Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 31-01-2007, 22:55   #1
 
Reputacja: 474 Khalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnie
[Crystalicum] Ojcowska Szabla

Polityczne zamieszanie... Spiski, knucie, morderstwa, brak wzajemnego zaufania... Niestety we współczesnym nam świecie musimy się z tym zmierzyć.
Na jednej z planet używają takiego przekleństwa – „Obyś żył w ciekawych czasach!”. Nam zaś przypadło żyć w czasach ciekawych, pełnych wielkich przygód, zamieszania. Niebezpiecznych, to też fakt, ale przy tym i bardzo fascynujących.

To chyba całkiem dobrze, nie sądzicie...?


Rozdział 1. Na ulicy

Gallzatzo Carietto Antonio di Terientte
Miałeś już serdecznie dość polityki i związanych z nią problemów... Wyjechałeś na dawno zasłużony urlop. Podróżując po Znanym Wszechświecie dotarłeś do wielu ciekawych miejsc – były to planety których jeszcze nie zwiedziłeś, jak i również te, na których kiedyś przebywałeś, lecz postanowiłeś zobaczyć je raz jeszcze.
Przebywając w stolicy Federacji Astoni, Az-Zubanie, dostałeś dość nietypowe zaproszenie. Kilka dni wcześniej na orbicie planety pojawiło się Miasto Gnomów. Inwitacja dotyczyła spotkania właśnie tam, a wysłana była od osoby ostatnio nabierającej coraz większego znaczenia we współczesnej polityce – Agafii Ziwadijewnej Lebied. Cóż mogła od ciebie chcieć Pospolita Elfka? Mogłeś się tego dowiedzieć jedynie wyruszając do Miasta Gnomów. Korzystając ze swoich znajomości zacząłeś załatwiać podróż do Miasta Gnomów...

Bran Mac Guaire
Pobyt na Az-Zubanie to było to... odpoczynek od wszelakich obowiązków i innych przykrości... No pomijając fakt iż musiałeś być zawsze blisko Gallazatza, choć związane z tym zadania nie były tak uciążliwe jak te w Zakonie.
Życie najbardziej uprzykrzała ci „Szkarłatna Dama”, jednakże i na ten problem szybko znalazło się lekarstwo. Ambasador otrzymał zaproszenie do Miasta Gnomów, z zaznaczeniem iż może pojawić się tam tylko z nieliczną obstawą, do której naszczęście zaliczałeś się i ty.

Aiashiwayra
Życie w stolicy wśród twoich pobratymców było życiem może nie zawsze sielankowym, ale na pewno przyjemnym. Gdy jednak usłyszałaś wieść że Miasto Gnomów pojawiło się na orbicie Az-Zubany niezwłocznie się tam udałaś. Dni wśród kolorowych i ciekawskich istotek upływały ci spokojnie i powoli.
Nuda w końcu wdarła się w ten bajkowy świat i poczęła siać w nim zniszczenie. Już szykowałaś się do powrotu do domu gdy przybył jeden z posłańców twojego nauczyciela z bardzo ważną wiadomością – w przeciągu kilku dni miało odbyć się spotkanie z ambasadorką Pospolitych Elfów, Agafią Ziwadijewną Lebied, w którym to miał uczestniczyć twój mentor. Z przyczyn niewiadomych nikomu, tobie powierzył to zadanie.
 
__________________
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
Khalida jest offline  
Stary 31-01-2007, 23:48   #2
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 174 Kutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie coś
Siedział w swoim gabinecie. Kilka świec, mimo wczesnej pory przesłonięte okna- w takich warunkach Gallzatzo lubił pracować. Jego peruka, wybitnie już niemodna, kleiła się do jego czoła. Pot. W Astonii było dla niego stanowczo za gorąco.

Poprawił swoje "włosy", znów zamoczył końcówkę pióra w inkauście- pisał tylko tak, tylko sztuka pisania piórem była dla niego szlachetnym sposobem przelewania swoich myśli na pismo. Zapisał szybko parę słów- pięknym, szlachetnym, pełnym najdziwniejszych zawijasów pismem, nagle przerwał. Cisnął pióro gdzieś na ziemię, był zdenerwowany. Znowu zapomniał.

Wstał, drżącymi dłońmi chwytając laskę. Nie był przesadnie wysoki, był chudy i stanowczo zbyt stary, by nazwać go "atrakcyjnym". Najładniejszą częścią jego ciała była, o ironio, ta, której prawdziwie nienawidził- jego proteza. Zrobiona przez najlepszych cieśli, obita w metale szlachetne przez doskonałych jubilerów, ale wadziła mu ciągle. A, co gorsza, przypominała o wieku...

Raczej tylko stukając niż wspierając się, doszedł Gallzazto do regału, który zapełnił już w pierwszym dniu pobytu na tym przeklętym świecie. Blisko sto grubych ksiąg pełnych nazwisk. Nazwisk, adresów i paru słów o każdej z postaci. Każdy inny używałby tych ksiąg jako podpałki czy do utrzymywania odpowiedniej higieny w pewnej wstydliwej części ciała- ale nie on. To był jego skarb.

Przerzucił parę stron w jednej z nich, z odrobiną irytacji przesuwał palcem po kolejnych nazwiskach, aż w końcu uśmiechnął się. No tak, jak mógł zapomnieć, gdzie mieszka owa przepiękna baronowa...

Po chwili skończył, przeczytał swoje dzieło jeszcze dwukrotnie i włożył je do koperty. Reprezentując Dziewięć Miast starał się założyć placówkę Kompanii Istrii, której spadkobierczynią była jego szanowna małżonka, co graniczyło z cudem. Dlaczego? Otóż tamtejsza baronowa, poza wyjątkową urodą, była także wyjątkowo nieinteligentna, czy- mówiąc wprost- głupia. W ich korespondencji połowę listów zajmowało dyplomacie wyjaśnianie trudnych, używanych przez niego pojęć...

Dwukrotnie stuknął swoją laską o podłogę. Jak spod ziemi, nagle za jego plecami wyrósł krępy, acz doskonale umięśniony księżycowy krasnolud. Odziany w poszarpane, skórzane łachy i najpewniej nie widzący na jedno oko "nikczemnik" był najlepszym sługą Gallzatzo.

- Peverto, mój chłopcze, to kolejne pismo do baronowej.- powiedział spokojnym, łagodnym, ćwiczonym od lat tonem, przekazując kopertę krasnoludowi- Dostarcz go któremuś z kurierów. Następnie zaproś tu służbę i każ spakować moje rzeczy, wszystkie. Poproś tych z Zakonu Ziemi o pomoc w transporcie do powozów, w końcu niech się na coś przydadzą.- wydawał polecenia z wprawą wskazującą na wieloletnią praktykę.

- Ah, i nie zapomnij podziękować ibn Satrilowi za wypożyczenie nam swojego statku. Trochę niezłego wina powinno...- przerwał, jakby nagle wpadł na jakiś pomysł- Zatruj to wino. Delikatnie, bardzo. Spore nudności, problemy żołądkowe- to chcę osiągnąć. Niemoc jednej z ważniejszych figur zapewnia przewagę na szachownicy...

Uśmiechnął się sam do siebie i pokuśtykał do swoich prywatnych komnat. Był pewien, że trucizna będzie jedną z tych nowych, "niewykrywalnych" przez znane metody- w końcu czy Peverto zawiódł go kiedykolwiek?

Słysząc zza ścian odgłosy pakowania i przenoszenia jego rzeczy, ambasador szybko ubrał się w swój strój wyjściowy. Długie, czerwone spodnie i podobna peleryna, wszystko z pozłacanymi wzorami, a do tego szalenie droga, jasnoniebieska koszula z herbem rodu na piersi. Założył też białą perukę, tą wyjściową, najdroższą. Był gotowy.

Po chwili jechał już w wystawnym i drogim wozie, spoglądając przez okno na ulicę miasta. Był ciekawy statku, swojej eskorty i tego, czego może chcieć od niego pospolita elfka. I tego, kiedy do jasnej cholery będzie mógł odpocząć od politycznych gier...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 01-02-2007, 22:45   #3
 
Reputacja: 0 Nalavara ma wyłączoną reputację
Stuknęła palcem metalowy kwiatek, zasilany energiąniewielkieog kryształu. Ten jak na zawołąnie złożył się z cichym trzaskiem. Niespodziewała się tego. Odskoczyła z syknięciem, białe futro, w czarne paski, najeżyło się na jej ogonie. Położyła po sobie uszy. To było irytujące.. w tym mieście wszystko było mekaniczne.. kwiaty nie pachniały, metalowe puszaki szwędały się wokoło, wydajac mechaniczne popiskiwania. Jakże tęskniła za bardziej "żywą" w dosłownym rozumieniu, flora i fauna Az-Zubany. Najkrótszą drogą wróciła do ambasady w któej przyszło jej mieszkać.

Czekał tam posłaniec. Przekrzywiła lekko kłowe i pociągnęła nosem, słuchając go uważnie. Machała ogonem rozważając jego słowa..
-Hmmm... ciekawe. - Zastrzygła ostrymi uszami na których końcach znajdowały się małe pędzelki. Uśmiechnęła się. Może wreszcie coś troche ukróci tę nudę.

Udała się do swoich komnat, gdzie wybrała jedna z najbardziej wytwornych strojów, jakie tu ze sobą przywiozła. Suknia oraz długi szal utrzymane były w fioletowej kolorystyce. Gdy dobrała strój, podeszła do niezbyt dużego drewnianego kołka, okręconego gróbym sznurkiem i.. wbiła w niego pazóry, po czym przeciągnęła nimi po całej długości. Zrobiła tak kilka razy. Przyjżała sie im. Nie były już tak ostre jak zwykle.

-Nie wypada w gości iść z wyciągniętymi pazórami...- mruknęła pod nosem.
 
Nalavara jest offline  
Stary 04-02-2007, 16:19   #4
 
Reputacja: 474 Khalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnieKhalida jest jak niezastąpione światło przewodnie
Gallzatzo Carietto Antonio di Terientte
Jadąc ulicami Az-Zubany oglądałeś dokładnie życie tego miasta. Ka-Dis, Kalbowie, Nilay, wszyscy oni, ubrani w charakterystyczne dla Astończyków szaty, spieszyli załatwiać swoje sprawy, albo poprostu spacerowali umilajac sobie wolny czas przechadzką po bazarze.
A miejsce to było zaiste warte zoabczenia - mimo iż zatłoczone, i pełne wrzawy, posiadało swój nieodparty urok i fascynowało.
W gorącym powietrzu unosił sie gęsty, lekko otępiający zmysły zapach ziół, przypraw, perfum. Stragany mieniły sie miliardami kolorów i kształtów - i mimo iż przebywałeś tu już jakiś czas, a Astońskie bazary dane ci było widzieć nie raz - to nadal zaskakiwały cie one i wprawiały w podziw.
Port, oprócz zaskakiwania tym samym co i bazar, wzbudzał równiez lekki niepokój. Oprócz pięknych okrętów z całego wszechświata - Galeonów z 9 Miast, które wypłynęły spod narzędzi szkutniczych rodziny Sinibaldi, smukłych elfich szkunerów, imperialnych galeot czy w końcu krasnoludzkich pinek bądź dżonek- przede wszystkim sporo tu było Astońskich besti. Hafasze, Żunburi, al-Badil, Surahy i inne dziwne kreatury czekały niecierpliwie w swych boksach na lot, bądź swych opiekunów mających je nakarmić.
Ucieszyłeś sie na myśl że nie będziesz musiał podróżować na jednym z tych stworów. Powóz zabrał cie pod jedną z pięknych imperialnych galer. Żeglarze kończyli już swoją pracę - statek mógł startować, czekano tylko na ciebie.
Wraz ze świtą wszedłeś na statek i podróż ku Mieście Gnomów rozpoczęła sie. Dobiegła końca jednakże o wiele szybciej niż sie zaczęła.
Gdy tylko zakotwiczyliście w gnomim porcie ujrzałeś że w doku czeka na was Pospolity Elf.

Aiashiwayra
Gdy skończyłas przygotowania ponownie pojawił sie posłaniec. Wysoki, rudowłosy Kalb ubrany w skórzaną zbroję, z przypasanym mieczem, skłonił sie lekko i powiedział:
- Pani, odprowadzę cie aż do miejsca spotkania z eskortą Pospolitych Elfów- mówił spokojnie, cały czas ze spuszczoną głową - Potem będe pilnował cie z ukrycia, wraz z kilkoma naszymi ludźmi, nie musisz sie o nic martwić - otworzył drzwi i czekał aż wyjdziesz z pokoju.
 
__________________
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
Khalida jest offline  
Stary 07-02-2007, 13:15   #5
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 174 Kutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie coś
- A wtedy jego matka do niej "On moim synem? To córeczka moja!"! Rozumiesz? Ona myślała, że ona to on! Myślałem, że nie wydo...- urwał nagle księżycowy krasnolud, widząc gest swojego pana. Po chwili dopiero spostrzegł elfa stojącego w porcie.

- Peverto, dziś jesteśmy z dyplomatyczną wizytą. Dyplomatyczną. Powstrzymaj swój nieokiełznany język na ten dzień, może dwa, i nie opowiadaj znów na uczcie historii o tym, jak twój bliski przyjaciel sprzedawał obywatelom Dziewięciu Miast swoją matkę, chociaż był pewien, że to żona, bo są tak do siebie podobne. Dobrze?- wycedził tym cichym, proszącym, acz nie przyjmującym odmowy głosem dyplomata.

W takich chwilach nawet tak wielki zawadiaka, rębajło i nikczemnik jak jego krasnoludzki sługa bał się dyplomaty. Był zupełnie nieprzewidywalny- ile to już razy zdarzało mu się ze świetnego humoru przejść do rzucania całą zastawą po komnatach tylko dlatego, że wino podane do obiadu miało zły rocznik? Conajmniej setki...

A teraz był wściekły. Ta podróż była stanowczo za krótka. Przywykł do długich kąpieli, szczególnie uwielbiał czytać podczas ich trwania kolejne tomy pamiętników znanych wędrowców. Jego żona, gdy tylko ktoś chciał pociągnąć ją za język na temat jej szanownego męża, zawsze wspominała o tych książkach- podejrzewała Gallzatzo o kompleksy i to sporej wagi. Może i miała trochę racji...?

Tak czy inaczej tym razem di Terientte nie miał czasu na kąpiel. Wypił tylko dwa kieliszki wina i odpisał na kolejne dwa listy. A teraz jeszcze te przeklęte historie tego krasnoluda! Dzięki bogu Peverto uciszył się, chyba zauważył, iż rzeczywiście nie warto drażnić pana...

- Przygotuj pistolet. Jakby coś się działo, to na mój znak...- mówił Gallzatzo, powoli zmierzając w kierunku elfa

Zabić?- spytał cicho krasnolud, chwytając broń pod płaszczem

Dyplomata tylko skinął głową. Szedł na spotkanie oczekującego nań osobnika, zmusił się do szerokiego uśmiechu i szybszego, wyrażającego całkowitą pewność siebie, kroku. Miał klasę i musiał ją okazać...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:06.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169