Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > Rozmowy przy kawce > Artykuły > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Od śmiechu do płaczu niedaleko<!-- google_ad_section_end -->
Od śmiechu do płaczu niedaleko
Autor artykułu: Jaskier
02-14-2008
Od śmiechu do płaczu niedaleko

Majowa sobota. Piękne popołudnie. Wszystkie dzieciaki od pięciu lat wzwyż wysypały się na ulice. Jedne buszują po straganach na pobliskim bazarze, a inne szwendają się po podwórkach i zaułkach.
Na podwórku Kazika i Basi biegało tylko kilkoro dzieciaków, a rodzice i wszyscy inni dorośli rozpłynęli się w powietrzu.
Zamaszysty kasztan przez dzieci nazywany „Dinozarłem” był teraz oblegany przez naszych bohaterów. Nazwa całkowicie przypadkowa.
- Wyzej, Kazik!- zasepleniła Basia do wspinającego się po drzewie Kazika.
Kazik, siedmio letni chłopiec podkochujący się w dziewczynce ze swojej klasy, wspinał się teraz ku jej uciesze na podwórkowego kasztana.
- Ha, ha! Jak tam na góze? – śmiała się Basia
- Świetnie! Ale fajnie! – krzyczał Kazik wspinając się na już trzecią gałąź.
Czwarta gałąź. Piąta. Jakieś pięć metrów nad ziemią.
- Ale jesteś mała! Ha ha!
- No wiesz… Jestem duża! DUŻA! – Krzyczała obrażona Basia.
- Nie obrażaj się, bekso. Patrz jak jestem wysoko!
Chłopiec rzeczywiście był wysoko. Siedział teraz na siódmej gałęzi i próbował na niej stanąć.
Udało mu się, ale coś nie wyszło.
Noga poślizgnęła mu się na korze i upadł pośladkami na gałąź. Basi krzyk ugrzązł gdzieś głęboko w gardle. Wydobyła z siebie tylko jakąś kiepską imitację krzyku i stała wpatrzona jak Kazik spada do tyłu na poprzednią gałąź łamiąc sobie obojczyk.
Później było już tylko gorzej. Chłopiec obrócił się nogami do ziemi, ale trafił na czwartą od ziemi gałąź i połamał na niej nogę w kolanie, aż kość piszczelowa przebiła skórę i przywitała się ze światem dziennym. Wyraz twarzy chłopca przedstawiał połączenie strachu i płaczu od pulsującego obojczyka, który teraz był tylko puzzlami owej części ciała, a jego twarz najbardziej przedstawiała zdziwienie.
Basia zaprezentowała teraz najbardziej wysoki pisk na jaki stać było jej płuca.
Kazik był już nieprzytomny. Leciały sobie jego zwłoki, a jego dusza witała się z babcią Eugenią, zmarłą na zawał serca pół roku temu. Widział też dziadka Józefa, którego za życia bardzo dobrze wspominał. Szczególnie za rower, otrzymany na poprzednie mikołajki i jakąś grę komputerową.
Ale musiał obudzić się jeszcze raz.
Spadał z czwartej gałęzi. Po dwóch i pół metra lotu poczuł pierwszą gałąź i złowrogo wymierzony prostopadle do jego ciała około siedmio centymetrowy kikut innej, która pomogła mu się wdrapać na drzewo.
Ogromny ból.
Kikut gałęzi wpił mu się w całej okazałości w pierś łamiąc i dziurawiąc wszystko co napotkał. Chłopcu oczy wyszły z orbit, a z ust pociekła fala krwi, zalewając całą ziemie pod nim.
Siła uderzenia złamała gałąź i martwe ciało Kazika upadły na ziemie w konwulsyjnych drgawkach zalewając grunt kolejnymi falami krwi.
Nie było żadnych szans.

Kazik wstał. Rozejrzał się po podwórku i znalazł zemdlałą Basię i kogoś jeszcze. Nieznajomy ubrany był w czarną szatę. Jego nogi i twarz były niewidoczne.
Stali tak w milczeniu przez trzy sekundy zanim Nieznajomy odchylił kaptur i spojrzał na chłopca.
Pod kapturem była goła czaszka. To co rzucało się w oczy na pierwszy rzut, to były oczy, jeżeli można było to tak nazwać. Tam gdzie były oczodoły świeciły czerwone punkciki, które Obcy skierował na chłopca.
Następnie zmaterializował kawałek pergaminu i zapisał coś kościstym palcem na nim.
JESTEŚ MARTWY – powiedział Śmierć i rozpuścił się w powietrzu.
Autor artykułu
Jaskier's Avatar
Zarejestrowany: Feb 2008
Posty: 21
Reputacja: 0
Jaskier jest na bardzo dobrej drodze

Narzędzia artykułu

Reklama
  #1  
Szarik on 02-14-2008, 11:58
Brrrr... Nasunęło mi się skojarzenie z "Happy Tree Friends", tam też zawsze wszystko się zaczyna milutko a kończy masakrą

Kilka denerwujących błędów, dlatego styl na 3.

"zamaszysty kasztan". Słowo zamaszysty sugeruje ruch, a drzewa (nie licząc prozy Tolkiena) nie zwykły się poruszać. Miało być chyba rozłożysty

Pisze się górze, a nie góże

"wpił", "posiekła". Miało być chyba wbił i pociekła.

Powyższe najbardziej mnie raziło. Poza tym ciekawy kawałek makabreski.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
John5 on 02-14-2008, 12:03
Napisane dość ładnym stylem, choć były ze trzy zwroty, które mi niezbyt pasowały. Konkretnie:
- "Zamaszysty kasztan" - wiem o co chodzi, ale bardziej pasowałoby tu chyba rozłożysty.
- "Leciały sobie jego zwłoki" - napisane bez błędu, ale po prostu nie pasuje mi odrobinę ton wypowiedzi, do reszty opowiadania
- "martwe zwłoki" - martwe może być ciało/człowiek etc. ale nie zwłoki

Opowiadanie krótkie, bardzo niewiele w nim jest, jedynie opis wspinaczki, upadku i śmierci. Mógłbyś je wydłużyć np. dodając próbę ratowania życia w karetce itp.

Swoją drogą końcówka jest wzorowana Pratchett'em o ile się nie mylę.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Cedryk on 02-14-2008, 12:46
Znośne opowiadanko, ale jak już mówili poprzednicy nic odkrywczego, tego typu moralitety pojawiały się już wcześniej. Parafraza staropolskiego „Gdyby kózka nie skakał to by nóżki nie złamała”. Jako wprawka bardzo dobra do zaprezentowania swoich umiejętności. Popraw wskazane błędy i będzie wszystko dobrze.
Oceny takie średnie z w/w powodów.
Osobiście mi przypomina opowiadanie z MiM-a, tylko tam bohaterem był gracz i w jego wypadku MG okazał się Bóg. Opowiadanie nosiło tytuł „Gracz”.
Ostatnio edytowane przez Cedryk : 02-14-2008 o 14:18.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Jaskier on 02-14-2008, 15:44
Poprawione, lecz parę słów specjalnie "przekręciłem"
- "(...)Góze - Zasepleniła Basia" - Ona zasepleniła, jak małe dzieci, gdy nie mają już mleczaków, więc to moim zdaniem jest poprawne.
- "Leciały sobie jego zwłoki" - Zwłoki sobie leciały, a my zajmujemy się duszą. Poza tym nie wiedziałem jak inaczej to określić ^_^

Wydłużyć je? Dobra myśl. Spróbuję coś dopisać.

Tak, nie mylisz się. Śmierć była zerżnięta, ale troszkę ją zmieniłem.

Dziękuję za uwagę
A innym życzę miłego czytania
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Cedryk on 02-14-2008, 16:18
Powinieneś w ty opowiadaniu trochę zmienić kolejność, bo witanie się ze zmarłymi jeszcze przed śmiercią jest nielogiczne, np. w ten sposób:
Kazik był już nieprzytomny. Ciało obijało się o kolejne gałęzie, w tym czasie świadomość odtwarzała z szybkością światła życie, które pamiętał, kolegów z przedszkola, pierwszy rowerek, pogrzeb babci zmarłej na zawał sześć miesięcy temu. Rower i grę otrzymaną od dziadka na Mikołajki, oraz twarz dziadka, w której odbijała się radość wnuka. Ocknął się jeszcze na chwilę.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Verax on 02-14-2008, 18:03
Całkiem ciekawe opowiadanie jak zauważyli poprzendicy ale znalazłem jeszcze jeden dość rażący błąd mianowicie: "siedmio letni"... O, zgrozo! to się pisze razem, a nie osobno. Poza tym znośne, ale zakończenie pozostawia niedosyt, bynajmniej u mnie zacząłem czytać, pojawiały się pytania ale odpowiedzi nie uzyskałem na końcu zostając w punkcie wyjścia.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz


Użytkownicy przeglądający ten artykuł: 1 (0 użytkowników oraz 1 gości)
 
Narzędzia artykułu
Wygląd

Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wł.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Artykuł Autor artykułu kategoria Komentarze Ostatni Post / Autor
Troche śmiechu z władcą pierścieni Alverion Opowiadania-archiwum 5 08-26-2005 21:13


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 14:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93