany ”Opowieści z doliny”. Zbiorek został opublikowany przed 75 laty. Większość poematów stanowiło dosyć kiczowatą pochwałę życia na wsi i zarazem dowód raczej przeciętnych umiejętności autora. Jednak jeden utwór odstawał od reszty. Wiersz nosił tytuł ”Dom pośród szczytów” i brzmiał następująco:

Jakiż czas i przestrzeń kryją się w niebycie?
Cóż za kształtów niejasnych blask poraża oczy?

Cofam się przed tajni przepastnym obliczem.
Zrodzonym w szaleństwie nieskończonej nocy."


2) Uzyskane przez Markusa Falke zapiski ojca Icheringa dotyczące Szkarłatnego Bractwa:

"Całość notatek liczyła sobie bez mała 60 stron i dość szczegółowo omawiała historię powstania, rozwój i upadek szajki. Według informacji zebranych przez ojca Icheringa grupę założył ok roku 2375 Adolphus Zwemmer razem z dwoma braćmi – Heinrichem i Augustem. Zwemmerowie wywodzili się z podupadłej szlachty od kilku pokoleń mieszkającej w Middenheim.

W kwestii motywów jakimi kierowali się bracia podejmując decyzję o zawiązaniu szajki teorii było kilka. Według jednej z nich bracia musieli uciekać z miasta, gdyż najstarszy z nich – Adolphus – zabił w pojedynku syna ówczesnego władcy miasta białego wilka. Historyk nazwiskiem Brecht – autor księgi opisującej dzieje kilku rodzin szlacheckich, na którego przeor wielokrotnie się powoływał, twierdził, iż bracia zaangażowali się w działalność przestępczą na długo przed opuszczeniem miasta. Dowodzona przez nich szajka specjalizowała się w rabowaniu domostw należących do mieszkańców bogatych dzielnic Middenheim: Grafsmund i Nordgarten. Kiedy władze wpadły na ich trop Zwemmerowie w pośpiechu opuścili miasto decydując się na kontynuowanie dotychczasowej działalności na innym terenie. Sądząc po ilości miejsca, jakie Ichering poświęcił na szczegółowe omówienie tej hipotezy jasnym było, że jest to według niego najbardziej prawdopodobna wersja zdarzeń. Istniała również trzecia teoria głosząca, iż Zewmmerowie byli członkami kultu oddającego cześć jednej z Niszczycielskich Potęg. Ta sekta, podobnie jak wiele jej podobnych praktykowała składanie ofiar z ludzi. Kiedy inkwizycji udało się zdemaskować kilku członków kultu bracia uciekli z Middenheim by kontynuować swe plugawe obrzędy gdzie indziej.

Bez względu na to co skłoniło Zwemmerów do opuszczenia miasta faktem jest, że na swój nowy teren działania wybrali obszar, w którego centrum znajdowała się dolina Zervos. Przez pierwszych kilka lat działania ich szajka niczym nie różniła się od innych grup banitów, jakich wiele grasowało wówczas na okolicznych ziemiach. Zajmowali się głównie łupieniem podróżnych korzystających ze Starej Drogi Leśnej oraz napadami na wioski i mniejsze dwory szlacheckie. W tym okresie banda rozrosła się osiągając liczebność, którą poszczególne źródła szacowały na sięgająca od 50 do 250. Około roku 2379 podczas jednego z napadów ginie najmłodszy z braci – Heinrich.

W ciągu następnych czterech lat poważne zmiany zaszły zarówno w strukturze jak i metodach działania Szkarłatnego Bractwa. Jedną z najważniejszych funkcji w grupie objął wtedy niejaki Kurt Hampel. Zdaniem Brechta Zwemmerowie znali go jeszcze z czasów gdy mieszkali w Middenheim. Podobno już wtedy wykonywał dla nich różnego rodzaju zlecenia, których celu bądź sposobu realizacji w większości przypadków nie dało się pogodzić z literą prawa. O ile wcześniej członkowie bractwa stosowali przemoc tylko gdy zachodziła konieczność teraz ofiary ich napadów było zawsze albo zabijane albo okaleczane. W tym okresie szajka wyeliminowała pozostałe grupy banitów działające na okolicznych ziemiach. Zachowało się świadectwo niejakiego Bertolda z Carroburga, członka szajki wybitej do ostatniego człowieka przez bandę Zwemmerów. Jego zeznanie spisał nieznany z nazwiska oficer, na dwa dni przed powieszeniem owego banity. Według wspomnianego wyżej Bertolda ludzie bractwa wpadli pewnej nocy do ich obozu i zabili wszystkich nie oszczędzając kobiet i dzieci. Nad tymi, których nie zgładzono od razu siepacze bractwa pastwili się przez następnych kilka godzin. Ciała zabitych zostały zabrane w nieznane miejsce. On sam przeżył tylko dzięki temu, że przeleżał cały ten czas ukryty w zaroślach otaczających obóz. Kiedy ludzie bractwa odeszli Bertold opuścił swoją kryjówkę i zbiegł w stronę szlaku, przy którym został pochwycony przez strażników dróg.

W latach 2384-2387 działalność banitów zaczyna przyciągać uwagę dworu w Middenheim. Pierwsza ekspedycja w liczbie 300 żołnierzy, którą graf wysłał w 2385 roku została wciągnięta w pułapkę a następnie rozbita przez siły Szkarłatnego Bractwa. Z zasadzki uratowało się zaledwie 40 ludzi. Udało im się jednak pojmać kilku jeńców. Ich zeznania poszerzyły nieco wiedzę stróżów prawa na temat bractwa.

Według świadectwa jednego z banitów, którego udało się wówczas pochwycić w tym okresie doszło do walki o władzę nad szajką między dwoma braćmi. Konflikt narastał już od dłuższego czasu, nie wiadomo jednak czego dotyczył. Pewnej nocy August z pomocą Kurta Hampela zabił Adolphusa i stając się tym samym niekwestionowanym przywódcą bractwa. Z chwilą gdy średni z braci Zwemmerów objął dowodzenie metody działania uległy dalszej brutalizacji. W ciągu trzech lat rządów Augusta bractwo zabiło, według różnych szacunków, od 500 do 800 osób – głównie mieszkańców plądrowanych przez bandę wiosek. Co ciekawe ciał większości z nich nigdy nie odnaleziono.

W 2386 z Middenheim wysłano kolejną ekspedycję, tym razem w liczbie około 600 żołnierzy. Na jej czele staną pułkownik Gerhard Falkenhorst, doświadczony wojownik zaprawiony w walkach ze zwierzoludźmi. Wojska pod jego dowództwem rozbiły siły bractwa jednak niedobitkom udało się zbiec w głąb lasu i zgubić pogoń. Przez następny rok Zwemmer bez powodzenia próbował przywrócić szajce dawną świetność. Przez ten czas banici ograniczali się do napadania na mniejsze wioski.

Ostatnie zapis dotyczący Szkarłatnego Bractwa datuje się na połowę 2388 roku. Wspomniany wcześniej pułkownik Falkenhorst poprowadził kolejną wyprawę, tym razem w celu ostatecznego pokonania szajki. Jego siły starły się z banitami w lasach w pobliżu kopalni krasnoludów. Widząc przytłaczającą przewagę liczebną wojsk grafa część z podkomendnych Zwemmera uciekła jeszcze przed rozpoczęciem bitwy. W czasie walk siły bractwa zostały wycięte w pień. Kurt Hampel zginął a August został poważnie ranny. W eskorcie kilku zaufanych ludzi udało mu się zbiec z pola walki. Nigdy nie udało się wytropić Zwemmera, podobnie lokalizacja siedziby banitów po dziś dzień pozostaje tajemnicą.

Dzieje Szkarłatnego Bractwa dały początek wielu miejscowym legendom. Część z nich opowiada o nieprzebranych skarbach jakie mają spoczywać gdzieś pośród lasów, w miejscu, które służyło banitom za siedzibę. Inne z kolei mówią o konszachtach Zwemmerów z plugawymi bóstwami chaosu, które to miały tłumaczyć ich okrucieństwo w późniejszym okresie działania. Pewnych faktów z ich historii zapewne nigdy nie uda się wyjaśnić."

3) Znaleziona przez Vellera w Białym Leksykonie wzmianka o zarazie Belmarkt:

"W ”Białym Leksykonie”, w dziale poświęconym dolegliwościom skóry znalazł rozdział poświęcony opisowi epidemii nieznanej choroby jaka nawiedziła miasteczko Belmarkt w roku 2497. Miejscowość położona dwa dni drogi na zachód od Middenheim padła ofiarą zarazy, której nie udało się zidentyfikować żadnemu z medyków, którzy potem badali sprawę. Objawy wymienione przez autora książki częściowo pokrywały się z tymi stwierdzonymi u wilków: skóra pokryta wrzodami, czarna krew, plamy na narządach, problemy z widzeniem. Najpierw zachorowały zwierzęta, potem ludzie. Kiedy choroba zaatakowała ludzi, ci którzy na nią zapadli zaczęli tracić kontrolę nad swoim zachowaniem. Odnotowano kilka przypadków, kiedy rodzice pozabijali swoje dzieci. Zachował się również zapis, że mieszkańcy powiesili miejscowego lekarza, obwiniając go o knowania z chaosem i spowodowanie epidemii. Kiedy liczba zarażonych przekroczyła przekroczyła 300 wojska grafa otoczyły Belmarkt kordonem sanitarnym a następnie wznieciły pożar. Żaden z mieszkańców nie przeżył. Autor książki kończąc rozdział poświęcony zarazie podsumowuje, iż na podstawie zgromadzonych świadectw nie można było jednoznacznie orzec czy wspomniany medyk, którego nazwisko nigdzie się nie zachowało, był odpowiedzialny za rozpętanie epidemii i czy faktycznie oddawał cześć którejś z Niszczycielskich Potęg."

4) Pamiętnik aptekarza znaleziony przy Albrechcie Schultzu

"11 Kaltzeit 2496 KI

Długo nie mogliśmy uwierzyć w to co mieli nam do powiedzenia. Nie co dzień małomiasteczkowy medyk i początkujący aptekarz dostają taką propozycję. I jeszcze to honorarium. Ciekaw jestem jak dowiedzieli się o moich zainteresowaniach – może polecił mnie ktoś z uniwersytetu? W czasie gdy pobierałem tam nauki nie kryłem się z nimi specjalnie jednak nie dane mi było niczego na ten temat opublikować. Muszę przyznać, że obaj jesteśmy bardzo podekscytowani.

Sądząc po dokumentach, jakie dostaliśmy nasz poprzednik podszedł do problemu w dość nowatorski sposób. Jego metodę destylacji kluczowego dla formuły tersychorium określiłbym nawet mianem rewolucyjnej. Nie ustrzegł się jednak kilku błędów, które udało mi się dostrzec już w czasie pobieżnej lektury jego zapisków. Weźmy na przykład kryteria doboru zwierząt wykorzystywanych podczas prac badawczych. Dla mnie było oczywiste, że świnie sprawdzą się lepiej niż psy. Ich mięśnie w swej budowie dużo bardziej przypominają ludzkie. Niestety nie udało mi się uzyskać od człowieka, z którym rozmawialiśmy odpowiedzi na pytanie dlaczego ten uczony zrezygnował z dalszych prac.

(...)

27 Kaltzeit 2496 KI

Nasi zleceniodawcy okazali się niezwykle hojni. Specjalnie na nasze potrzeby kupili od miejscowego wielmoży gospodarstwo położone w połowie drogi pomiędzy miastami. Wynajął nawet kilku miejscowych, żeby ktoś tego wszystkiego doglądał kiedy żaden z nas nie będzie na miejscu. Początkowo mieliśmy z Erichem wątpliwości czy angażowanie bandy wieśniaków w takie przedsięwzięcie to dobry pomysł jednak po namyśle doszliśmy do wniosku, że przyciągnie to znacznie mniej uwagi niż sprowadzanie tam kilku obcych spoza okolicy, których jedynym zadaniem byłoby doglądanie świń. Zresztą badania i tak będą przeprowadzane gdy będziemy tam sami. W ciągu kilku tygodni sprowadzimy zwierzęta i zaczniemy prace nad specyfikiem.

(...)

19 Ulrichszeit 2496 KI

Od kilku tygodni prowadzimy próby z nową formułą. Wprawdzie udało się osiągnąć zamierzony efekt. Niestety jego intensywność pozostawia wiele do życzenia. W ciągu następnych dwóch miesięcy mam zamiar przetestować kilka alternatywnych wersji specyfiku, zawierających różne proporcje poszczególnych składników. Za którymś razem musi się udać.

(...)

3 Nachhexen 2496 KI

Nie wiem gdzie robimy błąd. Próbowaliśmy dosłownie wszystkiego jednak żadne zwierzę, nawet po zażyciu podwójnej porcji środka, nie wykazuje pożądanych symptomów. Nasi zleceniodawcy zaczynają się niecierpliwić. Przedwczoraj odbyliśmy niezbyt przyjemną rozmowę z człowiekiem, który w ich imieniu się z nami kontaktuje. Przypomniał nam (jakbyśmy sami nie zdawali sobie z tego sprawy), że jego mocodawcy do tej pory zainwestowali w nasze badania kilkanaście tysięcy koron i chcą rezultatów. I to szybko. Ton jakim to powiedział nie pozostawiał najmniejszych wątpliwości co się stanie jeśli w najbliższym czasie nie dopracujemy formuły. Wieczorem, kiedy wracałem do domu, zauważyłem kilku ludzi kręcących się w pobliżu mojej kamienicy. Może kazali nas obserwować? Im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu.

(...)

14 Nachhexen 2497 KI

Nareszcie przełom! Moglibyśmy całymi miesiącami próbować uzyskać zamierzony rezultat zmieniając proporcje składników i nie trafilibyśmy na rozwiązanie. To zaś okazało się banalnie proste. O właściwościach tej substancji decyduje nie tylko skład ale i termiczna historia obróbek. Przez przypadek odkryliśmy, że gotowy specyfik po pogrzaniu to temperatury wrzenia daje efekt o intensywności przerastającej nasze oczekiwania. Co ważne, nie traci swoich właściwości po ostygnięciu. Trzeba będzie zawiadomić o odkryciu naszych zleceniodawców.

(...)

28 Nachhexen 2497 KI

Ze zwierzętami, którym podaliśmy specyfik w najnowszej wersji dzieje się coś złego. Zaczęło się od incydentu z jednym z miejscowych, których wynajęto do doglądania zwierząt. Jedna ze świń dotkliwie do pogryzła. Początkowo nie przywiązaliśmy do tego wielkiej wagi. Kazaliśmy chłopom zabić zwierze a zewłok zakopać. Jednakże w przeciągu kilku dni wszystkie sztuki, na których testowaliśmy nową formułę zaczęły przejawiać zwiększony poziom agresji. Postanowiliśmy chwilowo wstrzymać prace nad środkiem i skupić się na obserwacji zwierząt, które uprzednio odizolowaliśmy od reszty. Chcieliśmy ustalić czy nasz specyfik wywołuje jeszcze jakieś efekty uboczne.

Po upływie dwóch dni u świń, którym podaliśmy środek pojawiły się szare plamy na skórze. Źrenice ich oczu skurczyły się tak dalece, iż w tej chwili ledwo można je zauważyć. Zwierzęta są zdezorientowane co jeszcze potęguje ich szał. Erich widział jak dziś rano jedna ze świń omal nie rozniosła w pył zagrody, w której ją zamknęliśmy.

(...)

30 Nachhexen 2497 KI

Szare plamy pokrywające skóry zwierząt z czasem przekształciły się w ropiejące wrzody. W miejscach gdzie nie mają wrzodów ich skóra przybiera szaroniebieski odcień. Doszedł kolejny symptom – krwawienie ze wszystkich otworów. Ich posoka zmieniła barwę na brunatnoczerwoną a u niektórych czarną. Widziałem wczoraj jak jedno ze zwierząt razem z przetrawionym pokarmem wydaliło kawałek jelita a mimo to nie dość, że w dalszym ciągu było w stanie się poruszać to przy próbie zbliżenia się chciało mnie zaatakować. Trudno powiedzieć czy jest to rezultatem zwiększonej przez środek tolerancji na ból czy też postępującego zaniku zmysłu odczuwania. Wszystkie badane okazy są teraz ślepe. Ich oczy... trudno to wyjaśnić ale zdają się emanować światłem.

Odprawiliśmy wszystkich chłopów. Jestem pewien, że już rozpowiadają po swoich wioskach o tym co się tu dzieje. Zainteresowanie władz to ostatnie czego nam teraz trzeba. Zabiłem dziś jedno ze zwierząt by ocenić rozmiary spustoszenia jakie środek niewątpliwie poczynił w jego ciele. Badanie zwłok ujawniło czarne plamy na narządach i martwicę sporej części układu pokarmowego. Boje się myśleć co z nami będzie gdy posłaniec naszych mocodawców zawita tutaj by sprawdzić postęp w pracach nad środkiem.

(...)

5 Jahrdrung 2497 KI

Tym razem pojawili się u nas osobiście. Twarz jednego z nich wydała mi się nawet znajoma. Może był to ktoś z uniwersytetu? Odzienie sugerowałoby raczej kupca. Przybyli w powozie eskortowanym przez sześciu konnych. Przywieźli ze sobą kogoś jeszcze. Ten chłopak miał chyba 16 lat. W każdym razie na tyle mi wyglądał. Był ubrany w łachmany i skuty kajdanami. Na twarzy miał kilka siniaków. Od razu zrozumiałem czemu go tu przywieźli.

Nie pomogły moje tłumaczenia o efektach ubocznych. Chcieli się przekonać jak środek działa na ludzi. Ja i Erich nie byliśmy w pozycji, z której można by prowadzić polemikę. Spełniliśmy ich polecenie. Przez pierwszych kilka minut młodzian. Kiedy już zaczęliśmy się zastanawiać czy środek w ogóle zadziałał jego ciałem zaczęły wstrząsać gwałtowne spazmy. Zaczął krzyczeć. Żaden normalny człowiek nie mógłby wydać z siebie takiego wrzasku. Chłopak rozerwał kajdany, w które go zakuto i rzucił się w kierunku naszych mocodawców. Ludzie z ich obstawy ruszyli na niego z dobywając mieczy.

Potem wypadki potoczyły się szybko. Erich pociągnął mnie za sobą i wybiegliśmy z budynku nie bacząc na dochodzące z tyłu wrzaski. Wejście do środka zatarasowaliśmy. Kiedy ja przytrzymywałem drzwi mój brat pobiegł do sąsiedniego budynku, który służył nam za pracownię i wrócił z dwoma litrowymi butlami odczynników. Wylał ich zawartość na ściany chaty i położył ogień. Po kilku minutach ci, których tam zamknęliśmy przestali dobijać się do drzwi. Przez godzinę patrzyliśmy jak pożar trawi chatę. Kiedy płomienie zgasły usunęliśmy ze środka zwłoki i zakopaliśmy je pod lasem. Jeżeli ktoś będzie się pytał powiemy, że mieliśmy wypadek.

Dobrze się stało. Skoro ci ludzie nie wahali się testować środka w taki sposób zabiliby nas obu jak tylko dostarczylibyśmy formulę gotową do wykorzystania. Niestety, w czasie pożaru przylegająca do budynku zagroda, w której trzymaliśmy zwierzęta została uszkodzona. Część spośród nich uciekła do lasu. Modlę się tylko by przypadłość wywołana środkiem nie okazała się zaraźliwa.

(...)

29 Jahrdrung 2497 KI

Przez pierwszych kilka tygodni po całym zajściu wydawało nam się, że mamy ten koszmar za sobą. Potem usłyszałem pierwsze pogłoski na temat chorych zwierząt. Nie miałem całkowitej pewności dopóki jeden z kmieci mieszkających pod Belmarkt przyszedł do Ericha z prośbą o pomoc. Jego syn w czasie jednego z polowań zabił dzika. Wszyscy, którzy potem zjedli jego mięso zapadli na chorobę, której tamtejszy znachor nie potrafił rozpoznać. Kiedy mój brat dotarł na miejsce dwie osoby nie żyły a trzy kolejne były na prostej drodze na tamten świat. Symptomy, których obecność udało mu się stwierdzić nie pozostawiały najmniejszej wątpliwości. Bogowie, miejcie nas w opiece.

(...)

17 Pflugzeit 2497 KI

Powiesili go. Tak przynajmniej usłyszałem od jednego z moich przyjaciół z Belmarkt, który dziś przyjechał tutaj uchodząc przed epidemią. Rozwścieczony tłum wdarł się do budynku, gdzie mój brat prowadził praktykę, wywlekli go na ulicę i powiesili na najbliższym drzewie. Władze miasta zaczynają tracić kontrolę nad sytuacją. Dziś ulicami Nystadt przemaszerowało wojsko. Żołnierze kierowali się w stronę Belmarkt. Słyszałem, że chcą odciąć cały teren objęty zarazą.

23 Pflugzeit 2497 KI

Wieczorem, gdy wracałem do domu dostrzegłem kolumnę czarnego dymu unoszącą się nad horyzontem. Jeden znajomy, którego spotkałem po drodze powiedział mi, że to robota wojska. Aby zapobiec rozszerzaniu się epidemii człowiek, który nim operacją kazał podpalić Belmarkt. Pobiegłem ile sił w nogach na wzgórze za miastem. Stąd był dobry widok na całą okolicę. Słowa usłyszane od mego znajomego okazały się prawdziwe. Ledwo powstrzymując łzy patrzyłem jak Belmarkt płonie.

Po powrocie nakazałem żonie spakować najpotrzebniejsze rzeczy i szykować się do podróży. Jeżeli ktoś zacznie węszyć w poszukiwaniu prawdy o tym co się tu wydarzyło, wcześniej czy później wpadną na mój trop. Łowcy czarownic, inkwizycja i bogowie raczą wiedzieć kto jeszcze. Ludzie, którzy sfinansowali nasze badania z pewnością mieli popleczników. Któryś z nich pewnie będzie chciał wiedzieć dlaczego w miasteczku na prowincji utopiono małą fortunę. Zachowam kilka próbek środka. Jeżeli kiedyś mnie znajdą to może być moja jedyna karta przetargowa, za którą będę mógł kupić życie swoje i mojej rodziny."



Informacje techniczne:


1) Ekwipunek otrzymany od Ericha i Matiasa ([Komentarze] Liczmistrz)

2) Ekwipunek otrzymany od Shallyitów: Ekwipunek, który otrzymaliście od mnichów (jeżeli czegoś jest mniej niż 4 sztuki uzgodnijcie między sobą kto co niesie): lina 10m (sztuk 4), lampy oliwne (sztuk 4) i 4 butelki z zapasem oliwy, 1 łopata (w normalnym rozmiarze więc nie zmieści się w plecaku bez ”przerobienia”), toporki (sztuk 2), rolki bandaży (sztuk 4), 4 butelki kislevskiej wódki, nici (2 szpulki) i igła, bukłaki (sztuk 4), mydło (sztuk 4), zapas suszonego mięsa i sucharów (dla 4 osób starczy na pięć dni). Dodatkowo Fay otrzymuje ubranie podróżne (skórzane spodnie, kaftan, białą koszulę i płaszcz), żeby nie musiała już dłużej latać w kiecce po górach.

3) Okazyjne zakupy we Frugelhofen: 1. nocleg i śniadanie: Veller 1s, Markus 1s, Fay 1s, Siggi 2s; 2. flaszki (1s sztuka, 1l pojemności): Siggi 2s, Markus 3s (ponieważ reszta drużyny nie zajęła stanowiska w kwestii refundacji ich zakupu potrąciłem te 3s z Twojej kieszeni, ewentualny zwrot musisz uzgodnić z pozostałymi graczami); 3. strzały (30 sztuk) Markus 6s; 4. płka Siggi 25s; 5. zielsko (woreczek jaskółczego ziela, ok. 0,3 kg) Veller 1s.
 
__________________
"Beer is proof that God loves us and wants us to be happy"
Benjamin Franklin

Ostatnio edytowane przez Marrrt : 09-03-2010 o 23:19.
Marrrt jest offline  
Stary 21-11-2009, 00:11   #5
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r's Avatar
 
Dopuszczam współkreację świata gry przez graczy w takim zakresie, w jakim nie wpływa to na wydarzenia istotne dla przebiegu fabuły (np. wynik trudnej walki). W razie gdybyście mieli wątpliwości czy dany post nie narusza tych granic przed jego wstawieniem na forum dajcie mi znać mailem lub przez PW.
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest offline  
Stary 21-11-2009, 09:12   #6
 
Hellian's Avatar
 
Też witam serdecznie

i życzę nam wszystkim dobrej, emocjonującej zabawy

gg w profilu
 
__________________
"Kobieta wierzy, że dwa i dwa zmieni się w pięć, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę." Dzienniki wiktoriańskie
Hellian jest offline  
Stary 21-11-2009, 13:27   #7
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r's Avatar
 
Temat z sesją założony. Życzę miłej lektury.
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest offline  
Stary 21-11-2009, 16:23   #8
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Mam nadzieję, że wszyscy przyjmą propozycję owego gościa

Pierwszy post już poszedł.
Opis postaci mniej więcej umieszczony.
W rzeczywistości Markus wygląda mniej ponuro, niż na awatarze

Parę innych szczegółów znanych współwięźniom przekażę przy okazji.
 
Kerm jest offline  
Stary 23-11-2009, 00:04   #9
 
Gob1in's Avatar
 
Mój post również jest.

Obrazek przedstawiający postać ma na celu przybliżenie gabarytów i proporcji ciała Siggiego, oczywiście nie ma na sobie żadnego żelastwa .
 
__________________
I used to be an adventurer like you, but then I took an arrow to the knee...
Gob1in jest offline  
Stary 23-11-2009, 01:33   #10
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r's Avatar
 
@Gob1in

Dalej nie mam Twojego gg i Sory, że przekręciłem imię Siggiego przy uzupełnianiu panelu.
 
c-o-n-t-r-a-c-t-o-r jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:27.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172